ROZWAŻANIA RÓŻAŃCOWE

 

 

Jak odmawiać różaniec? Odmawiając różaniec święty proponuję nie koncentrować się w czasie modlitwy tylko i przede wszystkim na słowach – Zdrowaś Maryjo, by wypowiadać je w skupieniu rozważając ich treść, ale bardziej potraktować je jak niebiańską MELODIĘ sprowadzającą obecność Boga i Maryi do rozważania danej tajemnicy. To tak, jakbyśmy oglądali film, konkretną scenę, w której podkładem muzycznym jest melodia tworzącą przeżyciowy temat danej sceny. Ma ona wkomponować nam w serce to przeżycie, które oglądamy, abyśmy mogli łatwiej je przyjąć. Zdrowaś Maryjo jest jakby melodią w filmie, w którym oglądamy i przeżywamy tajemnice Jezusa Chrystusa, słowa i wydarzenia z Jego życia. A następnie kontemplowanie w miłości swojego życia na tle Jego życia. Efektem ma być rozradowanie się, pokutowanie i uwielbienie Trójcy Świętej oczami i sercem Maryi, uzdrowienie ran własnego życia przez wydarzenie z życia Jezusa. To jest cel różańca. Cały czas intensywnie działa nasza wyobraźnia, dusza, duch i Słowo Boże. Wydarzenia z życia Jezusa mają mieć przełożenie na wydarzenia z naszego życia. Mamy łączyć nasze życie z życiem Jezusa. To wszystko przenika się wzajemnie w ciągu tych dziesięciu Zdrowaś Maryjo.

 

 poniedziałek i sobota: tajemnice radosne wtorek i piątek: tajemnice bolesne środa i niedziela: tajemnice chwalebne czwartek: tajemnice światła

 

 

 

 Część pierwsza — Tajemnice radosne Jesteśmy powołani do przyjmowania nadprzyrodzonej radości, daru Ducha Świętego złożonego w rozważaniach tajemnic radosnych

 

1.                           Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie

 

W tej tajemnicy powtarzaj Bogu w głębi twego serca: – Tak Ojcze, tak jak Ty chcesz. Bądź wola Twoja.  Niech mi się stanie według Twego słowa. Niech wszystko dzieje się tak jak Ty chcesz, zgadzam się na wszystko, co uczynisz z moim życiem. „Amen” na wszystko co dla mnie przygotowałeś! Niech te słowa całkowitego oddania się Bogu, teraz wybrzmiewają w twoim sercu.

 

2.                           Nawiedzenie świętej Elżbiety

 

Nawiedzenie świętej Elżbiety mówi o tym, że jeżeli naprawdę masz doświadczenie Jezusa, to nie możesz tego utrzymać w sobie. Jesteś  jak wulkan. W czasie tej dziesiątki różańca mamy rozbudzać w sobie pasję ewangelizacji. Wielu z nas ma duży lęk i strach przed dzieleniem się Jezusem ze swoimi najbliższymi, nie mówiąc już o innych osobach, które spotykamy na naszej drodze. Bardzo się tego boimy. Mamy wiedzę o Bogu, natomiast nie mamy doświadczenia Jego potężnej mocy i potężnej miłości działającej w naszym życiu, nie żyjemy nieustannym uwielbieniem Jego mocy w naszym życiu. W tej dziesiątce różańca Matka Boża uwalnia dla nas taką moc, wyprasza łaskę miłości do Jezusa, przemienia nasze życie i wyrywa nas z piekła naszych doświadczeń, z ciemności naszych grzechów, ucząc uwielbienia Boga w każdym wydarzeniu naszego życia.

 

3.                           Narodzenie Pana Jezusa

 

 Największy ból Jezusa od początku życia na ziemi to odrzucenie Jego miłości przez ludzi. Historia Jego życia od narodzin, aż po śmierć jest jednym wielkim dramatem bycia odrzuconym . Kiedy wejdziemy w tę tajemnicę, zobaczymy, że Jezus wybiera śmierdzącą stajnię wśród zwierząt, aby pokazać ci, że On nie brzydzi się największym brudem w Twoim życiu, najbardziej perfidnymi grzechami, najbardziej trudnymi sytuacjami. Fenomen chrześcijaństwa polega na tym, że tam, gdzie sam siebie najbardziej nienawidzisz, odrzucasz i nie chcesz siebie znać, bo się tak strasznie siebie wstydzisz – tam chce się urodzić Jezus! Dokładnie w tym miejscu, nie w pięknym pałacu pychy, dumy wyniosłości i samowystarczalności.  Jezus chce przyjść w te miejsca w nas, nie po to, żeby cię osądzić, czy potępić, ale po to, aby ukazać się tobie, jako Dzieciątko Jezus. Nie jako potężny, sprawiedliwy, surowy Bóg pełen majestatu, który ciebie skaże za to co się stało, co zrobiłeś, jak zeszpeciłeś swoje życie, ale jako Bóg, który przychodzi jako małe Dziecko. Przyjdzie do ciebie, kiedy pokażesz Mu stajnię twojego życia. Kiedy pokażesz mu się prawdziwy. Maryjo wypraszaj nam łaskę szczerości wobec Boga. 

 

 

 4.Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni

 

Matka Boża ofiarowuje Bogu Jezusa, czyli kogoś Kogo kocha najbardziej. Dokładnie wiedziała co robi, ponieważ Ona jak nikt inny, znała wszystkie proroctwa dotyczące Mesjasza i czuła, co będzie przeżywał Jej Syn. Wiedziała,  jak będzie cierpiał i jak zginie. Oddała całą siebie Ojcu i swój najdroższy Skarb , mówiąc: On jest Twój. Matka Boża mówi do nas : „Ofiarujcie Bogu to, co jest dla was najcenniejsze. Oddajcie Mu to, co jest dla was najbardziej wartościowe”. Nie mówi – oddaj  coś, co i tak nie zmieni twojego życia, coś co uważasz za niewielką stratę, gdybyś musiał z tego zrezygnować, albo zostałoby ci to zabrane. Mamy mnóstwo rzeczy i osób w naszym życiu, od których się uzależniliśmy, które są dla nas ważniejsze od Boga. W tej dziesiątce różańca szczerze ofiarujmy wszystko to co nas oddziela od Stwórcy. 

 

5.                           Odnalezienie Pana Jezusa w świątyni

 

 Wbrew powszechnemu myśleniu to nie Jezus się zgubił, ale to Maryja z Józefem zgubili Jezusa. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale tak się stało. Matka Boża zgubiła swoje Dziecko. Święty Józef, ustanowiony przed stworzeniem świata na małżonka Matki Boga i opiekuna Jezusa, zgubił swojego Syna. W tej tajemnicy szczególnie rodzice powinni zobaczyć w  którym momencie dziecko stało się bożkiem w ich życiu, było ważniejsze niż Jezus. W którym momencie dzieci stały się takim oczkiem w głowie, że lęk przed ich utratą spowodował totalną kontrolę nazywaną przez nich miłością. A miłość zbudowana na lęku przed stratą, to nie miłość, ale uzależnienie i niszcząca relacje kontrola. Efektem tego jest bunt dzieci, które zaczynają dusić się w takich relacjach i uciekać. Jeśli chcę kogoś kontrolować, to znaczy że się boję – mówiąc, że go kocham –boję się go utracić. Zamiast budować wolność w relacji ja tak naprawdę buduję uzależnienie i kontrolę, która osacza. To jest bardzo trudne, ale ta tajemnica jest nam dana, abyśmy zrozumieli, ze jeśli się za bardzo do kogoś przywiążemy w sposób kontrolujący i uzależniający, to nic dobrego nie będzie z takiej relacji. Prędzej czy później ktoś zacznie się dusić i odejdzie.  Warto zbadać ten schemat, ten mechanizm uzależniania. Lęku przed utratą i ciągłej nieświadomej często kontroli. W tej dziesiątce różańca oddajmy wszystkie te relacje, które są dla nas niesłychanie ważne, ale w których nie dajemy wolności drugiemu człowiekowi. W których lęk przed utratą tych osób jest tak wielki, ze nieświadomie, zaczynamy wszystko kontrolować i osaczać. I po jakimś czasie, w tym związku pełno jest manipulacji i dominacji, zazdrości, a nie wolności i miłości. W tej dziesiątce wyrzekaj się wszelkich złych emocji i przywiązań, abyś mógł kochać, kogo chcesz naprawdę kochać. Tak, jak kocha nas Bóg. On pozwala nam wybierać tak jak chcemy, w pełnej wolności. Mówi: – Jeśli chcesz to przyjdź do Mnie, Ja ciebie zawszę będę kochać, czy będziesz grzeszył czy będziesz odchodził w najgorsze rzeczy, robił najgorsze grzechy, ja będę cię kochał, nie zrezygnuję z ciebie nigdy! Jeśli będziesz chciał do mnie wrócić, będę najszczęśliwszy, jeśli nie – masz wolną wolę, ale zawsze będę cię kochał, zawsze będę czekał na ciebie. Zero uzależniania od Siebie, zero kontroli, zero manipulacji. Tak kocha nas Bóg . Uczmy się takiej miłości w tej dziesiątce różańca, bo ona dopiero pozwala nam stwarzać piękne relacje.

 

 

 Część druga — tajemnice światła

 

 Jesteśmy dziećmi światłości, mamy ubierać się w zbroję światła, dzięki przeżyciu tajemnic światła. Otrzymać światło na swoje życie.

 

1.                           Chrzest Pana Jezusa w Jordanie

 

 W czasie tej tajemnicy, przez dziesięć Zdrowaś Maryjo wyobrażaj sobie, że otwiera się nad tobą niebo, tak jak nad Jezusem. Zstępuje na ciebie Duch Święty, w pokoju, radości, namaszczeniu siły, mocy, potęgi i chwały. Wyobrażaj sobie głos Tatusia wszechmogącego, który patrzy na ciebie z największą miłością, bez względu na to, jakie masz grzechy na sumieniu, jaką masz historię życia, jak bardzo czasami zdradziłeś, ile razy odszedłeś od Niego. Jest tak ważne zrozumienie faktu, że tylko nieustanne przyjmowanie Miłości Ojca może wyzwolić cię z grzechu, dając nową tożsamość umiłowanego dziecka Boga. Ważne jest to, abyś teraz naprawdę uwierzył, ze jesteś kochany nieprawdopodobną miłością! Zawsze byłeś kochany, a szczególnie wtedy, kiedy grzeszyłeś! Jezus nigdy cię nie potępił, zawsze patrzył na ciebie z ogromną miłością i z największą tęsknotą pragnął twojego powrotu do Jego serca. Wyobrażając sobie, że Duch Święty spoczywa na tobie, słuchaj przez całe dziesięć Zdrowaś Maryjo, głosu Taty z nieba, który patrząc na ciebie, mówi: – Jesteś Moim umiłowanym dzieckiem,  kocham ciebie! I przyjmuj miłość niebiańskiego Taty, bez żadnego lęku i wstydu.

 

2.                           Objawienie się Pana Jezusa na weselu w Kanie Galilejskiej

 

Skoncentruj się w tych dziesięciu Zdrowaś Maryjo szczególnie na tym, żeby zobaczyć jaki Maryja ma nieprawdopodobny wpływ na Jezusa. Że to od Niej zaczyna się w Ewangelii pierwszy cud Jezusa i że to Ona jest kluczem do cudów, jakie Jezus uczyni w naszym życiu. Jeśli nie wydarza się coś bardzo ważnego o co prosisz, to może dlatego, że nie masz jeszcze takiego zjednoczenia i takiej miłości ku Maryi jakiej pragnąłby Jezus dla ciebie. Abyś tak Ją kochał, jak On bardzo Ją kochał. W czasie tych dziesięciu Zdrowaś Maryjo mów w swoim sercu do Maryi, prosząc o cud dla ciebie i cud dla tych, za których się modlisz, o cud miłości w twojej rodzinie, w twoim małżeństwie.

 

3.                           Głoszenie Królestwa i wzywanie do nawrócenia

 

Ta tajemnica to ogłaszanie Bożej miłości do grzesznika. Bóg kocha grzeszników, a nie tylko świętych i sprawiedliwych. Kocha ciebie i mnie. Bóg jest również Tym, który cały czas nieustannie uzdrawia i niszczy dzieła diabła w twoim życiu. W czasie tej dziesiątki różańca pozwól, aby Duch Święty głosił ci Ewangelię Królestwa, a Matka Boża mówiła ci, jak bardzo jesteś kochany. Pozwól, aby Jezus uzdrawiał cię i uwalniał od tego co cię niszczy. Głoszenie Królestwa i wzywanie do nawrócenia to także wzywanie do nawrócenia siebie i głoszenia Królestwa Bożego innym. Kluczem do skuteczności głoszenia Ewangelii innym jest nawrócenie siebie. I to nawrócenie jest całkowitym poddaniem się Bogu, uniżeniem i dostrzeżeniem, jak bardzo mój grzech niszczy drugiego człowieka, niszczy mnie. Nawrócenie jest zmianą myślenia o Bogu, o sobie, o drugim człowieku, w świetle miłości. Jest codziennym odnawianiem umysłu, aby moje myśli były Boże, aby moje serce było Boże, moje spojrzenie było Boże. Nawrócenie nie jest wchodzeniem w doświadczenie tego, jak bardzo jestem beznadziejny. Jest wejściem we wstrząs duchowy, kiedy widzę jak bardzo zraniłem miłość Boga do mnie, jak bardzo zlekceważyłem Jego pragnienie kochania mnie.

 

4.                           Przemienienie Pańskie na górze Tabor

 

Bardzo ważne jest, abyśmy żyli Przemienieniem Pańskim. Ważne jest wprowadzanie Chwały Bożej do swojego życia i widzenie siebie w taki sposób, w jaki Bóg już teraz cię widzi, kiedy będziesz w Niebie. Nieprawdopodobnie pięknego, wspaniałego, otoczonego Chwałą Ojca. Ważne jest, abyśmy żyli głosem Ojca mówiącym – Jesteś Moim dzieckiem umiłowanym. Aby już tu na ziemi żyć w chwale, w obłoku, będąc nieustannie okrytym Bożą obecnością. Należy mieć świadomość tego, że przemienienie na górze Tabor jest przygotowaniem do męki. Jezus, zanim przyjmie cierpienie na krzyżu, musi przyjąć jeszcze raz przejmujące, dogłębne doświadczenie tego, że jest kochany przez Boga. Jeśli nie mamy tego doświadczenia, to w cierpieniu diabeł z łatwością nas zniszczy. Będzie nam mówił, że cierpienie jest karą za grzechy, zakwestionowaniem miłości Bożej. Że jeśli tak cierpię, to gdzie jest Bóg, który jest miłością, który jest wszechmocny. Dlaczego mnie nie ratuje w tym cierpieniu, dlaczego mi nie pomaga. Jeśli nie jestem przekonany o tym, że jestem umiłowanym dzieckiem  Boga, to w cierpieniu mogę wejść w bunt przeciwko Niemu, w przeklinanie swojego życia. Dlatego Jezus pokazuje nam, że jest tak ważne, aby przed męką  pójść na górę Tabor i przyjąć pewność, że jest się ukochanym przez Boga. To doświadczenie ma moc przemienienia nas w taki sposób, jakbyśmy byli stwarzani na nowo przez Ducha Świętego. I dopiero wtedy, gdy będziemy mieć tak dogłębne doświadczenie Jego miłości, będziemy w stanie przyjąć łaskę cierpienia.

 

5.                           Ustanowienie Eucharystii

 

To doświadczenie tego, że Eucharystia jest wyrazem największej miłości. Jest to największy dowód, jaki Bóg może dać człowiekowi, że go kocha. W Eucharystii Jezus pokazuje nam, że nie ma większej miłości od tej, kiedy ktoś życie oddaje za swoich przyjaciół. Jezus umiłował nas nawet wtedy, kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, buntownikami. Mieliśmy Boga po prostu gdzieś, nie obchodził nas, chcieliśmy żyć po swojemu, bo nasze życie było najważniejsze. Dobro i zło istniało według naszych ustaleń, nie liczyliśmy się z hierarchią wartości Bożej. Jezus ofiarowuje za nas siebie i pragnie, aby Eucharystia była przyjęciem Jego ciała do naszego ciała, Jego krwi do naszej krwi, Jego Ducha, do naszego ducha, Jego uczuć do naszych uczuć. Aby On mógł w nas umierać za tych, do których nas pośle.

 

 

 

 Część trzecia — tajemnice bolesne

 

Wejść w cierpienie razem z Jezusem, by przyjąć uzdrowienie i uwolnienie przez moc Jego męki.

 

1.                           Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu

 

 W tej dziesiątce różańca zobacz oczami wyobraźni Jezusa klęczącego w Ogrójcu. I Maryję, która bierze ciebie za rękę i podprowadza do Niego. Zobacz, jak bardzo Jezus jest przestraszony, jak bardzo się boi. Cały drży. Pomyśl, ile w twoim życiu jest lęków, strachu, obaw. Ilu rzeczy się boisz, ile masz zmartwień, udręk. Jak wiele rzeczy wydaje się być nie do pokonania. A Jezus wziął na siebie lęki całego świata! Wszystkich ludzi od Adama i Ewy do ostatniego człowieka, który urodzi się na ziemi… Niewyobrażalne jest, jak bardzo musiał się bać. Ale Ty już nie musisz. Ofiaruj Jemu wszystkie swoje lęki, bo On właśnie w tej tajemnicy chce je od ciebie zabrać i uwolnić od nich na zawsze. Zanurzaj się we krwi Jezusa przelanej w Ogrójcu i przyjmuj uwolnienie i uzdrowienie.

 

2.                           Biczowanie Pana Jezusa

 

Panie Jezu Chryste, staję teraz pod Twoim palem, do którego jesteś przykuty i zaraz będziesz biczowany. Staję przy Tobie Jezu razem z Maryją i chcę pokutować za wszystkie grzechy nieczyste w moim życiu. Za wszystkie nałogi, uzależnienia od przyjemności, za nieustanne dogadzanie swoim zmysłom, co spowodowało, że jestem niewolnikiem przyjemności. Panie Jezu Chryste, w czasie tej dziesiątki różańca chcę przepraszać Cię z całego serca za te grzechy. Niech słowo „przepraszam” będzie cały czas w moim sercu jak refren. Jezu, poprzez Twoją krew uwolnij moje życie od każdego zniewolenia, nałogu, uzależnienia zmysłowego. 

 

3.                           Cierniem ukoronowanie Pana Jezusa

 

Panie Jezu Chryste, przychodzę teraz do Ciebie, kiedy siedzisz na połamanym stołku , który ma symbolizować tron króla. Widzę, jak nałożono na Ciebie purpurową szatę, jak dano Ci trzcinę do ręki i wbito koronę z cierni na głowę. Jezu, Twoje cierpienie jest dlatego, aby wynagrodzić Ojcu niebieskiemu pychę mojego umysłu. To, że wszystko najlepiej wiem, zawsze mam racje, wszyscy powinni mnie słuchać, adorować, bo jestem pępkiem świata. Jezu Chryste, chce przepraszać Ciebie w tej dziesiątce różańca za każdą pychę mojego umysłu, pyszne myślenie, wywyższanie się nad innych i pogardzanie innymi.  Krwi Jezusa, któraś wypłynęła z cierniowego ukoronowania obmyj mnie i uwolnij od pychy i fałszywej dumy.

 

4.                           Dźwiganie krzyża na Kalwarię

 

Jezu Chryste, razem z Maryją staję na początku Twojej Drogi Krzyżowej. Chcę przejść przez każdą stację, każdy ból, każde wylanie krwi, każde bluźnierstwo, każde bicie Ciebie, lekceważenie, wyśmianie. Chcę być przy Tobie Jezu i pomóc Ci. Zrobię to najpiękniej kiedy w całości przyjmę mój krzyż, bo Ty powiedziałeś, abyśmy wzięli nasze krzyże i szli za Tobą. Nikt nie może udźwignąć Twojego krzyża. Jezu Chryste, w czasie tej drogi krzyżowej chcę Ci podziękować za każde wydarzenie w moim życiu, które jest cierpieniem i krzyżem. Proszę Cię  Jezu, abyś krwią, którą wylałeś w czasie drogi krzyżowej, szczególnie przy trzecim upadku, obmył teraz całe moje życie, od poczęcia aż po śmierć.

 

5.                           Ukrzyżowanie i śmierć Pana Jezusa

 

Staję teraz pod krzyżem i wpatruję się w Twoje święte zmasakrowane oblicze, w Twoje święte skatowane ciało i wiem, że to cierpienie jest przeze mnie. Że te rany, ten ból i śmierć są Twoją pokutą za moje grzechy. Panie Jezu Chryste, chcę teraz całkowicie wyrzec się grzechu. Wyrzec się szatana. Wszystkich jego dzieł w moim życiu i całkowicie poddać się Tobie, aby być cały Twój. W całkowitym posłuszeństwie Twojej woli. Tak jak Ty w całkowitym posłuszeństwie oddałeś się swojemu Ojcu. Niech Twoja  krew z krzyża z Twoich  przebitych dłoni i nóg spływa na mnie i całkowicie przenika całe moje ciało, ducha i duszę. – Niech Twoja święta krew z krzyża Jezu przeniknie cały mój umysł, moją psychikę. Niech nie będzie nawet najmniejszego milimetra w moim ciele, w mojej duszy i w moim duchu, który nie jest teraz całkowicie zanurzony w Twojej krwi. Dziękuję CI Jezu. Przepraszam Cię Jezu. Kocham Cię Jezu.

 

Część czwarta — tajemnice chwalebne

 

Tajemnice, w których będziemy przyjmować Jego Chwałę do naszego życia.

 

1.Zmartwychwstanie Pana Jezusa

 

Przyjmuj z wiarą nie tylko to, że Jezus zmartwychwstał, ale że zmartwychwstaje w tobie nieustannie każdego dnia. Jego potężna Obecność jest w tobie. Każdy z nas jest powołany do tego, aby żyć w zwycięstwie Jezusa Chrystusa. Wielu z nas traktuje krzyż jako nieustanne miejsce przebywania przez całe swoje życie. Nigdy tak naprawdę nie zmartwychwstają.  Dlatego teraz zobacz w swoim sercu gdzie tak naprawdę żyjesz w cierpiętnictwie. Gdzie żyjesz w sytuacjach, w których nie masz już wiary ze coś może się zmienić. Być może są to sytuacje, które po ludzku cię dobijają i nie wierzysz, że cokolwiek może się jeszcze zmienić na lepsze. Tajemnica zmartwychwstania jest zaproszeniem potężnej mocy Boga do miejsca śmierci, gdzie już się poddałeś, gdzie już coś umarło, gdzie po ludzku już nic nie można zmienić. W trakcie tych dziesięciu Zdrowaś Maryjo opowiedz Jezusowi o tych sytuacjach, zapraszaj zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa do tych wydarzeń i uświadom sobie, ze jeżeli On jest z tobą, to nie ma dla ciebie rzeczy niemożliwych. Mieszka w tobie Pan panów i Król królów, Bóg niemożliwego.

 

 

2.                           Wniebowstąpienie Jezusa Chrystusa

 

Jezus jest pierwszym człowiekiem, który wstąpił do Nieba. Razem z nim wstąpiliśmy i my wszyscy. Przez chrzest stało się to, że obecnie poruszamy się w dwóch światach równolegle. Jesteśmy obywatelami Nieba i ziemi. Mamy podwójne obywatelstwo. Bardzo często mamy dużo wiary, żeby dostać się do Nieba, ale mamy za mało wiary, żeby Niebo dostało się do nas. Naszym zadaniem od dnia Chrztu Świętego jest przebywanie równolegle w dwóch światach – widzialnym i niewidzialnym. I sprowadzanie świata niewidzialnego do świata widzialnego – mocy Nieba na ziemię. Stanie się to wtedy, kiedy uświadomisz sobie, że naprawdę jesteś dzieckiem Królestwa Niebieskiego żyjącym na ziemi. I prosząc Jezusa o tę szczególną łaskę otwartych oczu serca, aby móc poruszać się w tych dwóch równoległych światach przyjmuj z wiarą, że całe Niebo jest w tobie, Trójca Święta mieszka w tobie, wszyscy aniołowie i święci są w tobie, wokół ciebie! Poruszasz się nieustannie w atmosferze radości i pokoju Nieba. O to, abyśmy jako obywatele Nieba i ziemi poruszali się w tych dwóch równoległych światach tak samo swobodnie, prośmy Jezusa wstępującego do nieba.

 

3.                           Zesłanie Ducha Świętego

 

 To tajemnica, w której przyjmujemy z wielką wiarą i zaufaniem, obecność Bożą nie tylko w nas, ale i na nas. Jest różnica pomiędzy Duchem Świętym, którego przyjęliśmy w dniu Chrztu Świętego, a potężną, namaszczoną Jego Obecnością służącą do ujawniania Bożej mocy i manifestowania Bożego królestwa, która spoczywa na nas.  Duch Święty kiedy przychodzi, przychodzi także skonfrontować nas z ciemnością, która jest w nas i wokół nas. I wtedy, kiedy Duch Święty zstępuje na ciebie, ciemność będąca w tobie, musi się ujawnić. Jesteśmy zdumieni, kiedy prosimy i modlimy się do Ducha Świętego o Jego przyjście, a wychodzi z nas złość, wściekłość, chciwość, zazdrość, nieczystość, wszystko to co najgorsze. Mówimy wtedy: – Boże, co się dzieje?! Ja zapraszam Ducha Świętego, a ze mnie wychodzą najgorsze rzeczy! Właśnie to jest konfrontacja Światłości z ciemnością, kiedy przychodzi potężna Obecność Boża. Dlatego, kiedy wołamy o Ducha Świętego wołamy też o to, aby pokonał On ciemność, która będzie ujawniać się w zetknięciu z Jego światłością i mocą. I że ostateczne zwycięstwo będzie zwycięstwem Obecności Boga we mnie. Dlatego w tej dziesiątce różańca odmawiając Zdrowaś Maryjo, w sercu swoim i umyśle, proś i powtarzaj nieustannie: „Przyjdź Duchu Święty”. I przyjmuj Jego obecność.

 

4.                           Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

 

 Z tą tajemnicą związane jest wyzwalanie w twoim sercu wielkiej tęsknoty za Niebem. Ponieważ, jeżeli nie będziemy mieli tęsknoty za Niebem będziemy mieli tęsknotę za ziemią. Będziemy przywiązywać się do życia tutaj na ziemi i te wszystkie ziemskie sprawy będą dla nas najważniejsze. Cały czas będziemy myśleć o tym, co jest tutaj i żyć tak, jakbyśmy mieli żyć tu na ziemi całą wieczność. Matka Boża nieustannie nas wzywa abyśmy naprawdę z całego serca zaczęli tęsknić za Niebem. Żebyśmy nie mogli doczekać się Nieba, nie mogli doczekać się śmierci. Tęsknota za Niebem uwalnia nas od lęku przed śmiercią! Śmierć jest bramą do Nieba. Jest wejściem w Niebo! Rzuceniem się Ojcu niebieskiemu na szyję, przytuleniem i wprowadzeniem do tego Królestwa, które będzie twoim życiem przez całą wieczność. Jesteśmy stworzeni do życia w Niebie! Nie do życia na ziemi. Dlatego jest tak ważne, aby nieustannie budzić w swoim sercu tęsknotę za Niebem. O tę łaskę proś Maryję w czasie tej dziesiątki różańca.

 

5.                           Ukoronowanie Maryi na Królową nieba i ziemi

 

To tajemnica, w której sprowadzamy królowanie Maryi w sytuacje, nad którymi kompletnie nie panujemy. W których kompletnie się gubimy. Wszędzie tam, gdzie upadamy ciągle w ten sam grzech, w te same nałogi, w te same wady, w te same słabości. W czasie tych dziesięciu Zdrowaś Maryjo opowiadaj Maryi o tych s

Tajemnice Różańca miejcie w sercu, miejcie w myślach, nimi żyjcie - bo tylko wtedy gdy będziecie mieli go w ustach waszych - będzie on tym, czym być powinien" (MB do Barbary Kloss).

 

Przy końcu opracowania RÓŻANIEC ŚWIĘTY W OBJAWIENIACH MARYJNYCH, można znaleźć wzmiankę o przekazach Matki Bożej, skierowanych do nas poprzez polską mistyczkę Barbarę Kloss, która odbierała je w sposób wewnętrzny (patrz także: INFORMACJE O OBJAWIENIACH PRYWATNYCH). Przekazy te zawierają nie tylko setki wypowiedzi Maryi, aniołów i świętych na temat Różańca (wypowiedzi Maryi - patrz MYŚLI RÓŻAŃCOWE) lecz także piękne i głębokie rozważania poszczególnych tajemnic różańcowych oraz rozmyślania pierwszosobotnie, podyktowane mistyczce przez samą Królową Różańca Świętego.

 

W dwóch tomikach "Myśli różańcowych" (patrz BIBLIOGRAFIA) znajduje się wiele mądrych, wszechstronnie ujętych aspektów rozważań do poszczególnych tajemnic, jakie trudno byłoby znaleźć gdziekolwiek indziej.

 

"A teraz wolno przejdźcie w myśli wszystkie tajemnice, od mego FIAT radosnego, poprzez FIAT najboleśniejsze, aż do najpokorniejszego w tajemnicach chwalebnych, których koroną jest ustawiczne moje Magnificat. To mój testament dla was ! Ale testament żywy, bom ja w tych tajemnicach żywa i obecna; patrzę, jak wy to przyjmujecie, jak postępujecie i ile w każdym dziecku jest mnie, mojej spuścizny" (MB do Barbary Kloss).

 

Oto obszerne fragmenty rozważań Matki Bożej:

 

W TAJEMNICACH RADOSNYCH

 

I. Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie, że pocznie Syna Bożego

 

1. "Ja jestem najdoskonalszym, najmilszym i umiłowanym stworzeniem Ojca Przedwiecznego, przeznaczonym w dziewictwie na Matkę Jego Syna. On także został przeznaczony i dobrowolnie oddający się na ofiarę dla wybawienia upadłej ludzkości i zaludnienia nią nieba, którego Królową po największych cierpieniach , od wieków na to królowanie ukształtowana i przeznaczona. Ja się stałam. Pomyślcie o tym w pierwszej tajemnicy radosnej, a będzie wam łatwo odpowiedzieć na miłość miłością, miłość ponawiać miłością, bo Miłością jest Bóg" (152/t.II).

 

2. "Niech każde Pozdrowienie Anielskie stanie się odtąd ładowne wezwaniem miłości" (56/It).

 

3. "W pierwszej tajemnicy zawarte jest to, że trzeba poznać sposób walki i zwycięstwa Mego nad szatanem i całym piekłem. Przez najpokorniejsze uniżenie się i błaganie majestatu Boskiego o Zbawiciela świata, przez FIAT, przez tajemnicę Wcielenia, przez miłosne wielbienie woli Bożej, przez cichość i ukryte życie modlitwy i pracy - poznawać, czym zwycięża się świat" (59/t.I).

 

4. "Od mojego Fiat w pierwszej tajemnicy radosnej, poprzez "Fiat voluntas Tua" w pierwszej tajemnicy bolesnej aż do "wykonało się" w dziesiątej tajemnicy - oto jak człowiek w swoim życiu - od radości poprzez mękę aż do śmierci - ma się łączyć z Nami. A od stopnia jego miłości zależy stopień zjednoczenia z Nami" (95/t.I).

 

5. "Przez mówienie: "Zdrowaś Maryjo, łaskiś pełna, Pan z Tobą" macie udział w przyniesionym Mi przez Archanioła od Tronu Majestatu - Bożego pozdrowienia. Często wracajcie do tego najprostszego rozmyślania w zachwycie i pokorze: "Zdrowaś Maryjo, łaskiś pełna". Tym żyjcie. Syn Mój, którego w Sercu noszę z radością słucha tych słów, bo zawsze pragnie tego, co oznajmił światu w Moich słowach: "Jezus pragnie, abym była bardziej znana i miłowana" (Fatima). Papież to objawienie zatwierdził, więc słowa Jezusa, kto je posłyszy, ma wypełniać jako najświętszą wolę ze wszystkiego serca, ze wszystkich sił, z całej duszy. Biada, jeśli nie..." (96/t.I).

 

6. "Kto chce służyć Panu Bogu, ten ze Mną jest złączony, bo wyznałam, że jestem Służebnicą Pańską. Więc jakże mogą przeczyć słowami, że beze Mnie, że beze Mnie Bogu służą, kiedy to przeczy prawdzie. A jeśli ze Mną służą, to wiedzą z Pisma tę prawdę, że "którzy przeze Mnie sprawują - nie grzeszą". Tutaj też jest pokonanie herezji" (124/t.I).

 

7. "Wierzcie w moc pozdrowienia Archanioła, którym Trójca Przenajświętsza rozpoczęła odkupienie i zbawienie świata. Przez łączenie tego pozdrowienia, powtarzanego waszymi ustami, z pozdrowieniem umiłowanego posła Trójcy Przenajświętszej - św.Gabriela, macie swój udział w tym dziele najwyższego Miłosierdzia" (134/t.II).

 

8. "Między pierwszą tajemnicą a piętnastą, od Służebnicy do Królowej, mieści się całe Moje życie, a jego szczególną cechą, znakiem zjednoczenia z Bogiem, co jest waszym i Moim celem - to ustawiczne "Fiat"(146/t.II).

 

II. Nawiedzenie świętej Elżbiety

 

1. "Uwielbia dusza moja Pana - zawsze i we wszystkim - to jest w Moim całym Różańcu. A wy, odmawiając go dobrze i stosując w życiu - macie swój udział. I takie wasze uwielbienie złączone z Moim, wzmożone jest do takiego stanu, że Bogu staje się miło i On je łaskawie przyjmuje. "Którzy przeze Mnie działają, nie grzeszą"... To jest w dziękczynieniu, które należy widzieć i stosować w każdej tajemnicy Różańca świętego. Także w poddaniu się woli Bożej i tylko jej pragnieniu; w miłowaniu Boga we wszystkim i ponad wszystko. W miłowaniu zbawienia ludzi. W wierze i nadziei. W poddaniu się działaniu Ducha Świętego. W śmierci z miłości Boga. W udziale Mej chwały w ukoronowaniu. W chwale ponad wszelką miarę tych wszystkich, których za swoich przyjęłam; którzy są dziećmi Mej miłości i boleści, a stają się dziećmi Mej chwały. Tego szukajcie w każdej z 15 tajemnic Różańca świętego. Rozmyślajcie i przypatrujcie się Mnie, a odmawianie i wierność w nim, wyjedna wam łaski we Mnie, ze Mną, przeze Mnie i dla Mnie" (154/t.II).

 

2. "W drugiej tajemnicy jest działanie w Człowieczeństwie - Jezusa-Boga ukrytego we Mnie: Jego nawiedzenie i działanie na Elżbietę, której się ujawnił, na Zachariasza, nad którym się ulitował, tak że mógł znowu wielbić Boga; na dziecię w łonie Elżbiety, które wyłączył od złej mocy pierworodnej winy i na Mnie, że mogłam rozpocząć swym pieniem najmilszy Mu hymn Magnificat, który dotąd trwa i trwać będzie do końca świata w Kościele poprzez serca i usta drogich Mi. I wy łączcie się waszym Różańcem z Elżbietą --w Pozdrowieniu Anielskim; z Zachariaszem, że wolno wam Różańcem dziękować za dobrodziejstwa Boże i z Janem, który ukazując Chrystusa rzeszom oznajmił im: oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata" (230/t.II).

 

3. "W Moje Magnificat - najmilsze Trójcy Przenajświętszej uwielbienie i dziękczynienie - macie się włączyć" (210/t.II). "Albowiem wielkie rzeczy uczynił Mi Pan i święte jest Imię Jego, a Miłosierdzie Jego z pokolenia na pokolenie nad tymi, którzy się Go boją". To w sercach waszych śpiewajcie... Ten hymn odmawiajcie pokornie, w miłości i nabożeństwie..." (253/t.II).

 

III. Narodzenie Pana Jezusa

 

1. "Duch Święty wziął Mnie za Oblubienicę i uczynił płodną, przez co dałam Synowi Bożemu człowieczeństwo, a światu Odkupiciela. Odtąd działalność Ducha Świętego, potężna i tajemna, przerażająca, jak i łagodna, oświecająca, jak i rozpalająca - a zawsze miłosna - Mnie jest dana" (163/t.II).

 

2. "Narodzenie Dzieciątka Jezus. Śpiewajcie: Przybieżeli do Betlejem pasterze... Do szopy, hej pasterze, do szopy, bo tam cud... Pójdźmy wszyscy do stajenki... Aniołowie głoszą, wzywają, przyprowadzają. Był znak - przyjęli go. A teraz znaki są odrzucane. Z daleka przyszli, a inni byli blisko. I co ?... Przyszli, wzięli łaski - starczyło w nadmiarze na święte życie i świętą śmierć, na miłość Prawdy i na wypełnienie woli Bożej. A teraz macie Dziecię w Tabernakulum. Przychodzicie, bierzecie tam łaski, kierujecie tam bliskich, ale nie zapominajcie o darach, na jakie was stać; o darach ze wszystkiego i siebie samych, całkowicie" (128/t.II).

 

3. W stajence betlejemskiej " oczekiwałam Trzech Króli, czułam zbliżanie się ich i jak we wszystkim, w całym życiu Moim, wielbiłam Boga w pokornym dziękczynieniu. Królowie to wzór dla was po dziś dzień i do końca. Wzór tego, czego pragnąć ponad wszystko - Boga, który jest ponad wszystkim. Gdy pragnęli Boga, otrzymali Anielską Gwiazdę, znak, który im będzie towarzyszył do końca i nie zwiedzie. Każdy kto pragnie Boga, ma tę moc anielską, znaki w swym życiu, tylko niech czujnie szuka i nie przeoczy ich. Oni zaufali gwieździe przewodniej" (153/t.II).

 

4. "W życiu duchowym wszystko ma się opierać na pragnieniu Boga. A potem - odważna decyzja i trud dojścia do Betlejem, a jaki trud ! [Trzem Królom] mogło się zdawać, że idą w ciemności, że stracą gwiazdę i nie dojdą. To pokusy. Odrzucili je. Śmiałość, odwaga, wytrwałość, ufność, a nade wszystko miłosna tęsknota za Bogiem - w tym ich naśladujcie" (153/t.II).

 

5. "Radość [Trzech Króli] w ujrzeniu Boga-Dzieciątka nie da się z niczym porównać. Pragnęli wszystko porzucić, wszystko zostawić, by pozostać przy świętej Dziecinie. Ode Mnie poznali wolę Bożą i plan Boży. Posłuszni odeszli, by nieść Prawdę w swoje pogańskie krainy. Ich hołdy oddane małemu Dziecięciu jakże radowały Moje Serce i Serce Mojego Oblubieńca. Ofiarujcie Mi je często, dla pocieszenia Mego Serca" (153/t.II).

 

6. "Dary [Trzech Króli} - a poza najcenniejszymi: złotem, kadzidłem i mirrą, było ich bardzo wiele - czystymi, rozmiłowanymi sercami zostały złożone. Ich pokora dała im - wspaniałym w bogactwie - pojąć wielkość ubóstwa, bo mimo swej królewskości byli ubodzy duchem. W Kościele ich kult wygasa, a był wielki. Módlcie się więc za ich przyczyną. Dziękujcie Bogu za łaski im udzielone. Naśladujcie ich i chwalcie Boga w przedziwnych drogach Pańskich" (153/t.II).

 

7. "Jaką byłam Matką wobec Boskiego Dziecięcia, taką i dla was jestem i do końca świata będę, aż wszystkich zbiorę u tronu Bożego. Bądźcie spokojni i ufni. Ale oczekuję od was dziecięcego oddania i posłuszeństwa w miłości. Dlatego wciąż i coraz częściej ponawiam swe prośby, które teraz stają się naglącym żądaniem, a nie spełnienie tego jest krwawiącą raną Mego Serca, przyczyną Moich boleści" (247/t.II).

 

IV. Ofiarowanie Jezusa Bogu Ojcu

 

1. "Radość tajemnicy Ofiarowania, jest zaprawiona goryczą tajemnic bolesnych" (...........

 

2. "Przez was chcę dawać Dziecię swoje wszystkim. Przez wasze czyny to zrozumiecie, przez wasze ofiary, cierpienia, umartwienia, gorącą miłość i pragnienia święte..." (128/t.II).

 

3. "Od Zwiastowania, do ukoronowania - Moja królewska droga. Każdy może przebyć ją ze Mną, od chwili usłyszenia głosu: "Pójdź za Mną", od drgnięcia duszy na to wezwanie, od uciszenia się w szczęściu, gdy się odczuło na was spojrzenie Pana. Rezultatem tego jest i powinno być oddanie się Mnie, bo taka jest wola Boża. A kto Mnie słucha, nie błądzi" (130/t.II).

 

4. "Niosę w ramionach skarb świata - Syna Mojego i Syna Bożego. Stał się Dziecięciem ode Mnie zależnym we wszystkim, a Ja, od woli Bożej - w pełnieniu zwykłych obowiązków, w ukrywaniu łask, cnót, pokory i posłuszeństwa. Tego Bóg żądał ode Mnie, ale żąda i od was. Kto pragnie pełnić wolę Ojca, ten ją znajdzie, pozna i jednocząc się ze Mną - spełni ją" (152/t.II).

 

5. "Do świątyni Syn Boży wchodzi jako Pan panujących ukryty w Dziecięciu. Wybrane, uprzywilejowane dusze tęskniące za Bogiem, poznały w Nim Boga... A w tej świątyni później, ile razy będzie się modlił, będzie nauczał, będzie ją oczyszczał od kupczących - nie będzie poznany. Ci, co są w gwarze świata, choć tak blisko Boga - nie poznają Go. I teraz jest to samo" (152/t.II).

 

6. "Spójrzcie, jak służba Boża tych dwojga - Symeona i Anny, została już tu na ziemi wynagrodzona. Duch Święty spłynął na nich i właśnie wtedy nakazał im być w świątyni i okazał im Syna Mojego, Dzieciątko. I uwierzyli, że to Ten, co jest położon na powstanie wielu w Izraelu, że jest Zbawicielem świata i chwałą" (152/t.II).

 

7. Ucieczka do Egiptu, "to tajemnica bolesna, związana z I częścią Różańca, w której zamyka się okres dziecięctwa Mego Syna. Zanim był okres ukrytego w Nazarecie życia rodzinnego, trzeba było z woli Boga-Ojca uchodzić z Dzieciątkiem pod opieką świętego Józefa. To mieści w sobie ogrom boleści Mego serca i Jego serca., bo to był ból, że Boskie Dzieciątko już jest prześladowane, i trwoga, że w ucieczce tyle jest niebezpieczeństw i niepewności; że zakryte jest, co będzie dalej: ubóstwo, obcość i wyzysk pracy świętego Józefa, i wieloletnie zakrycie dalszej woli Ojca - do czasu. Ale we wszystkim i ponad wszystko, był tryumf spokoju - posłuszeństwa, pokuty i ufności; zdanie się na wolę Ojca, z umiłowania tej Jego Woli, w szczęściu posiadania skarbu - Bożego Dziecięcia. Wszystko to dla was wzór do naśladowania. A gdy przyjdzie czas pokuty, będziecie dla biednych, udręczonych bliźnich - tym, czym chcielibyście być dla świętej Rodziny na wygnaniu" (156/t.II)

 

8. "Tylko ci nie sprzeciwiają się "znakowi", którzy są Duchem Bożym rządzeni. I tacy są. Natomiast ci, którzy się sprzeciwili, przez całą wieczność sprzeciwiać się będą" (258/t.II).

 

9. "W bliźnich upatrujcie Jezusa, Mojego Syna, ale i siebie samych, bo każdy z was jest przedmiotem największej miłości Trójcy Przenajświętszej. Uwielbiajcie Ją z dziękczynieniem w zjednoczeniu z Moim Magnificat" (269/t.II).

 

V. Odnalezienie Jezusa w świątyni

 

"Miłość Syna do Mnie, to oddanie 30 lat Jego ziemskiego życia na obcowanie ze Mną w sposób ukryty przed światem, znany tylko świętemu Józefowi i Aniołom świętym..." (145/t.II).

 

W TAJEMNICACH BOLESNYCH

 

I. Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu

 

1. Pan Jezus czym zwycięża szatana ? Nie sprowadzeniem hufców anielskich na swoją obronę lecz męką konania w Ogrójcu, krwawym potem ofiary za grzeszników i wielbieniem Ojca - najwspanialszą, najboleśniejszą, najbardziej zwycięską w swej największej pokorze i w posłuszeństwie modlitwą: "Ojcze, jeśli zechcesz, oddal ode mnie ten kielich, wszakże nie Moja ale Twoja wola niech się stanie" (Łk 22,42)" (59/t.I).

 

2. "Najmniejsza przeciwność waszej woli, to już niezadowolenie, zniechęcenia i bunt aż do złości. Przeciw Komu ? Wszystko to sprawia ból Sercu Mojemu i Sercu Syna, gdyż to uderza wprost w Boga Ojca i odpycha Ducha Świętego od działania. To skutek tego, że zamiast obumarłego ziarna, na pierwszym planie jest bożyszcze własnego "ja", własnej woli. Trzeba szukać Boga, Bożej woli, Bożego działania, Bożych spraw we wszystkim, rozeznać, co dobre, a co złe. Jednego pragnąć, drugiego nienawidzić Boską nienawiścią i zwalczać w sobie zwycięstwem pokory nad pychą, a u bliźnich - miłością i spokojem w trwaniu i wytrwaniu. Na to jest Różaniec..." (140/t.II).

 

3. "Judasz miał swego Mistrza trzy lata przy sobie, a został Judaszem... Judasz był blisko Mego Syna i judasze są blisko Namiestnika Mego Syna" (268/t.II).

 

II. Biczowanie Pana Jezusa

 

"Moje dzieci ! Choć macie z Mego Serca i Serca Mego Syna prośby, upomnienia, ostrzeżenia, wy nie tylko nie przyjmujecie ich, ale odrzucacie uważając, że to nieprawda. Poganin Piłat pytał, co to jest Prawda, a teraz, kto z was, ludzi, postawi to pytanie ?" (221/t.II).

 

III. Cierniem ukoronowanie Pana Jezusa

 

1. "Od Zmartwychwstania Syna stałam się Matką i Panną od Najświętszego Sakramentu. Wy za Mną tam podążcie, bo tam cały Jezus - w pieluszkach i w wieńcu cierniowym, w słabości niemowlęcia i w słabości konania..." (71/t.I).

 

2. "Drogo płaciłam - łzami i boleścią Mego Niepokalanego Serca, Męką, Krwią i Ranami Mojego Syna; Jego ubóstwem i goryczą za niewdzięczność, wzgardę i nienawiść tych, co miłość byli Mu winni" (132/t.II).

 

IV. Dźwiganie krzyża na Kalwarię

 

1. "Radujcie się i weselcie zawsze i we wszystkim, modląc się nieustannie z dziękczynieniem. Jedno Fiat w przyjęciu nowego krzyża i jeden akt miłości we łzach - to chwała Boża, co poświadcza szatanowi, że świat nie jest jego, bo takie dusze są... takie zawsze są..." (71/t.I).

 

2. "Kto chce iść za Mną - powiedział Zbawiciel - niech weźmie swój krzyż..." niech weźmie, niech idzie za Panem. I Ja tak szłam - najbliżej Mego Syna, trwałam przy Nim i wytrwałam. A teraz jestem najbliżej w Jego chwale i działaniu, w przygotowaniu Jego Królestwa; w Jego królowaniu. Ja, Królowa" (150/t.II).

 

3. "Gdzie wasze miejsce ? Bliskie Nam, czy dalekie ? Z krzyżem niesionym, czy wleczonym ? W wierze, nadziei i miłości nade wszystko, czy w gnuśności, obojętności i nudzie ? W Bolesnej części Różańca pomyślcie o tym" (150/t.II).

 

4. "Ze spokojem dźwigajcie się z upadków, gdyż w spokoju działa Duch Święty. Niech się nie trwożą serca wasze ani lękają, że to trudne, nieosiągalne, bo u Boga wszystko jest podobne. Proście więc z wiarą o wiarę, która góry przenosi przez Różaniec" (252/t.II).

 

V. Ukrzyżowanie i śmierć Pana Jezusa

 

1. "Jezus umarł. Byłam Jego Matką od chwili poczęcia w Nazaret do Golgoty, złożenia do grobu i jestem Nią na zawsze. Dzięki temu stałam się i jestem Matką wszystkich rodzących się oraz wszystkich umierających - pragnę być ich Matką na wieczność. Ból Mego Niepokalanego Serca, to śmierć tylu z powodu grzechów w doczesności i tylu śmierć wieczna..." (71/t.I).

 

2. "Współczujcie boleściom Mojego Serca, które zjednoczone z agonią Mego Syna widzi bezużyteczność Najświętszej Ofiary dla tylu, tylu dusz" (70/t/I).

 

3. "Miłość Syna do Mnie... to powołanie Mnie do dzieła odkupienia przez współuczestniczenie w Jego ofierze przez udział w Jego Męce i stąd wynikająca rola Współpośredniczki Łask oraz władzy Królewskiej i macierzyńskiej w Kościele" (145/t.I).

 

4. "Miłość Syna do Mnie... to oddanie Mi przez Niego skarbu każdej poszczególnej duszy, jak i całej ludzkości oraz całego Wszechświata - w Moje ręce" (145/t.I).

 

5. "Niczemu się nie dziwcie ale wzmacniajcie waszą wiarę w moc tajemnic różańcowych, jak wam to wielokrotnie było mówione. Tylko nie sądźcie, że będzie tryumf taki, jakiego się spodziewacie, jakiego spodziewali się Apostołowie izraelscy. Bo Syn Mój umiłowany odniósł tryumf w śmierci, po trzygodzinnym konaniu i męczeństwie całego żywota, od niemowlęctwa w Moich ramionach" (209/t.II).

 

6. "Jeśli Pan Bóg pod prawem wymaga od dziecka posłuszeństwa i czci dla swej ziemskiej matki, o ileż więcej dla Mnie - waszej Niebiańskiej Matki. Wołam więc, bądźcie Mi wierni, oddani miłośnie, bądźcie posłuszni !!!" (247/t.II).

 

7. "Płaczcie ze Mną płaczącą, a będziecie się radować ze Mną w radościach tryumfu i szczęścia, które Mnie nigdy, w największych boleściach ani na chwilę nie opuściło" (269/t.II).

 

8. "Najprzyjemniej wam jest i najchętniej rozmyślacie nad dwiema ostatnimi tajemnicami, a Ja chcę was trochę potrzymać pod krzyżem, by was mieć przy sobie” (291/t.II).

 

W TAJEMNICACH CHWALEBNYCH

 

I. Zmartwychwstanie Pana Jezusa

 

1. "Tajemnica Zmartwychwstania następuje zaraz po części bolesnej, dlatego w cierpieniach nie należy zatrzymywać się na nich, ale wybiegać całą duszą, myślą, sercem i pragnieniem ku tryumfowi nad śmiercią, piekłem i szatanem" (99/t.I).

 

2. "Chrystus dokonał Zmartwychwstania swą mocą Bożą. Zaufaj i poddaj się działaniu tej mocy Bożej, przez Moje ręce" (99/t.I).

 

3. "Jestem Matką Jezusa Zmartwychwstałego. Przez to stałam się i jestem Matką tych wszystkich, którzy na sądzie zmartwychwstaną do życia wiecznego - i jestem Matką tych, którzy przyjmując łaskę miłosnego żalu przez pokutę zmartwychwstają do nowego życia" (71/t.I).

 

4. "Jestem z tymi, którzy płaczą i grzebią umarłych i z tymi, którzy po zwycięstwie przez upokorzenie i ból zmartwychwstają. Jestem z wami zawsze" (71/t.I).

 

5. "Aniołowie przy pustym grobie. Gdy umrzecie dla siebie przez śmierć starego człowieka, gdy na przyjęcie Pana opróżnicie serca - jak w nowy grób złożę w was Mojego Syna - a On - zmartwychwstając - jak zostawił Święty Całun w grobie, tak zostawi w duszy waszej podobieństwo do siebie i postawi w niej straż świętych Aniołów" (71/t.I).

 

6. "Chwała Zmartwychwstania powstała z boleści, upokorzeń i poddania się woli Ojca w miłości. Z wami tak samo: nie troszczcie się tedy o czas zmartwychwstania i jego chwałę - pilnujcie pokory, miłujcie wolę Bożą i w cierpliwości waszej posiądźcie dusze wasze" (71/t.I).

 

7. "Od Zmartwychwstania Syna stałam się Matką i Panną od Najświętszego Sakramentu, dlatego wy ze Mną tam podążcie, bo tam jest cały Jezus: w pieluszkach i w wieńcu cierniowym, w słabości niemowlęcia i w słabości konania, a wszystko to stało się tryumfem zwycięstwa" (71/t.I).

 

8. "Wiara w tryumf Zmartwychwstałego, nadzieja uczestnictwa w tym tryumfie i miłość dla Tryumfującego po męczeństwie - to wam da przetrwać czas próby, jeśli będziecie ze Mną, przy Mnie, w Moim Sercu, A będziecie - przez wierność w Różańcu" (222/t.II).

 

II. Wniebowstąpienie Pana Jezusa

 

"Chociaż wy nie macie pojęcia, jak tam jest [w Domu Ojcowskim] ani wiedzy o tym, tylko jej okruchy tu i ówdzie w pismach rozsiane, ale myślenie o tym umacnia waszą wiarę w istnienie tej miłosnej rozkoszy przygotowanej wam przez samą Trójcę Przenajświętszą. Myślenie o tym, pragnienie tego, jednoczenie się przez miłość ze Świętymi i Aniołami, zatopienie się w miłości Bożej, wszystko to podcina więzy łączące was z przejściową doczesnością. Każdy dzień, każda chwila, która zbliża was do tego, ułatwi przejście do błogosławionej wieczności, która was czeka. Macie jej pragnąć i modlić się o nią dla siebie i dla wielu innych. Taki stan duszy, to przedsmak nieba, a daje to wszystko dobre odmawianie Różańca" (254/t.II).

 

III. Zesłanie Ducha Świętego

 

1. "Działanie Ducha Świętego, daje poznanie Zbawiciela w Jego tajemnicach, daje miłość do Ojca, przez co sprawia, że dusze płonące tym zarzewiem miłości Bożej stają się podatne na ogarnięcie i pogrążenie i pogrążenie się w miłości Bożej" (1/t.I).

 

2. "Duch Święty w miarę waszego pogłębiania pokory, w miarę, jak będziecie Mnie szukali i odnajdowali w każdej tajemnicy, będzie występował w was, rozpalał ogień miłości, jednoczył z Chrystusem, obdarzał swoimi darami i owocami, aż do uformowania w was Chrystusa" (25/t.I).

 

3. "Tak jak Duch Święty pragnie nabożeństwa ku Mojej czci i nim się raduje, tak Ja pragnę, by serca gorzały specjalną miłością i by kwitło szczególne nabożeństwo do Ducha Świętego" (78/t.I).

 

4. "Bez działania Ducha Świętego nie wiecie nic, nie poznacie niczego, nie zdziałacie nic" (78/t.I).

 

5. "Duch Święty spali, oczyści, przemieni wszystko inne, trzeba tylko zrobić miejsce na Jego działanie - przez pokorę. Działaniu Ducha Świętego nic nie przeszkadza, żadna nędza, tylko musi być pokora. Jeśli tego nie ma, drzwi pozostają zamknięte" I78/t.I).

 

6. Znajomość Mego Syna przychodzi jako skutek modlitwy do Ducha Świętego. Świat ma poznać Mego Syna i odpowiedzieć na Jego wezwanie i zaproszenie: "Pójdź za Mną" (78/t.I).

 

7. "W każdej tajemnicy Różańca świętego macie łączyć oba Serca: Mojego Syna z Moim - to wiecie. I jeszcze to, że czcząc i miłując, ofiarując i wynagradzając, macie to czynić zawsze, łącząc Mojego Syna ze Mną. Taka jest wola Boża. Ale nade wszystko czyńcie to przez Ducha Świętego, który jest Miłością Ojca i Syna i od (Obu) Ojca i Syna pochodzi; który rozlewa Miłość Bożą w sercach waszych - a Ja, służebnica, we wszystkim pośredniczę. To też jest wola Boża" (144/t.II).

 

8. "Duch Święty będzie was pouczał, oświecał i rozpalał. Bóg w Trójcy Świętej jedyny będzie uwielbiony, a wszystko ze Mną i przeze Mnie w Moim Różańcu, bo taka jest wola Nasza" (172/t.II).

 

9. "Duch Święty, który działa w każdej tajemnicy da wam to, co Kościół opiewa: "Przyjdź, Dawco Darów, serc Światłości, przyjdź Pocieszycielu, słodki Gościu duszy, słodkie pokrzepienie. W pracy Tyś ochłodą, w skwarze żywą wodą, w płaczu utuleniem. Światłości najświętsza ! Serc wierzących wnętrza poddaj swej potędze. Bez Twojego tchnienia cóż jest wśród stworzenia ? Jeno cierń i nędze. Obmyj, co nie święte, oschłym wlej zachętę, ulecz serca ranę. Nagnij, co jest harde, rozgrzej serca twarde, prowadź zabłąkane. Daj Twoim wierzącym, w Tobie ufającym - siedmiorakie dary ! Daj zasługę męstwa, daj wieniec zwycięstwa, daj szczęście bez miary" (225/t.II).

 

10. "Wróg lubi siać niepokój, bo w zamieszaniu łatwiej mu się skryć. Gdy Duch Święty działa, a działa, nikt nie będzie miał najmniejszych wątpliwości, że to działa Duch Święty - Bóg, bo On jest Bogiem pokoju i prawdy. A pokoju Jego nikt nie zmąci ani prawdy Jego nikt nie skryje" (258/t.II).

 

11. "Trzeba się modlić o dar Ducha Świętego, o męstwo, ale na pierwszym miejscu utrzymać się w głębokiej pokorze" (291/tII).

 

IV. Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

 

1. "Jestem pełnią modlitwy. Całe swe życie na ziemi przeszłam nieustannie modląc się, a Pan dał Mi łaskę, że modlitwy Moje były Mu miłe, zaś przez wierną współpracę Moją w wysiłku, stawały Mu się coraz milsze, aż wreszcie najmilsze" (22/t.I).

 

2. "Po wniebowzięciu Moje Serce Niepokalane pałało niewysłowioną radością, że Pan Bóg już wyznaczył dla Mnie czas. Trójca Przenajświętsza pragnęła tej radości dla Mego Serca i pragnie dla każdego z was wszystkich. I to jest właśnie to, co przy każdym zejściu ze świata trzeba mieć w sercu" (99/t.I).

 

3. "Miłość Syna do Mnie... to chwała, jaką zgotowała Mi Trójca Przenajświętsza oraz przywilej wysłuchiwania Moich próśb" (145/t.I).

 

4. "W Różańcu mówię wam o swoim życiu i pragnieniach, o modlitwie i pracy, o Boskim Dzieciątku; o Moim Synu, o Jego miłości i cierpieniach, o Męce odkupienia was; o Jego zwycięstwie, tryumfie i chwale, o szczęściu wiecznym, którym Mnie już udarował i które na was czeka; o Jego Sercu pełnym miłosierdzia, współczucia i czułości, które złączone z Moim, pragnie miłości waszych serc w tym życiu i w wieczności" (138/t.II).

 

V. Ukoronowanie Najświętszej Maryi Panny

 

1. "Jestem Królową. Królowa ma władzę. Ja ją mam od Ojca, Syna i Ducha. Mam ją dla ratowania dusz, dla pocieszania, dla łagodzenia bólów i gojenia ran, dla udzielania rad i ostrzeżeń, dla wybawiania z bliskich już szponów szatana, dla dźwigania z upadków, dla karmienia głodnych, dla czuwania, pomagania i kochania, słowem dla tego, co czyni kochające serce Matki. A na to, by tę władzę dostać, posiadać ją i nią władać - otrzymałam dar niepojęty, niewysłowiony, nieogarniony, przed którym całe niebo chyli się w pokorze i wielbi Imię Pańskie - to dar władzy nad Sercem Syna i nad całą Trójcą Przenajświętszą, która Mi niczego nie odmówi. A o co proszę - wyproszę. Radujcie się i weselcie się ze Mną i za Mnie" (36/t.I).

 

2. "Obejmując myślą wszystkie piętnaście tajemnic, zatrzymajcie się przy ostatniej, by lepiej poznać szlak Mej królewskiej drogi - taką bowiem wiodę za sobą swoich" (9/t.I).

 

3. "Każdemu królowi ziemskiemu zależy na tym, aby mieć jak najwięcej poddanych. Ja też pragnę ich mieć jak najwięcej, ale Mój sposób jest łatwy, prosty i niezawodny" (70/t.I).

 

4. "Królowej odmówić gdy prosi o daninę, to stracić łaskę u niej. Ale to ziemskie królowe. A Ja, gdy mniej dają, patrzę, czy nie będzie nadwyżki z jednej strony, aby ogólny bilans był taki, bym u Syna - Króla - mogła złożeniem na wadze skarbu równoważącego dług świata, poprzeć swe prośby za światem. Czy myślicie, że go dostaję ? Ten skarb, tę nadwyżkę ?..." (70/t.I).

 

5. "Jestem Królową - Królową nieba, Królową wszechświata. Uznać królowanie, to uznać obowiązki. Zależność ma być stałą, na każdą chwilę. daniny zaś wierne w czasie i stale dawane. A wasze modlitwy jakie są ? ofiary, obietnice, czyny ?..." (88/t.I).

 

6. Ma być dbałość o dobro i wielką sławę Królowej. W Jej sprawach zgodnie działać z Jej wolą. Pragnąć być Jej chwałą, przynosić Jej zaszczyt, rozszerzać Jej państwo i zdobycze, cieszyć się Nią, ufać Jej, oddać się Jej, walczyć wraz z Nią i dla Niej, słuchać Jej, dziękować Jej, prosić Ją, a nade wszystko miłować i wielbić Ją miłością Najświętszego Serca Jej Syna i przeczystego Serca Jej Oblubieńca. Pragnąć ujrzeć Ją, spełnić Jej wolę, być czujnym na Jej skinienie, rozszerzać Jej granice i władanie duszami, być gotowym oddać dla Niej życie i być szczęśliwym z tego poddaństwa tutaj i na wieki" (88/t.I).

 

7. Tę piętnastą tajemnicę weźcie w siebie - Królową i Matkę w niej macie. Jakżeby się dziecko na ziemi cieszyło, gdyby jego matka, która żyła życiem cichym i pogardzanym, ofiarnym i przepełnionym cierpieniami, otrzymała nagrodę i godność królewską ! Niech pamięć o tej tajemnicy będzie wam radością, niech szczęście, zachwyt i wdzięczność przepełniają wasze piersi. Wdzięczność dla Pana Boga Najwyższego za łaskę, która jest największą, jaką swemu stworzeniu Stwórca dał, a która jest wyrazem Jego największej sprawiedliwości" (91/t.I).

 

8. "Najwyższą sprawiedliwością jest najwyższy wymiar nagrody. A nagroda jest aktem sprawiedliwości za przyjęcie łaski - woli Bożej" (91/t.I).

 

9. "Różaniec jest Mój. W nim zawarte jest pasmo Mego życia na ziemi i uchylony kawałek życia w niebie, gdzie ukoronowany jest każdy akt miłosierdzia na ziemi. Moja piękna korona, ozdobiona mnóstwem pereł i kamieni, to cnoty i zasługi, w których wy wszyscy macie mieć udział" (96/t.I).

 

10. "Kto miłuje Pana Zastępów, ten miłośnie Pańskie zastępy ogarnia. A jakże by Mnie, Królową tych zastępów Bożych, jakże by Mnie nie miłował ? W tym jest klęska herezji i jej pokonanie" (124/t.II).

 

11. "Koronowanie sprawia podwójną radość: temu, co otrzymuje koronę i temu, co ją daje" (126/t.II).

 

12. "Od Zwiastowania do Ukoronowania - Moja Królewska droga. Każdy ma ją przebyć ze Mną od chwili usłyszenia: "Pójdź za Mną", od drgnięcia duszy na to wezwanie, od uciszenia się w szczęściu, gdy się odczuło spoczywające na nas spojrzenie Pana. Rezultatem tego jest i powinno być całkowite oddanie się Mnie - bo taka jest wola Boża. Kto Mnie słucha, nie błądzi, a korona w niebie czeka na każdego z was" (130/t.II).

 

13. „Kto chce iść za Mną" – powiedział Zbawiciel - "Niech weźmie swój krzyż..." niech weźmie, niech idzie za Panem. Ja tak szłam, najbliżej Mego Syna, trwałam przy Nim i wytrwałam. A teraz jestem najbliżej w Jego chwale i działaniu, w przygotowaniu Jego Królestwa, w Jego królowaniu. Ja, Królowa” (150/t.II).

 

14. „Macie we Mnie Matkę – Królową – dziękujcie Bogu za Moje macierzyństwo i władzę Królewską. Bądźcie Moimi dobrymi dziećmi i dobrymi poddanymi” (157/t.II).

 

15. "Jestem najdoskonalszym, najmilszym i umiłowanym stworzeniem Ojca Przedwiecznego; przeznaczonym w dziewictwie na Matkę Jego Syna. On zaś, został przeznaczony i dobrowolnie oddający się na ofiarę dla wybawienia upadłej ludzkości i zaludnienie nieba, którego Królową, po największych cierpieniach, Ja się stałam - od wieków na to królowanie ukształtowana i przeznaczona" (172/t.II).

 

16. "Macie we Mnie Matkę-Królową. Dziękujcie Bogu za Moje macierzyństwo i władzę królewską. Bądźcie Moimi dobrymi dziećmi i dobrymi poddanymi. Macie we Mnie tron Miłosierdzia - jesteście wciąż wzywani, by bez bojaźni doń przystępować. Uwielbiajcie w tym Miłosierdzie Boże i tak, w odnoszeniu wszystkiego do Boga, łączcie się ze Mną najdoskonalej, w Moim Niepokalanym Sercu" (157/t.II).

 

17. "Warunkiem Mojego królowania w sercach ludzkich, jest czystość waszych serc. Ja serca wasze oczyszczam, ale i wy oczyszczajcie je dla Mnie. Musi być współpraca, wtedy jest niebo życia wewnętrznego" (252/t.II).

 

W TAJEMNICACH ŚWIATŁA

 

Choć w czasie tych przekazów Matki Bożej do Barbary Kloss, Tajemnice Światła nie były jeszcze ogłoszone, to jednak w wypowiedziach Maryi są takie sformułowania, które można odnieść właśnie do tych, później wprowadzonych - Tajemnic Światła. Dobrze więc jest poznać myśli naszej Pani, odnoszące się do nich

 

I. Chrzest Pana Jezusa w Jordanie

 

1. "Łączcie się waszym Różańcem z Janem, bo jak on, ukazując Chrystusa rzeszom oznajmił im: oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata, tak i wy, nosząc i odmawiając Różaniec święty, okazujcie światu, niebu i piekłu: oto w tym Różańcu Syn Boży, Baranek Boży, Jezus Chrystus ze swą Matką Niepokalaną w piętnastu tajemnicach, w dziele odkupienia" (230/t.II).

 

2. "Mój syn, Jan święty, nauczał was, że Bóg jest Miłością. Na tym macie budować swój stosunek do Boga, na tym opierać i do tego dążyć, by móc pojąć to, co jest niepojęte: miłość Ojca do Syna, miłość Syna do Ojca. A tą miłością jest Duch Święty" (212/t.II).

 

III. Głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia

 

1. "Królestwo Boże w was jest. Przez tę łączność bogactwo nieba staje się skarbem ubogich, którym wy, ubodzy kupujecie wolność i szczęście więźniom. A wszystko jest chwałą Bożą i - cel jest osiągnięty" (114/t.II).

 

2. "Radość była udziałem Mego Serca, [kiedy] Syn Mój pouczał o radości niebian z jednego nawróconego grzesznika i o tym, aby się cieszyć, gdy będziecie prześladowani. Świat tego nie pojmuje, bo tę tajemniczą przemianę upadku w powstanie z grzechu, przemianę bólu w radość sprawia przemiana wygnania - w niebo i jego przyszłą chwałę, w szczęśliwą wieczność" (158/t.II).

 

3. "Przyjmijcie ode Mnie Mój sposób myślenia o prawdach wiecznych, o Synu Moim, który sam o sobie powiedział, że jest Drogą, Prawdą i Życiem. Nie wchodźcie na inne drogi, bo zbłądzicie na manowce. Nie szukajcie innej prawdy, bo znajdziecie tylko fałsz. Nie zapuszczajcie zbyt głęboko korzeni w ziemię, bo ona wam soków żywotnych nie da i życie wasze uschnie. A błądzenie, omamienie i zatonięcie w doczesności --to śmierć na wieki" (166/t.II).

 

4. "Niebo i ziemia przeminą, ale słowa Moje nie przeminą" - powiedział Mój Syn, Zbawiciel świata. To odnosi się także do słów, które z Woli Ojca, wyproszone przeze mnie u Syna i oznajmione przez Ducha Świętego, wielekroć wam przekazywałam i przekazuję. Macie je pielęgnować jak skarb, a będziecie nimi ubogaceni" (210/t.II).

 

5. "Kto Mnie miłuje, ten będzie chował mowę Moją" . To są słowa Mego Syna zapisane w Ewangelii. I Ja powtarzam: "kto Mnie miłuje, ten będzie chował Moją mowę". Niewiele takich dusz, mała garstka, ale są. Aby być całkowicie Moimi, muszą stale zwalczać zło, którym szatan atakuje, uderzając pokusami. Na stale powtarzające się ataki, musi być stale używana broń - Różaniec" (213/t.II).

 

V. Ustanowienie Eucharystii

 

1. "Wasz czas ma Prawdę z nieba wam daną, ma Boga-Hostię wśród was; ma zło prześladowców, zdradę i chaos złą mocą pchanego do zguby świata, który jest drugim [po szatanie] wrogiem zbawienia. Jak wy macie ten czas przeżyć ? Lepiej niż dotąd. Macie wzór, macie przykład, macie drogowskaz w różańcowych tajemnicach" (140/t.II).

 

2. "W Różańcu jest nabożeństwo do Wcielenia, do Dziecięctwa, do Mych radości i boleści, do Męki Mego Syna, do Jego Najdroższej Krwi i Ran, do Jego Boskiego Serca i Najświętszego Oblicza, do Jego tryumfu i chwały; jest nabożeństwo do Ducha Świętego i do Mojego Niepokalanego Serca. A wszystko skupia się i mieści w nabożeństwie do Najświętszego Sakramentu" (171/t.II).

 

3. "Niechaj będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament, prawdziwe Ciało i Krew Pana naszego Jezusa Chrystusa. Jestem Najświętszą Panną od Najświętszego Sakramentu. Jezusa, Syna Mego nie zostawiam samego i wy nie odłączajcie... A jak ? - przez Różaniec. Gdy przystępujecie do modlitwy różańcowej, przenieście się w duchu do kościoła, gdzie lampka w ciszy płonie, a tak często nie płonie... Gdzie utajonemu Bóstwu towarzyszy we dnie - bardzo często - i w nocy, zawsze samotność, zapomnienie, opuszczenie i tak często niezrozumienie, niewiara i wzgarda. Myślą obiegnijcie wszystkie ołtarze, gdzie Serce Boże czuwa i czeka pełne darów, i tych samych pragnień - waszej wiary, miłości, ufności, skruchy i żalu, i pragnienia miłosierdzia, tęsknoty za niebem i gorliwości o zbawienie dusz, waszych pragnień tryumfu Kościoła przez tryumf Mego Niepokalanego Serca, przyjścia Królestwa Bożego przez odnowienie oblicza ziemi wylewem Ognia Miłości Ducha Świętego na wszystkie serca ludzkie. Jedna taka myśl - ofiarowanie Różańca przed Najświętszym Sakramentem - sprawi, że Jezus samotny będzie pocieszony. Perełki waszych Pozdrowień Anielskich będą przeze Mnie posuwane przed Nim i zachwycą Go, a Ja będę więcej miłowana i znana, co jest oznajmionym wam pragnieniem Jego Synowskiego i Królewskiego Serca. Proszę, spróbujcie. Łatwo wam będzie. A włączeni waszą intencją w lud oraz Aniołów adorujących Najświętszy Sakrament, oczyścicie i uświęcicie wasze dusze, czego Moje serce tak gorąco pragnie" (229/t.II).

 

4. "Wypełnił się czas. Bóg jako Moje Dziecię narodził się i ubłogosławił ziemię wypełniając proroctwa. Ale i o Najświętszym Sakramencie, który miał się stać pokarmem waszym, są proroctwa - figury, dlatego Betlejem, gdzie Mego Syna urodziłam - to Dom Chleba. Serca ludzkie są tak uformowane, że miłują maleńkie, słabe dzieciny. Dziecka nikt się nie lęka, ale stara się wywołać jego zadowolenie i uśmiech. Zdajcie sobie sprawę z tej prawdy, że w Najświętszym Sakramencie jest ten sam żywy i prawdziwy Mój Syn - Jezus Dziecię i mówiąc przed Nim, obecnym w ołtarzu, Różaniec święty - mówcie go z taką miłością do Dziecięcia i do Mnie, by wywołać uśmiech i wdzięczność u Niego i u Mnie. Wiecie, że umiemy wynagradzać" (231/t.II).

 

 

Sposoby rozwijania życia wewnętrznego

 

„Przez Różaniec świety, przez jego pacierze, ja Maryję kocham, ja w Chrystusa wierzę” (św.Ludwik Maria Grignion de Montfort).

 

Pierwszy sposób, to wybranie jednej z tajemnic (np. pierwszej) na nadchodzący dzień i życie nią przez cały ten dzień, wszystko odnosząc do niej. W tajemnicy Zwiastowania: wszystkie modlitwy, sprawy, ofiary oddając Matce Bożej - Tej przeczystej, pokornej, cichej, rozmodlonej Dziewicy, której Niepokalane Serce wypełnia miłość i tęsknota do Boga.

 

Następnego dnia wybiera się tajemnicę Nawiedzenia, także wszystko ofiarując Matce Najświętszej: uczynnej, ofiarnej, pracowitej, cichej i pokornej w najwyższym stopniu, pełnej ukrytego w tej tajemnicy, a najwyższego szczęścia; wylewającej swoją duszę w hymnie wdzięczności, świadomie wymieniającej wielkość darów Bożych w swoim Magnificat.

 

Trzeciego dnia w podobny sposób przeżywamy tajemnicę Narodzenia Pana Jezusa itd... Ten sposób łączy się z wezwaniem Matki Najświętszej: "Cała jestem w Różańcu, tam Mnie szukajcie. Cała jestem W Różańcu - tam Mnie znajdziecie"

 

Drugi sposób, to rozważanie w każdej tajemnicy, co zrobił Pan Jezus, co Matka Boża i zastanowienie się: a ja co dzisiaj zrobiłam ? Noverim ime - taki stały rachunek sumienia w Różańcu. To pomoże do poznania siebie w świetle Bożym, bo w tajemnicach różańcowych wszystko jest, każda sytuacja. Bo jak się ma w pamięci Maryję i umiejętność dostosowania tajemnic do życia i życia do tajemnic - to wtedy koniec z głupimi śmiechami, z bezmyślnością; wtedy żadne brzydkie słowo nie wyjdzie z ust, ani się człowiek nie da niczym wyprowadzić z równowagi.

 

Święty Ludwik Grignion de Montfort w danej tajemnicy Różańca odszukuje jakąś cnotę i prosi o nią. I to jest trzeci sposób - pragnienie cnót. To wcale nie jest trudne, a pozwala na to, aby każdy sam, swoją treścią zapełnił je. Natomiast jest to bardzo ważne, gdyż to jest droga do kontemplacji...

 

Jak materia, którą można skrapiać, kropla po kropli, aż cała nasiąknie wodą - tak Różaniec ma wnikać w nasze życia i przeniknąć nas całych. Bo i z czego składa się życie ludzkie zawsze i wszędzie ? Jest rodzina, jest praca, jest stosunek do Boga, do ludzi, do własnej duszy. A wtedy stanie się tak, że będę mógł powiedzieć "Żyję już nie ja, ale żyją we mnie tajemnice różańcowe Jezusa i Mary

https://mali-rycerze.pl/userfiles/modlitwy/ROZWAŻANIA%20Montforta%20i%20Wawro.pdf

Rozważanie tajemnic radosnych Różańca Świętego 

Na podstawie słów Pana Jezusa do Alicji Lenczewskiej  

 

 I Zwiastowanie

 

Duch Święty zstąpił na Maryję, by wypełnić Ją Bogiem i by stała się Nim brzemienna. A stało się to, gdy samotnie trwała w skupieniu i modlitwie. Pierwszym posłańcem był Anioł, bo Aniołowie są tymi dobrymi duchami, które są najbliżej ludzi, by im pomagać w dobrym, chronić przed złem i przekazywać wolę Ojca.  Ich zadaniem jest wskazywać Boga i pociągać na drogę prowadzącą ku Niemu. Pobudzać serce ludzkie do wszelkiego dobrego czynu: do otwarcia się na przyjęcie Boga i ufne oddanie się Jego Miłości i Mądrości. Nie zapominaj, więc o Aniołach, którzy są najlepszymi twymi przyjaciółmi, Trwaj w skupieniu i modlitwie w ich otoczeniu, aby Bóg wypełnił cię Sobą. Abyś była zdolna przyjąć Jego wolę.  

 

II Nawiedzenie

Gdy Duch Święty sprawił, że we wnętrzu Maryi zamieszkał Jezus - Syn Boży, za Jego natchnieniem Maryja wyszła ze Swego domu. Bo nie sposób, by człowiek zniósł w samotności i zamknięciu tak wielkie wydarzenie, tak wielką radość. Gdzież się jednak udała? Nie poszła do sąsiadów i na ulicę, by pochwalić się Swą radością. Nie zwierzała się przypadkowo spotkanym ludziom ani krewnym mieszkającym opodal. Udała się w góry. W trudną i daleką drogę, by wznieść się niejako ponad to otoczenie, które nie było w stanie zrozumieć i przyjąć Jej Tajemnicę: łaskę daną od Boga. Udała się do krewnej, z którą łączyło Ją nie tyle pokrewieństwo krwi, co pokrewieństwo sytuacji i serca. Pokrewieństwo w otwarciu się i poddaniu woli Bożej. I nie opowiedziała jej szczegółów wydarzenia, tylko wyśpiewała hymn uwielbienia Boga. Wyśpiewała Swą radość, ufność i nadzieję. By przyjąć drugiego człowieka nie trzeba wnikać w szczegóły jego życia, lecz trzeba dostrzec w nim Boga i Jego uwielbić - tak, jak uczyniła to Elżbieta. Trzeba też panować nad odruchami nierozumnej natury, która skłania do zalewania innych wynurzeniami o sobie. Gdy pragniesz otworzyć głębię swego serca idź do tego, z kim możesz uwielbiać Boga.     

 

III Narodziny Przez wiele dni w ciszy serca Maryi wzrastał Jezus. Jej skupienie, Jej rozwaga, Jej pokorne poddanie się woli Ojca sprawiły, że nie został przedwcześnie wydany na zewnątrz, że mógł rozwinąć się i osiągnąć w Niej tą pełnię, jaka była potrzebna, by ujrzał Go świat, i by ujrzeli Go inni ludzie. Powściągliwość Maryi sprawiła, że każdy, kto przyszedł do Jezusa zobaczył Go takim, jakim Jest, jakim pozwoliło mu ujrzeć Jezusa jego serce. Ona nie zasłaniała Jezusa Sobą i nie upiększała Go Swymi słowami. Nie pragnęła, aby wzrok ludzi spoczął na Niej i w ich oczach nie szukała podziwu dla Siebie, choć przez Nią Bóg przyszedł na świat. Adorowała Syna Bożego i radowało się Jej serce, że adorują Go inni. Pozwól, aby przez ciebie rodził się Jezus i aby świat Go ujrzał, żeby sam Jezus pokazał się ludziom. Pozostaw, Go wolnym i pozostaw wolnymi tych, którzy przychodząc do Niego - przychodząc do ciebie Jezusowi przecież ty nic dodać nie możesz, ani inni nic ująć Mu nie mogą z Jego świętości i Bóstwa. Cokolwiek uczynią - uczynią to Sobie.  

 

IV Ofiarowanie

Maryja ofiarowała Swego Pierworodnego Syna. Ofiarowała Go Bogu Ojcu wiedząc, że ofiaruje Go zarazem światu - każdemu człowiekowi. Zrzekła się Swojego prawa matki: prawa pierwszeństwa i uprzywilejowania. Prawa decydowania o Swym synu i prawa ingerowania w relacje pomiędzy Nim, a Ojcem i w relacje pomiędzy Nim, a ludźmi. Uczyniła to w Świątyni, jako tym miejscu, które jedynie godne jest takiej decyzji. Oddając Bogu Jezusa w świątyni, oddała ponownie Siebie - tym razem wespół z Jezusem, wtapiając Swoje życie w Jego życie złączone z wolą Ojca. Świadomie przyjęła ból Ofiary Syna, która stała się też Jej Ofiarą.  Przyjmując Jezusa i rodząc Go dla innych, nie można żądać i Spodziewać się uprzywilejowania. Trzeba być gotową na oddawanie Go i oddawanie siebie. Na ofiarowanie wszystkiego, co pierworodne w twym sercu i w twym życiu. To, co najcenniejsze i najpiękniejsze trzeba wespół z Jezusem oddać na ofiarę zadośćuczynienia za zło i zdrady czynione przez siebie i przez braci.

 

  V Odnalezienie

Wystarczyła chwila odwrócenia oczu od Jezusa. Chwila nieuwagi zatrzymania się przy innych. Wystarczyła kropla pewności siebie i cień złudzenia, że przecież On powinien być tutaj. Wystarczył moment oddalenia się od Niego.   A potem ból poszukiwań, ból samotności, Trud i niepokój trwający wiele godzin. Nie znalazła Go wśród krewnych, wśród znajomych, wśród sąsiadów i przyjaciół. Nie znalazła Go na drodze, którą szli, ani w żadnym miejscu, gdzie się razem zatrzymywali. Był w Świątyni - w domu Ojca, by nauczać i zadawać pytania. I zdziwił się, że nie wiedziała, gdzie Go szukać, gdzie jest. Nie spuszczaj oczu z Jezusa. Nie oddalaj swego serca od Niego, także wtedy, gdy jesteś z Nim w drodze, gdy idziesz razem z bliskimi ci ludźmi, by z Nim żyć i Mu służyć. Niech ci się nie wydaje, że już nie musisz się troszczyć o Jego obecność przy tobie, bo razem wyruszyliście w drogę do Domu. Gdy odczujesz, że Jego droga i twoja droga oddzieliły się, wróć do miejsca, gdzie On jest zawsze. Gdzie pierwszy raz przyjęłaś Go i zostałaś Mu oddana w chrzcie świętym. Wróć do świątyni razem z Maryją. On tam jest wśród kapłanów i w nich. Tam Ona ci pomoże pojednać się z Nim. Wylejesz swój ból oddzielenia i otrzymasz przebaczenie, które wróci ci pokój. Tam On przygarnie cię i da ci Swą miłość. Da ci radość komunii z Nim. 

 

Rozważanie tajemnic bolesnych Różańca Świętego

 

I Modlitwa - ofiara woli

Kto ofiarował swe życie Bogu i pragnie żyć według Jego woli, stanie przed „godziną Chrystusa”. Przed tą chwilą, w której pozna głębię Dobra i Zła, i w której będzie musiał dokonać wyboru i zgodzić się na konsekwencje swej decyzji. Będzie to „godzina” pokus, „godzina” ciemności, „godzina” cierpień rozrywających duszę. A jednocześnie będzie to czas łaski, czas stawania się prawdziwym uczniem Chrystusa. Czas otrzymania mocy Ducha Świętego: Heroizmu, męstwa i miłości nadprzyrodzonej. Od tej chwili pokój ogarnie twoje serce, bo godząc się na ofiarę życia i śmierci wraz z Chrystusem nie będziesz lękać się o to, co świat zechce ci odebrać, co wobec ciebie uczynią ludzie. Ty będziesz wiedzieć, co Bóg pragnie uczynić dla bliźnich twoich posługując się tobą. I radością twoją stanie się wypełnianie Jego woli – radością większą niż ból ogołocenia z tego, co pochodzi od świata i ludzi.

 

II Biczowanie - ofiara ciała Jeśli chcesz tak, jak Chrystus wysługiwać zbawienie dla bliźnich twoich, to przyjmij i oddaj Bogu wszystkie swoje dolegliwości i cierpienia cielesne. Oddaj każdą chorobę, każdy ból i każdą pokusę odnoszącą się do twojego ciała. Niech radością twą stanie się to wszystko, co zadaje ból twemu ciału, a co uświęca twoją duszę i dusze twych bliźnich, zwłaszcza tych, którym winna jesteś i pragniesz wysługiwać zbawienie i świętość.

 

III Cierniem ukoronowanie-ofiara serca Ofiara, jaką składasz Bogu pogłębia się i obejmuje dalsze sfery twej istoty i twego człowieczego życia, oczyszczając twoją duszę ze śladów pychy i egoizmu. Dlatego wymaga od ciebie coraz większego wysiłku w zapieraniu się siebie, by zjednoczyć się z Chrystusem. Oddaj, więc także to wszystko, czego pragnie twoje ludzkie serce, a co pochodzi od świata i ludzi. Oddaj swoje imię Bogu na ofiarę całopalną i raduj się, że zostało ono zapisane w niebiańskiej księdze życia. Tam każde ziarno upokorzenia, potwarzy, ironii, i każdy ból twego serca zamienione są na godność dziecka Bożego i dziedzica dóbr Nieba. Nie lękaj się cierni, którymi ludzie zadają ból twemu poczuciu godności. Twoja godność prawdziwa pochodzi przecież wyłącznie od twego Ojca, którym jest Bóg w Trójcy Świętej Jedyny i świat nie jest w stanie ci jej odebrać. Troszcz się, więc, by twoje imię jaśniało Prawdą i Miłością, które są w Bogu, i które od Boga pochodzą, Wynagradzaj pokorą pychę serc ludzkich i uwalniaj z pęt szatana pysznych tego świata.

 

IV Droga krzyżowa - ofiara trudu Łatwiej jest znieść wysiłek i cierpienia, nawet wielkie, które są jednorazowe i trwają krótko. l kiedy w zasięgu dłoni jest cel. O wiele więcej samozaparcia wymaga trud rozciągnięty w czasie, którym jest całe życie na ziemi. O wiele więcej wysiłku trzeba, by  dochować wierności, gdy oczy nie widzą końca drogi cierpień i trudów i nie dostrzegają owoców - jakże często. Wtedy wystawiona jest na próbę wiara w obietnicę Ojca. Wystawiona jest na próbę cierpliwości wobec siebie: wobec własnej bezsilności i nędzy, wobec wytrwałości i wierności obiecanych Bogu i wobec pokory Chrystusa, który wkroczył w twoje życie. Wtedy także wystawiona jest na próbę twoja czujność, by w porę rozpoznawać pokusy, jakimi wabi świat i kłamstwa, które szepcze zły duch. By rozpoznawać ciernistą ścieżkę życia wśród pozornie wygładzonych dróg śmierci. Światłem W twym trudzie życia ziemskiego, jakie oświetla ci drogę jest Ewangelia i dziecięca ufność, która wkłada twoją dłoń w dłoń Maryi, by razem z Nią podążać za Chrystusem. I by czuć się bezpieczną i spokojną jak dziecię prowadzone przez matkę.

 

V Ukrzyżowanie - ofiara śmierci w świecie. Twój trud życia człowieczego ukierunkowany jest wzwyż - jeśli prowadzi śladami Chrystusa. Wtedy prowadzi na górę niezależnie od potknięć, upadków, od zachowań otoczenia wobec ciebie i opinii świata. Prowadzi na Górę Ofiary Całkowitej - ostatecznej, gdzie śmierci oddaje się to, czym zniewala szatan. Tu, u stóp Krzyża i u stóp Chrystusa Jego Krew uwalnia i obmywa- rodzi świętość twoją i tych, których tu przyniosłaś w sercu. Tu razem z Matka Chrystusa wysługujesz zbawienie dla braci. Tu z serca Jezusa przez twoje serce płynie strumień miłości odnawiającej świat. Jeśli oddałaś wszystko - WSZYSTKO otrzymujesz dla siebie i braci. Rozważaj tajemnice bolesne Jezusa i Maryi. I rozważaj tajemnice bolesne ludzkości, bliskich ci osób i twoje własne - i przyjmuj je takie, jakie są ci dane. W pokoju i ufności przyjmuj, choć może płynie pot wysiłku z twojego czoła i choć może płyną łzy cierpienia z twego serca. Choć może popłynie krew męczeństwa z twego ciała. Przyjmuj, choć może nie rozumiesz Boga, i Świata, i bliźnich i siebie. Choć ciemność spowija świat i szatan panoszy się wśród ludzi. Ból oddany Bogu wróci, jako miłość i pokój do twej duszy i przez twoje serce wylewać się będzie na świat, by ocalać, zbawiać, Uświęcać - jak wylały się Krew i Woda z przebitego Serca Jezusa.

 

Rozważanie tajemnic chwalebnych Różańca Świętego.

 

I Zmartwychwstanie Po Swym Zmartwychwstaniu Jezus przez wiele dni objawiał się Swym uczniom, zwłaszcza tym, których chciał uczynić Apostołami Ewangelii. Przychodził do nich w Swej ludzkiej postaci, by ich pokrzepiać i pouczać. By Jego Zmartwychwstanie stało się ich zmartwychwstaniem do życia wiarą, nadzieją i Miłością. I polecił im, aby wrócili do miejsca, gdzie zaczęła się ich droga z Nim, aby odżyło w nich pierwsze zafascynowanie powołaniem na drogę apostolską i aby w sposób nowy i pełniejszy objawić im prawdę o Sobie i powierzyć budowanie Jego Królestwa miłości na ziemi. Jeśli nawiedza cię Chrystus i zostałaś obdarowana łaską doznawania Jego bliskości, jeśli odkrywa przed tobą Swe Tajemnice i daje ci rozumienie Swojej woli, to dzieje się tak, dlatego, ze pragnie uczynić cię narzędziem Bożej Miłości. Że chce posłużyć się tobą, jako Swą Apostołką wobec ludzi. I mimo radości i uniesień, jakie przeżywasz w Jego obecności całą swoją wolę i wszystkie siły skieruj na to, by jak najdoskonalej chłonąć Jego pouczenia i Jego Miłość. By nimi żyć i aby one na nowo ukształtowały twój umysł i twoje serce. Byś narodziła się na nowo w Nim i dla Niego i przez to dla całego Świata i wszystkich twoich bliźnich.  

 

II Wniebowstąpienie 

Po czasie radosnego przeżywania obecności Jezusa przyszedł czas rozesłania. Czas wykonywania tego, co mieści się w apostolskiej służbie w Świecie.  Tak, jak Apostołowie musisz zmierzyć się z realiami ludzkiego życia, ze światem i swoim własnym sercem - z tęsknota serca i Pragnieniem, by pozostać w intymnym ukryciu z Jezusem. Nie zatrzymuj się jednak na tęsknym wpatrywaniu się w niebo, gdy trzeba podjąć trud chodzenia po ziemi: pójścia tam, gdzie wysyła cię Chrystus w tych konkretnych sytuacjach, jakie przynosi każdy kolejni dzień. Wiesz przecież, że On pozostawił ci Swoje błogosławieństwo. Miłość do Jezusa okazuje się przez gorliwe wypełnianie powołania, jakie On ci dał. Przez wierność i posłuszeństwo Jego woli i Jego nauce.  

 

III Zesłanie Ducha Świętego

Apostołowie, jak każdy z was, byli zwykłymi ludźmi, lękającymi się „mocnych” tego Świata. Nie mieli dość siły, by wyznać swoją wiarę w Chrystusa i by zachować wierność Jego Słowu wobec tych, którzy mieli władzę i bogactwo, a którzy pragnęli zniszczyć wszelki ślad Ewangelii w świecie i w sercach ludzkich. Mądrość ich była jednak na tyle duża, że modlili się, że gromadzili się razem i że trwali przy Maryi. A wiara i miłość, jaką zasiał w nich Chrystus sprawiły, że głębi serca pragnęli wypełnić misję, jaką On im zlecił wobec Świata. I to wystarczyło, żeby otrzymać łaski i moc Ducha Świętego, żeby stać się herosami wiary, Świadkami Jezusa i żeby dochować wierności Ewangelii mimo sprzeciwów i prześladowań, jakie im groziły i jakich doznali tak obficie. Moc Boża większa była w nich niż nienawiść tych, od których zależało ich życie na ziemi. Jeśli więc dość mocno kochasz Chrystusa i pragniesz iść z Nim poprzez świat, by świadczyć o Miłości, to czyń jak Apostołowie: Módl się nie żeby Bóg usunął z twego życia trud i cierpienie, lecz żebyś otrzymała moc przyjęcia ich z miłości do Chrystusa i ofiarowała je Bogu z miłości za braci.  

 

IV Wniebowzięcie

Maryja wzięta została do Nieba, bo żyjąc na ziemi nie uległa żadnej pokusie prowadzącej do grzechu - świadomej zdrady Miłości Bożej. Zawsze - w każdej sytuacji - kierowała się wolą Boga i ją wybierała spośród tych możliwości, jakie mogła uczynić. Wybierała to, co podobało się Bogu, choć narażała się w ten sposób na odrzucenie przez środowisko, w jakim żyła i na sprzeciw ze strony wielu - nawet tych, którzy byli Jej bliskimi krewnymi. Wierność Bogu była Jej droższa ponad wszystko. Choć żyła bez grzechu nieustannie składała ofiarę trudu i cierpienia za grzechy innych. Spójrz na swoje życie i w swoje Serce i zastanów Się, jak daleko ci do postawy Maryi. Jak wielka różnica jest pomiędzy tym, co Podoba się Bogu, a co ty wybierasz?  Z czego uwolniona musi być twoja dusza, byś mogła być wzięta do Nieba?

 

V Ukoronowanie

Z chwilą śmierci Chrystusa na Krzyżu Jego królowanie objęło grzechy i słabości wszystkich ludzi. Objęło też wszelkie zło, jakie stoi pomiędzy człowiekiem a Bogiem. I nie ma już przeszkód zamykających Niebo. Ukoronowanie Maryi na Królową Nieba i Ziemi nastąpiło po Jej życiu na ziemi. Po tym, jak dochowała wierności Bogu we wszystkich trudach trosk o Jezusa i posługiwania Mu. We wszystkich cierpieniach towarzyszenia Synowi Bożemu w Jego Apostolstwie Miłości i uczestniczenia w Jego Męce. Dotrzymała także wierności Bogu przez te wszystkie lata, jakie nastąpiły potem, gdy każdy kolejny dzień wypełniała tęsknota za Jezusem i oczekiwanie na odejście do Niego. Stała się Królową Wiary, Miłości i Nadziei, bo one zawsze w Niej zwyciężały. Proś, więc Maryję - twoją Królowe - aby wspomagała cię w twej drodze świadczenia o Miłości wbrew temu, co czyni świat. Razem z twoją Matką i Królową trwaj w modlitwie, by otrzymać moc Ducha Świętego. Razem z Nią idź do ludzi - Jej dzieci, a twoich braci - i podejmuj trudy i radości twojego apostolskiego powołania, do jakiego Jezus cię wezwał. Razem z Nią stawaj pod krzyżem Chrystusa, aby Jej wierność Bogu stała się twoją wiernością - Jej królowanie twoim królowaniem.

 

 

Dziś, jak kiedyś nad Jerozolimą, płacze Jezus nad całym światem. Jak płakał nad Sodomą i Gomorą, od których obecny świat jest gorszy. Tak, jak dawniej Bóg ocalał ludzi wiernych Mu i niekalających się grzechem, tak teraz pragnie ocalić tych, którzy strzegą Jego Miłości. Tym, czym była arka dla rodziny Noego, czym było opuszczenie mającego zginąć miasta dla Lota, jest dziś RÓZAŻNIEC. Różaniec odmawiany wraz z Maryja przed Sercem Miłosiernego Jezusa jest ratunkiem jak arka dla twojej duszy i dusz tych, których pragniesz ocalić od nawałnicy zła, jakie zalało Świat. Różaniec wyprowadzi cię poza to, co ma być spalone na popiół, by  już nie niszczyło dusz ludzkich stworzonych dla świętości w Bogu. Amen

ROZWAŻANIA RÓŻAŃCOWE

ze strony http://pierzchalski.ecclesia.org.pl

 

Zwiastowanie

 

 

"Anioł wszedł do Niej". Wszedł do Jej domu, ale przede wszystkim w Jej modlitwę, myślenie, wrażliwość serca. Wszedł, aby przypomnieć Maryi o korzystaniu z daru radości: "Raduj się napełniona łaską". Źródłem radości jest Pan. On jest w Niej, jest z Nią. Gdy Bóg z nami, wypełnia nas radość najgłębsza, która nie może ulec zniszczeniu ani przez cierpienie, ani przez niedostatek, ani przez Złego ducha, ani też przez nieżyczliwego nam człowieka.

 

Dotknięcie łaską, dotknięcie radością, która jest z Boga wprowadza Maryję w stan zmieszania się. "Bardzo ją zbiły z tropu jego słowa", mówi jedno z tłumaczeń. Maryję poruszyły słowa anioła, wprowadziły ją w zamęt. Doświadczyła niepokoju, zatrwożyła się, doznała lęku. Trzeba pamiętać, że lęk jest gliną w rękach Boga. Ten, kto wierzy, nie powinien się bać. Lęk jest zawężeniem, niepokojem, udręką, w której pojawia się nieumiejętność rozeznania tego, co Bóg chce i podjęcia decyzji zgodnej z Jego wolą. Czy zatem lęk w Maryi jest znakiem braku Jej wiary? Nic podobnego. Istnieje lęk ludzi dobrych, wierzących Bogu. Jest to obawa o relacje z Bogiem, aby one były takie, jakich pragnie Pan.

 

Lęk człowieka, otwierającego się na Boga i ku Niemu zwrócony, w którym równocześnie pojawia się lęk o królestwo Boże, jest lękiem przychodzącym od Boga. Lęk Maryi był wołaniem o zrozumienie, o pomoc w przyjęciu tego, co usłyszała od anioła. Pomoc przychodzi. Maryja stawia pytania, a Bóg przez anioła udziela odpowiedzi. Lęk ustępuje, kiedy stawiamy Bogu pytania, będące wyrazem naszej zależności i pragnieniem odkrycia prawdy, którą On sam objawia. Bóg pragnie usłyszeć pełne trwogi wołanie, które dociera do Jego serca. Lękowe, a równocześnie pełne ufności odniesienie do Boga sprawia, że tworzy się silna więź między Nim a człowiekiem.

 

W lęku stajemy przed Bogiem nadzy, bezradni, zagubieni. Nie odczuwamy oparcia, lecz opuszczenie zarówno przez Boga jak i ludzi. Potrzeba pamiętać, że jest lęk, na który Bóg pozwala, który dopuszcza, jak podczas Zwiastowania Maryi. "Lęk ludzi dobrych jest zdarzeniem, stanem przejściowym, epizodem między światłem i światłem (…); ma sens i cel, ma otworzyć na Boga w okrzyku trwogi wołającej o zmiłowanie, i jest widomym znakiem łaski Bożej" (H. Urs von Baltgasar). Źródłem każdego lęku jest brak posłuszeństwa Bogu. Jakże inny jest lęk Maryi. Jej "Fiat" odsłania posłuszeństwo Bogu.

 

Nawiedzenie

 

 

„Maryja wybrała się w drogę…” – Maryja symbolizuje tych wszystkich, którzy idą ku innym, niosąc im Boga. Maryja w momencie, gdy wyrusza w drogę do domu Elżbiety i Zachariasza była brzemienna, nosiła w sobie Boga. Maryja wyruszająca do Elżbiety jest monstrancją Boga. Bóg jest w Niej ukryty, Ona jest pełna Boga, brzemienna Bogiem. Można powiedzieć, że wędrówka Maryi niosącej ukrytego Boga to pierwsza w dziejach świata procesja Bożego Ciała. Maryja przynosi światu Boga, Maryja, wędrując do Elżbiety, wnosi do świata obecność ukrytego Boga. Jest jak monstrancja, jest naczyniem, w którym Bóg się ukrył.

 

„Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę”. Maryja, idąc z Jezusem ukrytym w łonie, wraz z Nim przynosi błogosławieństwo. Człowiek niosący Boga w sobie, wypełniony Bogiem, a więc – brzemienny Bogiem, przynosi błogosławieństwo. Elżbieta, zobaczywszy Maryję, rozpoznała w Niej Jezusa. Człowiek brzemienny Bogiem jest „nośnikiem” obecności Boga i Jego błogosławieństwa. Człowiek brzemienny Bogiem wnosi w życie innych pocieszenie.

 

„Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, podskoczyło dziecko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę”. Istnieje przedziwna więź, niezwykłe porozumienie duchowe pomiędzy tymi dwiema kobietami. Obie zostały naznaczone TAJEMNICĄ, tajemnicą Boga (Elżbieta – poprzez dar macierzyństwa w podeszłym wieku, Maryja – poprzez niepokalane poczęcie Syna Bożego). Człowiek, który w swym życiu doświadczył obecności Boga i został naznaczony tajemnicą, ma niezwykłą wrażliwość na obecność Boga w drugim człowieku. Wyczuwa obecność Boga w konkretnej osobie i dlatego rodzi się pomiędzy osobami tak niezwykła więź, którą można nazwać duchowym pokrewieństwem.

 

Maryja i Elżbieta. Dwie kobiety. Obie brzemienne. Obie naznaczone tajemnicą. Obie pełne Boga. Każda z nich inaczej doświadczyła obecności Boga w swym życiu i inaczej przeżywała Boga. Ale łączyło je wspólne DOŚWIADCZENIE, wspólna TAJEMNICA, przez co były sobie tak bliskie duchowo.

 

 

Boże Narodzenie

 

 

Chodziło tylko o to, by przyjąć Miłość, która się narodziła. Miała ona postać dziecka. Miłość ma postać człowieka, lecz także, a właściwie przede wszystkim – ma postać Boga. Gdy nie ma miejsca na miłość, nie ma miejsca dla człowieka i Boga. Ci, którzy tak żyją, gospodą się stają. Takie skojarzenie pojawia się, że gdy nie ma we mnie miejsca dla człowieka, nie mam serca. Zawsze mam niepowtarzalną szansę stania się kimś innym. Jedynie miłość przemienia. Odkrywam serce, a tym samym jestem zdolny rozpoznać czas przychodzenia Boga nagle i niespodziewanie. We mnie przychodzi Bóg. Nie przyjmuję Go. Ta historia powtarza się zbyt często.

 

Inny obraz ma związek z pasterzami. Byli ludźmi czuwania, trosk i wielkiej prostoty. Mają serca, a tym samym oczy otwarte na znaki od Boga. Przyjąwszy je – przestraszyli się. Gdy Bóg daje się poznać człowiekowi, człowiek najczęściej odpowiada lękiem, strachem, obawą. Uwolnienie się od lęku, przybliża do Jezusa. Lęk pozbawia nas w pewnym stopniu "odczuwania" Boga. Jan Paweł II powiedział: "Nie lękajcie się siebie samych! /…/ Słowa "Nie lękajcie się" są nam potrzebne bardziej, niż kiedykolwiek". Najpierw wolność od lęku, a potem wchodzenie w radość: "Zwiastuję wam radość wielką". Gdy Bóg mówi, człowiek staje się wolnym przez to, że słucha swojego Pana. Znakiem wolności, wychodzącej ze słuchania, staje się radość wewnętrzna człowieka.

 

Nie jest ważny jakiś czas odległy: za rok, miesiąc, czy choćby jutro – przyjdzie Pan. "Dziś narodził się wam…" Te dwa słowa są niezwykłe: "dziś" oraz "wam". Dziecko rodzi się ku radości rodziców, jako owoc miłości. Miłość człowieka sprawia, że dziś się Bóg objawia. Dziś się rodzi i objawia przez tego, który czuwa nad tym, co zostało mu powierzone. Jeśli to, co czyni – wypełnia z wielką troską. A równocześnie jest w nim wielka prostota, to znaczy – odnoszenie wszystkiego do nowo narodzonego Dziecięcia.

 

 

Ofiarowanie

 

 

Ważne jest to: ile człowiek ma lat, co w życiu przeżył, jak żył, jakie funkcje pełnił w swojej społeczności. Patrząc na Symeona w świątyni, wychodzącego naprzeciw Świętej Rodziny zaczynamy rozumieć, że zawsze jest dobry czas, również późny wiek życia, na przeżycie czegoś niezwykłego. Niezwykłe jest to, że Symeon i Anna razem zrozumieli, że to, co widzą i słyszą, jest działaniem Boga. Trudno z innymi patrzeć na życie swoje, własnej wspólnoty i zobaczyć w nich działanie, obecność, rękę Boga. Za wydarzenia przykre, bolesne czynimy winnymi ludzi, ich charaktery, nieprzemakalność w przyjmowaniu prawdy, słabą wrażliwość wewnętrzną. Może i to się pojawić, jako warstwa zewnętrzna, która robi na nas negatywne wrażenie. I na tym wrażeniu w ocenie zjawiska, które jest dokuczliwe, jesteśmy skłonni zatrzymać się.

 

Symeon i Anna widzą razem, rozumieją razem, radują się razem. Co to jest wspólnota? To ludzie, którzy razem uczą się wierzyć Bogu, razem się cieszą, razem tworzą, sprzeczają się i godzą, lecz nie trwają z uporze, w nie przebaczeniu.

 

Maryja doświadczy tego, co jest dwubiegunowością życia człowieka: radości i cierpienia, pocieszenia i bólu. To wszystko przygotował dla Matki Syn, który się narodzi. Maryi nie czeka beztroska przyszłość. Cieszy się narodzinami Syna, ale jest w tej radości ból, że dla Niego, nie było miejsca, że musi uciekać, że będzie cierpiał, choć nic złego nie uczynił. Za radością, może nas czekać cierpienie. Ktoś nam przygotuje: radość i cierpienie. Ktoś się o to zatroszczy. Cierpimy, choć nic złego nie czynimy. Uciekamy przed kimś lub przed czymś, choć chcielibyśmy doznawać stabilizacji duchowej, moralnej i emocjonalnej. Chcemy spokoju, spokoju, spokoju, a tymczasem, niepokój, problemy, narastająca niechęć do innych we wspólnocie.

 

Maryja uświadomiła sobie, że nie czeka jej beztroska przyszłość, gdy spotkała starca Symeona w świątyni. W świątyni, na modlitwie, dając Bogu swoje życie możemy odkryć, że życie będzie dla nas trudne: życie ze sobą i z innymi.

 

Bóg wyzwala w nas radość, ale są i takie chwile, kiedy jest dla nas niezrozumiały, budzi w nas sprzeciw i domaga się od nas przemiany w bólu. Maryja kształtowana przez ból. Między innymi te środki, były u podstaw Jej formacji: modlitwa, radość, ból, ucieczka, brak miejsca na nocleg, wielkie ubóstwo, wielkie zawierzenie, nie rozumienie Syna, niepokój o Niego, gdy był poza domem, współcierpienie z Nim na Golgocie.

 

Symeon należy do tej kategorii ludzi, którzy w obliczu bliskiej śmierci potrafią z wdzięcznością patrzeć na minione życie. "Teraz, w Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju". Podobnie jak dla Symeona, tak również dla nas, Jezus jest pokojem i światłem, ale też mieczem i cierpieniem. Duszę Matki Bożej ma przeniknąć miecz. Maryja będzie uczestniczyć w Męce Syna. Jezus przynosi nie tylko zbawienie, ale i sąd. Dzięki Niemu wyjdą na jaw ludzkie zamysły. Stanie się widoczne, jak bardzo ludzie zamykają się na Boga.

 

 

Znalezienie

 

 

Rodzice Jezusa chodzili razem z Synem do miasta świętego, świętowali razem, trzymali się razem. Ich życie można opisać zwrotem "chodzili razem". Mieli potrzebę przebywania ze sobą, towarzyszenia sobie wzajemnie. W taki sposób tworzyła się między nimi silna więź uczuciowa, duchowa. Ponieważ "chodzili razem", zdążali w tym samym kierunku, pragnąc osiągnięcia tego samego celu. W znacznym stopniu czas "chodzenia razem" wypełniał ich życie. Ich powołanie wyrażało się w byciu pielgrzymami "do domu Ojca".

 

Chodząc razem byli dla siebie wsparciem, służyli sobie radą, słuchaniem wzajemnym. Byli szczęśliwi ze sobą. Ludzie, którzy źle się czują ze sobą, nie chodzą razem, lecz trzymają się oddzielnie. Przez taką obecność, bliskość można poznać siebie i drugiego. Z takiego poznania rodzi się potrzeba przebywania z drugim, lub dokonujemy odkrycia, że nie odpowiadamy sobie, czujemy się przytłoczeni obecnością drugiego.

 

Bóg nie chce, żeby mężczyzna był sam. Na drodze Józefa postawił Maryję. Ale i odwrotnie parząc, można powiedzieć, że Bóg nie chce, aby kobieta była sama, stąd na drodze Maryi stawia Józefa. On i ona stanowią całość. Oddzielnie są jedynie połową, częścią tęskniącą za relacją, za wspólnym wędrowaniem.

 

 

Chrzest Pana Jezusa

 

 

Zobaczmy, jak pięknie Jan Chrzciciel zdejmuje z siebie przypisywaną mu wielkość. Nie jestem Mesjaszem. Znam swoje miejsce i swoją misję, którą mi zlecono. Jest mocniejszy ode mnie. Życie nasze jest powołaniem do pokazywania poza siebie. Mój Pan jest mocny, nie ja. On pierwszy. Jestem Jego sługą. To moje miejsce.

 

Zachwyca to Janowe stanięcie w cieniu. Był czas, gdy przychodziły do niego tłumy. Przyszedł czas, że ludzie idą za innym. Odejść w cień. On ma wzrastać, a ja się umniejszać. To jest mądrość. Być glebą dla wzrastania Jezusa Chrystusa.

 

Chrzest Jezusa rozpoczęciem misji zbawienia. To rozpoczęcie oficjalne, na oczach innych. Ale Chrystus dorastał przez trzydzieści lat, by tę misję wypełnić. Wszędzie jest potrzebne dorastanie do odpowiedzialnego mówienia, dorastanie do otwarcia się, dorastanie do przyjmowania tego, co Bóg daje i do przyjęcia tego, z czym ludzie do mnie przychodzą.

 

Chrzest Jezusa był i po to, żeby Ojciec mógł powiedzieć: Jesteś moim. Kocham Cię Synu. Idąc śladem słów Ojca możemy wyznać: Jesteś moim Panem. Kocham Cię Jezu. Nawet jeśli tak nie czujemy, możemy powiedzieć.

 

Wesele w Kanie Galilejskiej

 

 

„Gdy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: «Nie mają wina»”. Niezwykła jest wrażliwość Maryi. Maryja została zaproszona. Jednak nie zachowuje się jak gość, czyli jak ktoś, o kogo gospodarze się troszczą. To Ona troszczy się o gospodarzy i biesiadników, czyli o to, aby niczego im nie brakowało. Maryja, przyjmując zaproszenie, ogarnia troską tych, przez których zostaje zaproszona. „Nie mają wina”. Dla Maryi ważne staje się to, że „NIE MAJĄ”. Maryja zauważa BRAK w domu tych, do których została zaproszona. Maryja wyczuwa ich sytuację, ich konsternację, zaniepokojenie, zagubienie, problem. Ten BRAK, który dostrzega w człowieku (a na pewno gospodarze bardzo go ukrywali przed innymi, by się nie ośmieszyć), porusza Ją, porusza tak bardzo, że natychmiast mówi o tym Synowi: „Nie mają…”. Wino jest symbolem wesela, radości, świętowania, obfitości, życia. „Nie mają wina” – Maryja dostrzega brak w sercu człowieka: nie mają w sobie życia, nie mają w sobie radości, nie potrafią się weselić, nie są już zdolni do tego, by celebrować życie, by świętować życie, są zagubieni. Ten brak boli Maryję, porusza Jej serce. Ona jest Matką Dostrzegającą, jest pośród ludzkich braków, pośród tych, którzy noszą w sobie problem, nie umiejąc mu zaradzić. Nic, co dotyka człowieka, nie jest Jej obojętne.

 

„Nie mają wina”. Wypowiada przed Synem ludzki brak, zagubienie. O nic Go nie prosi, tylko oznajmia sytuację, mówi, co widzi i co Ją porusza. Mówi o BRAKU. Przynosi Synowi ten BRAK, przynosi Synowi ludzki niepokój, problem, trudną sytuację. I niemal jednocześnie mówi do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. WSZYSTKO, cokolwiek POWIE. Zadaniem człowieka doświadczającego braku jest SŁUCHAĆ i WYPEŁNIAĆ, zaangażować się w Słowo, które Jezus wypowiada, zaangażować się ufnie. Maryja ukierunkowuje człowieka na Jezusa. Człowiek ma się skupiać nie na swoim braku, ale na Jezusie, na Jego Słowie i na zaangażowaniu się w wypełnianie Słowa. „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. „Zróbcie…” – wyraża pewność Maryi w interwencję Syna.

 

„Jezus polecił usługującym: «Napełnijcie stągwie wodą»”. Jezus zaprasza człowieka do współpracy ze sobą. „Napełnijcie…” – nie było to łatwe zadanie. Jak podaje ewangelista, Jezus polecił napełnić wszystkie stągwie, a było ich sześć, „z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary”. 1 miara to ok. 40 litrów, a więc jedna stągiew mogła pomieścić od 80 do 120 litrów. Zatem razem słudzy mieli przynieść ok. 720 litrów wody! Zobaczmy trud, z jakim słudzy przynoszą wodę i napełniają stągwie. Wczujmy się też w to, co mogli wówczas przeżywać: w ich poczucie bezsensu (po co Nauczyciel każe nosić wodę, skoro potrzebne jest wino, a nie woda?). Zobaczmy ich niedowierzanie i ich niepokój: czy to ma jakikolwiek sens? Czy ta praca nie jest na marne? I zobaczmy ich żmudny wysiłek, wysiłek pomimo wszystko, pomimo wątpliwości, które pojawiają się w sercu, pomimo chwil niedowierzania, pomimo lęku, czy to ma jakikolwiek sens, pomimo pytań o wartość tego wysiłku. Zobaczmy ich gorliwość i determinację. Ewangelista podaje, że słudzy napełnili stągwie wodą „aż po brzegi”, czyli do końca, tak, że już bardziej nie można. Ich praca była uczciwa, nie rezygnowali z wysiłku, pomimo wątpliwości. Dopiero później, kiedy już osiągnęli granicę swojego wysiłku, „aż po brzegi”, stwierdzili ze zdumieniem, że dokonał się cud! Okazało się, że współpraca człowieka z Jezusem, trud człowieka i działanie Jezusa, daje niezwykłe owoce.

 

Nie wiemy, ile czasu trwało napełnianie stągwi. Jezus nie powiedział też, ile litrów wody potrzeba, polecił tylko: „Napełnijcie”. Mogli zatem napełnić do połowy, ale oni napełnili „aż po brzegi”, czyli dali maksymalnie wszystko, to, co tylko mogli. Byli hojni w swoim trudzie, gorliwi. Słudzy zrobili wszystko, co było z ich strony możliwe. A Jezus przemienił ich „wszystko”, przemienił wszystko, co przynieśli. Każda kropla ich wysiłku zaowocowała. Aby stał się cud przemiany, człowiek musi zrobić wszystko, na co go stać. Ta granica możliwości jest względna, dla każdego człowieka inna. Najważniejsze jest to, aby wysiłek był „aż po brzegi”. Słudzy napełnili stągwie całkowicie. A Jezus na całkowitość człowieka odpowiada również całkowitością. Zamienia w wino całą przygotowaną wodę. Trud sług nie poszedł na marne. Każdy litr przez nich przyniesiony został przemieniony w wino. Możemy sobie wyobrazić, jak wiele go było: ok. 700 litrów!, a więc o wiele więcej niż było potrzeba. Wyniki współpracy człowieka z Bogiem są zdumiewające! Bóg zawsze daje nadmiar, daje „aż po brzegi”, jeśli tylko człowiek jest hojny w swej pracy.

 

Jezus nie sygnalizuje momentu przemiany. Nie zauważają tego momentu także słudzy. Ona dokonuje się nie wiadomo kiedy, niewidocznie, bez świadków, niezwykle dyskretnie. Jedno jest jasne: słudzy noszą wodę, a na stoły trafia wino, i to wino bardzo dobre (jak pochwalił starosta wesela).

 

Niepotrzebne zatem jest czekanie na cud przemiany. Do nas należy „noszenie wody”, podjęcie wysiłku. Tajemnicą Boga jest to, w jaki sposób dokona się przemiana i kiedy ona nastąpi. Starosta weselny skosztował wody, która stała się winem i ze zdumieniem stwierdził, jak bardzo jest DOBRE. Przemiana dokonała się niezauważalnie.

 

Nie próbujmy przyspieszać przemiany czy jej wymuszać, ale róbmy to, na co nas w danej chwili stać, a doświadczymy, że woda wysiłku stanie się winem – siłą do życia, do radości, do świętowania. Jezus daje owoce proporcjonalne do trudu człowieka: ile wody, tyle wina. Przemiana często jest niewidoczna dla tego, kto jest przez Jezusa przemieniany. Stwierdzają to dopiero inni, których „dotykają” skutki naszej przemiany. Tak jak w tej Ewangelii: słudzy tylko nosili wodę, a to starosta stwierdził, że kosztuje wino, i że jest ono bardzo dobre.

 

 

Głoszenie Królestwa Bożego

 

 

 

Styczeń  Intencja ewangelizacyjna: Aby w krajach azjatyckich chrześcijanie, wraz z innymi mniejszościami religijnymi, mogli żyć swoją wiarą w pełnej wolności.

Luty Intencja powszechna: Aby ci, którzy sprawują władzę materialną, polityczną lub duchową, nie pozwolili, by rządziła nimi korupcja.

Marzec Intencja ewangelizacyjna: Aby cały Kościół uznał pilną potrzebę formacji do rozeznania duchowego w aspekcie indywidualnym i wspólnotowym.

Kwiecień Intencja powszechna: Aby odpowiedzialni za idee i sposób zarządzania w gospodarce mieli odwagę odrzucać gospodarkę wykluczającą i by potrafili otwierać nowe drogi.

Maj Intencja ewangelizacyjna: Aby wierni świeccy wypełniali swoją specyficzną misję, wykorzystując swoje twórcze zdolności, by odpowiadać na wyzwania dzisiejszego świata.

Czerwiec Intencja powszechna: Aby sieci społecznościowe sprzyjały solidarności i poszanowaniu drugiego w jego odmienności.

Lipiec Intencja ewangelizacyjna: Aby kapłani, którzy w trudzie i samotności żyją swoją pracą duszpasterską, czuli się wspomagani i pokrzepiani przez przyjaźń z Panem i braćmi.

Sierpień Intencja powszechna: Aby wielkie wybory ekonomiczne i polityczne chroniły rodziny jako skarb ludzkości.

Wrzesień Intencja powszechna: Aby młodzież na kontynencie afrykańskim miała dostęp do edukacji i pracy we własnej ojczyźnie.

Październik Intencja ewangelizacyjna: Aby osoby konsekrowane rozbudziły swój zapał misyjny i były obecne wśród ubogich, zepchniętych na margines i tych, którzy nie mają głosu.

Listopad Intencja powszechna: Aby język serca i dialogu przeważał zawsze nad językiem oręża.

Grudzień Intencja ewangelizacyjna: Aby osoby zaangażowane w posługę przekazu wiary potrafiły znaleźć język właściwy dla dzisiejszych czasów, w dialogu z kulturami.

 

 

Różaniec rodziców za dzieci

ks.prof.Andrzej Kowalczyk, Ireneusz Rogala

 

 
Pobierz

RÓŻANIEC JAKO EGZORCYZM

Około 1981 roku ks. bp Zbigniew Kraszewski po powrocie z Rzymu opowiedział na Jasnej Górze członkom Kapłańskiego Ruchu Maryjnego, co następuje:

Na prywatnej audiencji dla Polaków Jan Paweł II pochwalił Ruch za to, że wszyscy (także świeccy, na wieczernikach - chórem) mówią egzorcyzm Leona XIII, zaczynający się od modlitwy do św. Michała Archanioła. Po chwili jednak wyjął z kieszeni swój różaniec i pokazując obecnym powiedział: „Ale przecież to jest egzorcyzm przeciwko wszystkim złym duchom, dostępny także dla świeckich!" Widząc zaskoczenie na twarzach, dodał: „Żebyście nie mieli wątpliwości, to ja w tej chwili nadaję Różańcowi moc egzorcyzmu". Usłyszawszy to stwierdziliśmy my, zebrani na Jasnej Górze w Sali Różańcowej: „Przecież właśnie od dnia wypowiedzenia przez Papieża tych słów - od kilku miesięcy - Różaniec stał się strasznie męczącą modlitwą! Musieliśmy toczyć walkę z rozproszeniami, z sennością oraz z innymi przeszkodami, jak nigdy dotąd!"

Jak się wydaje, aby Różaniec w pełni był egzorcyzmem, powinniśmy wypełnić przynajmniej trzy warunki: zaangażować w tę walkę swój rozum, swoją wolę, jak też mieć mocne przekonanie, że ta broń jest zawsze skuteczna. Inaczej mówiąc: mamy mieć świadomość walki oraz mocną wolę pokonania Przeciwnika (szatan znaczy właśnie przeciwnik), jak też wielką ufność w moc Boga i w Jego zwycięstwo, choćby owoce tego zwycięstwa miały pozostać dla nas na razie tajemnicą. Niniejsze rozważania różańcowe mogą być w tym względzie pomocą.

I - 1 - Zwiastowanie

Przeciwnik chlubił się tym, że odebrał Bogu człowieka, zniszczył na zawsze Raj, a bramę Nieba zatrzasnął. Lecz oto dwa tysiące lat temu pękła kurtyna smutku, a radość zalała Niebo oraz serce Nowej Ewy: oto wypełnia się zapowiedź zwycięstwa, dana przez Boga w Raju. Oto chwila, w której Niewiasta staje u boku Nowego Adama, poczynającego się w Jej łonie, aby razem z Nim okazać Bogu posłuszeństwo posunięte aż do najdalszych granic. Do tej pory odnosiła na ziemi pełne zwycięstwo sama, a teraz Oboje wypowiadają rajskiemu Wężowi wojnę na śmierć i życie, pytając ludzkość: kto do nas dołączy?

Niech mocą aktu najwyższej pokory i posłuszeństwa Maryi i Jezusa w Niej poczętego zostaną pokonane zbuntowane i pyszne duchy piekielne.

I - 2 - Nawiedzenie

Niektóre złe duchy, wypędzane z ludzi, bardziej boją się obecności i mocy imienia Maryi, niż samego Boga. Duchy pychy nie mogą przeboleć upokorzenia zadanego im przez Niewiastę - stworzenie, którym gardzą jako niższym od siebie, cielesnym, a przecież ustanowionym Królową nieba i ziemi. Dlatego też pieśń, którą wyśpiewała Maryja w domu swojej krewnej, działa na nich porażająco i ma w sobie moc egzorcyzmu. Razem z Najświętszą i Niepokalaną uwielbijmy Boga, którego Imię jest święte, który jest miłosierny, wszechmocny, wywyższa pokornych, dotrzymuje obietnic danych przodkom. Radujmy się razem z Maryją, Janem, Elżbietą w Duchu Świętym Pocieszycielu.

Niech mocą ochraniającej nas obecności Maryi, mocą Jej imienia i Jej hymnu, jak też mocą otaczających Ją zastępów anielskich, złamana zostanie moc Przeciwnika.

I - 3 - Narodzenie

Ma się narodzić Mesjasz-Król, więc drży Herod kłamiąc, że chce złożyć Mu pokłon. Drżą duchy ciemności, gdyż nie może ujść ich uwagi wielka światłość nad Betlejem i poruszenie w świecie anielskim. Bóg ukrywa jednak swój majestat przed władcami tej ziemi i przed władcą piekieł, otaczając się ludźmi najuboższymi i zajmując miejsce wśród zwierząt. Tak będzie czynił do końca, gdyż da się nawet policzyć pomiędzy złoczyńców. Także dzisiaj, w Nowym Betlejem - w Domu Chleba, którym uczynił całą ziemię - pozostaje najuboższy, najpokorniejszy, wystawiony na zniewagi i świętokradztwa. Otwórzmy Mu na oścież swoje serca, osłaniajmy Go swoją miłością!

Niech mocą tej Tajemnicy zniweczona zostanie władza piekła nad wszystkimi Herodami, zabójcami dzieci nienarodzonych, świętokradcami znieważającymi Chleb Życia Wiecznego.

I - 4 - Ofiarowanie

Kapłan Starego Przymierza nie rozpoznał Mesjasza w Dziecku ubogich rodziców, lecz Bóg dał się poznać starcom Symeonowi i Annie, wiernym Duchowi Świętemu i Jego natchnieniom. Podobnie bywa i w Nowym Przymierzu: ludzie świeccy dość często prześcigają duchownych w dążeniu do świętości, chociaż powinno być odwrotnie. Niech jednak świeccy wiedzą, że ludzie obdarzeni powołaniem wyjątkowym są też w sposób o wiele bardziej gwałtowny, a przy tym podstępny, atakowani przez piekło, którego atak wymierzony w pasterza uderza zarazem w liczne owce. Stąd wypływa ścisły obowiązek świeckich wspierania, osłaniania, a nawet ratowania z duchowej niewoli kapłanów i zakonników.

Błagamy, by Duch Święty ogarnął i rozpalił wielką miłością serca powołanych do specjalnej służby w Kościele, by nie było w tych sercach miejsca dla ducha złego i jego pokus.

I - 5 - Znalezienie

Słowa przykre, pełne wyrzutu i żalu, słyszy od swoich najbliższych Jezus. A przecież czy to gdy naucza w świątyni, czy w jakimkolwiek innym momencie ziemskiego życia pełni tylko i wyłącznie wolę Ojca niebieskiego, a przy tym ma najświętszych rodziców… A cóż dopiero mówić o naszych rodzinach, do których mają nieraz łatwy przystęp duchy gniewu, zazdrości, pychy, chciwości, nieczystości…! Ileż się słyszy słów raniących, wypowiedzianych pod wpływem tych duchów… choć nieraz bardziej od słów ranią godziny - a nawet całe dni czy tygodnie - ciszy, izolacji pełnej gniewu, żalu czy pogardy. Jak trudno jest przebaczyć winowajcy lub kogoś przeprosić, przebaczyć mu, gdy zły duch trzyma serca na uwięzi!

Niech mocą naszego Pana Jezusa Chrystusa, mocą Jego najświętszej Krwi i Jego Imienia, zostanie złamana moc złych duchów, które do tej pory działały, a nawet zwyciężały, w naszych rodzinach.

II - 1 - Chrzest Jezusa

Odtąd woda, użyta w sakramencie Chrztu świętego w imię Najświętszej Trójcy, powoduje w duszach dzieci Bożych wspaniałe skutki, i to na wieczność całą! Wie o tym dobrze szatan, więc czyni wszystko, by nie dopuścić do chrztu dzieci i dorosłych, albo przynajmniej osłabić jego wzniosłe działanie w duszach. Każdy grzech ciężki w czyimś życiu - wypędzenie z duszy Trójcy Świętej i utrata łaski - jest dla piekła ogromnym tryumfem, a dla człowieka największym nieszczęściem. Gaśnie w duszy nadprzyrodzone światło a nastają straszne ciemności, wygasa ogień miłości Bożej, ze smutkiem oddala się Anioł Stróż, a przychodzi szatan. Często zły duch posługuje się w tym dziele ludźmi-gorszycielami.

Niech mocą miłości Najświętszej Trójcy do człowieka zostanie złamana moc gorszycieli oraz ich piekielnych panów, a sakramenty Chrztu i Pokuty niech przyniosą oczekiwane owoce.

II - 2 - Cud w Kanie

Pierwszy cud Jezusa wyprosiła Jego Matka, występując w roli orędowniczki ludzi ubogich. Odtąd „Kaną" Maryi stanie się cała ziemia, czyściec i niebo, gdyż Bóg nie odmówi niczego Matce Jezusa, a zarazem Matce Kościoła, która nigdy niczego Jemu nie odmówiła. Nie chcą tego uznać nasi bracia odłączeni. Od czasów Lutra wielu teologów podkopuje kult Maryjny, pomniejszając wielkość Niepokalanej oraz moc Jej orędownictwa, zwalczając także Jej orędzia przekazywane w wielu miejscach świata. Czy w ten sposób nie współpracują z piekielnym przeciwnikiem, który pała szczególną nienawiścią do Nowej Ewy oraz do wszystkiego, co jest związane z Jej osobą i z Jej misją wobec ludzi?

Niech mocą tej Tajemnicy zostaną zniweczone wszystkie ataki piekła i jego ludzi na wyjątkowe przywileje Nowej Ewy oraz na Jej moc i wielkość, na prawdziwy kult Maryjny, na Różaniec.

II - 3 - Jezus naucza i nawraca

Któż z nas pojmie olbrzymi trud, jakiego wymagało od Jezusa wypełnienie Jego misji wędrownego nauczyciela w ciągu długich, a może wprost przeciwnie - zbyt krótkich trzech lat? W ciągu dnia wciąż w otoczeniu ludzi - przyjaciół i wrogów, nocą na modlitwie do Ojca, aż do granic wytrzymałości ludzkiej natury. Codziennie, a nie tylko w ostatnim dniu, pod ciężarem krzyża… Oto wzór dla wszystkich pasterzy i ewangelizatorów. Ci z nich, którzy tak naprawdę walczą o zbawienie choćby jednej duszy, napotykają na wściekły opór piekielnego przeciwnika, są przez niego zwalczani tak w swoim wnętrzu - przez pokusy, osłabienie, zniechęcenia i lęki, jak i z zewnątrz, najczęściej przez ludzi służących szatanowi.

Niech mocą tej Tajemnicy zostaną pokonane złe duchy, utrudniające pracę głosicieli ewangelii oraz łowców dusz, czy to atakujące ich samych, czy to zagradzające duszom drogę do nawrócenia i pokuty.

II - 4 - Przemienienie na Taborze

„Dobrze, że tu jesteśmy!" - wołał święty Piotr, chcąc jakoś utrwalić te chwile szczęścia na Taborze. Jakże wielu ludzi trwałoby przy Bogu, gdyby dawał im duchowe pociechy, pociągał ku sobie łaską głębokiej oświecającej modlitwy! Gdy jednak proponuje im drogę trudów i wyrzeczeń, drogę codziennego krzyża - wloką ten krzyż za sobą ze smutkiem, niechęcią i narzekaniem. Złe duchy mają w takiej postawie swój udział, rozbudzając ciekawość łowców wszelkich „cudowności". U jednych swoimi „wizjami" (we śnie i na jawie) rozdmuchują zarzewie pychy przekonując ich, że są „uprzywilejowani", innych odciągają od praktyk religijnych, wymagających trudów i oderwania od własnych upodobań.

Niech mocą tej Tajemnicy zostaną uwolnieni od złych duchów fałszywi wizjonerzy oraz wierzący w ich wizje, jak też ludzie odciągani przez piekło od wytrwałej, ufnej, a zarazem trudnej modlitwy.

II - 5 - Ustanowienie kapłaństwa i Eucharystii

Tamtego wieczoru powierzył Siebie nasz Pan, ukrywając się pod postacią chleba i wina, rękom Apostołów i ich następców, ale przede wszystkim ich sercom. Judasz uobecniał tam jakby wszystkich świętokradców, którzy w ciągu wieków wyciągną swoją rękę po Najświętszy Sakrament, by Go bezcześcić i znieważać, zwalczać i niszczyć. Niektórzy będą też niegodnie przyjmować sakrament kapłaństwa - ku zdradzie Jezusa, a nie ku budowaniu Jego Królestwa. Pod wpływem księcia ciemności znajdą się pasterze, którzy przemienią się w wilki, a wielu powołanych do wzniosłej służby pasterzy albo nie rozpozna tej drogi, albo nią wzgardzi, albo napotka na przeszkody nie do pokonania.

Niech mocą tej Tajemnicy zostanie pokonana cała armia duchów piekielnych, przeciwstawiająca się kultowi Eucharystii i osłabiająca lub niszcząca życie wewnętrzne kapłanów oraz ich misję.

III - 1 - Ogród Oliwny

Oto nasz Pan powalony na ziemię, dręczony straszliwymi pokusami Przeciwnika, opływa krwawym potem… „Nie podołasz, to przekracza nawet twoje możliwości, załamiesz się! - syczy wąż piekielny. Zresztą po co się tak męczyć, skoro i tak piekło zapełni się tymi, których chciałeś zbawić? Zobacz ich twarze, zobacz zmarnowany na zawsze owoc twojego trudu. A niebo - czyż nie zamknęło się dla Ciebie? Sam przecież chciałeś, by wszystkie grzechy ludzkości zbrukały Twoją szatę, więc czego się jeszcze spodziewasz? Że Ojciec Ci przebaczy…?" Krew obficiej spływa na ziemię, a modlitwa do Ojca staje się straszną udręką. Jakie to szczęście… Anioł Pocieszyciel… Nareszcie… „Ojcze, niech się stanie…!"

Niech mocą tej Tajemnicy zostaną odparte ataki szatana na ludzi pogrążonych w udręce fizycznej lub duchowej, na przechodzących wewnętrzne oczyszczenie, na konających u progu rozpaczy.

III - 2 - Biczowanie

Najświętszy obnażony za tych, którzy w Raju „poznali że są nadzy", za wszystkich hołdujących swojemu ciału ze szkodą dla swojej duszy, za gorszycieli dzieci i młodzieży, za twórców pornografii, za żerujących na ludzkich słabościach, za wzniecających burzę namiętności i za poddających się jej, za tych, co nie wytrwali w ślubie lub przyrzeczeniu dozgonnej czystości albo w celibacie… Wszyscy oni z biczami w rękach, jak to widziała święta Faustyna, podeszli do Pana i wymierzali Mu ciosy, pastwiąc się nad Bezbronnym, i to przez wszystkie wieki! Czy wtedy, gdy opuściły Cię siły, o Jezu, nie zaczerpnąłeś ich od tych, którzy z miłości do Ciebie, walcząc, trwają w czystości właściwej dla ich stanu?

Niech mocą tej Tajemnicy będzie złamana moc duchów nieczystości wszędzie tam, gdzie do tej pory odnosiły zwycięstwa, zwłaszcza atakujących osoby konsekrowane.

III - 3 - Cierniem ukoronowanie

„Oddaj mi pokłon, a dam Ci cały świat" - kusił szatan na pustyni. Nie chcesz…? Więc potrafię zniszczyć Twoje dzieło. Rzymscy żołnierze i Piłat to moi ludzie, jak też wszyscy, którzy wysoko cenią sobie swoją siłę, zdolności, władzę, bogactwo, spryt życiowy… Oto oni otaczają Cię teraz, wymierzają Ci ciosy, udają składanie hołdu, wbijają Ci w głowę koronę, dają kij do ręki, wreszcie krzyczą z pogardą wobec tłumu: „Oto człowiek!!!" To już tylko strzęp człowieka, jak tylu innych, doprowadzonych w różnych czasach do podobnego stanu! A jednak prawdziwy majestat Króla Wieków wraz z pełnią duchowego piękna nie tylko na tym nie ucierpiał, lecz rozkwitł, a w nim - majestat każdego męczeństwa… „Nie bójcie się więc tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy nic uczynić nie mogą".

Niech mocą tej Tajemnicy zostaną pokonane duchy rozdmuchujące w ludzkich głowach pychę, żądzę władzy (choćby po trupach), bezbożność, kult szatana - zwłaszcza duchy sterujące masonerią.

III - 4 - Droga krzyżowa

O Jezu, Ty nie tylko sam przeszedłeś tę drogę do końca, ale wszystkich swoich uczniów wezwałeś do niesienia za Sobą, każdego dnia, ich własnego krzyża. Wielkie mogą być owoce tej ich ofiary, obejmującej duszę i ciało - wielkie dla nich samych oraz dla tych, za których razem z Tobą się ofiarują. Wie o tym szatan, więc usilnie stara się te owoce zniweczyć, a przynajmniej pomniejszyć. Czyni to na tysiąc sposobów, m.in przez wzbudzanie lęku przed cierpieniem, a nawet przed jakimkolwiek trudem; przez odizolowanie cierpiących od Ciebie, zakłócenie ich modlitwy, skoncentrowanie na własnym „ja" i własnych bólach; przez rozbudzanie grzesznych pożądań i pogoni za przyjemnościami…

Niech mocą tej Tajemnicy odstąpią złe duchy od wszystkich powołanych do niesienia codziennego krzyża, a zwłaszcza do apostolstwa przez krzyż, by mogli bez przeszkód iść za swoim Odkupicielem.

III - 5 - Śmierć na krzyżu

W świecie przyrody na obumierające osobniki zwala się cała chmara innych, chcących je dobić i nimi się pożywić. Podobnie zachowują się ludzkie „hieny" na Golgocie w Wielki Piątek, sycąc oczy strasznym widokiem agonii tego Jezusa, na którego wydali wyrok śmierci. Szatan także czuje się bliski tryumfu, bo oto rękoma ludzi zniszczył najbardziej Znienawidzonego, który nie tylko nie oddał mu nigdy pokłonu, lecz odebrał mu wiele dusz. Gdyby wtedy miał pewność, że Chrystusowe żniwo dusz dopiero się zaczyna, a krzyż będzie odtąd znakiem zbawienia i kluczem otwierającym niebo, nigdy by nie podniósł ręki na Jezusa z Nazaretu. Teraz też wie, jaką moc ma ofiara wszystkich współcierpiących z Jezusem.

Niech mocą męki i śmierci Chrystusa, mocą Jego Najświętszej Krwi zostanie w świecie złamana władza piekła nad duszami. Niech idą pod stopy Ukrzyżowanego, pozostając do Jego dyspozycji.

IV - 1 - Zmartwychwstanie

Złe duchy wiedziały, że na zawsze wymknęły im się dusze świętych, idące od początku świata do Otchłani. Odwiedziła to miejsce dusza Chrystusa, niosąc tryumfalną wieść o dokonanym odkupieniu, radosną zapowiedź wyzwolenia wszystkich za 40 dni. Potem połączyła się z ciałem, blaskiem swej chwały oświecając wszystko co żyje. Piekło przy użyciu swego wypróbowanego narzędzia, jakim są pieniądze, zamknęło usta świadkom Zmartwychwstania pilnującym grobu. Jednak Baranek Zabity, lecz Wiecznie Żyjący, znajdzie dosyć świadków, którzy za wiarę w Zmartwychwstanie oddadzą swoje życie doczesne, aby zyskać wieczne. Nie zlękną się zabijających ich ciało, lecz bezsilnych wobec ich duszy.

Niech z Ran Zmartwychwstałego Pana spłynie moc na wszystkich cierpiących za wiarę w Prawdziwego Boga, a klęska spadnie na duchy ciemności, posługujące się prześladowcami Kościoła.

IV - 2 - Wniebowstąpienie

Syn Boży, otoczywszy swoją ludzką naturę przeogromną chwałą, porywa ją ku niebu i wynosi na prawicę Ojca. Razem z sobą wprowadza do nieba wszystkich, którzy okazali się tego godni. Czyni to ku wściekłości upadłych aniołów, których zazdrość nie ma granic. Zechcą do końca świata porywać dusze w kierunku przeciwnym, lecz Jezus wstępujący do nieba dał swojemu Kościołowi nakaz: „Wypędzajcie złe duchy, uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych". Dzieło to wypełnia Kościół zwłaszcza przez sakramenty święte, dzięki którym nawet duchowo umarli - pogrążeni w grzechach ciężkich, w nałogach, w niewierze i rozpaczy - otwierają swoje serca dla Boga i Jego łaski.

Niech mocą sakramentów świętych, a także sakramentalii, do których należą egzorcyzmy, poniosą klęskę wszystkie złe duchy wszędzie tam, gdzie sięga władza i moc Chrystusowego Kościoła.

IV - 3 - Zesłanie Ducha Świętego

Dobre drzewo ludzkiej duszy przynosi Boskiemu Ogrodnikowi, Duchowi Świętemu, dobre owoce: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie, czystość i wstrzemięźliwość. Rajski Wąż zna doskonale, i to już od dziecka, ogród naszej duszy i próbuje działać w nim, oczekując swoich trujących owoców jako odwrotności tamtych. Wyhodowuje więc nienawiść, smutek, strach, wojny na większą lub mniejszą skalę, niecierpliwość, brutalność, egoizm, niewierność, gniew, popędliwość, nieczystość, brak umiarkowania, wszystkie inne wady i złe przyzwyczajenia. Nawet jeśli już odniósł jakieś zwycięstwa, Duch Święty zawsze chce przyjść nam z pomocą.

Niech mocą Ducha Świętego, mieszkającego i działającego w nas, złamana zostanie moc siewcy wad i wszelkiego zła. Niech uzbrojenie w postaci siedmiu darów Ducha Świętego zapewni nam zwycięstwo.

IV - 4 - Wniebowzięcie Maryi

Stwarzając Maryję oraz kształtując w Jej łonie ludzką naturę Syna Bożego Bóg powtórzył niejako swoje rajskie dzieło… Jednak Nowego Adama i Nową Ewę umieścił nie w rajskim ogrodzie, lecz na ziemi rodzącej osty i ciernie, zamieszkanej przez ludzi skażonych grzechem pierworodnym i obciążonych większą skłonnością do złego, niż do dobrego. I oto w tych straszliwych warunkach, wśród niesłychanych ataków zbuntowanych aniołów oraz zniewolonych przez nich ludzi, wśród męczarni i przeciwności, Jezus i Maryja wytrwali w pełnej miłości do Boga, w posłuszeństwie bez granic. Wniebowzięcie Maryi jest więc tryumfem Stwórcy, a klęską szatana, który jednak zechce się mścić na nas - „pięcie Niewiasty".

Niech mocą tej Tajemnicy uchodzi szatan z dusz pogrążonych w grzechach ciężkich, zwłaszcza konających w rozpaczy. Niech ustąpi przed Maryją Najpokorniejszą, Bramą Niebieską.

IV - 5 - Ukoronowanie Maryi

Jest bardzo możliwe, że w tej Tajemnicy wypełnia się Boży scenariusz, ukazany Lucyferowi i wszystkim aniołom na początku ich próby: Niewiasta obejmuje na wieki królewską władzę nie tylko nad ludźmi, ale także nad wszystkimi aniołami. Zakochany w samym sobie, w swym pięknie i w swej wielkości Lucyfer nie chciał zgodzić się na to, że inne stworzenie, cielesny człowiek, otrzyma w niebie nad nim władzę, i zawołał: „Nie będę służył!!!" Cóż teraz jemu, strąconemu do piekła przez Archanioła Michała i wierną Bogu armię, pozostało? Żyje tylko żądzą zemsty na Bogu i odebrania mu ludzi, zwłaszcza tych, którzy stanowią ziemski poczet Królowej. To ci, którzy mówią Jej: „Totus Tuus!"

Niech moc tej Tajemnicy ochrania wszystkich oddanych Maryi w niewolę miłości. Niech zniweczy moc wszystkich sług szatana na ziemi, by mógł nadejść Tryumf Niepokalanego Serca Maryi.

Zakończenie

Dziękujemy Ci Boże za wszystkie zwycięstwa, które zostały odniesione pod dowództwem Królowej Różańca Świętego. Dziękujemy Ci za przyszłe zwycięstwa oraz za tę chwałę, jaką przyniosła Ci i jeszcze przyniesie ta walka, jak też za nasz w niej udział. Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu…

POWRÓT

 

brat Tadeusz Ruciński

Tajemnice radosne


I. Zwiastowanie
Tajemnica Bożego przeznaczenia i odpowiedzi na nie Bożej Służebnicy. Jakie jest przeznaczenie mojego życia? Czy dobrze odczytane i przyjęte? Jakie jest przeznaczenie kolejnego roku, miesiąca, dnia mojego życia? A nawet następnej godziny? W kim przychodzi Anioł, by mnie wezwać do spełnienia małego Bożego przeznaczenia i… zbawienia?

II. Nawiedzenie św. Elżbiety
Tajemnica Bożego natchnienia i mówienia z obfitości serca. Ile we mnie milczenia przed Bogiem i wobec tajemnic „nie wysłuchanych” modlitw? Ile otwarcia na to, co ma przyjść od Niego jako niespodziewane i niepojęte? Ile potem radosnego mówienia komuś o tym, że On wysłuchuje nas na szczęście po swojemu – dla większego dobra?

III. Narodzenie Pana Jezusa
Tajemnica rodzenia się Boga nie tam, gdzie się Go oczekuje. Jak uważne jest nasze czuwanie z nastawieniem, że Bóg przyjdzie w najmniej spodziewanym momencie i w nieoczekiwanej postaci? Jaka otwartość serca na pukającego choćby w środku nocy w kimś kłopotliwym i niepozornym? Jaka gotowość uszanowania Go i obdarowania?

IV. Ofiarowanie w świątyni

Tajemnica oddawania Bogu kogoś najbardziej kochanego. Ile gotowości, że Bóg zażąda tego, kim obdarował? Jak Izaaka od Abrahama… Jak Jezusa od Maryi… Że tak naprawdę nikt nie jest nasz, ani małżonek, ani dziecko, ani ktoś pokochany nad życie. Ile ufnego oddawania Bogu tych naszych ukochanych i gotowości na ból ich utraty? 

V. Odnalezienie Pana Jezusa
Tajemnica odnajdywania w Bogu pozornie utraconych. Ile dawania Bogu prawa do swoich dzieci, podopiecznych – do ich wyborów i losu? Ileż lękliwej troski o ich życiowy sukces, a ile o ich wiarę i sumienie? A ile zawierzenia, że Bóg pragnie ich dobra większego niż nasze marzenia? Ile nadziei na odnalezienie się rodziny w Bożym domu?


Tajemnice światła

I. Chrzest w Jordanie
Tajemnica Bożego ojcostwa i naszego dziecięctwa. Jak odpowiedzieć Bogu na to nazwanie nas: „Mój synu, moja córko”? Czy słowami: „Ojcze mój – jestem twoja, twój”? A jeśli tak, to co w nas do Niego należy? Czego w sobie za nic nie oddamy szatanowi i światu? 
II. Wesele w Kanie Galilejskiej
Tajemnica przemiany życia przez świętowanie z Bogiem. Ile szarości, rutyny w tym, co się robi i czym się żyje na co dzień? Życia sączącego się jak woda z dziurawej beczki? Jakież więc jego przemienianie przez Boga w dzień święty, jakie ofiarowanie i przeistaczanie go w świątyni? Ileż z tego radości ducha?

III. Głoszenie królestwa Bożego
Tajemnica przywracania człowiekowi podobieństwa Bożego. Ile nosimy w sobie nieba, a ile piekiełka grzechu? Ile odbicia w nas Boga, a ile Jego wykrzywionego obrazu? A nowina o Królestwie to znak dla zwrócenia się ku Niemu i nawrócenia, odzyskania światła w oczach.
IV. Przemienienie na górze Tabor
Tajemnica Boskości objawiającej się w człowieku. Ileż tłumaczenia: „Jestem tylko człowiekiem”? A ile: „Czyń, Panie, przeze mnie choćby niemożliwe!”? Ileż pochylenia ku ziemi, a ile zwracania duszy ku niebu? Niebo jest bliżej niż myślimy, trzeba tylko czasem wejść na wyżyny duszy.
V. Ustanowienie Eucharystii
Tajemnica karmienia się Bogiem samym. Ile w nas słabości ludzkiej, a ile mocy Bożej? Ile lęku przed śmiercią, a ile pragnienia wieczności? Ile sycenia się pustką, a ile Bożą pełnią? Jak wzbudzać w sobie głód, brać w siebie tętniącego życiem Boga i nie marnować tego Chleba żywota wiecznego, póki jest dany?

 

ajemnice bolesne

I. Modlitwa w Ogrójcu
Tajemnica samotności Boga i człowieka wśród ludzi. Im bliżej Boga, tym jakby większa pustka wokół. Trzeba zawieść się czasem na bliskich, by odkryć bolesną bliskość samotnego Boga. Ileż w nas uporczywego garnięcia się do ludzi, by nie stanąć samotnie przed Bogiem? Ile przyjęcia od Niego tego, co naprawdę zbliży do ludzi – cierpienia za nich?

II. Biczowanie
Tajemnica niewinnie zbieranych razów. Najbardziej ranią ci, których się kocha. I oni robią to najczęściej, bo mają pewność, że im się nie odda. Tak ranimy Boga i tych, co nas kochają… Kiedy spadają na nas niewinne razy, czy to nie On dzieli się z nami tym, co spadało na Niego od tych, co Go kochają?

III. Cierniem ukoronowanie
Tajemnica wystawienia na pośmiewisko Boga i człowieka. Jak się bronimy przed czyjąś wielkością, przyzwoitością, prawością – chichotem, drwiną, szpilą ironii? Ileż w nas strachu przed wyszydzeniem naszej wierności, uczciwości, wiary? A ile w nas troski, by samym sobą nie skazać Boga na ośmieszenie?

IV. Dźwiganie krzyża
Tajemnica przyjmowania ciężaru troski o los innych. Do nieba nie idzie się w pojedynkę wygodną dróżką. Wygodnych egoistów lubi szatan. Do nieba jedni drugich dźwigają, bo jesteśmy dla siebie krzyżami. Ile w nas pragnienia wiary i zbawienia bez krzyża, bez innych uciążliwych, bez… pomocników?

V. Ukrzyżowanie
Tajemnica umierania dla zmartwychwstania. Jeśli coś w nas nie umrze, to i żyć nie będzie. Ile w nas zgody na umieranie uczuć, by żyła miłość; na utratę rzeczy, by dusza żyć mogła; na opuszczenie przez ludzi, by spotkać Boga? Ile zgody na odejście dziecinnej wiary, by przyszła ta gotowa już na wszystko – także na śmierć dla Niego?


 

 

Tajemnice chwalebne

I. Zmartwychwstanie
Tajemnica powracania do Życia. Nawet nie wiemy, w ilu grobach grzebiemy swoją duszę i serce. Nie czujemy w nich trupiego zaduchu grzechu, który uśmierca w nas radość, nadzieję i miłość. Można przecież być zadbanym żywym umarłym… Jak więc jest z naszym wołaniem o zmartwychwstanie?

II. Wniebowstąpienie
Tajemnica podążania ku niebu i wpatrywania się w niebo. Powiedz, gdzie się czujesz jak w raju, a powiem ci, kim będziesz… Jak ma na imię i gdzie jest miejsce naszego szczęścia? Tęsknota za czym lub za kim porywa i prowadzi nasze serce i starania? Jak i kiedy mówić sercu, gdzie tak naprawdę będzie się czuło u siebie?

III. Zesłanie Ducha Świętego
Tajemnica światła i tchnienia Ducha w naszych duszach. Czy w słowach „bądź wola Twoja” otwieramy się na nieprzewidywalne działanie wichru Ducha i światło, w którym wszystko będzie wyglądać inaczej, niż chcemy? Czy Bóg w Duchu Świętym jest dla nas urzędem do spraw naszych podań, czy Żywiołem spełniania Jego Obietnic? 

 

IV. Wniebowzięcie Maryi
Tajemnica porywającej do nieba tęsknoty za Bogiem. Kiedy Bóg przychodzi do człowieka, mówi mu „do widzenia”, by on tęsknił, by wypatrywał, chodził z Jego obrazem jak Maryja. Czy na dnie wszystkich naszych pragnień, niepokojów, poszukiwań, pożądań… chcemy odkrywać właśnie tę tęsknotę za Bogiem?

V. Ukoronowanie Matki Bożej 
Tajemnica królowania poprzez służebność. Mądre przeczucie baśni wynoszące najmniejszych i najprostszych na królewskie trony wypełniło się w Królowej nieba i ziemi. Ile w nas pogodnej zgody na Jej prostotę, na Jej cichość, na Jej wyrzeczenie się ambicji i samorealizacji? Być pełną łaski można tylko w pełni służąc. Królowanie przychodzi potem.

brat Tadeusz Ruciński

 

 

 

     Klepanie "zdrowasiek" czy wymagająca medytacja? Czym właściwie jest modlitwa różańcowa?

     Bokser Tomasz Adamek, mistrz świata w kategorii pólciężkiej, nie ukrywa, że odmawia Różaniec przed każdą walką. I czuje, jak ta modlitwa dodaje mu sił. Modli się też na różańcu wieczorami z żoną Dorotą.

     Jan Budziaszek, były perkusista Skaldów, dzięki różańcowi przeżył nawrócenie. Historię tę opowiada od wielu lat: jak 26 lat temu, w jednym podkoszulku i klapkach poszedł pieszo na Jasną Górę z niemieckimi pielgrzymami, których przyjął na nocleg. To dzięki Różańcowi odzyskał wolność, wyrywając się z nałogu marihuany i alkoholu.

     - Zasypiam z różańcem, a zanim wstanę, odmawiam jedną dziesiątkę. Długa kolejka na poczcie może być błogosławieństwem, wyjmuję wtedy różaniec - mówi. Od ponad 20 w Polsce i za granicą Budziaszek głosi rekolekcje o Różańcu w parafiach, a nawet seminariach duchownych. Głównie w październiku - miesiącu modlitwy różańcowej, i w Adwencie.

     WIRTUALNY, ALE ŻYWY

     Coraz częściej modlitwa różańcowa propagowana jest przez internet. "Różaniec" to jedno z najczęściej wpisywanych w wyszukiwarkę Google słów. W USA informatycy tej firmy rejestrują miesięcznie około 1,5 mln pytań zawierających to hasło. Najczęstsze dotyczą sposobu odmawiania modlitwy różańcowej, ponad 60 tys. miesięcznie to pytania o nabycie konkretnych różańców: srebrnych, złotych, drewnianych, kryształowych, irlandzkich czy perłowych.

Święto Matki Bożej Różańcowej ustanowił w 1573 r. papież Grzegorz XIII, nakazując je obchodzić jako dziękczynienie Bogu za ocalenie Europy od niebezpieczeństwa dechrystianizacji. Pokonanie floty tureckiej pod Lepanto 7 października 1571 r. przypisuje się potędze modlitwy różańcowej.

     Żywy Różaniec Internetowy uruchomiony został przed rokiem przez Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży. - Mamy w naszym gronie prawie 100 osób, to młodzi ludzie z całej Polski, także z państw ościennych i spoza Europy - mówi Łukasz Brodzik, sekretarz Prezydium Rady KSM. - Modlitwą ogarnęliśmy 900 nadesłanych intencji, różnych: od "o dobrego męża, żonę" aż po "pomoc w trudnych sytuacjach rodzinnych" i "rozwiązanie trudnych spraw". Zainteresowanie internetowym Różańcem wzrasta. W tym roku zarejestrowaliśmy 6 tys. wejść na stronę internetową, dwukrotnie więcej niż w roku ubiegłym - oświadcza Brodzik. Członkiem internetowego Różańca może zostać każdy, niezależnie od wieku. Wystarczy, że zadeklaruje gotowość codziennej modlitwy dziesiątką Różańca. Raz w miesiącu odbywa się zmiana tajemnic. - Młodym ludziom może łatwiej jest włączyć się w taką formę modlitwy różańcowej, niż wejść w istniejące grupy przy parafiach - mówi Brodzik.

     Różaniec kojarzony jest głównie jako modlitwa praktykowana przez kobiety, tymczasem coraz częściej przekonują się do niej panowie. "Prawdziwi mężczyźni odmawiają Różaniec" - strona o takim tytule, funkcjonująca od roku na popularnym portalu społecznościowym Facebook, ma już około 10 tys. użytkowników z całego świata. Jej powstanie zapoczątkowała inicjatywa Davida Calvillo z Teksasu, który założył apostolat różańcowy. Logo apostolatu to wzniesiona zaciśnięta męska ręką z owiniętym wokół różańcem. Na stronie www.realmen-praytherosary.org członkowie apostolatu, że Różaniec nie jest modlitwą "dla starszych pań i na pogrzeby".

     Internet pomaga mobilizować się wokół inicjatyw modlitewnych na skalę międzynarodową. W kwietniu ubiegłego roku w obliczu "świńskiej grypy", która pochłonęła w tamtym czasie w Meksyku 176 ofiar śmiertelnych, grupa katolików "Milion Różańców dla Meksyku" wystąpiła z ideą modlitwy w intencji zakończenia epidemii. Ta sama grupa prowadzi kampanię modlitwy w intencji obrony życia, rodziny, bezpieczeństwa i Kościoła. Chce, by w tych intencjach odmówiono 10 min Różańców. Dotychczas odnotowano ich ponad 2,2 min.

Żywy Różaniec został założony w 1826 r. w Lyonie przez Paulinę Marię Jaricot. Polegał na organizowaniu się w piętnastoosobowe grupy, zwane "różami", zobowiązujące się do codziennego odmawiania jednej dziesiątki różańca.

     W intencji biskupa polowego Tadeusza Płoskiego, który zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, modlitwę różańcową zorganizował serwis rosary-forthebishop.org. Działający od kilku lat portal propaguje modlitwy w intencji biskupów katolickich.

     KORONKI I BRANSOLETKI

     Liczenie "zdrowasiek" w Różańcu zwykle odbywa się za pomocą sznura lub łańcuszka z nanizanymi pięcioma dziesiątkami koralików. Ale coraz częściej używane są inne kształty różańców: od tzw. "dziesiątki", czasem w formie obrączki, poprzez bransoletkę, po różaniec przypominający kartę kredytową. Przed kilkoma laty student Wydziału Informatyki i Zarządzania Politechniki Poznańskiej Artur Polit wymyślił dla zabieganych i tych, którzy nie wiedzą jak odmawiać Różanieć, specjalny program do telefonów komórkowych. Zamiast przesuwać koraliki, wciska się guzik "Kolejny". Po dziesięciu wciśnięciach telefon wibruje na "Chwała Ojcu". Twórca początkowo miał wątpliwości, czy upowszechniać swój pomysł. Zmienił zdanie, kiedy w październiku 2007 r. ukazała się informacja o wymyślonym przez Włochów elektronicznym różańcu, przypominającym kształtem jajko ze świecącymi diodami, z którego płynie odmawiana na głos modlitwa.

Codzienne nabożeństwa różańcowe w październiku zalecił w wydanej 1 września 1883 r. encyklice Supremi apostolatu papież Leon XIII, z inicjatywy bt. Bartola Longo.

     Inicjatyw związanych z Różańcem jest coraz więcej. Ale zdaniem o. Cypriana Klahsa, dominikanina, nie przekładają się one na wzrost liczby praktykujących tę modlitwę. - Być może wiąże to się z tym, że brakuje przygotowania, wprowadzenia do Różańca. Mniej jest grup, które mają w charyzmacie modlitwę różańcową. Obserwuję natomiast, że coraz więcej jest ludzi modlących się modlitwą brewiarzową - zauważa o. Klahs. Kola Różańcowe przy parafiach to sięgający prawie dwuwiekowej tradycji w Kościele katolickim sposób wspólnotowej modlitwy różańcowej. W jednych parafiach jest kilka kół, w innych kilkanaście; kilkadziesiąt to raczej rzadkość. Zelatorzy, czyli osoby prowadzące grupę liczącą 20 osób, odpowiadającą liczbie tajemnic Różańca, zauważają, że spada zainteresowanie modlitwą różańcową. W parafii Kołbiel w diecezji warszawsko-praskiej takich kół jest dużo. - Mamy 34 koła, w tym jedno męskie - mówi proboszcz ks. kanonik Jan Pietrusiński.

     Zwłaszcza koła męskie należą do rzadkości. - Nasze istnieje od czterech lat, mamy 22 mężczyzn, od 40 lat po wiek emerytalny. W moim domu od dzieciństwa była modlitwa różańcowa i zanim powstało koło różańcowe męskie, Różaniec odmawialiśmy w domu z żoną i dziećmi - mówi zelator Jan Ciszkowski. Janina Słabuszewska, zelatorka z parafii Kolbiel, też potwierdza, że słabnie zainteresowanie Różańcem. Zdarza się, że jedna osoba w kole odmawia dwie tajemnice, bo nie ma chętnych. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, kiedy umiera członek Żywego Różańca. Jadwiga Macios, również kołbielska zelatorka, zachęca wtedy do włączania się w Różaniec te osoby, które widzi na Mszach Świętych w kościele. Kiedy to nie pomaga, zawsze pozostaje modlitwa o nowych członków. - Ostatnio zmarły dwie osoby i dwie zdecydowały o odejściu z koła. Modliłam się i szybko znalazły się dokładnie cztery osoby, w tym dwie w wieku około 30 lat - opowiada Jadwiga Macios.

     TRUDNA MODLITWA?

     - Różaniec jest trudną modlitwą - uważa o. Cyprian Klahs. - Łatwo jest ją bezmyślnie powtarzać - dodaje i zaleca, jak najprościej modlić się na różańcu: powiedzieć tajemnicę, przypomnieć sobie, co napisane jest o tej tajemnicy w Ewangelii, krótko zastanowić się nad nią. Potrzebna jest chwila refleksji, zatrzymania się, a potem można odmawiać dziesiątkę.

Pierwszy poświęcony Różańcowi dokument papieski to wydana 30 maja 1478 r. bulla Pastoris aeterni Sykstusa IV, zatwierdzająca Bractwo Różańcowe przy kościele dominikanów w Kolonii.

     - Nie chodzi o to, żeby zawsze rozmyślać. Następuje moment wejścia w modlitwy różańcowej "w krwioobieg". Istnieje jednak cienka granica pomiędzy tym stanem a bezmyślnym odmawianiem Różańca - uważa o. Klahs.

     Inny dominikanin, o. Stanisław Przepierski, zauważa, że jedną z trudności w przyjmowaniu modlitwy różańcowej za swoją jest niezrozumienie samej jej struktury. - Dla mnie odkryciem było uchwycenie ukrytej symboliki dziesięciokrotnych powtórzeń "Zdrowaś Mario" oraz złożenie jednej części z pięciu tajemnic - mówi. - Liczba 10 przypomina o pierwszym przymierzu Boga z Izraelem, o Dekalogu. Różaniec poszerza go o Nowe Przymierze w Chrystusie, który pragnie pojednać nas z Ojcem. Z kolei pięć tajemnic nawiązuje do liczby głównych ran Chrystusa, z których wraz z Najdroższą Krwią spływa na nas Jego Miłosierdzie. Tak już jest, że o mocy Różańca wyprowadzającej człowieka z najtrudniejszych sytuacji życiowych może opowiedzieć każdy, kto modlitwę tę z wiarą odmawia.

     Choć Różaniec nie jest łatwą modlitwą, doskonale funkcjonuje wśród dzieci. Podwórkowe Kółka Różańcowe to fenomen dziecięcej modlitwy propagowanej od 1999 r. przez ich inicjatorkę Madgę Buczek. Dziś gromadzą one około 140 tys. dzieci w 130 krajach. Jak powiedział redemptorysta o. Piotr Dettlaff, opiekun Dziecięcych Kółek Różańcowych, odpowiedzialni za DKR współpracują z bp. Antoniem Długoszem, korzystając z jego doświadczeń pedagogicznych i dydaktycznych. Modlitwa dostosowana jest do odbioru dziecka. Kiedy przedszkolakom trudno jest rozważać tajemnicę, katecheci, opiekunowie i księża organizują inscenizacje, które dzieciom przybliżają ewangeliczne treści.

     - W Różańcu chodzi o to, by nie tyle skupić się na samej technice odmawiania go (grozi to pominięciem lub wypaczeniem jego "duszy"), ale o to, by skupić się na tym, że z Maryją idziemy do Chrystusa, by się jak Ona upodobnić do naszego Zbawcy - mówi o. Przepierski.

     Przybliżaniu istoty Różańca służy ukazywanie i praktykowanie różnych sposobów jego odmawiania-rozważania. Różaniec "z dopowiedzeniami", polega na tym, by w "Zdrowaś Mario" po imieniu "Jezus" dodać treści biblijne, np. w tajemnicy Nawiedzenia - po słówach: "błogosławiony Owoc Żywota Twojego Jezus", mówimy: "który z Maryją przynosi Janowi Ducha Świętego", albo: "Któregoś, Matko, do Elżbiety niosła". Tradycyjna forma zakłada przed kolejną tajemnicą przeczytanie fragmentu Biblii. Można wesprzeć się też medytacjami świętych. Mamy dostęp do tekstów rozważań m.in. św. Ojca Pio, bł. ks. Jerzego Popiełuszki, Jana Pawła II, kard. Stefana Wyszyńskiego.

     - Ważne jest jednak, by nie "przegadać" Różańca. Nie należy silić się na własną twórczość, na eksponowanie siebie - mówi o. Przepierski. - Również nie można traktować Różańca magicznie, przed czym przestrzegał Jana Paweł II. Istotą jest zasłuchanie, wniknięcie w Boże dary, stąd zawsze przed modlitwą zapraszam do niej Ducha Świętego. On jest najlepszym nauczycielem.

     SKĄD SIĘ WZIĄŁ RÓŻANIEC

     Wezwanie św. Pawła: "Nieustannie się módlcie" - podjęli w pierwszych wiekach chrześcijaństwa zwłaszcza pustelnicy i zakonnicy. W III w. pustelnik Paweł z Teb każdego dnia odmawiał 300 razy "Ojcze nasz", używając do liczenia modlitwy 300 kamyków. Od VI w. do liczenia modlitw używano sznura z paciorkami. Świadectwo z IX w. wskazuje, że jedną z powtarzalnych formuł było pozdrowienie anielskie. Modlitwa ta bardzo rozwinęła się w średniowieczu, które odznaczało się niezwykłym nabożeństwem do Matki Bożej. Wtedy zaczęto odmawiać 150 "Zdrowaś", co nawiązywało do Psałterza, liczącego 150 psalmów zawartych w Biblii. W XII w. modlitwę zaczęto przeplatać "Ojcze nasz". W średniowieczu w czasie jednej z wielkich epidemii dżumy do Pozdrowienia anielskiego dodano słowa: "Święta Mario, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej". Około XV w. odmawianie Różańca połączono z rozważaniem życia Jezusa i Maryi. Wyodrębniono 15 istotnych momentów z ich życia i powiązano je z dziesiątkami "Zdrowaś Maryjo". Tajemnice podzielono na trzy części: radosne, bolesne i chwalebne. W ten sposób w ciągu kilku czy kilkunastu wieków ukształtowała się taka postać Różańca, jaką znamy dzisiaj, choć niektórzy uważali, że Różaniec wiąże się ze św. Jackiem, założycielem zgromadzenia dominikanów. W 1569 r. papież Pius V - dominikanin - specjalnym dokumentem nadal Różańcowi formę, która przetrwała aż do naszych czasów. W 2002 r. Jan Paweł II ogłosił list apostolski "O Różańcu Świętym" i wprowadził nowe tajemnice, które nazwał tajemnicami światła.

Różaniec uczy mądrego przeżywania swojej codzienności (część I), swoich cierpień (część II) oraz nastawia na życie przyszłe (część III) - pisał papież Leon XIII. Jan Paweł II uzupełnił to "antropologiczne" spojrzenie na Różaniec, stwierdzając, że pozwala on pojąć prawdę o człowieku. "Różaniec naprawdę »pulsuje życiem ludzkim« by zharmonizować je z rytmem życia Bożego" - napisał.

     Przez całe stulecia Różaniec krzewił się głównie dzięki bractwom różańcowym. One organizowały różańcowe nabożeństwa i procesje, niekiedy miały własne kaplice w kościołach, zwłaszcza dominikańskich, często fundowały dla kościołów obraz Matki Bożej Różańcowej. Przynależność do bractwa zwiększała możliwości uzyskania odpustów.

     W swych objawieniach Matka Boża przypomina: "Odmawiajcie Różaniec" - w 1531 r. w Guadalupe, w 1858 r. w Lourdes, w 1917 r. w Fatimie czy w 1877 r. w Gietrzwałdzie. Często na zakończenie każdej dziesiątki Różańca modlący się dołączają wezwanie związane z tymi objawieniami: "O Maryjo bez grzechu pierworodnego poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy" - związane z objawieniem przy Rue du Bac w Paryżu w 1830 r., albo: "O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba i pomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia" - związane z objawieniami w Fatimie.

     ISTOTA RÓŻAŃCA

     Ojciec Jacek Salij pisze o Różańcu, że "jest to modlitwa paradoksalna", bo zanosi się w niej bardzo wiele słów, ale jej niejako założeniem jest to, żeby nie mówić w niej do Boga ani jednego słowa od siebie. Święte słowa Modlitwy Pańskiej i Pozdrowienia anielskiego mają nas wyciszyć i stworzyć atmosferę sprzyjającą temu, żebyśmy mogli głęboko usłyszeć to, co sam Bóg ma nam do powiedzenia. W medytacji różańcowej staramy się wsłuchać w Boży przekaz, który został nam podany już nie tylko w ludzkich słowach, ale w Słowie Jednorodzonym, przez Jego wcielenie, całą działalność mesjańską, zbawczą śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie. Modlitwa różańcowa na tym bowiem polega, że "zdrowaśki" odmierzają czas i stanowią coś w rodzaju melodii duchowej, wyciszającej umysł i zmysły, natomiast samym centrum swojej duszy człowiek stara się wówczas otwierać na Syna Bożego. Celem wszak medytacji różańcowej jest wchłanianie w siebie tych zbawczych wydarzeń. Różaniec to coś więcej niż mądra i skuteczna technika medytacyjna - to próba wchłonięcia w siebie samej istoty Ewangelii. 

Irena ŚwierdzewskaTekst pochodzi z Tygodnika3 października 2010

Różaniec dla chorych

 

Tajemnice

Radosne

 

I. Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie

Maryja z pokorą przyjmuje wolę Bożą, staje się Matką Jezusa i całe swe życie oddaje na służbę Bogu.

Postanawiam: zawsze zgadzać się z wolą Bożą, cokolwiek mnie spotyka w życiu.

Boże, przebacz mi moje poprzednie utyskiwania, szemrania, bluźnierstwa na los, chorobę, na przykrości.

  

II.Najświętsza Maryja Panna nawiedza św. Elżbietę

Maryja Służebnica Pańska spieszy z pomocą drugiemu człowiekowi, spełniając najniższe posługi przy Elżbiecie, która była w podeszłym wieku.

Postanawiam: okazywać wdzięczność wszystkim, którzy się mną opiekują w chorobie.

Boże, przepraszam Cię za tych, którzy nie potrafią docenić poświęcenia i pracy przy chorych.

 

III. Narodzenie Pana Jezusa

Chrystus rodzi się z miłości, aby wszystkich pociągnąć do siebie i zabrać.

Postanawiam: miłością i modlitwą dopomóc niewierzącym i obojętnym, by uznali Chrystusa swoim Bogiem i Panem.

Boże, przebacz wszystkim, którzy nie chcą Cię znać i kochać.

 

IV. Ofiarowanie Pana Jezusa

Matka Boża i święty Józef, posłuszni przepisom, ofiarują Dziecię swoje Ojcu Niebieskiemu. Złożona ofiara dopełni się na krzyżu.

Postanawiam: często modlić się o powołania kapłańskie i zakonne.

Boże, przebacz tym rodzicom, którzy przeciwstawiają się powołaniom swych dzieci.

 

V. Znalezienie Pana Jezusa w świątyni

Po trzech dniach szukania Maryja i Józef znajdują Jezusa nauczającego w świątyni.

Postanawiam: modlić się za kapłanów i katechetów, aby Bóg dodał sił do głoszenia prawdy Bożej.

Boże, spraw, aby dzieci i młodzież bez przeszkód uczęszczały na katechizacje.

 

Tajemnice Światła

 

I. Chrzest Jezusa w Jordanie

Jezus schodzi do wody jak inni ludzie, otwierają się niebiosa i głos Ojca ogłasza Go Synem umiłowanym, a Duch Święty powołuje Go do przyszłej misji.

Postanawiam: modlić się za wszystkich ochrzczonych, aby cenili sobie łaskę przynależności do Kościoła Chrystusowego.

Panie Jezu pomóż nam gorliwie wypełniać obowiązki chrześcijańskie wypływające z chrztu świętego.

 

II. Jezus na weselu w Kanie

Na weselu w Kanie Jezus uczynił pierwszy cud na prośbę Maryi, przemieniając wodę w wino, przez co otworzył serca uczniów na wiarę w Jego bóstwo.

Postanawiam: modlić się o siłę wiarę i wprowadzać we własne życie słowa Jezusa Panie Jezu pomóż nam, abyśmy zrozumieli, że posłuszeństwo Twojej Matce, prowadzi do posłuszeństwa wobec Ciebie.

 

III. Nauczanie Pana Jezusa

W życiu publicznym Jezus głosił nadejście Królestwa Bożego, wzywał do nawrócenia i odpuszczał grzechy tym, którzy zbliżali się do Niego z ufnością.

Postanawiam: modlić się za grzeszników, aby nawrócili się i powrócili do najlepszego Ojca.

Panie Jezu pomóż nam codziennie przemieniać się, powstawać z grzechu i często korzystać z sakramentu pojednania, wielkiej tajemnicy miłosierdzia.

 

 IV. Przemienienie Pańskie

Wobec Apostołów Piotra, Jakuba i Jana, chwała Boża rozświetliła oblicze Chrystusa, gdy Ojciec ogłosił, że jest Jego Synem i wezwał ich, aby Go słuchali.

Postanawiam: cierpliwie znosić swoje cierpienia i modlić się o moje zbawienie.

Panie Jezu pomóż mi zrozumieć tajemnicę krzyża w moim życiu i wytrwać przy Tobie.

 

V. Ustanowienie Eucharystii

Chrystus stał się pokarmem duchowym pod postaciami chleba i wina, dając aż do końca świadectwo swej miłości do ludzi, dla których złożył siebie w ofierze.

Postanawiam: dziękować Jezusowi za dar Eucharystii.

Panie Jezu pomóż nam nieustannie czerpać z tego nieskończonego źródła miłości i miłosierdzia, uczestnicząc we Mszy świętej i przyjmując Komunię świętą.

 

Tajemnice Bolesne

 

I. Pan Jezus modli się w Ogrójcu

Wszyscy opuścili Jezusa w Jego męce, nawet Apostołowie. Nie opuścił Go Ojciec Niebieski. Gdy nas wszyscy opuszczają w naszej chorobie, cierpieniu, nie opuści nas nigdy Bóg.

Postanawiam: modlić się za chorych w parafii, aby cierpliwie znosili swoje dolegliwości i osamotnienie.

Boże, pośpiesz mi z pomocą i pociechą, gdy mi będzie bardzo smutno i ciężko.

 

II. Biczowanie Pana Jezusa

Jezus, odarty z szat pohańbiony, oplwany, biczowany, wylewał Krew za ludzką sromotę i wszystkie grzechy cielesne.

Postanawiam: modlić się o czystość młodzieży i moralne życie małżeńskie.

Boże, przepraszam Cię za wszystkie zgorszenia.

 

III. Ukoronowanie cierniem

Nie cierniowa, ale złota należała się korona Chrystusowi. Ale Jezus dał sobie pokaleczyć głowę za pychę władców ziemskich, za moją też wyniosłość, za obelgi rzucane na Papieża - głowę Kościoła, biskupów, kapłanów.

Postanawiam: z pokorą przyjmować zarządzenie Kościoła i z szacunkiem odnosić się do kapłanów.

Boże, daj opamiętanie tym, którzy uwłaczają godności biskupiej i kapłańskiej.

 

IV. Dźwiganie krzyża

Choć krzyż ciężki i droga trudna, szedł Chrystus na Kalwarię, aby przez krzyż i mękę swoją przynieść nam zbawienie.

Postanawiam: wraz z Chrystusem dźwigać krzyż choroby i cierpienia dla zbawienia siebie i innych.

Boże, pozwól mi z poddaniem się Twojej woli dźwigać swój krzyż.

 

V. Śmierć na krzyżu

Przy męce, konaniu i śmierci swego Syna obecna była Matka Najświętsza.

Postanawiam: uprosić u Matki Bożej Bolesnej szczęśliwą śmierć dla siebie i modlić się za konających.

Maryjo, dozwól mi, abym za Synem Twoim mógł kiedyś ze spokojem i ufnością powiedzieć: "Ojcze, w Twoje ręce oddaje ducha mego".

 

Tajemnice Chwalebne


 I. Zmartwychwstanie Pana Jezusa

Po swoim Zmartwychwstaniu Chrystus ustanowił Sakrament Pokuty, aby człowiek upadający powstał do nowego życia.

Postanawiam: ofiarować dziś swoje cierpienie i modlić o dobrą spowiedź zatwardziałych grzeszników.

Jezu, miej litość nad biednymi grzesznikami.

 

II. Wniebowstąpienie

W czterdzieści dni po zmartwychwstaniu, Jezus wstąpił do Nieba. Odszedł, aby nam przygotować mieszkanie w Królestwie Niebieskim "W Domu Ojca mego jest mieszkań wiele" (J 14,2).

Postanawiam: moje cierpienia, modlitwą ofiarować za tych, którzy mnie uprzedzili do Domu Ojca.

Dobry Jezu, a nasz Panie, daj im wieczną radość w Królestwie Bożym.

 

III. Zesłanie Ducha Świętego

J Budziaszek - różaniec tajemnica sukcesu.mp3  


TAJEMNICA PIERWSZA (RADOSNA)
ZWIASTOWANIE

     Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami... Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus»... Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam pożycia z mężem?» Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym»... Na to rzekła Maryja: «Oto Ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa!»
(Łk 1, 28-38)


     W Nazarecie miał miejsce najpiękniejszy dialog, jaki zna historia. Bóg zaproponował Maryi współudział w wielkim dziele zbawienia. Przedstawił swój plan, uszanował wolną wolę, czekał na odpowiedź. Pokorna służebnica Pańska odpowiedziała fiat - 'niech mi się stanie'. W tym momencie Bóg stał się Człowiekiem i zamieszkał między nami.

     Grom, błyskawica!
     Stań się, stało; 
     Matką dziewica, 
     Bóg ciało.

        Adam Mickiewicz

     Każdy człowiek ma swoje 'zwiastowanie'. Do każdego człowieka Bóg przychodzi z konkretną propozycją i czeka na odpowiedź. Propozycję Boga można przyjąć łub odrzucić. «Człowiek jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Ale pytanie zasadnicze: Czy wolno? I w imię czego 'wolno'?»
Jan Paweł II


1 Ojcze nasz,
10 Zdrowaś Maryjo,
1 Chwała Ojcu.
 

    Następna

Tajemnice Różańcowe

Tajemnice Radosne
  1. Zwiastowanie
  2. Nawiedzenie
  3. Narodzenie Pana Jezusa
  4. Ofiarowanie Pana Jezusa
  5. Znalezienie Pana Jezusa
Tajemnice Światła
  1. Chrzest Pana Jezusa w Jordanie
  2. Pierwszy cud w Kanie Galilejskiej
  3. Głoszenie nauk o Królestwie Bożym
  4. Przemienienie na górze Tabor
  5. Ustanowienie Eucharystii
Tajemnice Bolesne
  1. Modlitwa w Ogrójcu
  2. Biczowanie Pana Jezusa
  3. Cierniem ukoronowanie
  4. Droga Krzyżowa Pana Jezusa
  5. Ukrzyżowanie Pana Jezusa
Tajemnice Chwalebne
  1. Zmartwychwstanie
  2. Wniebowstąpienie
  3. Zesłanie Ducha Świętego
  4. Wniebowzięcie NMP
  5. Ukoronowanie NMP

Różaniec - Maryjne świadectwo Jana Budziaszka

 

Maryjne świadectwo Jana Budziaszka 

Zaczynałem cykl rekolekcji dla młodzieży szkół średnich w Poznaniu. Pierwsza konferencja zaczyna się za dwie minuty. Jest 13 minut po ósmej. W kieszeni dzwoni mi telefon. Odbieram. Dzwoni z Krakowa. To pani Ania, która opiekowała się mamą na czas moich wyjazdów. - Przed chwileczką zastałam panią Budziaszkową, leży nieprzytomna, cała niebieska, sina, na podłodze. Nie wiem, co robić. Ja mówię: Pani kochana, jestem 400 km na północ, w Poznaniu. Ty jesteś z opieki społecznej. To ty musisz wiedzieć, co trzeba robić. Dzwoń po pogotowie, do siostry, do mojej bratowej, brata. No, róbcie coś. Jak ja ci mogę teraz pomóc? Przyjechałem po kilku dniach do Krakowa. Dowiaduję się, że mamę z trudem przyjęto do szpitala im. G. Narutowicza. Wożono mamę karetką pogotowia od szpitala do szpitala i wszędzie mówiono: Ależ, drodzy państwo, musicie zrozumieć, że tu jest szpital i my tutaj leczymy. Takich przypadków to my już nie przyjmujemy. 

Przyjechałem do Krakowa i mówię do moich przyjaciół, że mama jest w szpitalu u Narutowicza i w bardzo ciężkim stanie, że właściwie to... - Coś ty, oszalałeś? W tym szpitalu na Narutowicza? Przecież to najgorszy szpital na świecie. Musisz natychmiast mamę stamtąd zabrać. Tam jest najgorsza opieka. Jak mogłeś pozwolić, żeby twoja mama tam leżała...Myślę sobie, co tu zrobić. Pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła, to prosić o pomoc kard. Macharskiego, ponieważ wydaje mi się, że mam u niego jakieś "przody". 

- Księże Kardynale, jest taka sprawa. Moja mama potrzebuje opieki 24 godziny na dobę. Chcę gdzieś mamie załatwić jakieś dobre miejsce, wiem, że są Albertynki, są Felicjanki, nie dało by się mamie coś załatwić. 

- No wiesz, przyjdź za parę dni, rozglądnę się, może ci coś załatwię. A wiem, że do Albertynek czeka się kilka lat. No i tak zaczęło się normalne życie. Kiedy tylko byłem w Krakowie, miałem dyżur u Mamy. I tak powolutku zacząłem się zaprzyjaźniać ze szpitalem. Kiedy skończyłem pracę koło mamy i miałem 10 minut wolnego czasu, chodziłem od sali do sali. A tam jakaś pani potrzebowała, żeby ją pogłaskać po głowie, a jeszcze inna, żeby ją potrzymać za rękę i powiedzieć coś miłego. Słuchajcie, w ciągu dokładnie tygodnia zaczęło się coś zmieniać na tym oddziale.
 
 Kiedy przychodziłem rano, wszyscy się cieszyli. Pielęgniarki, salowe i chorzy przychodzili na salę, na której leżała moja mama, przy której ja siedziałem i mówiły: Panie Janeczku, jeszcze ja... Kiedyś jedna pielęgniarka mówi: przepraszam, czy pan to pan. Tak, ja, to ja. Czy pan to ten Jan Budziaszek? Odpowiadam: tak. Wie pan, mam taką koleżankę, co się wstydzi panu powiedzieć, że ona nie ma jeszcze pańskich "Rozważań różańcowych" i "Drogi Krzyżowej". Na drugi dzień przyszła tamta koleżanka i mówi do mnie: Mam taką koleżankę, ale ona wstydzi się powiedzieć, nie ma jeszcze "Dzienniczka Perkusisty".
 
I wyobraźcie sobie, że po tygodniu cały pierwszy oddział wewnętrzny szpitala Narutowicza chodzi z Różańcem. Jakoś dziwnie zaczynają się do siebie uśmiechać, szczególnie do mnie. Słuchajcie, jest niebo. Nagle okazuje się, że z tego najgorszego szpitala na świecie, robi się szpital najwspanialszy, że opieka jest fenomenalna i jest w nim tyle radości. Pod koniec kwietnia dzwoni do mnie ks. Andrzej, kapelan kard. Macharskiego, i mówi:
- Umówiłeś się z kardynałem, nie przychodzisz, a kardynał coś ci załatwił. Denerwuje się, że nie przychodzisz. Dlaczego? Odpowiadam:
- Andrzejku, ja nie mogę przyjść, a przede wszystkim nie mogę zabrać teraz mamy z tego szpitala, bo to jest najwspanialszy szpital na świecie. On mówi:
- To przyjdź, powiedz o tym kardynałowi.
- Księże kardynale, no nie mogę zabrać mamy, bo to naprawdę najwspanialszy szpital na świecie.
 
 (...).Słuchajcie, 15 maja jadę samochodem na dyżur do mamy. Nucę sobie pod nosem "Jak dobrze jest dziękować Ci, Panie...". Przyszedłem na oddział. Bardzo serdecznie mnie wszyscy przywitali. Siadłem przy mamie. Odmawiam różaniec i znowu na myśl przychodzą mi słowa: "Jak dobrze jest dziękować Ci, Panie...". Za dziesięć jedenasta mama wzięła dwa głębokie oddechy i zakończyła życie. Wszystkie formalności pogrzebowe załatwiłem w ciągu dwóch godzin. Zostało mi tylko omówienie pogrzebu z ks. proboszczem. Mam taki zwyczaj, że jeżeli w moim życiu ma zdarzyć się coś ważnego, to z wyprzedzeniem czytam czytania liturgiczne. Muszę zobaczyć, co też będzie czytane w tym dniu. Rzeczywiście, pogrzeb mamy w poniedziałek. W związku z czym we czwartek zaglądam do czytań z poniedziałku. Patrzę, czytamy o weselu w Kanie Galilejskiej, bo to święto Matki Kościoła. Przybiegam do proboszcza i mówię:
- Księże proboszczu, mam wielką prośbę, żebyśmy na pogrzebie nie brali czytań pogrzebowych, tylko żebyśmy wzięli czytanie z dnia. Proboszcz troszeczkę zakłopotany mówi:
-Panie Janeczku, ale nie praktykuje się w Kościele katolickim, żeby czytać na pogrzebie o weselu w Kanie Galilejskiej.
- Księże proboszczu, czyż to nie cudowne, że moja mama jak oblubienica idzie do swojego oblubieńca.
 
 Akurat po pięciu latach, jest to najpiękniejsze wesele, wyzwolenie mamy z cierpienia, ona idzie do swojego męża po pięciu latach, bo tata już pięć lat nie żyje, do grobu, jak oblubienica do swojego oblubieńca. I mało tego. Dzieje się wszystko na rękach naszej najukochańszej Matki Kościoła.
 
"Jak dobrze jest dziękować Ci, Panie
I śpiewać Psalm Twojemu Imieniu
I opowiadać rano Twoje Miłosierdzie,
A w nocy wierność Twoją przy dziesięciostrunnej harfie
I lutni, i dźwięcznej cytrze".
Jan Budziaszek,muzyk, członek zespołu "Skaldowie".Za:"Katolikiem"
 

JACEK ŚWIĘCKI

Różaniec biblijny

 

 

Różaniec biblijny, który chciałbym czytelnikom Mateusza zaproponować, jest szczególnym sposobem modlenia się na różańcu. Nawiązuje on bezpośrednio do formy, która wykształciła się na początku XV-go wieku w opactwach kartuzów w Trewirze i Marienfloss za sprawą trzech błogosławionych: Adolfa von Essen, Małgorzaty Bawarskiej i Dominika z Prus. Polega on na tym, aby w trakcie odmawiania Różańca rozważyć w stu pięćdziesięciu dopowiedzeniach całe życie Pana Jezusa począwszy od Jego poczęcia w chwili Zwiastowania, a skończywszy na Jego Powtórnym Przyjściu w chwale. Tym samym każde ze stu pięćdziesięciu Zdrowaś Mario składających się na różaniec jest poświęcone jakiemuś wydarzeniu z życia Pana Jezusa, jakie znamy z Ewangelii, lub też Słowu, które wypowiedział. W trakcie odmawiania przechodzimy kolejno, od jednego zbawczego wydarzenia do następnego, wraz z Jezusem drogę, którą On sam przeszedł i prosimy nieustannie Jego Matkę, aby nam w niej towarzyszyła jako najlepsza przewodniczka ewangelicznych tajemnic. Owocem zaś modlitwy staje się coraz większe upodobnienie do Niego.

Skąd ten pomysł?

Czym proponowana przeze mnie forma różni się od formy będącej powszechnie w użyciu do października 2002, to jest do chwili kiedy to Ojciec Święty ogłosił list Rosarium Virginis Mariae?

Forma ta, zatwierdzona w breve papieża Piusa V Consueverunt Romani Pontifices z 1568 roku, polega na medytacji piętnastu tajemnic podzielonych na trzy grupy: radosną, bolesna i chwalebną, przy czym każdą tajemnicę rozważa się w trakcie odmawiania jednego Ojcze Nasz i dziesięciu Zdrowaś Mario. Jest to już w jakimś stopniu modlitwa medytująca wydarzenia opisane w Ewangelii, ale koncentruje się wyłącznie na misterium Wcielenia (tajemnice radosne) i na misterium Paschalnym (męka, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa – tajemnice bolesne i chwalebne). Owszem, są to niewątpliwie centralne tajemnice naszej wiary, niemniej wybór właśnie takich, a nie innych wydarzeń zbawczych rozważanych w ramach każdej z trzech grup mógł budzić przed październikiem 2002 sporo istotnych zastrzeżeń. Czy na przykład chrzest Pana Jezusa w Jordanie nie jest czymś bardziej centralnym dla naszej wiary niż odnalezienie w świątyni? Czy ustanowienie Eucharystii i umycie uczniom nóg nie są istotniejsze od biczowania i koronowania cierniem? A co z tak centralną prawdą jak powtórne przyjście Chrystusa – o ile istotniejsze od koronowania Maryi na królową nieba i ziemi, które w dodatku wcale dogmatem wiary nie jest?

Dopiero Rosarium Virginis Mariae ustanawiając nowe „tajemnice Światła”, uzupełnia w znacznym stopniu na „lukę” różańca z 1568 roku jaką był brak rozważania publicznej działalności Chrystusa. Niemniej rola papieskiego listu na tym się nie kończy: dodatkowo potwierdza on bowiem praktykę dopowiedzeń (stosowaną powszechnie w krajach niemieckojęzycznych) i w ogóle zachęca nas do twórczego rozwijania modlitwy różańcowej w oparciu o Tradycję Kościoła. Aby się o tym przekonać, wystarczy sięgnąć do następujących fragmentów listu:

Różaniec bowiem, choć ma charakter maryjny, jest modlitwą o sercu chrystologicznym. W powściągliwości swych elementów skupia w sobie głębię całego przesłania ewangelicznego, którego jest jakby streszczeniem. (1)

Jedno jest pewne: jeśli powtarzanie « Zdrowaś Maryjo » zwraca się bezpośrednio do Matki Najświętszej, to z Nią i przez Nią miłość odnosi się ostatecznie do Jezusa. Powtarzanie ożywiane jest pragnieniem coraz pełniejszego upodobnienia się do Chrystusa, co stanowi prawdziwy ‘program’ życia chrześcijańskiego. Św. Paweł ogłosił ten program płomiennymi słowami: « Dla mnie żyć — to Chrystus, a umrzeć — to zysk » (Flp 1, 21). I jeszcze: « Teraz już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus» (Ga 2, 20). Różaniec pomaga nam wzrastać w tym upodabnianiu się aż do osiągnięcia celu, którym jest świętość. (26)

Istotnie, różaniec jest tylko metodą kontemplacji. Jako metodę należy go stosować mając na względzie cel, a nie może on stać się celem samym w sobie. Jednak również jako metody nie należy go lekceważyć, skoro jest owocem wielowiekowego doświadczenia. Przemawia za nim doświadczenie niezliczonych świętych. Nie wyklucza to jednak faktu, że można go ulepszyć. Do tego właśnie zmierza uzupełnienie cyklu tajemnic nową serią — mysteria lucis — wraz z pewnymi sugestiami dotyczącymi odmawiania różańca, które przedstawiam w niniejszym Liście. (28)

Centrum « Zdrowaś Maryjo », poniekąd zwornikiem między jego pierwszą a drugą częścią, jest imię Jezus. Czasami, przy pośpiesznym odmawianiu, to centrum uchodzi uwagi, a wraz z nim również nawiązanie do misterium Chrystusa, które jest kontemplowane. Ale to właśnie akcent, jaki kładzie się na imieniu Jezus i na Jego misterium, znamionuje znaczące i owocne odmawianie różańca. Już Paweł VI przypomniał w Adhortacji Marialis cultus praktykowany w pewnych regionach zwyczaj, by podkreślać imię Chrystusa, dodając do niego refren (tak zwane « dopowiedzenia ») nawiązujący do rozważanej tajemnicy. Jest to zwyczaj godny pochwały, zwłaszcza przy publicznym odmawianiu różańca. Wyraża on dobrze wiarę chrystologiczną, odnoszącą się do różnych momentów życia Odkupiciela. Jest to wyznanie wiary, a równocześnie pomoc w medytacji, która pozwala przyswajać i przeżywać misterium Chrystusa, w naturalny sposób związane z odmawianiem « Zdrowaś Maryjo ». Powtarzanie imienia Jezus — jedynego imienia, w którym dane nam jest mieć nadzieję na zbawienie (por. Dz 4, 12) — złączonego z imieniem Matki Najświętszej, pozwalając niejako, by to Ona sama nam je podsuwała, stanowi drogę asymilacji, której celem jest coraz głębsze wprowadzanie nas w życie Chrystusa. (33)

Propozycja ta jest z mojej strony jakby odpowiedzią na wskazania i apele zawarte w papieskim liście.

Zanim jednak przedstawię ją ze wszystkimi szczegółami, chciałbym wpierw krótko przedstawić historię owej niezwykłej modlitwy, aby ugruntować ją w autentycznej Tradycji Kościoła.

To właśnie zapoznanie się z historią różańca umożliwiło mi odkrycie, iż jego szczególna postać wypracowana wspólnie przez Trzech Błogosławionych z lotaryńskiego Marienfloss może stać się autentycznym źródłem i natchnieniem naszych współczesnych prób zmierzających do doskonalenia i dalszego rozwoju Psałterza Najświętszej Maryi Panny – jak to powszechnie nazywano tę modlitwę w średniowieczu.

Geneza modlitwy Różańcowej

Różaniec jest modlitwą, w której występuje połączenie trzech elementów: sznura modlitewnego, Psałterza Dawidowego i rozważania tajemnic wiary. Jest to niezwykła synteza, która dokonała się za sprawą tysięcy niekiedy zupełnie anonimowych świętych w ciągu prawie tysiąca lat dziejów chrześcijańskiej Europy – mniej więcej od siódmego, do szesnastego wieku.

Sznur modlitewny nie jest wcale chrześcijańskim wynalazkiem: występuje on we wszystkich niemal religiach i duchowych praktykach, gdzie stosuje się modlitwę polegającą na powtarzaniu jakiegoś świętego imienia, wezwania lub wersetu. Służy on do odmierzania ilości wypowiadanych modlitw 1. Tak też paciorki, węzełki lub też specjalne nacięcia mające na celu odliczanie modlitw pojawiają się już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Ponieważ Ojcowie Pustyni zalecali nieustanną modlitwę przez powtarzanie imienia Jezus, z czasem przyjął się na chrześcijańskim Wschodzie zwyczaj powtarzania tysiąc razy dziennie wezwania: „Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną, grzesznikiem” – i pojawiły się też odpowiednie sznury modlitewne z tysiącem węzełków.

Na chrześcijańskim Zachodzie sznurów modlitewnych zaczęto używać do odmawiania Modlitwy Pańskiej i dlatego nazywano je „paternostrami”. Otóż już we wczesnym średniowieczu w klasztorach irlandzkich przyjął się zwyczaj odmawiania wszystkich 150 psalmów w ciągu dnia: pięćdziesięciu rano, pięćdziesięciu w południe i pięćdziesięciu wieczorem. Nie wszyscy zakonnicy mogli psalmy czytać i rozumieć – tylko ci, którzy byli najbardziej wykształceni. Inni zastępowali każdy psalm odmawiany przez braci przez jedno „Ojcze Nasz”. Qui non potest psallere, debet patere 2 – nakazywał przeor. I ci właśnie zakonnicy jako pierwsi zaczęli używać sznurów modlitewnych z odpowiednią ilością paciorków – pięćdziesiąt albo sto pięćdziesiąt 3. Z czasem zaczęli się do nich przyłączać pobożne osoby świeckie, które zaczęły praktykować ten rodzaj modlitwy także prywatnie, poza oficjalnymi nabożeństwami. Nazywano ją po prostu Psałterzem Chrystusa...

Od jedenastego wieku zaczęto praktykować także Psałterz Najświętszej Maryi Panny polegający na zastąpieniu Modlitwy Pańskiej poprzez Pozdrowienie AnielskieAve Maria gratia plena, Dominus tecum (Łk 1,28). Trzeba tu wspomnieć, że już w siódmym wieku przyjął się w Rzymie zwyczaj używania tych słów w refrenach hymnów śpiewanych w czasie mszy z okazji święta Zwiastowania i Bożego Narodzenia. Potem, gdy zaczęto czcić figury i obrazy Matki Bożej, też śpiewano Ave Maria, aby Ją w możliwie najpiękniejszy sposób powitać, tak właśnie, jak powitał Ją archanioł Gabriel. Stąd łatwo było przejść do swoistego nabożeństwa polegającego na odmawianiu przed figurą, którą chciano uczcić 50ciu Ave rano, 50ciu Ave w południe i 50 Ave wieczorem. W dwunastym wieku dodano do Pozdrowienia Anielskiego także pozdrowienia św. Elżbiety: Benedicta tu in mulieribus et benedictus fructus ventris tui (Łk 1,42). Wielcy mistrzowie duchowi tych czasów podają przepiękne uzasadnienie podobnej praktyki:

„Gdy pozdrawiamy Maryję, to nie jest chyba tak niewychowana (sic!), aby i nas w odpowiedzi nie pozdrowić. Elżbieta, gdy usłyszała pozdrowienie Maryi, została napełniona Duchem Świętym. Tak więc Maryję często pozdrawiać nam trzeba, abyśmy przez jej pozdrowienie byli napełnieni łaską.” (Hugo de Santa Clara – 1263)

“Pozdrawiajmy się nawzajem – my i Maryja. Pozdrawiajmy Ją tak, jakbyśmy chcieli, aby i Ona nas pozdrowiła.” (św. Albert Wielki)

“Zobacz, jak wielka jest moc pozdrowienia Maryi: daje nam ono radość, daje nam samego Ducha Świętego, daje nam objawienie Bożych tajemnic, daje nam moc prorokowania. Powinniśmy zatem ochoczo pozdrawiać Maryję za wszystko, co zyskujemy gdy Ona odwzajemnia nam je.” (Nicholas de Gorran)

Mniej więcej w tym samym czasie powstają pierwsze zakony żebracze, które rozpowszechniają Psałterz Najświętszej Maryi Panny: czynią to zwłaszcza dominikanie. Św. Dominik modlił się w ten sposób, aby wyprosić zwycięstwa nad heretyckimi katarami i w ogóle w intencji ich nawrócenia 4. Wśród ludu zakonnicy szerzyli różne nowe nabożeństwa do Matki Bożej, które polegały na odmawianiu określonej liczby Zdrowaś Mario ku czci radości czy też smutków Najświętszej Panienki. Tak więc wymieniano jako jej pięć radości: Zwiastowanie, Narodzenie, Zmartwychwstanie, Wniebowstąpienie i Wniebowzięcie. Dodając do tego Nawiedzenie i Zesłanie Ducha Świętego (niekiedy zastępowane przez pokłon Mędrców) franciszkanie zaczęli propagować nowe nabożeństwo zwane „Koroną Siedmiu Radości”.

Wymieniano też pięć boleści: Agonia w Ogrójcu, Biczowanie, Koronowanie Cierniem, Ukrzyżowanie i Przebicie Boku. Potem, w ramach „Korony Siedmiu Boleści”, dodano także rzeź niewiniątek i odnalezienie w świątyni (niekiedy zastępowane przez „miecz boleści” zapowiedziany Maryi w trakcie Ofiarowania w świątyni).

Odmawianie kolejnych Ave porównywano do róży, którą wierny ofiarowuje Maryi, jako wyłącznej Pani swojego serca. Każda wypowiedziana pięćdziesiątka stanowiła koronę róż, jaką wierny wieńczył skroń Matki Bożej, a całość 150ciu Pozdrowień stanowiła już cały ogród różany – rosarium. Stąd też wzięły się terminy „koronka” i „różaniec”... W zależności od praktykowanej formy modlitwy pojawiły się coraz to nowe sznury modlitewne – niekoniecznie z 50cioma czy też 150cioma paciorkami. Na przykład stosowano sznury z 63cioma paciorkami dla uczczenia wieku w jakim Maryja miała według rozlicznych tradycji zostać wzięta do nieba 5.

W XIVtym wieku Zdrowaś Mario zaczęto kończyć na imieniu Jezus, przypuszczalnie po to, aby móc dodawać krótkie dopowiedzenia do odpowiedniej radości lub boleści (np. błogosławiony owoc żywota Twego, Jezus, okrutnie pobity). Nie było jednak jeszcze mowy o rozważaniu tajemnic wiary. Wreszcie na początku XVgo wieku rozpowszechnił się zwyczaj przetykania każdych dziesięciu Zdrowaś Mario jednym Ojcze nasz z następującym uzasadnieniem:

„Zaleca się, aby po dziesięciu białych różach wpleść [w bukiet Maryi] jedną czerwoną różę, którą symbolizuje Pater Noster i poprzez którą przypominamy sobie o krwi Jezusa Chrystusa przelanej z woli Ojca dla naszego zbawienia” (Jacob Sprenger, dominikanin stojący na czele jednego z pierwszych w Europie bractw różańcowych)

Marienfloss – „Strumień Maryi”

Ta niezwykła historia zaczyna się od spotkania Adolfa z Essen, przeora kartuskiego opactwa św. Albana w Trewirze z księżną Lotaryngii, bł. Małgorzatą Bawarską. Małgorzata została w zasadzie wygnana przez swojego męża, Karola Drugiego, który znienawidził ją z powodu jej pobożności 6. Księżna Małgorzata schroniła się zatem w Trewirze, a bł. Adolf został jej kierownikiem duchowym. Wobec rozpaczliwej sytuacji osobistej, w jakiej się znajdowała zalecił jej, aby w trakcie odmawiania Psałterza Najświętszej Maryi Panny próbowała medytować całe życie Pana Jezusa opisane w Ewangeliach: od poczęcia w chwili Zwiastowania do Wniebowstąpienia i Zesłania Ducha Świętego. Dlaczego właśnie tak? Otóż przeor Adolf wierzył głęboko, że jedynym ratunkiem na wszelkie ludzkie tragedie i dramaty jest Słowo Ewangelii, a Maryja jest jedyną przewodniczką, które może znękanego człowieka do tego Słowa w pełni doprowadzić... Rada okazała się zbawienna: Małgorzata stopniowo doszła do siebie i po śmierci męża odzyskała wpływy w księstwie Lotaryngii na tyle, że mogła ufundować na skraju swej krainy – tak blisko Trewiru jak tylko się dało – nowe opactwo kartuzów. Nastąpiło to w roku 1415 na wzgórzu w pobliżu przełomu Mozeli o symbolicznej nazwie Marienfloss – „strumień Maryi” 7.

Zanim jednak fundacja nowego klasztoru miała miejsce, do opactwa św. Albana zapukał w 1409 roku pewien młodzian. Był to Dominik, były student Uniwersytetu Jagiellońskiego, który musiał uciekać z Krakowa i w ogóle z Polski z powodu długów i skandalicznych historii, w które wplątało go uprzednio prowadzone hulaszcze życie. Nie był on jednak rodem z Krakowa: urodził się na Pomorzu, które wtedy jeszcze było częścią państwa krzyżackiego i dlatego nazwano go „Dominikiem z Prus” 8. Dominika wysłali do Krakowa jego ubodzy rodzice za zachętą dominikanów kierujących szkołą parafialną, w której pobierał on pierwsze nauki,. Tam odznaczył się błyskotliwym umysłem, ale niestety uległ licznym pokusom czyhających na młodych prowincjuszy w wielkiej europejskiej stolicy. Po ucieczce z Krakowa tułał się Dominik po całej Europie, bo do rodzinnego domu bał się wrócić. Próbował nawet przystać do jakiegoś zakonu, ale z podobnym włóczykijem nikt już nie chciał rozmawiać. Zrobił to dopiero bł. Adolf z Essen. Powiedzielibyśmy dzisiaj: dał mu ostatnią szansę. Było to chyba jednak coś więcej: przeor Adolf musiał odczytać w sercu Dominika wielkie pokłady wielkoduszności i szlachetności, których nie zdołały zatrzeć namiętności i grzechy, w które się był ów nieszczęsny młodzieniec wplątał.

Dominik został zatem zakonnym nowicjuszem. Przeor Adolf polecił mu modlić się podobnie, jak uczynił to w przypadku księżnej Małgorzaty. Niestety Dominik zupełnie nie mógł się skupić na modlitwie: wydawało mu się wprost niemożliwe, aby rytmiczne powtarzanie Ave Maria móc połączyć z medytacją Ewangelii. Światło przyszło niespodziewanie w Adwencie A.D. 1409. Dominik uzmysłowił sobie, że do Imienia Jezus kończącego Pozdrowienie można dołączyć jakieś ewangeliczne wydarzenie. Spontanicznie ułożył pięćdziesiąt dopowiedzeń, które pozwalały mu przejść przez całe życie Chrystusa w trakcie pozdrawiania Jego Matki:

To odkrycie zupełnie zmieniło Dominika. Przełożeni nie mogli nadziwić się, skąd wzięły się u niego nagłe pozytywne zmiany usposobienia, skąd wypłynęło tyle cnót, których istnienia nikt przedtem nie mógł nawet podejrzewać. On, który słynął z tego, że w ciągu paru dni potrafił przepuścić niezłą fortunę, został po paru latach ekonomem opactwa Marienfloss, i doprowadził je do rozkwitu. Tylko przeor Adolf znał jego sekret: po jakimś czasie zachęcił go do spisania dopowiedzeń i do udzielania odpowiednich porad modlitewnych porad najpierw dla współbraci, a potem dla coraz licznych rzesz ludzi, którzy masowo zaczęli napływać do Marienfloss, czując podświadomie, że tam się coś niezwykle istotnego dzieje. Różaniec bł. Dominika rozpowszechniał się w niesamowitym tempie. Aby zapamiętać wszystkie dopowiedzenia zaczęto nawet rzeźbić przedstawienia każdego z nich. Marienfloss stało się prawdziwym strumieniem wody żywej, danym wszystkim spragnionym Ducha Świętego ludziom za przyczyną Matki Bożej.

Od Marienfloss do „Rosarium Virginis Mariae”

Niemniej trzeba sobie uświadomić, że wspólne odkrycie naszej trójki Błogosławionych wprowadzało tak radykalne zmiany w stosunku do poprzednich praktyk, że musiało napotkać na pewne opory. Po pierwsze pięćdziesiąt dopowiedzeń trudno było zapamiętać. Wierni przekręcali je i tym samym wypowiadali publicznie sformułowania niezupełnie zgodne z przekazem wiary. Aby modlić się w ten sposób w czasie wspólnych nabożeństw trzeba było zawsze mieć kogoś, kto potrafiłby przeczytać dopowiedzenia, a to nie zawsze było w XV-tym wieku takie oczywiste. Poza tym Różaniec był uważany bardziej za modlitwę ku czci Matki Bożej, a nie za medytację Ewangelii...

W tym kontekście pojawił się w drugiej połowie XV-go wieku pewien dominikanin rodem z Bretanii: bł. Alain de la Roche, zwany z łacińska Alanusem de Rupe. Wobec narastającego zamieszania wokół kilku konkurujących ze sobą sposobów modlitwy różańcowej postanowił wypracować pewną syntezę: z poprzednich praktyk wziął radości i smutki Najświętszej Panienki, a z Marienfloss zapożyczył połączenie odmawiania Ave Maria z medytacją treści ewangelicznych. W wyniku tego powstał nowy różaniec, ogromnie zbliżony do różańca jaki znamy obecnie. Tak więc pierwszą pięćdziesiątkę bł. Alanus polecił odmawiać ku czci Wcielenia Chrystusa. Przy odmawianiu każdej dziesiątki wierny miał postawić sobie przed oczyma jakieś przedstawienie (obraz lub rzeźbę) dotyczące odpowiedniego wydarzenia związanego z Wcieleniem, wziętego jednak z listy „radości i smutków”. Były to właśnie: Zwiastowanie, Nawiedzenie, Narodzenie, Ofiarowanie i Odnalezienie. Podobnie drugą pięćdziesiątkę należało odmówić ku czci Męki Pańskiej stawiając sobie przed oczy przedstawinia Modlitwy w Ogrójcu, Biczowania, Koronowania Cierniem, Niesienia Krzyża i Śmierci na Krzyżu. Trzecią pięćdziesiątkę należało odmówić ku czci Zmartwychwstania Pańskiego, Wniebowstąpienia i Zesłania Ducha Świętego. Pozostałymi dwoma wydarzeniami były: Zaśnięcie Najświętszej Marii Panny 9 i Powtórne Przyjście Chrystusa.

W 1464 roku Alanus rozpoczął swoje przepowiadanie nowej formy Psałterza Najśw. Marii Panny z dużym sukcesem. Aby uniknąć zbyt wielu pytań, czemu właśnie tak go należy odmawiać, a nie inaczej, Alanus powoływał się na własne doświadczenia mistyczne: twierdził że tak właśnie modlili się wszyscy wielcy święci poczynając od św. Augustyna (sic!), a ponadto Matka Boża sama objawiła św. Dominikowi tę modlitwę, jako niezawodny sposób na zwyciężanie wszelkich herezji 10. Alanus był w swych staraniach niezwykle energiczny: zjeździł praktycznie całą Europę i uzyskał dla swojego nowego Psałterza liczne odpusty – co w owych czasach było decydującym przywilejem. Po jego śmierci w 1475 forma wypracowana w Marienfloss zaczęła szybko zanikać, a dopowiedzenia (dotyczące już tylko piętnastu zbawczych wydarzeń) utrzymały się jedynie w krajach niemieckojęzycznych 11.

Wyrastające spontanicznie niczym grzyby po deszczu w całej Europie bractwa różańcowe wprowadziły już tylko niewiele nowych elementów. I tak w 1521 wyszedł modlitewnik dla użytku jednej z takich bractw Rosano della gloriosa Vergine, autorstwa dominikanina Alberto da Castello. Wprowadza on termin Różaniec w miejsce Psałterza Najśw. Marii Panny, zbawcze wydarzenia, ku czci których należało odmawiać kolejne dziesiątki nazywa „tajemnicami” i ustala, że tajemnice te należy odtąd medytować. Pierwszą pięćdziesiątkę nazywa tajemnicami Radosnymi 12, drugą – Bolesnymi, a Trzecią – Chwalebnymi. Ponadto zamienia dwie ostatnie tajemnice na Wniebowzięcie i Koronowanie Matki Bożej na Królową nieba i ziemi (zgodnie z tradycją hiszpańską) i wprowadza Credo oraz trzy Ave na początku Różańca, aby uprosić wiarę, nadzieję i miłość. Wreszcie w 1568 roku papież Pius V, dominikanin, zatwierdza tę formę jako jedyną w całym Kościele powszechnym listem Consueverunt Romani Pontifices. Dopiero tam pojawia się też wezwanie kończące Pozdrowienie: „Sancta Maria, Mater Dei, ora pro nobis, peccatoribus, nunc et in hora mortis nostrae” (Święta Mario, Matko Boża...) przypisywane św. Bernardino ze Sieny (który zmarł w 1564) oraz „Gloria Patri et Filio et Spiritui Sancto” (Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu) na zakończenie każdej dziesiątki.

Trzy lata później miała miejsce jedna z bitew decydujących o losach cywilizacji europejskiej: siódmego pażdziernika 1571 pod Lepanto połączona flota kilku chrześcijańskich państw rozgromiła zagrażającą bezpośrednio Rzymowi flotę turecką. W dniu bitwy modliło się tysiące bractw różańcowych, a sam papież miał wizję Matki Bożej z różańcem w ręku, która miała osłaniać flotę chrześcijańską przed nieprzyjacielskimi pociskami. Natychmiast kazał bić w dzwony w całym Rzymie, chociaż wieść o zwycięstwie dotarła do niego dopiero po tygodniu, i zaraz też ustanowił święto Matki Boskiej Różańcowej (rozszerzone na cały Kościół powszechny w 1716).

Odtąd forma Różańca już nie ewoluowała, a raczej starano się zgłębić jego treść. Najwybitniejszy wkład wniósł w tej materii św. Ludwik Grignon de Monfort, który na początku XVIII w swych licznych misjach upowszechnił go wśród zaniedbanej duchowo ludności zachodniej Francji, sprowadzając go tym samym z orbity dość elitarnych bractw różańcowych dosłownie „pod strzechy”. Jego traktaty maryjne stały się natchnieniem całej rzeszy propagatorów modlitwy różańcowej 13.

W dziewiętnastym wieku i na początku dwudziestego decydujące znaczenie miały liczne objawienia Matki Bożej, w których prosi ona nieustannie o modlitwę różańcową (la Salette, Lourdes, Gietrzwałd, Fatima...). Wtedy też zaczęły pojawiać się dodatkowe akty strzeliste na zakończenie każdej dziesiątki. Najbardziej znane jest wezwanie z Fatimy: „O, mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, wyrwij nas od ognia piekielnego, doprowadź wszystkie dusze do nieba, a zwłaszcza te, które najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia. Ponadto papieże, począwszy od Leona XIII, wydają wiele encyklik i listów zachęcających wiernych do odmawiania Różańca i potwierdzających nadane wcześniej odpusty.

Adhortacja papieża Pawła VI Marialis cultus, napisana już po Drugim Soborze Watykańskim (w 1974), kładzie akcent na tym, że modlitwa różańcowa jest skierowana przede wszystkim do Chrystusa i powinna wiązać się z medytacją całej Ewangelii. Ale jej formy w niczym jednak nie zmienia. Dopiero papież Jan Paweł II w liście Rosarium Virginis Mariae (z 2002) wprowadza nowe tajemnice światła, potwierdza użycie dopowiedzeń i zachęca nas do kontynuacji rozwoju Różańca, zgodnie z tysiącletnią tradycją tej jedynej w swoim rodzaju modlitwy, gdzie dajemy się Matce Bożej prowadzić do Jej Syna..

Różaniec jako medytacja Ewangelii

Teraz dopiero pozwolę sobie przedstawić swoją propozycję, która nawiązuje bezpośrednio do dziedzictwa Marienfloss. Polega ona na przejściu każdej z Czterech Ewangelii w stu pięćdziesięciu krokach-dopowiedzeniach, i to dokładnie w kolejności w jakiej dana Ewangelia relacjonuje poszczególne słowa i czyny Chrystusa. Czyniąc to otrzymuje się w bardzo naturalny sposób niezwykle gęstą i pożywną syntezę każdej z nich.

Jeśli komuś z Was takie czy inne sformułowanie wyda się niezbyt szczęśliwe i ma propozycję ulepszenia lub zastąpienia czymś innym – to zapraszam go serdecznie do współpracy. Być może wtedy właśnie wspólnie dojdziemy do dojrzałej wersji, która z czasem będzie mogła upowszechnić się w całym Kościele Chrystusowym, przekraczając nawet granice Kościoła rzymsko-katolickiego 14...

Pragnę też od razu zastrzec się, że moja propozycja nie zmierza w żadnym wypadku w kierunku zastąpienia tradycyjnego Różańca jakąś nową, bardziej wyrafinowaną formą, ponieważ nie w każdej sytuacji będzie ją można stosować. Osoby jadące zatłoczonym autobusem, prowadzące samochód czy też obłożnie chore z pewnością nie będą mogły modlić się w taki sposób, chyba, że zdołają zapamiętać wszystkie 150 dopowiedzeń. Niemniej każda wspólnota parafialna i rodzinna może podjąć ryzyko wypróbowania różańca biblijnego dostosowując go ewentualnie do swoich potrzeb.

I jeszcze jedno: Pozdrowienie Anielskie zamieściłem o obu wersjach; obok wersji tradycyjnej Zdrowaś Mario zamieściłem też tytułem informacji tekst odmawiany przez niektóre francuskojęzyczne wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. Tekst ten tłumaczy prawie dosłownie z oryginału zwroty zapisane w odpowiednich miejscach łukaszowej Ewangelii i zaczyna się od Raduj się, Miriam, łaską przepełniona 15. Czyniąc to nie chcę bynajmniej „poprawiać” uświęconej tradycją i znanej nam wszystkim staropolskiej wersji. Powodowała mną jedynie obserwacja faktu, iż wiele osób nie jest w stanie przełamać rutyny przy odmawianiu kolejnych „zdrowasiek” i zaczyna łapać się na tym, że je bezmyślnie „klepie”. Dostarczenie im jakiejś alternatywnej wersji może im pomóc przezwyciężyć uczucie znużenia i monotonii, które niemal zawsze daje o sobie znać przynajmniej na początku praktykowania modlitwy różańcowej.

Różaniec albo będzie kontemplacją Ewangelii, albo też zdegeneruje się do jakiejś niechrześcijańskiej mantry, rytmicznego acz bezmyślnego recytowania magicznych zaklęć. List papieski mówi o tym niezwykle wyraźnie:

Różaniec, właśnie wychodząc z doświadczenia Maryi, jest modlitwą wyraźnie kontemplacyjną. Pozbawiony tego wymiaru, okazałby się wyzuty ze swej natury, jak podkreślał Paweł VI: « Jeśli brak kontemplacji, różaniec upodabnia się do ciała bez duszy i zachodzi niebezpieczeństwo, że odmawianie stanie się bezmyślnym powtarzaniem formuł, oraz że będzie w sprzeczności z upomnieniem Chrystusa, który powiedział: ‘Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani’ (Mt 6, 7). Różaniec bowiem z natury swej wymaga odmawiania w rytmie spokojnej modlitwy i powolnej refleksji, by przez to modlący się łatwiej oddał się kontemplacji tajemnic życia Chrystusa, rozważanych jakby sercem Tej, która ze wszystkich była najbliższa Panu, i by otwarte zostały niezgłębione tych tajemnic bogactwa ». (12)

(...)W przeciwnym razie zachodziłoby niebezpieczeństwo, że różaniec nie tylko nie przyniesie pożądanych skutków duchowych, ale dojdzie nawet do takiej sytuacji, że koronkę, na której zazwyczaj się go odmawia, będzie się traktować na równi z jakimś amuletem czy przedmiotem magicznym, co byłoby radykalnym wypaczeniem jego znaczenia i funkcji. (28)

Proponując to, co proponuję pragnę zbliżyć się możliwie jak najbardziej do ideału, na który wskazuje Rosarium Virginis Mariae. Różaniec biblijny i jego dalsze losy składam w ręce bł. Dominika z Prus, naszego wielkiego, choć tak mało nam znanego Rodaka: Błogosławiony Dominiku, módl się za nas wszystkich, którzy staramy się iść Twoimi śladami w zgłębianiu ewangelicznych tajemnic! Módl się, aby ten Rok Różańca Świętego wprowadził nas na drogę, na którą Ty wstąpiłeś sześć wieków temu! Amen.

Jacek Święcki

 

PRZYPISY:

1 Otóż dominikanin Wilhelm de Nubruk w 1253 roku przysyła następującą informację z podróży do krainy Tatarów: „Oni także noszą sznury modlitewne, tak jak my”. Owszem, pobożni muzułmanie mają zwyczaj wielokrotnego wypowiadania imienia Allacha … Podobne sznury nie są też obce pewnym tradycjom buddyjskim. Chrześcijańscy misjonarze odkrywali je, nie bez zdumienia, w Indiach i w Japonii nie tylko wśród mnichów buddyjskich, ale także wśród tamtejszych władców.
2 „Kto nie może odmawiać psalmów, powinien odmawiać Pater Noster – Ojcze Nasz
3 Warto odnotować, że wyrobem sznurów modlitewnych zajmowały się odrębne cechy rzemieślnicze. Do dzisiaj w niektórych zachodnioeuropejskich miastach zachowały się uliczki i zaułki o nazwie „Paternoster”, obok „Szewskiej”, „Garbarskiej” itp.
4 Nie był to jednak absolutnie taki Różaniec, jaki znamy obecnie! Legendę o tym, że sama Maryja objawiła św. Dominikowi tę modlitwę pochodzi od bł. Alana de Rupe, dominikanina żyjącego ok. 250 lat po św. Dominiku.
5 Stąd też wziął się zwyczaj rozpoczynania modlitwy różańcowej trzema Ave Maria...
6 Warto wspomnieć tu, że gdy umierający książę Karol wezwał do siebie św. Joannę d’Arc, ta bez wahania oświadczyła mu, że wyzdrowieje „o ile tylko pojedna się ze swoją świętą małżonką Małgorzatą”. Karol jednak nawet w takiej chwili się na to nie zdecydował i w parę dni potem umarł.
7 Obecnie Marienfloss jest jedynie ruiną. W odrestaurowanej kapliczce odbywają się jednak regularnie nabożeństwa różańcowe. Papież Jan Paweł II podczas spotkania z duchowieństwem w lotaryńskiej katedrze w Metz (1988) zapytał jednak wszystkich zebranych o... proboszcza Marienfloss! Wtedy powstał bardzo zażenowany proboszcz z Sierck-les-Bains i powiedział, że to na terenie jego parafii znajdują się resztki opactwa Marienfloss, ale on sam takiego tytułu nie posiada. Ojciec Święty bardzo się ucieszył i wzruszył widząc go; udzielił mu też specjalnego błogosławieństwa.
8 Dominik, który opisał swoją duchową autobiografię w dziele Liber duorum experientiarum, uważał się za Polaka. Także amerykańska Wielka Encyklopedia Katolicka wyraźnie stwierdza, że był on Polakiem.
9 Bł. Alanus, jako dominikanin, idąc za naukami swego wielkiego współbrata, św. Tomasza z Akwinu, zdecydowanie odrzucał naukę o wzięciu Maryi do nieba z ciałem i duszą, którą już wówczas głosili franciszkanie... Kościół ogłosił dogmat o Wniebowzięciu Matki Bożej dopiero w 1950 roku.
10 Na początku XIX wieku grupa jezuitów badających historię Różańca św. zwana bolandystami jednoznacznie odrzuciła wiarygodność większości twierdzeń bł. Alanusa: były to po prostu głoszone w zbożnym celu „pobożne kłamstwa”, jakich skądinąd w średniowieczu nie brakowało...
11 W Polsce zachowały się jedynie na Śląsku dzięki współobecności niemieckojęzycznej tradycji katolickiej.
12 Tak więc paradoksalnie dwa „smutki” Maryi (miecz boleści zapowiedziany Jej w czasie Ofiarowania i Odnalezienie) stały się nagle „tajemnicami radosnymi”! 
13 Papież Jan Paweł II wielokrotnie podkreśla wpływ św. Ludwika Grignon de Montfort na swoją duchowość, łącznie z przybraną przez niego maryjną dewizą „Totus tuus”.
14 Warto w tym miejscu zauważyć, że niektóre kościoły protestanckie bardzo przychylnie przyjęły papieski list...
15 Po grecku „chaire kecharitomene Mariam”. Sęk w tym, że starożytni Grecy pozdrawiali się właśnie przez „raduj się” – „chaire”, toteż pierwsi czytelnicy Ewangelii nic szczególnego w tym słowie nie dostrzegali. Tymczasem Żydzi zwykli pozdrawiać się słowami „pokój tobie” – „shalom” i tak na ogól pozdrowienia oddawane są w Ewangeliach. „Raduj się” nie jest zatem banalnym pozdrowieniem – nawiązuje bowiem do używanego przez proroków zwrotu „Raduj się, Jeruzalem” (hebr. Gili Yerushalaim) z powodu Boga, który idzie do ciebie i przebywa w tobie (por. Sof 3,14, Zch 9,9).