Spotkanie I

Wprowadzenie

Słowa Biblii słyszysz podczas każdej Mszy świętej. W niedzielę, a często i w dni powszednie, bywają wyjaśniane w homilii. Wiesz dobrze, że to, co słyszysz, jest słowem Bożym. Wiesz, że przez usta lektora i kapłana w tajemniczy sposób zwraca się do Ciebie sam Chrystus. Z całym zgromadzeniem pozdrawiasz Go i zarazem dziękujesz słowami:

- Chwała Tobie, Panie!
Chwała Tobie, Chryste!

W większe święta oznaką naszej wiary w obecność przemawiającego Chrystusa są trzymane przez ministrantów zapalone świece i pachnący dym kadzideł. Przypominają naszym zmysłom radosną tajemnicę:

- Oto tu, między nami, obecny jest Pan, Światłość Świata (J 8,1) — Ten, któremu należy się cześć i chwała; a my mamy roznosić po wszystkich miejscach woń Jego poznania (2 Kor 2,14).

Gdy się zaczyna czytanie, cały zamieniasz się w słuch. I niekiedy coś się w Tobie otworzy. Raptem czujesz:

 

Żywe jest Słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca. Nie ma stworzenia, które byłoby przed Nim niewidzialne. Przeciwnie: wszystko odkryte i odsłonięte jest przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek. (Hbr 4,12-13)

 

Kto osobiście doświadczył prawdziwości tych słów, odczuwa pragnienie, żeby i samemu zajrzeć do czytanej w kościele Księgi. Tak kiedyś było i ze mną. Mając czternaście lat, otworzyłem w domu Biblię i zacząłem ją czytać.
Dzisiaj zadaję sobie pytanie:

- Czy – na miarę moich ówczesnych, chłopięcych możliwości – mogłem słowa Biblii poprawnie rozumieć?

I dochodzę do odpowiedzi:

- Tak, mogłem!

Warunkiem poprawnego rozumienia słów Pisma Świętego jest podsuwane przez Ducha Świętego pragnienie rozumienia ich tak, jak sam Bóg chce, żeby je rozumieć – jak je rozumie jeden, święty, katolicki i apostolski Kościół.
Żeby rozumieć słowa Pisma Świętego, trzeba żyć w mocnej komunii z Kościołem.

Przypominam sobie tutaj pewien epizod z okresu mojej zasadniczej służby wojskowej. Otóż w XIV Kołobrzeskim Pułku Piechoty dostałem list od rodziców z kilkoma dopiskami mojego rodzeństwa. Zawierał on szereg skrótów myślowych i zabawnych neologizmów (w których celował nasz najstarszy brat). Te skróty myślowe i neologizmy mogły być poprawnie rozumiane jedynie w naszym kręgu rodzinnym.

Na moje nieszczęście, list ten – zanim dotarł do mnie – dostał się w ręce wojskowego kontrwywiadu. Po wnikliwych badaniach tegoż kontrwywiadu, okazało się, że zawiera tajne kody i polecenia akcji szpiegowskiej. Było to zupełnym absurdem, jedną wielką głupotą, absolutną pomyłką – a przecież tak właśnie ten list został odczytany…Spotkały mnie represje. W areszcie się zastanawiałem: „Czy nie istnieje jakaś analogia pomiędzy wnikliwymi badaniami treści pisanego do mnie listu przez wojskowy kontrwywiad, a wnikliwymi badaniami tekstu Biblii przez ludzi znajdujących się poza zasięgiem urzędu nauczycielskiego Kościoła?”

Śmieszne wydarzenia, o których Ci opowiedziałem, jeszcze bardziej zwróciły moją uwagę na sprawę mojej witalnej więzi z Kościołem. Każdego dnia odczytywałem w koszarach dostarczane mi przez przyjaciół luźne karteczki Nowego Testamentu ze stale rosnącym pragnieniem rozumienia ich tak, jak je rozumie cały Kościół.

Duch Święty poucza, że nie jesteśmy bez pomocy, gdy żyjemy w głębokiej komunii z Kościołem – na ziemi i tym w niebie. Dzięki wewnętrznej postawie wiary, w tajemniczy sposób dociera do nas głos ojców Kościoła, głos nauczających ex catedra papieży (a zatem nauczających publicznie i w sposób uroczysty), nadto głos soborów powszechnych i głos wielu świętych. Wyczuwamy wtedy doskonale, jakie tłumaczenie słów Biblii jest poprawne, a jakie – błędne.

Inaczej mówiąc: ilekroć – zabierając się do odczytywania tekstów Pisma Świętego – wzbudzamy akt wiary we wszystko, co Bóg objawił, a Kościół do wierzenia podaje, tylekroć pojawia się w nas światło rozpraszające wszelkie mroki niepewności. Doświadczamy obecności Ducha Bożego, Głównego Autora odczytywanych tekstów, a zatem Osoby najbardziej w zakresie poprawnego rozumienia Pisma Świętego kompetentnej.

Nie ukrywam przy tym, że niejednokrotnie się gubiłem, bo zagrodziła mi drogę jakaś trudność, niczym barykada. Z czasem zrozumiałem, że i to jest wymownym znakiem działania Ducha Prawdy – Ducha Świętego (J 14,17; 15,26; 16,13). To On mi przypomina, że wszystkich rozumów nie pojadłem, że przecież zbyt mądry nie jestem; skłania mnie do podejmowania rozmów z którymś z braci – zazwyczaj kapłanów – któremu dał łaskę odbycia gruntownych studiów biblijnych. Dzisiaj myślę, że to chyba właśnie Duch Święty podsuwa człowiekowi ową prostą myśl:

- Bracia po studiach biblijnych po to żyją, żeby Ci pomagali!

Ci bracia, którzy czytali Pismo Święte przed nami, stwierdzają ponadto, że ogromną pomocą w indywidualnym czytaniu jest należenie do kręgu biblijnego – do grupy osób, które regularnie się spotykają, by razem pogłębiać znajomość Biblii. Te spotkania zawsze wynikają z pobudek głębokich, nadprzyrodzonych: ci, którzy się gromadzą – przychodzą kierowani miłością do Pana Jezusa. Dlatego też On sam jest na takim spotkaniu obecny i obdarza łaskami swojego Ducha Świętego, stosownie do danej nam obietnicy:

Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje – tam JESTEM pośród nich (Mt 18,20).

Jezus wysłuchuje wszystkiego, o co na takim spotkaniu wspólnie prosimy (Mt 18,19), szczególnie kiedy prosimy o światło Ducha Świętego (Łk 11,13).

Czynne uczestnictwo w kręgu biblijnym otwiera człowiekowi oczy, budzi uśpione dotąd pragnienia. Gdy my, nieporadni, ograniczeni i słabi ludzie, mamy przynajmniej trochę oleju w głowie (tego świętego oleju, którym zostaliśmy namaszczeni podczas sakramentu bierzmowania) i gdy mamy trochę dobrej woli, by tak być ze sobą we wspólnocie Kościoła, jak tego wymaga nowe przykazanie Jezusa – jak tego wymaga pięciokrotnie przez Niego powtarzane podczas Ostatniej Wieczerzy przykazanie wzajemnej miłości (J 13;15) – zaraz mnożą się cuda.

Poznajemy, że Jezus – stosownie do swoich zapowiedzi (Mt 18,19-21) – rzeczywiście i realnie jest pośród nas. Poznajemy to po tym, że od razu jaśnieją dary Jego Ducha Świętego: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5,22n; 1Kor 14,24 n; 1P 4,8). W przeciwnym razie – dzieje się tak, jakby Słońce zgasło.

Podzielę się z Tobą odkryciami, jakie na spotkaniach kręgu biblijnego sam kolejno robiłem.

 

Najpierw zrozumiałem, że Biblia powstawała na przestrzeni 1400 lat; że Księgi Starego Testamentu były pisane w latach 1250-150 przed Chrystusem, a Księgi Nowego Testamentu – w latach 50-100 po Chrystusie. A potem szereg innych rzeczy.

Spotkanie II

Kilka słów o Biblii

 

Księgi Starego Testamentu

Historia powstawania Ksiąg Starego Testamentu dzieli się na dwa okresy. Pierwszy (lata 1250300 przed Chr.) – to okres powstawania Ksiąg pisanych w języku hebrajskim i aramejskim (w znikomej tylko części w języku greckim). To Księgi protokanoniczne (określenie proto- oznacza: pierwsze, wczesne). Ksiąg tych jest trzydzieści dziewięć (39):

 

Rodzaju Rdz – Wyjścia Wj – Kapłańska Kpł – Liczb Lb – Powtórzonego Prawa Pwt – Jozuego Joz - Sędziów Sdz – Rut Rt – Pierwsza Samuela 1 Sm – Druga Samuela 2 Sm – Pierwsza Królewska 1 Kl – Druga Królewska 2 Krl – Pierwsza Kronik 1 Krn – Druga Kronik 2 Krn – Ezdrasza Ezd – Nehemiasza Ne- Estery Est- Hioba Hi – Psalmów Ps – Przysłów Prz – Koheleta Koh – Pieśń nad PieśniamiPnp – Izajasza Iz – Jeremiasza Jr – Lamentacje Lm – Ezechiela Ez – Daniela Dn – Ozeasza Oz – Joela Jl – Amosa Am – Abdiasza Ab – Jonasza Jon – Michea- sza Mi – Nahuma Na – Habakuka Ha – Sofoniasza So – Aggeusza Ag – Zachariasza Za – Malachiasza Ml

 

Drugi okres powstawania Ksiąg Starego Testamentu (300-150 przed Chr.) – to okres powstawania Ksiąg pisanych po grecku. Zwane są one deuterokanonicznymi, przy czym określenie deutero- oznacza: następne, drugie, późniejsze. Ksiąg tych jest siedem (7):

 

Tobiasza Tb – Judyty Jdt – Pierwsza Machabejska 1 Mch – Druga Machabejska 2 Mch – Mądrości Mdr -Syracha Syr – Barucha Ba

 

W kołach niekatolickich Księgi deuterokanoniczne bywają nazywane apokryfami, czyli napisanymi obok (protokanonicznych). Tymczasem są one tak samo kanoniczne (to znaczy niezmiennie święte), jak i Księgi protokanoniczne. Do ich słów nawiązywał sam Jezus, a po Nim Jego apostołowie. Ksiąg Starego Testamentu mamy więc w sumie czterdzieści sześć (od roku 100 po Chrystusie, po zjeździe mędrców żydowskich w Jamni, rabini zwykli ograniczać ilość Ksiąg Biblii do dwudziestu dwóch – czyli do ilości liter hebrajskiego alfabetu; osiągają tę liczbę łącząc kilka Ksiąg pisanych po hebrajsku w jedną; i odrzucając Księgi pisane po grecku).

 

Księgi Nowego Testamentu

Księgi Nowego Testamentu były pisane w latach od 50 do 100 po Chrystusie. Spróbujmy na-kreślić historię ich powstawania, zauważając od razu, że pierwsze wspólnoty wyznawców nowej religii nie były zakładane na Księgach Nowego Testamentu, lecz na fundamencie apostołów i proroków (dzisiaj powiedzielibyśmy: na fundamencie hierarchów i charyzmatyków), gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus (Ef 2,20).

Nowa religia – chrześcijańska – nie była religią Księgi. Chrześcijan łączyły nie Księgi, lecz Osoby. Święty Cyprian (biskup-męczennik z III w.) zostawił nam taką uwagę: Kościół jest Ludem zjednoczonym jednością Osób: Ojca i Syna, i Ducha Świętego (LP 4,553).

Wyznawcy nowej religii mieli jasną świadomość, że ich wspólnoty nie były budowane na słowie pisanym, lecz na Osobach.

Do 50 roku prawdy wiary chrześcijan – religii odniesień międzyosobowych – przekazywane były słowem żywym, bez jakiegokolwiek pośrednictwa słowa pisanego. Oczywiście podczas sprawowania liturgii i w nauczaniu Kościół z całą naturalnością posługiwał się czterdziestoma sześcioma Księgami Biblii Izraelitów (najchętniej czytając Biblię po grecku, z przekładu zwanego Septuagintą). Czytając je tłumaczył, w jaki sposób opisywane w starożytnej Biblii osoby, rzeczy i instytucje były zapowiedziami rzeczy przyszłych (Ko1 2,17) i jak te zapowiedzi wypełniają się w Osobie Mesjasza Pańskiego i w życiu założonej przez Niego wspólnoty.

Od 50 roku zaczyna się nowy etap redagowania Biblii, który będzie trwał pół wieku. Wyznawcy nowej religii, nazywani teraz ludźmi Chrystusa (christianoi – Dz 9,36; 11,26; 1Tes 4,10), nie odchodząc od Biblii, jaką mieli dotychczas, nie odchodząc od Ksiąg Starego Testamentu, pod działaniem Ducha Świętego, który był Głównym Autorem BibliiIzraelitów, podłączają do posiadanej Biblii Księgi nowe – Księgi Nowego Testamentu. Będzie ich dwadzieścia siedem (27):

 

 

Ewangelia według św. Mateusza Mt – Ewangelia według św. Marka Mk – Ewangelia według św. Łukasza Łk – Ewangelia według św. Jana J – Dzieje Apostolskie Dz – List do Rzymian Rz -Pierwszy List do Koryntian 1 Kor – Drugi List do Koryntian 2 Kor – List do Galatów Ga – List do Efezjan Ef – List do Filipian Flp – List do Kolo- san Ko1 – Pierwszy List do Tesaloniczan 1 Tes – Drugi List do Tesaloniczan 2 Tes – Pierwszy List do Tymoteusza 1 Tm – Drugi List do Tymoteusza 2 Tm – List do Tytusa Tt – List do Filemona Flm – List do Hebrajczyków Hbr – List Jakuba Jk- Pierwszy List Piotra 1 P – Drugi List Piotra 2 P – Pierwszy List Jana 1J – Drugi List Jana 2 J – Trzeci List Jana 3 J – List Judy Jud – Apokalipsa Ap

 

 

Przyjrzyjmy się ostatniemu etapowi tej twórczości, powstawaniu Ksiąg Nowego Testamentu. Wśród chrześcijan, po wniebowstąpieniu Pana, zaczęły się pojawiać obawy, że z chwilą śmierci Jego apostołów i Jego bezpośrednich uczniów, ostre dotąd kontury nowej religii ulegną rozmyciu, a nauka wiary – przymgleniu. Aby temu w czas zapobiec, zaczynają utrwalać wydarzenia z życia Jezusa na piśmie. Być może pierwszymi tego rodzaju pisanymi dokumentami Kościoła były katalogi imion dwunastu apostołów (Mt 10; Mk 3; Łk 6; Dz 1). Równocześnie utrwalali na piśmie słowa Jezusa, tak zwane logia. Tak mnożyły się we wspólnotach chrześcijan luźne kartki (fliegende Blätter), które z czasem okażą się bezcenne dla redaktorów całości Nowego Testamentu. Najwcześniejszą jego Księgą jest Pierwszy List św. Pawła do Tesaloniczan (rok 51). Po nim Apostoł pisze swój Pierwszy List do Koryntian. I tak kolejno powstają wszystkie pisma Nowego Testamentu – do Ewangelii według św. Jana włącznie.

 

Biblia w Kościele katolickim

Kiedy przed chwilą jednym spojrzeniem ogar­nąłeś zestaw dwudziestu siedmiu Ksiąg Nowego Testamentu (podany przeze mnie według kolejności, jakie te Księgi mają w naszych wydaniach Biblii), za­pewne zauważyłeś, że kolejność ta nie ma nic wspól­nego z chronologią ich powstawania. Tu pierwszą Księgą jest Ewangelia według św. Mateusza, a ostat­nią – Apokalipsa św. Jana. I taki właśnie – nie inny porządek Ksiąg Nowego Testamentu podają świa­dectwa starożytnych ojców Kościoła. Nigdzie nie do­szukałem się wyjaśnienia, dlaczego tak jest, nikt nie potrafił mi wytłumaczyć przyczyny takiej kolejności Ksiąg Nowego Testamentu, jaką po dziś dzień mamy w naszych egzemplarzach Pisma Świętego. Osobiś­cie doszedłem do wniosku następującego:

Duch Święty nie przestał działać po śmierci ostatniego z apostołów. Udzielał ludziom Kościoła swoich darów – szczególnie daru mądrości. Dzięki Jego działaniu (J 14,26) zauważyli, że tekst Biblii moż­na podzielić na dwie części. Pierwszą stanowią Księ­gi Starego Testamentu i Ewangelie synoptyczne (to znaczy takie, których treść, gdy się ich zwoje roz­winie jedne obok drugich – można uchwycić nieja­ko jednym spojrzeniem – Mt; Mk; Łk); w tej części jesteśmy pouczani o miłości Boga oraz – oczywiście - o miłości bliźniego. To ostatnie określenie po grec­ku brzmi: agápē tou plēsion..

Drugą część rozpoczyna Ewangelia według św. Jana – konkretnie to miejsce, gdzie Jan przyta­cza słowa nowego przykazania Jezusa, przykazania miłości wzajemnej – agapē eis allēlous (J 13,34). To właśnie greckie określenie poja­wia się tutaj w Biblii po raz pierwszy i będzie już w niej dominować do końca, aż do samej Apoka­lipsy; będzie ukazywaćnowe przykazanie Jezusa jako sprawę w Kościele zasadniczą. Życie w miłości wzajemnej (a zatem życie, w którym na pierwszym miejscu stawiane jest nowe przykazanie Jezusa) bę­dzie możliwe tylko wśród Jego uczniów. Bowiem chrześcijańska miłość wzajemna – to miłość ze względu na Jezusa, taka jaką chce Jezus, jest to miłość mająca wymiar miłości Jezusa (tak - jak (J13,34)), jest to miłość, która przyzywa obecność zmartwychwstałego Pana, który czyni cuda.

Według mojego rozeznania, to właśnie naucza­nie Ducha Świętego w Kościele sprawiło, że dzisiaj mamy w Biblii kolejność Ksiąg Nowego Testamen­tu taką, jaką mamy.

Tak powstało dzieło w swoim zestawie orygi­nalne, nowe, składające się z połączonych w jedną całość czterdziestu sześciu Ksiąg Starego Testa­mentu i dwudziestu siedmiu Ksiąg Nowego Testamentu – Biblia, jaką mamy dzisiaj, Biblia Katolicka. Jest ona organiczną i harmonijną jednością siedem­dziesięciu trzech Ksiąg (73):

 

Rdz – Wj – Kpł – Lb – Pwt – Joz – Sdz – Rt - 1 Sm – 2 Sm – 1 Krl – 2 Krl – 1 Krn – 2 Krn – Ezd - Ne – Est – Hi – Ps – Prz – Koh – Pnp - Iz – Jr – Lm – Ez – Dn – Oz – Jl – Am – Ab – Jon – Mi – Na - Ha – So – Ag – Za – Ml – Tb – Jdt – 1 Mch - 2  Mch – Mdr – Syr – Ba - Dn – Oz – Jl – Am – Ab -  Jon – Mi – Na – Ha – So – Ag – Za – Mi – Mt – Mk - Łk – J – Dz – Rz – 1 Kor – 2 Kor – Ga – Ef – Flp - Kol – 1 Tes – 2 Tes – 1 Tm – 2 Tm – Tt – Flm - Hbr – Jk -1 P -2 P – 1 J – 2 J – 3 J – Jud – Ap

 

 

Wszystkie te Księgi, czytane teraz w Kościele jako Księgi jednej Biblii, zawierają w sobie moce zdolne kształtować piękno Oblubienicy zdążającej na gody Boskiego Baranka (Ap 21,9; 22,17), która stara się nieustannie o stałe pogłębianie swojego rozu­mienia Bożego orędzia.

Spotkanie III

O cechach biblijnych słów

Przymioty tekstów biblijnych

Biblia nie jest Księgą z Nieba. Nie jest po prostu Pismem Pana Boga. Ma przymioty inne.

 

SŁOWA BIBLII MAJĄ CHARAKTER TEANDRYCZNY

Biblia pochodzi od Boga, ale równocześnie pochodzi od ludzi. Słusznie zwykliśmy mawiać: że ma charakter teandryczny, czyli bosko-ludzki. Ksiąg Biblii Bóg sam nie pisał i nawet nie było tak, żeby komukolwiek je dyktował (w taki sposób, jak nauczyciel dyktuje swoje lekcje uczniom). Było inaczej. Duch Pański, Główny Autor Biblii, na przestrzeni wieków powoływał ludzi do współautorstwa Ksiąg Świętych. Szanował przy tym ich zdolność do osobistej refleksji i ich sposób myślenia. Uwzględniał też ich życiowe doświadczenia. Wszystko to wspierał swoją bliskością, obdarzał swoim natchnieniem. Dzięki temu, Jego wybrańcy w taki sposób potrafili redagować dokumenty przekazane im przez przodków i w taki sposób potrafili pisać sami, by wszystko mogło być ostatecznie odczytywane według zamysłu Boga. Tę aurę obecności Ducha Świętego, w jakiej powstawała nasza Biblia, nazywamy natchnieniem skrypturystycznym. Dobrze jest poznawać wybrańców Bożych, którzy pisali i redagowali Księgi naszej Biblii. Łatwiej nam wtedy uwzględniać okoliczności społeczne, w jakich żyli i tworzyli. I które sprawiały, że ci ludzie właśnie tak – a nie inaczej – pisali.

Ludzie piszący teksty biblijne nie byli manekinami pozbawionymi własnej woli, nie byli narzędziami bez własnego rozumu.

W swojej całości, ze wszystkimi swoimi częściami, Księgi Biblii są kanoniczne, święte, niepodlegające zmianom, ponieważ zostały spisane pod natchnieniem Ducha Świętego. Ich Głównym Autorem jest Bóg. Do przekazania nam tych Ksiąg Bóg wybrał ludzi takich, jakimi byli: mających uzdolnienia, ale i defekty. Wybrał ich, żeby byli prawdziwymi autorami.

Oni przekazali nam na piśmie to, co Duch Święty chciał, i tylko to. Prawda o natchnieniu skrypturystycznym należy do depozytu naszej katolickiej wiary. Przyjmując ją, opieramy się na wiarygodnym przekazie apostołów i uczniów Chrystusa.

 

Wierząc w natchnienie biblijne, uznajemy bezpośredni, pozytywny i nadprzyrodzony wpływ Boga na umysły i wolę ludzi piszących święte Księgi, dzięki czemu słowa naszej Biblii mają dwóch autorów – Boga i człowieka.

II Sobór Watykański, O Objawieniu Bożym, nr 1

 

Słowa naszej Biblii są odbiciem wielkości Boga i równocześnie są odbiciem walorów i braków człowieka; małości człowieka. Więc kto dzisiaj we wspólnocie Kościoła odczytuje słowa Biblii, powinien uwzględniać realia, z jakimi się spotyka.

 

SŁOWA BIBLII SĄ WEWNĘTRZNIE OŻYWIANE PRZEZ DUCHA ŚWIĘTEGO, PODOBNIE JAK CIAŁO KAŻDEGO Z NAS OŻYWIANE JEST PRZEZ DUSZĘ

Słowa naszej Biblii – wszystkie razem – tworzą jeden, żywy organizm. Nikomu nie wolno dokonywać wiwisekcji tego organizmu. Jeżeli by ktoś się na to ważył, jeśliby z którejś Księgi amputował choćby jedno słowo, cała Biblia mu się wykrwawi i obumrze. Niestety jest to doświadczenie, jakie chrześcijanie zaobserwowali na przestrzeni historii szeregu lokalnych wspólnot Kościoła: dokonane przez nie zabiegi inwazyjne pozbawiały słowa Biblii życiodajnej mocy Ducha Świętego do tego stopnia, że te wspólnoty odpadły od żywej jedności Kościoła.

 

SŁOWA BIBLII SĄ ŚWIĘTE

Kiedy w pełni uznajemy prawdę o natchnieniu skrypturystycznym i o jego konsekwencjach, nie ulegamy sugestiom tych, co próbują ustawiać naszą Biblię na jednej półce ze średniowieczną Złotą Legendą Jakuba de Voragine… i zachęcają do podziwiania jej jako pięknego zestawu budujących czynów ludzi – monolitów świętości.

Zauważamy, że jest to niebezpieczna pułapka. Przecież czytając Biblię, natrafiamy na teksty nasiąknięte podłością. Znajdujemy w niej opisy zabójstw, wojen, cudzołóstwa, haniebnych wynaturzeń, zbrodniczego homoseksualizmu mieszkańców Sodomy i Gomory…

W tym kontekście mówienie o Biblii Pismo Święte może się wydawać co najmniej dziwne. Ale oto odczytujemy Biblię w żywej wspólnocie Kościoła. Tu żyje ten sam Duch Święty, który jest Głównym Autorem naszych Świętych Ksiąg. On nas poucza, że słowa Biblii są święte w zupełnie innym sensie, niż próbują nam sugerować uczeni-ignoranci.
Przedstawiają one ludzkie charaktery i ludzkie poczynania bez osłonek – w całym człowieczym realizmie – jednak ocena ludzkich czynów jest tu zawsze moralnie poprawna.

Słowa Biblii są święte, gdyż ukazują świętość zbliżającego się do nas Boga i dlatego, że przekazują nam zaproszenie do Jego świętości.

 

SŁOWA BIBLII SĄ SŁABE, NIEPORADNE, UŁOMNE

Jak dla nas i dla naszego zbawienia Słowo Boże, współistotne Ojcu, stało się we wszystkim podobne do nas ludzioprócz grzechu (Hbr 4,15), tak dla nas i dla naszego zbawienia słowa naszej Biblii są we wszystkim podobne do słabych, nieporadnych słów ludzkich – oprócz błędu.

Słowa Biblii są podporządkowane tajemnicy ludzkiej słabości Drugiej Osoby Trójcy Świętej – słabości Jezusa z Nazaretu, syna Maryi, w Jego wyniszczeniu.

 

Gdy przyjęliśmy zgorszenie faktem miłości Boga, który za nas oddaje swoje życie, zgorszenie faktem wcielenia Drugiej Osoby Trójcy Świętej – zgorszenie męką naszego Jezusa na krzyżu – przyjmujemy także zgorszenie nieporadnością ludzkich słów naszej Biblii, które jednak – właśnie w tej swojej biedzie, słabości i nieporadności – niosą nam Bożą moc miłowania.

Spotkanie IV

O cechach biblijnych słów – ciąg dalszy

 

SŁOWA BIBLII CECHUJE RÓŻNORODNOŚĆ GATUNKÓW LITERACKICH

W siedemdziesięciu trzech Księgach Biblii rozpoznajemy style literackie bardzo zróżnicowane. Inaczej pisana jest historia pierwotna (pierwsze jedenaście rozdziałów Księgi Rodzaju). Inaczej pisane są historie religijne, które wszystko odnoszą wprost do Boga (np. Księgi Kronik). Inaczej pełne ozdobników epopeje religijno-narodowe (jak teksty Ksiąg Wyjścia, Jozuego). Inaczej pisane są powieści historyczne, których tło jest historyczne, a ich szczegóły są wykwitem artystycznej fantazji autorów (jak Księga Estery). Inny rodzaj literacki reprezentują historie dydaktyczne (jak Księga Hioba).

Wreszcie całkiem odbiegają od wspomnianych gatunków literackich biblijne teksty apokaliptyczne (np. u Ezechiela, w Ewangeliach synoptycznych i w Apokalipsie).

Podczas lektury uwzględniamy gatunek literacki słów naszej Biblii zupełnie tak samo, jak uwzględniamy gatunek literacki każdego innego tekstu pisanego przez ludzi. Pomaga to odkryć rzeczywistą prawdę słów Biblii – to, o czym chce nas pouczyć Bóg.

 

SŁOWA BIBLII UCZĄ PRAWDY, JAKĄ CZŁOWIEK WINIEN POZNAĆ DLA SWEGO ZBAWIENIA

Istnieje absolutna zgodność słów Biblii z zamiarem jej głównego Autora i Redaktora Naczelnego, jakim jest Duch Święty. Słowa Biblii prowadzą nas do pełni człowieczeństwa, a ostatecznie – do pełni zbawienia.

Warto w tym momencie zauważyć, że także i ludzie piszący święte Księgi jako ich autorzy nie mieli najmniejszego zamiaru nauczania fizyki, astronomii, czy nawet historii w dzisiejszym rozumieniu tego określenia. Cel, jaki im przyświecał, był inny: ukazać Boży plan zbawienia oraz wymagania, jakie Bóg ma w stosunku do nas, jeśli chcemy uczestniczyć w Jego przedsięwzięciu. Znakomicie tę właśnie prawdę wyraził święty Augustyn:

Słowa Biblii uczą nie jak Ziemia chodzi, lecz jak się z Ziemi do Nieba dochodzi.

W podobnie lapidarnej formie św. Augustyn przekazywał nam zasadę dotyczącą harmonii wszystkich słów Biblii, zwaną

zasadą latet-patet:

Novum Testamentum in Vetere latet Vetus autem in Novo patet.

Nowy Testament kryje się w Starym, Stary Testament odsłania się w Nowym.

I tak np. zasłona uniemożliwiająca dopatrzenie się właściwego sensu tekstów Starego Testamentu odsłania się w Chrystusie. Aż po dzień dzisiejszy – pisze św. Paweł – gdy Żydzi czytają Mojżesza, zasłona spoczywa na ich sercach. A kiedy zwracają się do Pana, zasłona opada (2 Kor 3,13-16). Nowy Testament umożliwia poprawne odczytywanie Starego Testamentu.

 

SŁOWA KSIĄG STAREGO TESTAMENTU WYMAGAJĄ CHRZEŚCIJAŃSKIEJ TRANSPOZYCJI

Pan Jezus mówił: Badacie Pisma. To one właśnie dają świadectwo o Mnie (J 5,39).

Co bym wiedział o Jezusie Chrystusie, gdyby nie wielkie zaplecze Starego Testamentu? Czytałbym o moim Panu i Bogu (J 20,28) jedynie relacje autorów Nowego Testamentu, nie znając początku cudownej historii mojego zbawienia, nie zauważając ciągłości Jego oddziaływania w naszej historii. Jednak podczas każdego odczytywania Ksiąg Starego Testamentu trzeba mi zachowywać nieustanną czujność. Ich nauka – i przekazywane w nich informacje – wymagają ode mnie chrześcijańskiego uduchowienia i transpozycji, czyli przerzucenia na poziom życia ucznia Jezusa. Podam Ci jeden tylko przykład.

Czytam w Psalmie 101: Każdego dnia będę tępił grzeszników tej ziemi, wypędzę z miasta Pańskiego wszelkich złoczyńców. A modlę się: Każdego dnia wspomagaj mnie, Boże, bo ja – proch mizerny tej ziemi - z moimi skłonnościami do grzechu nie daję sobie rady. Ty racz je wytępić! Wypędź z mojej duszy wszelkie zło, miłosierny Panie!

 

SŁOWA BIBLII OBJAWIAJĄ SWÓJ SENS UWZGLĘDNIAJĄCYM ANALOGIĘ WIARY

Nazwa analogia wiary pochodzi od świętego Pawła (Rz 12,6). Dla uzyskania pewności, że sens słów naszej Biblii jest taki, a nie inny, musimy ze sobą zestawić wszystkie inne miejsca, w których te słowa się pojawiają, a nadto – żyjąc dwadzieścia wieków po świętym Pawle – musimy uwzględniać orzeczenia Soborów Powszechnych i Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. W nim żyje i stale tłumaczy słowa naszej Biblii jej Główny Autor i Redaktor. On wie, co chciał w Piśmie Świętym przekazać.

W II w. święty Ireneusz pouczał, że gdyby w swoim rozumieniu słów Biblii kierował się tylko tym, co w chwili lektury czuje (i tym, co ewentualnie ktoś mu podpowiada) – narażałby się na niebezpieczeństwo zniekształcania przekazuObjawienia.

Głęboki jest sens nazwy analógion, jaka przetrwała w cerkwiach obrządku bizantyjskiego, a także używana jest w niektórych kościołach benedyktyńskich (Reguła 9). Określenie to oznacza miejsce, z którego – podczas sprawowania liturgii – wyjaśniane jest Pismo Święte stosownie do analogii wiary (nasze określenie – ambona – oznacza miejsce, z którego zestawiane są ze sobą i wyjaśniane ambodue Testamenti, teksty obydwu Testamentów, Starego i Nowego).
Przekazywane Ci przeze mnie rzeczywistości naszej wiary cudownie przedstawił w paryskim Kolegium św. Bernarda 12 IX-2008 r. papież Benedykt XVI.

- Słowo Boże włącza nas w dialog z Bogiem. Bóg przemawiający w Biblii uczy nas, jak możemy z Nim rozmawiać.
Szczególnie w Księdze Psalmów podsuwa nam słowa, którymi możemy się do Niego zwracać. W tym dialogu przedstawiamy Mu nasze życie, ze wszystkimi jego jasnymi i ciemnymi stronami, i przemieniamy je tak, żeby stało się drogą do Niego.

 

                 Pismo Święte potrzebuje interpretacji oraz potrzebuje wspólnoty, w której się kształtowało i która nim dzisiaj żyje. Tylko w niej objawia swą jedność i w niej objawia ten sens, który jednoczy wszystko. Innymi słowy: istnieją takie wymiary słowa Bożego, które można odkryć jedynie w komunii Słowa, które tworzy historię.

                 Chrześcijaństwo widzi w słowach Biblii Słowo jedyne, sam Logos, który odkrywa swoją tajemnicę poprzez realia ludzkiej historii. Ta szczególna struktura Biblii jest wciąż nowym wyzwaniem dla każdego pokolenia.

                 Co w minionych wiekach było podstawą kultury Europy – poszukiwanie Boga i gotowość, by Go słuchać – również dzisiaj pozostaje fundamentem każdej prawdziwej kultury.

 

Gdy misterium odczytywania słów Biblii dokonuje się równolegle ze sprawowaniem siedmiu świętych sakramentów Kościoła, możemy prowadzić życie coraz bardziej odpowiadające kulturze nieba, życie o charakterze trynitarnym. To życie cechuje oddawanie się sobie nawzajem Osób Boga, oddawanie się Osób Boga osobom ludzkim i oddawanie się osób ludzkich Osobom Boga, oddawanie się sobie nawzajem osób ludzi innym osobom ludzi. Dokonuje się dzieło naszego wzrastania do Nieba (Mt 6,10; 28,19-20).

Spotkanie V

Czytamy Biblię – Lectio Divina
Czytanie z pożytkiem


Jeśli Twoje czytanie Biblii ma być prawdziwie owocne, powinno przebiegać w czterech etapach. Określają je tradycyjne terminy łacińskie:

lectio – meditatio – oratio – contemplatio et actio.

 

LECTIO

Obierz sobie dogodne miejsce, w którym nikt i nic Ci nie przeszkadza. Uklęknij przed Ojcem, który widzi w ukryciu (Mt 6,6) i proś Go o pomoc. Uwzględnij przy tym znajomość samego siebie: przecież – podobnie, jak ja – w kolejnych dniach miewasz różne nastroje, niekiedy ogarnia Cię znużenie, jakaś apatia. Twoja modlitwa przed czytaniem Biblii niech będzie krótka, zawsze ta sama, łatwa do wypowiedzenia w każdym stanie ducha:

 

Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu! Ześlij z nieba Twoją mądrość, ześlij Ją od tronu swej chwały, aby przy mnie będąc, pracowała ze mną – i żebym poznał, co Tobie jest miłe. Ps 70,2 i Mdr 10

 

Teraz usiądź. Nie jest przy tym obojętny rodzaj pozycji siedzącej. Ma wyrażać czujność i cześć względem Majestatu Bożego.

Czytaj bez pośpiechu, z zastanowieniem. Zwracaj uwagę na przypisy. Są one podawane na dole każdej strony Biblii Tysiąclecia (notabene: po tym poznaje się wydania katolickie). To, co nie zwróciło Twojej uwagi, lub czego w tej chwili nie rozumiesz – pomiń. Zatrzymuj się myślą przy tym, co zrozumiałeś. Staraj się przylgnąć do słowa, które musnęło którąś ze strun Twojego wnętrza. Resztę zostaw.

Trzeba, by takie czytanie należało do żelaznego programu Twojego dnia. W tej dziedzinie podejmij jasną, jednoznaczną decyzję. Ta stałość, ta codzienność Twojej lektury Pisma Świętego ma znaczenie decydujące. Nie chodzi natomiast o czytanie długie. Może to być nawet 5, 10 czy 15 minut, pół godziny dziennie. Ile możesz. Ale potem już się tego ustalonego czasu trzymaj! Duch zwodziciel stale namawia, żeby zaplanowane czytanie nieco skrócić, po czym – żeby je w ogóle zaniechać. Wiedząc o tym, rób przeciwnie: spokojnie kładź sobie koło Biblii zegarek i za każdym razem do planowanego czasu dodaj jedną minutę. Ten drobny akt oddala wszelkie zakusy zwodziciela i mocno wiąże z Bogiem.

- Co pomaga w zachowaniu wierności w zakresie czytania Pisma Świętego?

- W zachowaniu tej wierności pomaga zwyczaj kładzenia Biblii zawsze na tym samym miejscu, z zakładką tam, gdzie wczoraj skończyłeś czytać. Tak Biblia stale zachęcająco czeka.

I jeszcze taka uwaga: na egzemplarzu Biblii nie kładź żadnego przedmiotu ani żadnej innej książki, a to ze względu na specjalny szacunek dla tej Księgi.

 

MEDITATIO

Po przeczytaniu tekstu, zastanów się:

- Co Bóg do mnie mówi?

Często będzie tak, że czytając, ujrzysz światłymi oczyma serca (Ef 1,18) obraz pełen kontrastu. Wpatruj się w ten obraz uważnie. Proś o zrozumienie jego tajemnic, rozważ, jaka płynie z niego nauka. Tak robiła Matka Boża, Maryja:

zachowywała wszystko w swoim sercu i rozważała, co by to mogło znaczyć (Łk 2,19; 1,29). Obrazy i słowa Biblii to hasła wywoławcze: kto na nie odpowie swoją uwagą, za-prowadzą go w głębokości Boga (1 Kor 2,10). On wzywa po imieniu i pociąga ku sobie. Gdy milczymy – przemawia, napełnia światłem, objawia swe tajemnice.

Albo stanie się inaczej: Bóg złoży swoje słowo w Twoim sercu, zasieje jak ziarno na roli. Zrazu wydawać Ci się będzie, że zginęło. Jednak z czasem wzrośnie. Sam nie będziesz wiedział jak (Mk4,26-32). Obok różnorodności kłębiących się w głowie mało ważnych myśli, pojawią się myśli inne: spokojne, uładzone, napełniające radością i pewnością Boga. Będziesz miał w sobie świadectwo Boga (1 J 5,10); i będziesz coraz pełniej człowiekiem – jak ktoś zauważył: człowiekiem, co nie szarpie, lecz głaszcze; nie kąsa, lecz całuje; nie przesłuchuje – a podziwia.

Mówiąc o cennym skarbie, jakim jest świadectwo Boga w nas (1 J 5,10), nie mogę pominąć milczeniem sprawy zagrożenia chrześcijan ze strony ludzi, którzy swoje odejście od życia w ewangelicznej komunii (J 13,35) – i tym samym deficyt osobistej i wspólnotowej modlitwy – próbują wyrównywać elementami zaczerpniętymi z religii Dalekiego Wschodu.

Współczesny boom ezoteryki, w którym wtajemniczeni podejmują inicjatywę samouświęcenia, znajdując sposób na Boga, stoi na antypodach chrześcijaństwa. Więcej: jest uderzeniem w samą jego istotę. Życie i modlitewne rozmyślanie chrześcijan nie wyrastają z aktów człowieka. Twórczą i zbawczą inicjatywę podejmuje zawsze Bóg. Działanie zaś człowieka ma charakter responsoryjny: człowiek – z łaski Boga – podejmuje próby odpowiadania na zbawcze czyny Boga.

Tę kolejność widać w relacjach pomiędzy Bogiem a Bogurodzicą Dziewicą Maryją, która jest doskonałym wzorem wszystkich uczniów Chrystusa. Ona żadnych metod ani technik samozbawczej medytacji nie stosowała. Ona odpowiadała na inicjatywę zstępującego do Niej Boga: Oto ja służebnica Pańska – mówi w chwili zwiastowania – niech mi się stanie według słowa Twego (Łk 1,38).

Leży mi na sercu ta sprawa, bo otrzymałem od kogoś obrazek przedstawiający Pana Jezusa w postawie kwiatu lotosu. Z rozmów wiem, że ofiarodawca wznosząc się ku transcendencji, doznając nieznanej wcześniej jasności umysłu i wsłuchując się w muzykę nieba wierzy w Chrystusa, ale… tylko jako jednego z najwybitniejszych guru, który przejął swą wiedzę ze skarbca starożytnego Wschodu.

Otóż jest to wiara stojąca w jaskrawej sprzeczności z przekazem Biblii i równocześnie z potężnym świadectwem życia świętych chrześcijan: wszyscy oni wyznawali w Chrystusie Wszechmogącego Boga-Człowieka i za Niego – jako takiego – przelewali swoją krew, oddawali bez reszty swoje życie (odczuwam wewnętrzny sprzeciw nawet na widok ofiarowanego mi równocześnie, malowanego w tej samej konwencji, obrazka świętego Benedykta).

 

W Regule wielkiego mistyka Zachodu, św. Benedykta, słowo meditatio pojawia się tylko raz – i oznacza studium pogłębiające zrozumienie psalmów oraz czytanych w zakonnym chórze tekstów liturgicznych (Reguła 8). Natomiast orare-oratio pojawia się w Regule Mnichów ogromną ilość razy. Sprawie modlitwy poświęca św. Benedykt w swojej Regule trzynaście rozdziałów. Dokonując wyboru sposobu medytacji i modlitwy, trzeba zważać na to, ku czemu ten sposób prowadzi: jeżeli prowadzi do intensywnego życia sakramentalnego i do wzmocnienia więzi z Kościołem – jest dobrze.

Spotkanie VI

Czytamy Biblię – Lectio Divina ciąg dalszy.

 

ORATIO

Trzeci etap czytania Pisma Świętego – to modlitwa. W Katechizmie Kościoła Katolickiego tak o niej czytamy:

 

Modlitwa jest życiową koniecznością. Dowód przez przeciwieństwo jest przekonujący: jeśli nie pozwalamy się prowadzić Duchowi – popadamy w niewolę grzechu (Ga 5,16-25). Jakżeż Duch Święty może być naszym Życiem, jeśli nasze serce jest od Niego daleko? Nic nie jest tak ważne jak modlitwa; sprawia ona, że to co niemożliwe, staje się możliwe, to, co trudne, staje się łatwe. Jest niemożliwe, aby grzeszył człowiek, który się modli. Kto się modli, z pewnością się zbawia; kto się nie modli – z pewnością się potępia. Modlitwa i życie chrześcijańskie są nierozłączne. Św. Jan Chryzostom i św. Alfons de Liguori, Katechizm Kościoła Katolickiego nr 2744 i 2745.

 

Podczas dzisiejszej lektury Pisma Świętego uderzyło Cię szczególnie jedno słowo, zastanowiła jedna myśl, przykuł uwagę jeden obraz? To była łaska wstępna dzisiejszego czytania. Obecnie otrzymujesz łaskę odpowiedzi.

Słowo Boże dotarło do Twojego serca, przemieniło je, rozszerzyło, obdarzyło Cię radością i pokojem. Stałeś się bardziej prostym, wdzięcznym, zdolniejszym do wszystkiego, co dobre. Odpowiedz teraz Bogu na Jego słowa. Powiedz, za co Go wielbisz, za co dziękujesz, o co prosisz.

Jeśli podczas odczytywania słów Biblii otrzymałeś łaskę zrozumienia czym zraniłeś Jego Serce – mów i to zaraz: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu! (Łk 18,13) Postawa prawdy - postawa przed Bogiem pokorna, skruszona – wprowadza na czwarty etap przebywania z Bogiem. On bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje (1P 5,5).

 

CONTEMPLATIO ET ACTIO

Kontemplacja i czyn – to czwarty etap tego, co rozumiemy pod nazwą lectio divina. To trwanie w Bożej obecności i czynienie tego, co się rozpoznaje jako Jego Wolę. Lektura Biblii nie kończy się na modlitwie myślnej, czy wypowiadanej przez usta. Sama z siebie daje natchnienie, żeby posunąć się dalej: cały dzień pozostawać przy Bogu.

Dobrze wiesz, że Bóg jest twoim Ojcem, który Cię kocha takiego, jakim jesteś. Miłuje Cię do końca (J13,1n): niezależnie od tego, w jakim Ty jesteś nastroju, jak Ty Go w tej chwili kochasz. Świadomość tego faktu sprawia, że –niezauważalnie dla otoczenia – w sanktuarium Twojej duszy coraz częściej zapada jakieś absolutne milczenie. Woła ono głośniej niż wszelki inny głos: Pan mój i Bóg mój (J 20,28). Panie, Ty wszystko wiesz – Ty wiesz, że pragnę Cię kochać, wiesz, że Cię kocham (J 21,17). Taki Twój stosunek do Boga – to kontemplacja.

Czy od razu dojdziesz do poziomu kontemplacji? Normalnie rzecz biorąc, tego rodzaju przylgnięcie do Boga udaje się tym chrześcijanom, którzy już od dłuższego czasu wytrwale czytają słowo Boże (w taki sposób, jak starałem się ukazać); i czynią wysiłek, by możliwie codziennie uczestniczyć w Najświętszej Eucharystii (J 6,33; 53-58).

Co możemy na pewno, co możemy niezależnie od jakichkolwiek okoliczności – to wprowadzać natychmiast w życie to, o czym się dzisiaj dowiedzieliśmy, co podczas lektury Biblii odczytaliśmy jako Wolę Bożą względem nas. Podczas każdego czytania Pisma Świętego – szczególnie Nowego Testamentu – Pan Jezus zwraca się do nas ze swoim zaproszeniem: Idź – i Ty czyń podobnie! (Łk 10,37). I tak trzeba robić. Przypomina też wyraźnie:

 

Nie każdy, kto Mi mówi – Panie, Panie! – wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je – dodaje Pan Jezus – można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, ze-rwały się wichry i uderzyły na ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały rzeki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki. (Mt 7,21-27)

 

Całe Pismo natchnione jest przez Boga i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu. (2 Tm 3,16 n)

 

Trzeba nam każdego dnia czytać Pismo Święte, bo każdego dnia trzeba nam witalnej więzi z Bogiem. On – Ojciec nasz, który jest w niebie – właśnie na tej drodze objawia nam swoją zbawczą Wolę. Trzeba nam prosić Ducha Świętego, żeby kształtował naszą chrześcijańską mentalność – by udzielał nam trzeźwości w myśleniu i radykalizmu w działaniu. Byśmy wiedzieli, co znaczy dopasować czyny do stylu postępowania Syna Bożego. Pamiętajmy o tym, że Pan Jezus obiecuje nam wielkość przekraczającą najśmielsze oczekiwania:

- Kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest Mi bratem, siostrą i matką (Mk 3,35).

 

Pośród różnorodnych niebezpieczeństw i codziennych zagrożeń, Słowo Życia (Flp 2,16) spokojnie nas prowadzi do życia nowego, radosnego – które przemienia świat (1J 3,14).

Rady na zakończenie – kilka rad dodatkowych

Chciałbym Ci jeszcze przekazać kilka braterskich rad. Pragnę ci zaoszczędzić zniechęceń, daremnych trudów, rozgoryczeń.

 

PIERWSZA RADA

Nie rozpoczynaj czytania Biblii tak, jak się zaczyna czytać inne książki – od jej początku. Przeciwnie: Biblię należy raczej czytać od końca, tzn. zaczynając od Nowego Testamentu. Kolejność przy tym nie jest obojętna. Najlepiej zacząć od historii powstawania Kościoła, a zatem od Dziejów Apostolskich. Potem czytać Listy św. Jana, cztery Ewangelie, Listy św. Pawła, Listy Apostolskie.

Apokalipsę, mimo że opisuje współczesne życie Kościoła, należy raczej odłożyć na koniec: do czasu, kiedy zapoznasz się bliżej z apokaliptycznym gatunkiem literackim u proroków, zwłaszcza u Daniela i Ezechiela.

Jeśli chodzi o Stary Testament, to nie należy zaczynać go od Księgi Rodzaju, gdyż wbrew pozorom pierwsze 11 rozdziałów tej Księgi – to najtrudniejsze rozdziały Biblii. Proponuję rozpoczynać od lektury Ksiąg najbliższych nam czasowo: Mądrości, Syracha, od Ksiąg Machabejskich, Przysłów, Hioba, Psalmów.

Z czasem – jak Ci już o tym pisałem – zauważysz, że Stary i Nowy Testament stanowią jedną zwartą całość – tworzą Biblię Katolicką (Katechizm Kościoła Katolickiego nr 128-130).

 

DRUGA RADA

Nie wdawaj się z własnej inicjatywy w dyskusje dotyczące Biblii – z ludźmi, przed którymi przestrzega św. Jan:

Dzieci, jest już ostatnia godzina i – tak, jak słyszeliście – Antychryst nadchodzi.

Św. Jan terminem Antychryst określa głosicieli błędnych nauk i odstępców (też 1 Tm 4,1).

Oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów: stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina. Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas; bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami. (J 13,23; 1 J 2,18)

Zastanów się:

– Kto, kiedy i od kogo odszedł? To prosty sposób rozeznawania duchów (1 Kor 12,10; 2 P 1,21 i 3,16).

Trzymaj się prostej linii prawdy. Unikaj światowej gadaniny, albowiem uprawiający ją coraz bardziej będą się zbliżać do bezbożności, a ich nauka jak gangrena będzie się szerzyć wokoło. (2 Tm 2,15)

Wiedz o tym, że w dniach ostatnich nastaną chwile trudne. Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniący, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, bez serca, bezlitośni, miotający oszczerstwa, niepohamowani, bez uczuć ludzkich, nieprzychylni, zdrajcy, zuchwali, nadęci, miłujący bardziej rozkosz niż Boga. Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy. I od takich stroń! Z takich bowiem są ci, co wślizgują się do domów i przeciągają na swą stronę kobietki obciążone grzechami, powodowane pożądaniami różnego rodzaju: takie, co to zawsze się uczą, a nigdy nie mogą dojść co poznania prawdy. Jak Jannes i Jambres wystąpili przeciw Mojżeszowi – tak też i ci przeciwstawiają się prawdzie: ludzie o spaczonym umyśle, którzy nie zdali egzaminu z wiary. Ale dalszego postępu nie osiągną, bo ich bezmyślność będzie jawna dla wszystkich, jak i tamtych jawną się stała.

Ty natomiast poszedłeś śladami mojej nauki, sposobu życia, zamierzeń, wiary, cierpliwości, miłości, wytrwałości, prześladowań, cierpień jakie mnie spotkały… Jakież to prześladowania zniosłem – a ze wszystkich wyrwał mnie Pan! I wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie Jezusie, spotykają prześladowania.

Tymczasem ludzie źli i zwodziciele będą się dalej posuwać ku temu, co gorsze – błądząc i innych w błąd wprowadzając. Ty natomiast trwaj w tym, czego się nauczyłeś i co ci powierzono, bo wiesz, od kogo się nauczyłeś. Od lat bowiem niemowlęcych znasz Pisma Święte, które mogą cię nauczyć mądrości wiodącej ku zbawieniu przez wiarę w Chrystusie Jezusie (2 Tm 3,1-15).

Nienawiść ma swoich geniuszów. Voltaire, mistrz francuskiego Oświecenia, tak nauczał swoich uczniów: Okłamujcie ludzi, ile wlezie. Co im będziecie wmawiać – być może – odrzucą. Ale spokojna głowa: to, o co nam chodzi najbardziej, z pewnością w ludziach pozostanie!

I tak też się działo…

 

TRZECIA RADA

Jeżeli otrzymałeś od swojego biskupa misję kanoniczną do rozmów z ludźmi, o jakich wspomina Apostoł – rozmawiaj. Pamiętaj jednak, że walka na wersety jest walką niebezpieczną. Sam Pan Jezus miał z nią trudności. Diabeł, który Go kusił, w szermierce na wersety był doskonały.

Czytamy w Ewangelii:


Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy pościł już czterdzieści dni i czterdzieści nocy, poczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem. Lecz On mu odparł: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych. Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł Mu: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisane jest bowiem: Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień. Odrzekł mu Jezus: Ale napisane jest także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego. Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. Na to odrzekł mu Jezus: Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Wtedy opuścił Go diabeł, a oto przystąpili aniołowie i usługiwali Mu. Mt 4,1-11

 

Jezus dał mu odprawę, bo był Jednorodzonym Synem Bożym. A ja, mizerota – jak ja się zachowam? Co ze mną będzie? Uświadamiam sobie, że moje ewentualne zwycięstwo w szermierce na wersety może łatwo doprowadzić mnie do tego, o co w zasadzie diabłu chodzi: stanę się pyszny (wyniosły choćby z tego powodu, że w danym wypadku zwyciężyłem). I tu już jest moja klęska. Więc wyrwane z całości tekstu Biblii wersety – to broń obosieczna.

Po gorzkich doświadczeniach nauczyłem się metody, mającej jakąś szansę powodzenia w spotkaniach z emisariuszami Złego (które bywają nie do uniknięcia. Można by tę metodę streścić w trzech punktach):

 

  • Po dobrej spowiedzi, po Mszy świętej, po przyjęciu Komunii, związać się paktem wzajemnej miłości z innymi chrześcijanami, którzy będą uczestniczyć w rozmowie.
  • Ściskać w ręce odmawiany codziennie różaniec.
  • Pytać – zanim się zostanie zapytanym.

 

Mam przy tym do Ciebie pytanie (może niezbyt delikatne, za co z góry Cię przepraszam):

Czy znasz na tyle problematykę biblijną, żeby zadawać sensowne pytania?

I czy na pewno znasz wyczerpujące odpowiedzi na te pytania?

 

CZWARTA RADA

Chodzisz do kościoła. Pamiętaj, że szatan wokół kościoła krąży jak lew ryczący, szukając, kogo by pożreć (1P 5,8). I porywa: tych, co stoją na zewnątrz, pod murem, koło cmentarza, tych, co do wnętrza kościoła nie wchodzą.

Ty – idąc do kościoła – dbaj o pełne uczestnictwo we Mszy Świętej. Regularnie przystępuj do sakramentu pojednania – do spowiedzi – by możliwie zawsze być u Komunii świętej.

 

PIĄTA RADA

Lectio divina – czytanie Słowa Bożego (określenie z Reguły św. Benedykta, podejmowane często w nauce Kościoła, parokrotnie przez Katechizm Kościoła Katolickiego) wymaga stosowania dodatkowej pomocy: zaglądania do komentarzy i innych książek. One bowiem czynią bardziej przystępnym i zrozumiałym słowo Boże, pisane specyficznym językiem ludzi sprzed tysięcy lat.

Książki, które Ci polecam.

Pragnącemu ze zrozumieniem wsłuchiwać się w natchnione teksty Biblii, proponuję raz – a dobrze – przestudiować książkę księdza profesora Józefa Kudasiewicza: Biblia, historia, nauka (Znak, Kraków 1987). Obejmuje ona trzy części:

ABC katechizmu biblijnego, Biblia na cenzurowanym oraz Ewangelie a historia. Jest to praktyczny wykład konstytucji II Soboru Watykańskiego O objawieniu Bożym, jak również odnośnych pouczeń dwóch Konstytucji o Kościele, dogmatycznej i pastoralnej.

A oto inne książki:

Alonso-Schoekel L. Słowo natchnione (Kraków 1983).

Balthasar H.U. von Medytacja chrześcijańska (Poznań 1998).

Bednarz M. Zanim zaczniesz czytać Pismo Święte (Tarnów 1997). Wprowadzenie do lektury Pisma Świętego (Tarnów 2005).
Bianchi E. Przemodlić słowo. Wprowadzenie w lectio divina (Kraków 1998).

Bosak C. Postacie Nowego Testamentu: słownik – konkordancja (Pelplin 1996).

Brandstaetter R. Krąg biblijny (Warszawa 1977). Jezus z Nazaretu (Warszawa 1979).

Brown R.E. – Fitzmyer J.A. – Murphy R.E. Katolicki komentarz biblijny (Warszawa 2004).

Charpentier E. Czytając Nowy Testament (Włocławek 1992)

Czytając Stary Testament (Włocławek 1993).

Czerski J. Wprowadzenie do Ksiąg Nowego Testamentu (Opole 1996).

Dąbrowski E. Prolegomena do NT (Warszawa 1959).

Drosnin M. Kod Biblii (Warszawa 1998).

Farmer W.R. Międzynarodowy komentarz do Pisma Świętego: komentarz katolicki i ekumeniczny na XXI wiek (Warszawa 2000).

Fitzmyer J. Pismo duszą teologii, (Kraków 1997).

Gądecki S. Wstęp do pism Janowych (Gniezno 2000).

Gryglewicz F. Wstęp do Nowego Testamentu, (Poznań 1969).

Hergesel T. Rozumieć Biblię, (Kraków 1992).

Jankowski A. Z rozważań nad Nowym Przymierzem (Poznań 1958). Apokalipsa św. Jana (Poznań 1959). Zarys pneumatologii NT (Kraków 1982). Eschatologia powszechna NT (Kraków 1974). Trwajcie mocno w wierze (Kraków1999). Porozmawiajmy o Apokalipsie (Kraków 2003). Królestwo Boże w Przypowieściach (Kraków 2003).

Jankowski A. – Romaniuk K. – Stachowiak L. Komentarz praktyczny do Nowego Testamentu (Poznań – Kraków 1999).

Jelonek T. Biblia Księga Kościoła (Kraków 1978). Przed lekturą Nowego Testamentu (Kraków 1993). Jak czytać Pismo Święte (Kraków 1994). Nowy Testament dla ciebie (Kraków 1998). Biblijna historia zbawienia (Kraków 2004).

Kajfosz J. – Szymanek A. Konkordancja biblijna (Poznań 1990).

Keener C. S. Komentarz historyczno-kulturowy do Nowego Testamentu (Warszawa 2000).

Kremer J. Czytać Biblię, ale jak? (Lublin 1988).

Krzysiuk M. – Kwiecień M. Wykład Pisma Świętego Nowego Testamentu (Warszawa 1995).

Kudasiewicz J. Biblia dzisiaj (Kraków 1969). Biblia, historia, nauka (Kraków 1987). Jezus historii a Chrystus wiary (Lublin 1987).

Langkammer H. Wprowadzenie do Ksiąg Nowego Testamentu (Wrocław 1979). Słownik biblijny (Katowice 1989). Teologia Nowego Testamentu (Wrocław 1991). Stary Testament odczytany na nowo: wprowadzenie, treść teologiczna, etos (Lublin 1992). Wprowadzenie do ksiąg Nowego Testamentu (Wrocław 1997).

Laepple A. Od Księgi Rodzaju do Ewangelii (Kraków 1977).

Leon-Dufour S. Słownik teologii biblijnej (Poznań 1985). Słownik Nowego Testamentu (Poznań 1986).

Łach S. Wstęp do Starego Testamentu (Poznań 1973).

Mień A. Apokalipsa: komentarz (Kraków 2000).

Muszyński H.J. Biblia – księga natchniona (Gniezno 1995). Słowo natchnione (Kraków 1983).

Paciorek A. Wstęp ogólny do Pisma Świętego (Tarnów 1994). Ewangelia umiłowanego ucznia (Lublin 2000).

Peter M. W kręgu Starego Przymierza (Poznań 1975).

Peter M. – Wolniewicz M. Zanim otworzysz Biblię (Poznań 1981).

Pindel R. Od ewangelizacji do wspólnoty (Kraków 2000).

Pritchard J.E. Wielki atlas biblijny (Warszawa 1994).

Pronzato A. Niewygodne Ewangelie (Poznań 1994).

Romaniuk K. Nowy Testament bez problemów (Warszawa 1983). Lectio divina. Ascetyczna lektura Biblii (Częstochowa 1994). Komentarz praktyczny do Nowego Testamentu (Poznań – Kraków 1999).

Rops D. Dzieje Chrystusa (Warszawa 1950). Od Abrahama do Chrystusa (Warszawa 1952). Co to jest Pismo Święte? (Poznań 1959). Życie codzienne w Palestynie w czasach Chrystusa (Poznań 1964).

Schmidt W. Wprowadzenie do Starego Testamentu (Bielsko- Biała 1997).

Szlaga J. Wstęp ogólny do Pisma Świętego (Poznań 1986).

Staniek E. Bogactwo natchnionych ksiąg. Nowy Testament (Kraków 1993).

Stern D.H. Komentarz żydowski do Nowego Testamentu (Warszawa 2004).

Szymanek E. Wykład Pisma Świętego Nowego Testamentu (Poznań 1990).

Wolniewicz M. W kręgu Nowego Przymierza (Poznań 1985).

Ziółkowski Z. Najtrudniejsze stronice Biblii (Poznań 1989). Spotkanie z Biblią (Poznań 1989).

 

 

                        Kerygmat – dla niektórych osób może być to dosyć tajemnicze słowo, ale tak naprawdę jest to klucz, który otwiera nam przestrzeń w ewangelizacji i tłumaczy bardzo wiele, dlatego warto poznać je bliżej. Samo znaczenie tego słowa to po prostu ogłaszać, krzyczeć. Oznacza to, że treść, która kryje się pod tym wyjątkowym słowem powinna zostać przez nas ogłoszona na samym początku każdemu człowiekowi. Jest to po prostu Dobra Nowina, którą my wierzący chcemy dzielić się z każdym, niezależnie od wieku i miejsca, gdzie to robimy. Kerygmat jest ogłoszeniem podstawowych prawd chrześcijańskich, jest wspólny dla wszystkich chrześcijan, jest prosty i łatwy do przekazania[1].

                        Słowo kerygmat pochodzi od greckich kerygma, keryssein i oznacza głoszenie, przepowiadanie. W Nowym Testamencie tym terminem określano przepowiadanie Jezusa o nadchodzącym królestwie Bożym, a także głoszenie Jego uczniów o zbawieniu, jakiego Bóg dokonał w Jezusie i o jego dostępności dla każdego, kto uwierzy, bez warunków wstępnych tzn. bez uprzednich zasług (dzisiaj najczęściej to orędzie określa się jako kerygmat). Zbawienie bowiem pochodzi od Boga i nie jest dziełem człowieka tylko darmowej, niezasłużonej łaski ofiarowanej grzesznikom. Kerygmat jest ogłoszeniem tej prawdy i przekonywaniem o jej ciągłej aktualności.

Nazywany jest pierwszym głoszeniem. Od niego zaczynali uczniowie, kiedy szli do ludzi, którzy nie znali Jezusa, albo nie wierzyli, że jest On Mesjaszem. Kerygmat rodzi bowiem wiarę. W czasie jego głoszenia wylewa się ona na słuchaczy. Pod jego wpływem niewierzący stają się wierzącymi, zamknięci na Jezusa otwierają się na Niego i uznają za swojego Pana. Z tego też powodu jest on najlepszym przepowiadaniem misyjnym. Dopiero po kerygmacie można uczyć o zasadach i prawdach wiary, bo on przynosząc łaskę wiary robi miejsce w człowieku na słuchanie i przyjmowanie całego chrześcijaństwa.

                        Z tego też powodu można kerygmat nazywać początkiem. Jest on bowiem początkiem relacji człowieka i Boga. Dzisiaj kerygmat jest głoszony w krajach od dawna chrześcijańskich i do ludzi, którzy są ochrzczeni i od dzieciństwa chodzą do kościoła. Mimo tego (pod wpływem słuchania kerygmatu) dzieje się w nich coś takiego samego, co wśród tych, którzy nigdy nie słyszeli o Jezusie. Dla nich kerygmat nie jest pierwszym głoszeniem, ponieważ wielokrotnie słyszeli już różnego rodzaju przepowiadanie czy katechezy. Nie rodzi w nich też wiary, bo otrzymali ją już w sakramencie chrztu. Kerygmat ich wiarę ożywia. Sprawia, że chrześcijaństwo przestaje być jedynie spełnianiem wyuczonych zasad i praktyk, a zaczyna być kontaktem z Bogiem. Kontaktem, w którym najważniejszą rolę odgrywa miłość Boga większa od moich grzechów i ona - a nie powinność – staje się motywacją do życia.

                        Kerygmat jest ogłoszeniem zbawienia dokonanego przez Boga w Jezusie. To najważniejsza cecha orędzia kerygmatycznego. W najprostszej formie przedstawił go św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian: „Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, został pogrzebany, zmartwychwstał trzeciego dnia zgodnie z Pismem, i ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu”. (15, 3b-5)

                        Kerygmatyczny charakter mają też mowy apostolskie zawarte w Dziejach Apostolskich: począwszy od mowy św. Piotra po zesłaniu Ducha Świętego (2, 14-36) po mowy św. Pawła. Wszystkie podkreślają to, że każdy z nas zgrzeszył, co powoduje, że pogrążamy się w śmierci; miłość Boga jest większa od naszego grzechu, czego świadectwem jest wskrzeszenie z martwych Jezusa oraz to, że jeżeli przyjmiemy Jezusa za swojego Pana i zaufamy Mu to będziemy zbawieni, bo śmierć nie ma już nad nami władzy. W centrum kerygmatu stoi Jezus, Jego śmierć i zmartwychwstanie. To w tych wydarzeniach Bóg objawił swój zbawczy zamiar wobec człowieka i okazał swoją moc. Ich ogłoszenie powoduje, że w słuchaczach budzi się radość z tego, co słyszą, taka, jakiej wcześniej nie doświadczali.

                        Kerygmat domaga się nawrócenia. Serca tych, którzy nie znają Jezusa porusza, aby przyjęli Go za Pana życia i świata. Natomiast serca tych, którzy Go znają (są ochrzczeni, chodzą do kościoła, przyjmują sakramenty) porusza, aby zaufali Jego miłości, że jest ona za darmo i nie chce w zamian ich pobożnych uczynków, ale jedynie ich miłości, chce być kochana. Jedno i drugie powoduje nawrócenie czyli zmianę myślenia, spojrzenia na siebie i na innych. Kerygmat wprowadza w nowy świat, a raczej pozwala na nowo zobaczyć Boga, a wraz z tym inaczej spojrzeć na świat, swoje miejsce w nim i życie. Radość, którą wzbudza w sercu daje siłę, aby iść za tym, co się odkrywa jako nowe.

                        Czym więc ostatecznie – można by powiedzieć – jest kerygmat? Jest przepowiadaniem o miłości Boga do człowieka, albowiem: „W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał swojego Syna jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy” (1 J 4, 10). To słowa św. Jana jednego ze świadków wydarzeń, które zrodziły kerygmat: życia i zmartwychwstania Jezusa[2].

 

Treść kerygmatu zawiera tak naprawdę tylko 6 punktów. Każdy z tych punktów jest zakorzeniony w Słowie Bożym i wynika z niego.

 

1.     Bóg kocha ciebie dzisiaj
Księga Izajasza 43, 4 – Drogi jesteś w moich oczach, ja cię miłuję.
Księga Izajasza 49, 15-16a – Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, JA NIE ZAPOMNĘ O TOBIE. OTO WYRYŁEM CIĘ NA OBU MYCH DŁONIACH.
Księga Jeremiasza 31, 3 – Umiłowałem cię odwieczną miłością, dlatego przyjaźnie przyciągnąłem cię do siebie.
1 List Jana 4, 19b – Bóg sam pierwszy nas umiłował.
Księga Izajasza 54, 10 – Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma litość nad tobą.

2.     Jesteś grzesznikiem
List do Rzymian 3, 23 – Wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej.
Księga Przysłów 8, 36 – Kto mnie nie znajdzie, duszę swą rani, śmierć kocha każdy, kto mnie się wyrzeka.
Psalm 51, 7 – Bo urodziłem się jako grzesznik i od poczęcia nieprawość ciąży na mnie.
Ewangelia wg św. Jana 8, 34 – Każdy kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu.
List do Rzymian 6, 23 – Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć

3.     Jezus ciebie odkupił – uwierz
Ewangelia wg św. Jana 3, 16 – Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.
Ewangelia wg św. Jana 10, 10 – Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości.
List do Rzymian 4, 25 – Jezus został wydany za nasze grzechy i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwienia.
List do Efezjan 2, 4-5 – A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek naszych występków, razem Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni.
Dzieje Apostolskie 4, 12 – I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni. 

4.     Jezus jest Panem – nawróć się
List do Rzymian 10, 9-10 – Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami do zbawienia.
List Do Efezjan 2, 8 – 9 – Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę, a to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga, nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił.
Dzieje Apostolskie 3, 19 – Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone.
Apokalipsa św. Jana 3, 20 – Oto stoję u drzwi i kołaczę, jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną.
Dzieje Apostolskie 16, 31 – Uwierz w Pana Jezusa, a zbawisz siebie i swój dom.

5.     Duch Święty daje nowe życie
Księga Ezechiela 36, 26 – I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała.
Ewangelia wg św. Łukasza 11, 13 – To tym bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy go proszą.
Ewangelia wg św. Jana 7, 37-39 – „Jeśli ktoś jest spragniony, niech przyjdzie do Mnie i pije, wierząc we Mnie. Jak mówi Pismo: Z Jego wnętrza popłyną strumienie wody dającej życie”. Powiedział to zaś o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego.
Księga Ezechiela 37, 14 – Udzielę wam mojego Ducha po to, byście ożyli.
List do Galatów 3, 14 – i abyśmy dzięki wierze otrzymali obiecanego Ducha.

6.     Pełnia życia jest w Kościele
1 list św. Piotra 2, 10 – Teraz zaś jesteście ludem Bożym.
List do Rzymian 12, 5 – Wszyscy razem tworzymy jedno ciało w Chrystusie, a każdy z osobna jesteśmy nawzajem dla siebie członkami.
Dzieje Apostolskie 2, 42 – Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach.
List do Efezjan 2, 20 – Zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus.
List do Kolosan 2, 19 - (wierzący jest) złączony z Chrystusem, z którego całe ciało, zaopatrywane i utrzymywane w całości dzięki wiążącym połączeniom członków, rośnie Bożym wzrostem[3].

 

 



[1]Z. Zuzelska, Kerygmat: co to jest i dlaczego taka forma głoszenia?, [online], [dostęp: 22 grudnia 2016], Dostępny w Internecie: <http://www.przystanzjezusem.pl/poradnik-ewangelizatora/36-kerygmat-1-co-to-jest-i-dlaczego-taka-forma-gloszenia>.

[2] R. Skiba, Krótko o kerygmacie, [online], [dostęp: 22 grudnia 2016], Dostępny w Internecie: <http://www.kerygmat.pl/archiwum/wersja_1/Kerygmat.html>.

[3] Z. Zuzelska, Kerygmat: treść, [online], [dostęp: 22 grudnia 2016], Dostępny w Internecie: <http://www.przystanzjezusem.pl/poradnik-ewangelizatora/37-kerygmat-2-tresc>.

Tematy kerygmatu dla grup.

 

Grupa I – Bóg kocha ciebie dzisiaj

Nie lękaj się, bo cię wykupiłem, wezwałem Cię po imieniu: tyś moim! (Iz 43, 1)
Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nigdy nie odstąpi od ciebie mówi Pan (Iz 54,10)


Bóg Cię kocha! To twierdzenie jest fundamentem naszej wiary. Wydaje się, że w naszym chrześcijańskim życiu słyszymy te słowa zbyt często lub zbyt rzadko. Zbyt często, by się do nich przyzwyczaić, a może zbyt rzadko by im uwierzyć. A prawda jest taka, że jeżeli doświadczysz osobistej i bezwarunkowej miłości Boga, który jest Twoim Ojcem, to Twoje życie się zmieni i nie będzie już takie nim usłyszałeś: jesteś kochany.

Czasami gdy jesteśmy w kościele, gdy uczestniczymy w jakiś praktykach religijnych, czy nawet wtedy gdy klękamy do modlitwy, czujemy się przed Bogiem bardzo anonimowi, dalecy i Bóg wydaje się też jakiś daleki. Tymczasem Boża miłość jest osobista. Pismo Święte często mówi o Bogu: Bóg Abrahama, Bóg Izaaka, Bóg Jakuba.

Twój Bóg to Bóg konkretnych osób, Bóg, który zna twoje imię, który mówi do ciebie: Nie lękaj się, bo cię wykupiłem, wezwałem Cię po imieniu: tyś moim! (Iz 43, 1) Gdybyś był jedynym mieszkańcem tej ziemi, to Bóg nie mógłby Cię kochać ani mniej, ani bardziej, bo właśnie TERAZ w tej minucie obdarza Cię całą miłością Boga wszechmogącego.

Zdarza się, że słyszymy przejmujące bólem słowa: byłem niechcianym dzieckiem, rodzice mnie nie zaplanowali, to była wpadka. Ale nie taki jest Bóg, On cię dziś i każdego kolejnego dnia zapewnia: Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie. Oto wyryłem cię na obu dłoniach. (Iz 49, 15-16a) Bóg składa obietnicę i zapewnienie. Jesteś moim ukochanym dzieckiem. Jesteś chciany i zaplanowany, od zawsze znam twoje imię, jesteś moim upragnionym dzieckiem. Twoje imię jest wyryte na moich dłoniach. Ono nie jest tam napisane, ono jest wyryte, nie da się go zetrzeć czy wymazać, jest zawsze przede mną, tak jak zawsze moja miłość jest z tobą. Nie ma minuty, sekundy kiedy bym o tobie nie myślał. Te słowa zachęcają, by do Boga zwracać się jak do najlepszego Taty, bo Jego miłość jest opiekuńcza, troskliwa, delikatna, Jego miłość może przemienić życie człowieka.

Bywa również tak, że wraz z naszymi doświadczeniami wynosimy przeświadczenie, że na miłość trzeba sobie zasłużyć, aby jej zaznać trzeba sobie najpierw na nią zapracować. Trzeba być jakimś albo zrobić coś, aby stać się godnym, by ktoś mnie pokochał. Jednak Boża miłość nie jest taka. Bóg kocha bezwarunkowo. On kocha cię dokładnie takim, jakim jesteś w tym momencie.
Twoja przeszłość, czy teraźniejszość ani to co zrobisz w przyszłości nie może sprawić, że Jego miłość odstąpi od ciebie. Bóg jest potężny, wielki, wszechmogący, jednak w całej swej potędze nie może przestać cię kochać. On nie kocha cię dla twoich zalet, ale kocha cię z twoimi zaletami. Nie przestanie cię kochać ze względu na grzech, które popełniasz. Bóg nie aprobuje zła, które czynisz, ale akceptuje cię i robi to z miłością. Bóg kocha cię nie dlatego, że jesteś dobry, ale dlatego że on jest dobry.

 

 

 

 

Grupa II – Jesteś grzesznikiem

Wyznanie Pawła Apostoła: ja jestem cielesny, zaprzedany w niewolę grzechu. Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę - to właśnie czynię. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, to tym samym przyznaję Prawu, że jest dobre. A zatem już nie ja to czynię, ale mieszkający we mnie grzech (Rz. 7, 14b-17).

Znamy prawdę o Bożej miłości, o tym, że Bóg kocha mnie w sposób niewyobrażalny i bardzo osobisty. Ale jeżeli tak jest faktycznie, to dlaczego ja nie doświadczam tej miłości i dalej dlaczego jest we mnie tyle niepokoju, lęku, rozgoryczenia, smutku, gniewu. Dlaczego ranimy się w rodzinach, czemu tak łatwo przychodzi nam krzywdzić innych, a tak trudno jest wybaczać. Wreszcie dlaczego cierpią niewinni, skąd tyle zła na świecie - jeżeli Bóg jest miłością. Dlaczego? Pytanie jest bardzo dramatyczne, a odpowiedź bardzo ważna. Wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej (Rz 3, 23) Tym, co przeszkadza mi doświadczyć Bożej miłości, jest grzech. Bóg nieustannie wylewa na mnie powódź swojej miłości, lecz nade mną niczym parasol jest rozpostarty grzech.

To czy kochamy kogoś w sposób autentyczny sprawdza się w naszych wyborach i decyzjach. Nasze życie jest odpowiedzią, jaką dajemy Bogu. Bóg szanuje naszą wolność, dlatego każdy z nas indywidualnie jest wezwany do odpowiedzi na propozycję Bożej miłości.
Właśnie w sytuacji wyboru zostali postawieni Adam i Ewa. Wezwani do dialogu oblubieńczej miłości z Bogiem, zaufali bardziej szatanowi i powiedzieli Bogu: nie. Popełnili nieprawość i zaciągnęli dług, bo jak mówi Pismo Święte zapłatą za grzech jest śmierć (Rz. 6, 23a). Konsekwencje tej decyzji ponosimy i my.

Najgorsze, że nie możemy go ominąć, rodzi się on w naszym wnętrzu i nie ma nikogo, kto mógłby powiedzieć, że jest bez grzechu. Dlaczego drzewo cytryny daje zawsze kwaśne owoce, a nie słodkie? Ponieważ mając korzenie cytryny, nie może dawać innych owoców. Podobnie i my mając korzenie serca w grzechu, wydajemy owoce grzechu: złość, lenistwo, gniew. Potrzebujemy, aby ktoś przemienił nasze serce. Grzech jest niczym nasz cień, zawsze przy nas. Kiedyś dwóch mężczyzn, o których nie można było powiedzieć, że są trzeźwi, wieczorem wsiadło do łódki i wzięli się do wiosłowania. Jednak ranek ukazał im smutną prawdę, cały ich wysiłek poszedł na marne, ponieważ byli przywiązani do brzegu liną. Także ja jestem przywiązany liną grzechu, która sprawia, że nie mogę sam siebie zbawić. Również nie jest w mocy drugiego człowieka spłacić mój dług, jaki zaciągam przez grzech.

Konieczne jest, aby lina grzechu została przerwana.

Wniosek: człowiek stoi przed problemem, z którym nie może sobie poradzić.

Ważne jest także, aby sobie uświadomić, jakiego mamy przeciwnika, który zrobi wszystko, aby nas oddalić od Boga. Naszym wrogiem sprytnym i bardzo inteligentnym jest szatan. Jest on ojcem kłamstwa i będzie się starał wszelkimi środkami wsączyć w nasze serca zafałszowany obraz Boga, podważający jego przymioty: miłość, dobroć, sprawiedliwość. Będzie nam wmawiał, że każdy dzięki swoim zdolnościom, siłom może osiągnąć bezpieczeństwo, szczęście, zbawienie. Będzie nam podsuwał bożki, coś co będzie miało nam zastąpić Boga. A Bóg nie chce się dzielić z nikim naszym sercem. Marcin Luter twierdził, że największym grzesznikiem jest ten, kto nie rozpoznaje swego grzechu. Do lekarza nie idzie i nie szuka pomocy ten, kto jest zdrowy. Tylko osobie, która uznaje swoją niemoc, "chorobę", grzech można pomóc. Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: "Widzimy", grzech trwa nadal (J 9, 41)

Jeśli rozpoznajemy swój grzech, będziemy mieli wielką korzyść, gdyż tylko chorzy mogą zostać uleczeni, a umarli mogą zmartwychwstać.

Grupa III – Jezus ciebie odkupił – uwierz

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. J 3, 16-17

Nauka to zasługująca na wiarę i godna całkowitego uznania, że Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy. 1Tm 1, 15

I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni. Dz 4, 12


Fakt: Bóg kocha każdego człowieka, ale grzech nie pozwala doświadczać tej miłości. Sam nie jestem w stanie sobie pomóc. Szatan nieustannie oskarża nas przed Bogiem. Ukazuje ogrom naszego grzechu i mówi, że jesteśmy winni śmierci. Jednak dla tych, którzy zaciągnęli dług, jest Dobra Nowina! My nie mogliśmy dojść do Boga, dlatego Bóg zszedł do człowieka i wypełnił swoją obietnicę zbawienia. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, aby świat został zbawiony (J 3, 16-17). Rozwiązaniem dla każdego jest Jezus. To właśnie Ten, którego imię jest "Bóg zbawia" spłaca nasz dług. Dlaczego? Bo do końca cię umiłował! Bóg, w którego wierzymy, to Bóg przebaczenia, dlatego wobec ceny krwi, którą płaci Jezus, Bóg "nas umarłych na skutek występków, razem z Nim przywrócił do życia. Darował nam wszystkie występki, skreślił zapis dłużny obciążający nas nakazami. To właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi przygwoździwszy do krzyża." (Kol 2, 13-14) Jezus umarł za każdy grzech, za grzech, który już popełniłeś, za grzech, którym teraz ranisz siebie i innych, ale także za ten, który dopiero popełnisz. Nie ma na świecie takiego grzechu, którego Bóg nie chciałby przebaczyć i wrzucić w głębokości morskie.


Jaki jest Jezus wobec grzesznika? Jezus jest delikatny wobec grzesznika, milczy. Milczy w męce, na krzyżu, wyszydzony, opluty, wyśmiany. Milczy i myśli o tobie. A w tej przepaści milczenia giną twoje grzechy, by już nigdy nie mogły być widziane. Taką mamy wartość w oczach Jezusa - Boga, że poddaje się temu bez wahania.


Co to znaczy być zbawionym? To oznacza, że nie tylko Bóg wybacza nam naszą winę, zapomina o niej i czyni to z miłością, ale zbawienie też przynosi wolność. Grzech jest niewolą, spętaniem, słabością. Każdy z nas przeżywa wciąż w sobie walkę między dobrem a złem. Często czyni zło, którego nie chce i doświadcza niemożności czynienia dobra, wybierania trudniejszej, dobrej drogi. Lecz od chwili, kiedy Jezus przybija grzech do krzyża, nie ma on już nad nami władzy. Bóg rozcina krępujące nas więzy grzechu i winy. Chrystus uwalnia nas, abyś stawali się wolnymi każdego dnia.


Teraz w walce możemy liczyć na Bożą moc, moc Tego, który miażdży głowę szatana, który jest większy od każdej zwierzchności i władzy, i na Imię, którego zgina się każde kolano. Takiego mamy Sprzymierzeńca, jest Nim sam Bóg. Zbawienie sprawia także, że możemy kosztować życia w obfitości. Bóg każdemu chce dać nowe życie, życie z Nim i w Nim. Jeżeli doświadczamy bezradności i bezsilności, czujemy się poranieni, widzimy w swoim życiu sytuacje zdawałoby się bez wyjścia. To Bóg jako jedyny może z tej sytuacji wyprowadzić dobro i dać nam nowe życie. Pragnieniem Boga jest wejście z darem zbawienia, z darem życia właśnie wszędzie tam, gdzie jest rana, ból, cierpienie, śmierć, zniewolenie, grzech. Bóg chce ci dać nowe życie, życie w obfitości!

Grupa IV – Jezus jest Panem – nawróć się

Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawieniem. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej do zbawienia (Rz 10, 9-10).


Wiadomość jaką ma Bóg dla ciebie, jest najlepsza z tych, jaką możemy usłyszeć. Brzmi ona: Jesteś stworzony na wymiar Boga, jesteś wielki wielkością Boga. Jesteś chcianym i upragnionym dzieckiem Boga. To jest twoja wielka i niesamowita godność. I nawet wtedy gdy Bóg odsłaniając swe serce przed człowiekiem słyszy od niego "nie chcę twojej miłości", "nie potrzebuję cię", "poradzę sobie sam". Nawet wtedy Bóg nie przestaje kochać i dlatego posyła swojego Syna, aby już grzech nie panował nad jego dzieckiem, aby wyzwolić dziecko z kajdan grzechu. Bóg umiera za człowieka! Czyn ten zbawia nas, tzn. daje nam życie, przywraca przyjaźń z Ojcem. Z tej śmierci paradoksalnie rodzi się dla nas życie i szansa, na to że Jezus wkroczy w moje życie i zmieni, przyniesie uzdrowienie, zaleczenie rany. Takie są wspaniałe obietnice Boże względem każdego człowieka. Ale co mam zrobić, aby tego doświadczyć, co mam zrobić, aby te Boże obietnice stały się moją codziennością, moją rzeczywistością? Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawieniem. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej do zbawienia (Rz 10, 9-10). Odpowiedź jest prosta, tym co pozwala, aby Boża rzeczywistość stała się moją rzeczywistością jest WIARA.


A czym jest wiara? Co to znaczy wierzyć? Wiara jest łaską, którą otrzymujesz Boga, ale wiara to także decyzja twojego serca, które mówi, tak, wierzę, że Bóg mnie kocha. Tak, wierzę, że moje życie może się zmienić. Tak, wierzę, że Bóg może przywrócić życie wszędzie tam, gdzie panuje w moim życiu śmierć. Wiara to odpowiedź jaką dajesz Bogu, odpowiedź w oblubieńczym dialogu, gdzie rozmawiasz ty i Bóg. W wolności dajesz mu odpowiedź. On na początku stworzył człowieka i zostawił go własnej mocy rozstrzygania (...) Położył przed tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się spodoba to będzie ci dane (Syr 15, 14.16-17). Bóg czeka na twoją odpowiedź na twoje tak lub nie i warto pamiętać, że nie dawanie Bogu odpowiedzi, życie tak jakby Go nie było też jest swoistą odpowiedzią. Twoje tak dla Jezusa to odpowiedź naznaczona przygodą i ryzykiem bo wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzecz, których nie widzimy (Hbr 11, 1).


A więc choć nie widzisz, choć nie możesz dotknąć, to wiara ci mówi, bądź tego pewnym, nie wątp, że może coś oddzielić od miłości Boga, bo nie może. Pewna scena biblijna opisuje spotkanie niewidomego z Jezusem. Jezus pyta, co chcesz, abym ci uczynił. Wydaje się, że to oczywiste, że pragnieniem tego człowieka jest przejrzeć, zacząć widzieć. Bóg chce mu ofiarować nowe życie, wiąże się to z porzuceniem starego życia, zostawieniem za sobą tego życia, które było złe, ale jednak znane i w miarę bezpieczne. A tu mam rozpocząć nowe życie, widząc, jego życie od momentu uzdrowienia, od chwili powiedzenia, że wierzy, iż Jezus może sprawić, aby widział, ulegnie gruntownej zmianie. I Jezus od człowieka, który mówi wierzę, oczekuje bezwarunkowego przylgnięcia do Jego serca, zaufania i pewności, że Ten, któremu zaufałem jest wart tego. Dlatego potrzeba serca mężnego, które nie będzie się bało wstać z ciepłego fotela, nie będzie się lękało zrzucić ciepłych kapci i powiedzieć Jezu, chcę chodzić, chcę przylgnąć do Ciebie na zawsze i choć nie wiem, co dla mnie przygotowałeś, to wierzę, że jest to najlepsze, co mogło mnie spotkać. Wiem, że jestem bezpieczny w ramionach mojego Ojca. Jednak pamiętać należy o słowach raz wybrawszy, ciągle wybierać muszę. Jeśli podejmiesz decyzję o trwaniu przy Bogu, to całe twoje życie, każdy dzień jest potwierdzaniem, bądź zaprzeczaniem tej decyzji. Każde twoje tak dla Jezusa, każde twoje stanięcie po jego stronie w codziennych wyborach to odpowiedź, jaka jest twoja wiara.


Wiary nie można utożsamiać z emocjami. Bywa tak, że jeżeli modlitwa przychodzi nam z łatwością, rozważanie Słowa Boga rodzi w sercu radość i wydaje się, że czujemy Boga tuż obok nas to nasza wiara jest mocna i silna. Kiedy zaś przychodzi czas posuchy, wszystko wokół krzyczy, że Bóg wcale nie jest miłością, a w dodatku jeszcze Bóg zdaje się milczeć, to łatwo dochodzimy do wniosku, że nasza wiara jest nic nie warta. Ale jeżeli właśnie w takim czasie, w takich momentach, kiedy nie czujesz, że stoi On tuż obok ciebie, będziesz wracać do swoje decyzji, wyznając wiarę w Jego obecność, to tak jakbyś mówił samemu Bogu najpiękniejsze wyznanie miłości. Szatan lubi posługiwać się naszymi emocjami, aby nas odciągnąć od Boga, dlatego potrzeba szczególnej czujności i nie można pozwolić, aby nasza wiara przypominała sinusoidę, gdzie wiara zależy od emocji, które są właśnie naszym udziałem.

 

Wiara jest przeżywana w każdych okolicznościach naszego życia i w ten sposób można w każdym momencie doświadczać zbawienia Jezusa i realizacji Jego obietnic w naszym życiu. Warto postępować w wierze krok po kroku. Pierwszy krok nie zaprowadzi nas do mety, ale nas do niej przybliży. Dlatego DZIŚ trzeba zrobić pierwszy krok w wierze

 

 

 

Grupa V – Duch Święty daje nowe życie

Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi. Dz 1, 8

Otóż zapewniam was, że nikt, pozostając pod natchnieniem Ducha Bożego, nie może mówić: Niech Jezus będzie przeklęty! Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: Panem jest Jezus. 1Kor 12, 3

A Duch i Oblubienica mówią: Przyjdź! A kto słyszy, niech powie: Przyjdź! I kto odczuwa pragnienie, niech przyjdzie, kto chce, niech wody życia darmo zaczerpnie. Ap 22, 17

 

Jezus jest tym, który zawsze dotrzymuje obietnic, bo nie może się zaprzeć samego siebie. I dlatego Gdy nadszedł dzień Pięćdziestiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu... I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym (Dz 2, 1). Bóg wypełnił swoją obietnicę. Duch Święty jest mocą działającego w nas Boga, działa w sercu człowieka, by odmienić to serce. Jezus na krzyżu zabrał całej ludzkości, także i mnie, serce kamienne, czyli pełne urazy do Boga, pełne niechęci i wrogości. "Stary człowiek" został ukrzyżowany, a grzech zniszczony. W zamian Chrystus dal nam swoje życie, a więc miłość do Ojca, swoją z zażyłą relację z Bogiem, dał nam "synowskiego ducha".


Kiedy Duch Święty przychodzi i bierze w posiadanie serce człowieka, wtedy dokonuje się prawdziwa przemiana. Gdy On wtargnie do twojego życia, zmienia się ono, bo zmienia się źródło twoich decyzji - twoje serce. Duch sprawia, że stajesz się nowym człowiekiem, zostajesz zapalony ogniem miłości do Jezusa. On przenika twoje serce, zabiera brak wrażliwości i daje poznać, jaki jest Bóg i napełnia cię miłością do Niego. Nowe Prawo, jakie zostaje wszczepione w twoje serce przez Ducha Świętego, to Prawo Miłości, napisane nie na kamiennych tablicach, lecz na żywych tablicach serc (2 Kor 3, 3). Miłość, która zostaje wlana w nasze serca, to miłość jaką kocha nas Bóg i przez którą my kochamy Boga i bliźniego. Życie pod kierownictwem Ducha Świętego przypomina zakochanego, gdy robimy wszystko z miłości, przez nią kierowani i przemieniani. Przez Niego jesteśmy także uczeni wierności. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali (Ez 36, 27).

To On sprawia, ze jesteśmy zdolni żyć zachowując Jego naukę. Miłość, która zamieszkała nas przez Ducha, przynagla nas do tego, aby być wiernym Jezusowi. Jednocześnie Duch Święty uzdalnia nas do wypełniania przykazania miłości i życia Ewangelią, aby w każdym z nas mógł żyć, kochać i służyć. To on czyni nas zdolnymi do życia życiem wiary, według woli Bożej. Ten kto żyje według Ducha przynosi owoce: miłości, radości, pokoju, cierpliwości, uprzejmości, dobroci, , wierności, łagodności, opanowania (por. Ga 5, 22-23) Ten zaś, kto żyje według ciała ten zbiera owoce: nierządu, nieczystości, wyuzdania, bałwochwalstwa, nienawiści, sporów, zawiści, zazdrości, pijaństwa, rozłamu (por. Ga 5, 19-21).


Dziełem, którego ma w nas dokonać Duch to uczynić z nas "nowe stworzenie". To On przywraca nam podobieństwo do Boga, tak że znów stajemy się na wzór tego, który nas stworzył. Na działanie Duch Świętego możemy się otworzyć przez Eucharystię, modlitwę, czytanie Pisma Świętego. A to czy żyjemy w mocy Ducha Świętego możemy łatwo rozpoznać po owocach, jakie wydaje nasze życie. Już teraz możesz prosić o dar Ducha Świętego: Panie Jezu napełnij mnie Duchem Świętym.
Niech moje serce stanie się Jego świątynią. Niech Duch Święty przekona mnie, że Bóg jest moim Ojcem, a Ty, Jezu, moim Zbawicielem. Amen.

Grupa VI – Pełnia życia jest w Kościele

Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi. Rz 8, 29

 

I On ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi, celem budowania Ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa. Ef 4, 11-13

 

Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba. 1Kor 10, 17

 

Duch Święty, którego daje nam Jezus, buduje relacje i więzi między nami, tworząc z nas wspólnotę. Pierwsze wspólnoty chrześcijańskie powstały zaraz po Pięćdziesiątnicy, a więc po zesłaniu Ducha Świętego. Można powiedzieć, że od zesłania Ducha Świętego ujawnił się Kościół jako wspólnota uczniów Jezusa. Ta wspólnota rozszerzała się bardzo dynamicznie. Dzieje się tak również i dzisiaj.

Kościół na Soborze Watykańskim II, określając siebie, używa słowa koinonia, tzn. wspólnota. Ten wspólnotowy wymiar Kościoła jest bardzo istotny. Po Soborze w łonie Kościoła powstały i nadal powstają różne małe wspólnoty, ruchy, nowe stowarzyszenia. W takich wspólnotach urzeczywistnia się Kościół.


Wspólnota jest miejscem rozwoju nowego człowieka w nas. Tu spotykamy się na modlitwie, aby wielbić Pana i przyjmować umocnienie w Duchu Świętym. To tu, we wspólnocie, słuchamy Słowa Bożego - karmimy się nauką Chrystusa, aby wzrastać w wierze. Tutaj też doświadczamy miłości, akceptacji, przyjaźni - przez służbę, w której realizujemy ideał życia chrześcijańskiego. Tu rozpoznajemy nasze powołanie i otrzymujemy moc, aby iść tą drogą.


Wspólnota jest miejscem służby - tu ujawniają się charyzmaty, dary Ducha Świętego, które otrzymujemy dla wspólnego dobra. Tu, we wspólnocie, zjednoczeni wokół Chrystusa, sprawujemy Eucharystię, która jest źródłem i szczytem wspólnoty, która najbardziej tworzy wspólnotę.


Człowiek, który uwierzył w Miłość Boga, który z całą swoją grzesznością i małością otworzył się na Jezusa, uznając Go swoim Panem i Zbawicielem, powinien uczynić następny krok - wejść do konkretnej wspólnoty jako środowiska wiary, aby tam wzrastać w Duchu Świętym, wzrastać w nowym życiu, które otrzymał od Jezusa.


Trwanie we wspólnocie jest konsekwencją tej pierwszej decyzji - otwarcia się na Pana. Każda mała wspólnota odnajduje się w wielkiej wspólnocie, jaką jest Kościół Powszechny. Kościół jest posłany do świata, aby głosić Ewangelię i przemieniać świat. W tej misji Kościoła uczestniczą wszystkie małe wspólnoty, tak obecnie liczne. To jest podstawowe zadanie wspólnot i jest ono realizowane na różne sposoby.