SŁOWO BOŻE

NA KAŻDY DZIEŃ

PIELGRZYMKI

DO MEDJUGORIE

 

 

27 sierpnia 2018 poniedziałek

WSPOMNIENIE ŚW. MONIKI (CZYTANIA Z DNIA)

PONIEDZIAŁEK XXI TYGODNIA ZWYKŁEGO, ROK II


PIERWSZE CZYTANIE  (2 Tes 1,1-5.11b-12)

Dziękczynienie za wytrwanie Tesaloniczan w wierze

Początek Drugiego listu świętego Pawła Apostoła do Tesaloniczan.

Paweł, Sylwan i Tymoteusz do Kościoła Tesaloniczan w Bogu Ojcu naszym i Panu Jezusie Chrystusie. Łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa.
Bracia, zawsze winniśmy
za was Bogu dziękować, co jest rzeczą słuszną, bo wiara wasza bardzo wzrasta, a miłość wzajemna u każdego z was obfituje, i to tak, że my sami w Kościołach Bożych chlubimy się wami z powodu waszej cierpliwości i wiary we wszystkich waszych prześladowaniach i uciskach, które znosicie. Są one zapowiedzią sprawiedliwości sądu Boga, celem jego jest uznanie was za godnych królestwa Bożego, za które też cierpicie.
Oby Bóg nasz uczynił was godnymi swego wezwania, oby z pomocą
udoskonalił w was wszelkie pragnienie dobra oraz czyn płynący z wiary. Aby w was zostało uwielbione imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, a wy w Nim, za łaską Boga naszego i Pana Jezusa Chrystusa.

Oto słowo Boże.


PSALM RESPONSORYJNY  (Ps 96,1-2.3.4-5)

Refren: Pośród narodów głoście chwałę Pana. 

Śpiewajcie Panu pieśń nową, 
*
śpiewaj Panu, ziemio cała. 
Śpiewajcie Panu, sławcie Jego imię, 
*
każdego dnia głoście Jego zbawienie. 

Głoście Jego chwałę 
*
wśród wszystkich narodów, 
rozgłaszajcie cuda 
*
pośród wszystkich ludów. 

Wielki jest Pan, godzien wszelkiej chwały, 
*
budzi trwogę najwyższą, większą niż inni bogowie. 
Bo wszyscy bogowie pogan są tylko ułudą, 
*
Pan zaś stworzył niebiosa.


ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ  (J 10,27)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Moje owce słuchają mojego głosu. 
Ja znam je, a one idą za Mną. 

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.


EWANGELIA  (Mt 23,1.13-22)

Zaślepienie faryzeuszów

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.

Jezus przemówił do tłumów i do swoich uczniów tymi słowami:
„Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą.
Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo obchodzicie morze i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami.
Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy mówicie: «Kto by przysiągł na przybytek, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na złoto przybytku, ten jest związany przysięgą». Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, złoto czy przybytek, który uświęca złoto? Dalej: «Kto by przysiągł na ołtarz, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na ofiarę, która jest na nim, ten jest związany przysięgą». Ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę?
Kto więc przysięga na ołtarz, przysięga na niego i na wszystko, co na nim leży. A kto przysięga na przybytek, przysięga na niego i na Tego, który w nim mieszka. A kto przysięga na niebo, przysięga na tron Boży i na Tego, który na nim zasiada”.

Oto słowo Pańskie.

 

 

KOMENTARZ

Faryzeusz

Faryzeusz podobny jest do koguta, który wyobraża sobie, że dzięki jego pianiu wstaje słońce. Jakże często bywamy faryzeuszami karmiącymi się przekonaniem, że wszystko zależy od nas i że to my trzymamy świat w garści. Faryzeusz stara się zagarnąć Boga dla siebie. Wydaje mu się, że może podporządkować sobie niebo i decydować, kto do niego wejdzie, a komu trzeba pozostać na zewnątrz. Faryzeusz to ślepy przewodnik, który zna drogę, ale nie potrafi po niej iść, a tym bardziej kogoś prowadzić. Dzisiejsza Ewangelia jest Jezusowym rachunkiem sumienia z faryzeizmu, postawy wciąż niebezpiecznej w życiu chrześcijanina.

Wszechmocny Boże, obdarz mnie łaską pokory. Ona sprawia, że mogę poznawać Ciebie i siebie w Twoim świetle. Uświęć mnie w Prawdzie.

 

Tesaloniczanie przeżywali trudne chwile

Prześladowania…

Niepokój jakoby Chrystus już miał przyjść – już miałaby nastąpić paruzja

Niektórzy zaniechali wykonywania obowiązków

Paweł wiedząc o tym zaczął jednak swój list od pochwały ich wzrastającej wiary

Dostrzegł dobro w nich, aby i oni je wyraźniej zobaczyli w sobie

Proste słowo zachęty może bardziej czasami pomóc niż zauważenie zła

 

 

Fragment książki „Do kapłanów, umiłowanych synów Matki Bożej

 

Grand Bassam (Wybrzeże Kości Słoniowej), 8.12.1983 Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny

278

Potrzebne wam lekarstwo

a   Jestem Niepokalanym Poczęciem.

b  Uczestniczcie, najmilsi synowie, w wielkiej radości całego Ko­ścioła, rozważając dziś szczególny przywilej, którym Mnie przy­ozdobiła Przenajświętsza Trójca ze względu na Moje Boskie ma­cierzyństwo.

c   Jestem waszą Mamą, całą piękną, i w ten sposób Mnie wzywacie. Chcę was okryć Moim pięknem, dlatego upominam was, abyście szli za Mną drogą łaski i świętości, czystości i dziewictwa,

d  Jedynie grzech narusza wasze wewnętrzne piękno, dlatego wzy­wam dziś wszystkich do codziennej walki z tym wielkim złem.

e   Grzech jest następstwem pierwotnego nieporządku, który niestety przeszkodził, byście byli poczynani i rodzili się nieskalani jak Ja.

f Wszyscy urodziliście się pod jarzmem ciężkiego i złego dziedzic­twa. Zostaliście z niego uwolnieni w chwili waszego chrztu, ale pozostały w was jego następstwa, które czynią was bardzo sła­bymi. Nadal jesteście łatwo pociągani przez grzech. Często w ży­ciu stajecie się jego ofiarami.

g Pierwsza rzecz, którą powinniście uczynić, to uznać grzech za zło i natychmiast żałować za niego aktem czystej i nadprzyrodzonej miłości.

h Ileż Moich dzieci nie uznaje już grzechu za zło. Często przyjmują go jako dobro i przez to pozwalają mu wniknąć do swoich dusz, serc i życia. Potem stają się już niezdolne do żalu i żyją stale zara­żone tą poważną chorobą.

i. Powinniście się uciekać do lekarstwa przygotowanego wam przez miłosierdzie Jezusa: do sakramentu pojednania.

j Częste spowiadanie się nigdy nie było tak konieczne, jak w tych czasach. Dziś spowiedź znikła z życia wielu Moich dzieci, które utraciły zwyczaj spowiadania się. Jest to znakiem kryzysu, przez który przechodzi Kościół.

k Także za waszym pośrednictwem, Moi najmilsi synowie, chcę doprowadzić w Kościele sakrament pojednania do jego pierwotnej wspaniałości. Chcę, aby wszystkie Moje dzieci przychodziły licz­nie do tego źródła łaski i Bożego miłosierdzia. Was, Moi umiło­wani, zapraszam do częstej spowiedzi, o ile możliwe - do cotygo­dniowej.

l Proszę was o wchodzenie do konfesjonału, aby być do dyspozycji wszystkich potrzebujących tego sakramentu.

m Pouczajcie wszystkich wiernych o konieczności korzystania z tego sakramentu, szczególnie gdy znajdują się w stanie grzechu śmier­telnego.

n Oto lekarstwo, którego potrzebujecie, jeśli chcecie kroczyć drogą łaski Bożej i świętości. Dzięki niemu pójdziecie za Niebieską Mamą, pociągającą was śladem Swego niebiańskiego zapachu.

o Zostaniecie też przyobleczeni w Mój blask, a życie Jezusa będzie mogło zakorzenić się głęboko w waszym istnieniu.

p Z tego afrykańskiego kontynentu kieruję dziś do wszystkich - z matczynym niepokojem - Moje zaproszenie do kroczenia drogą miłości i świętości, do walki z szatanem i wszystkimi jego poku­sami. Wkrótce, za waszym pośrednictwem, będę mogła osiągnąć zwycięstwo, gdy zmiażdżę głowę piekielnego Smoka, który dzisiaj podstępnie zastawia na was pułapki.

 

Pan Jezus do Alicji Lenczewskiej (Słowo Pouczenia)

 

Czw. 18.XI.93. godz. 20,45 bł. Karoliny Kózkówny
Czuwaj, dziecko, by nie zaskakiwały cię pokusy. Walkę toczy szatan o każdą myśl twoją i każde poruszenie serca. Wszystko, co budzi smutek, żal, niechęć, niepokój pochodzi od niego. Wszystko to jest atakiem na twoją duszę, by zniszczyć czystość i świętość, do których cię prowadzę. Dlatego pragnę miłości i adoracji, by cię schronić. Dla ciebie tego pragnę, bo wtedy jesteś bezpieczna. W duszy pełnej Boga nie ma miejsca dla pokus podsuwanych przez szatana. Człowiek sam w sobie nie jest zły. Jest tylko bardzo słaby i ślepy. I tak, jak pierwsi ludzie w Raju, musi wybierać między posłuszeństwem
Bogu a posłuszeństwem szatanowi. Kolejne wybory i decyzje kształtują go i rodzą, jako dziecko Moje albo, jako dziecko Złego.
Życie na ziemi to czas walki o duszę. Nie ma schronienia od tej walki, ani wytchnienia jedynie we Mnie, gdy twoje serce pulsuje Miłością.

 

Wiedz także to, że każde przeciwstawienie sobie ludzi, każda nieprzyjaźń, każdy podział i wzajemna nieżyczliwość, jest dziełem szatana. Szczególnie, gdy dotyczy to ludzi, którzy powołani zostali do współdziałania w budowaniu Moich dzieł miłości, by pociągać i umacniać innych. Ci atakowani są najbardziej.

 

Wszyscy ludzie powołani są do budowania Królestwa Bożego na ziemi. Wszyscy powinni stanowić Jedno we Mnie, Wszystkich powinna łączyć Miłość. To, co jest temu przeciwne pochodzi od szatana i jest jego dziełem przynoszącym zniszczenie i ból.

 

Obserwuj świat i rozpoznawaj znaki czasu. Obserwuj swoją duszę, swoje serce i umysł i rozpoznawaj, co się w nich dzieje i skąd przychodzi. Bądź czujna, dziecko Moje i walcz, a odpoczywaj i nabieraj mocy tylko we Mnie.

 

MODLITWA WIERNYCH

 

Zanieśmy nasze prośby do Pana Boga

 

1. Za Kościół święty, aby przekazywał wiarę jako skarb najcenniejszy wszystkim ludziom dobrej woli

2. Za naszego papieża Franciszka, aby dostrzegając obłudę wśród chrześcijan, umiał ją piętnować

3. Módlmy się za święte kobiety: matki, żony, narzeczone, matki chrzestne, babcie, aby na wzór świętej Moniki na modlitwie oddawały z zaufaniem Panu Bogu wszystkie osoby, które kochają

4. Módlmy się za uczestników pielgrzymki do Medjugorie, aby każdy dzień stawał się okazją do zbliżania się do Królestwa Bożego

6. Módlmy się za naszych zmarłych, aby krew Zbawiciela oczyszczała ich z popełnionych win

7. Módlmy się za wszystkie osoby nam bliskie, życzliwe, goszczące nas, opiekujące się nami na trasie pielgrzymki, za Ivo, za kierowców, by Pan Bóg wynagradzał im ich życzliwość i poświęcenie

 

28 sierpnia 2018

 

wtorek

WSPOMNIENIE ŚW. AUGUSTYNA, BISKUPA I DOKTORA KOŚCIOŁA (CZYTANIA Z DNIA)

WTOREK XXI TYGODNIA ZWYKŁEGO, ROK IIPIERWSZE CZYTANIE  (2 Tes 2,1-3a.14-17)Ostrzeżenie przed fałszywymi naukami Czytanie z Drugiego listu świętego Pawła Apostoła do Tesaloniczan. W sprawie przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i naszego zgromadzenia wokół Niego, prosimy was, bracia, abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański. Niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi. Po to wezwał was przez głoszenie nasze Ewangelii, abyście dostąpili chwały Pana naszego Jezusa Chrystusa. Przeto, bracia, stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji, o których zostaliście pouczeni bądź żywym słowem, bądź za pośrednictwem naszego listu. Sam zaś Pan nasz Jezus Chrystus i Bóg, Ojciec nasz, który nas umiłował i przez łaskę udzielił nam niekończącego się pocieszenia i dobrej nadziei, niech pocieszy serca wasze i niech utwierdzi we wszelkim czynie i dobrej mowie. Oto słowo Boże. PSALM RESPONSORYJNY  (Ps 96,10.11-12.13)Refren: Pan Bóg nadchodzi, aby sądzić ziemię.  Głoście wśród ludów, * że Pan jest królem.  On tak świat utwierdził, że się nie zachwieje; * będzie sprawiedliwie sądził ludy.  Niech się radują niebiosa i ziemia weseli, * niech szumi morze i wszystko, co je napełnia.  Niech się cieszą pola i wszystko, co na nich rośnie, * niech wszystkie drzewa w lasach wykrzykują z radości.  Przed obliczem Pana, który już się zbliża, * który już się zbliża, by sądzić ziemię.  On będzie sądził świat sprawiedliwie, * a ludy według swej prawdy. ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ  (Hbr 4,12)Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja. Żywe jest słowo Boże i skuteczne,  zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.  Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja. EWANGELIA  (Mt 23,23-26)Biada obłudnikom Słowa Ewangelii według świętego Mateusza. Jezus przemówił tymi słowami:  „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są zdzierstwa i niepowściągliwości. Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta”. Oto słowo Pańskie.

 

Módlmy się za Kościół święty, by głosząc Ewangelię ukazywał piękno serca Jezusowego

Módlmy się za papieża Franciszka, biskupa Slavko Petricia, aby mówiąc o Medjugorie zawsze szukali światła Ducha Świętego i strzegli czystości wiary

Módlmy się za ludzi złej woli, ulegających wpływowi szatana, kłamiącym, aby opamiętali się i naprawili szkody

Módlmy się za pielgrzymów przybywających do Medjugorie, aby swe życie oddawali Chrystusowi z pomocą Najświętszej Maryi Panny

Módlmy się za zmarłych, aby otrzymali Boże przebaczenie i radość życia z Bogiem

Módlmy się za uczestników naszej pielgrzymki, opiekunów, kierowców, o dobre owoce pielgrzymki

 

 

KOMENTARZ

Groźna choroba duszy

Obłuda to groźna choroba duszy, która atakuje wszystkich, bez wyjątku. Naiwnością byłoby sądzić, że obłudni są tylko jacyś „oni”, zwykle stojący wyżej od nas. Obłuda atakuje, kiedy zaczynasz pozwalać sobie na kłamstwo. Początkowo są to zwykle niby nic nieznaczące półprawdy. Żeby lepiej wypaść, mieć spokój, pokazać się. Obłudnik gra na scenie rolę kogoś, kim nie jest. Niestety, obłuda jest zaraźliwa – trzymając się blisko człowieka obłudnego, coraz częściej zaczynasz posługiwać się kłamstwem, niedomówieniem, manipulacją. Dzisiejszy patron, św. Augustyn, nazywał ją występkiem diabelskim, bo obłudnik ustawicznie dąży do tego, żeby zwodzić i mącić.

Panie Jezu, strzeż mnie przed groźną pokusą obłudy. Dopomóż żyć w Twoim świetle, bym nie bał się postępować w prawdzie.

287

Proszę wszystkich o poświęcenie się

a Rozważajcie niewypowiedzianą chwilę Zwiastowania. Archanioł Gabriel został posłany, aby przyjąć Moje «tak» - dla zrealizowania odwiecznego planu Bożego Odkupienia. Rozważajcie wielką ta­jemnicę Wcielenia Słowa w Moim dziewiczym łonie, a zrozumie­cie, dlaczego proszę was o poświęcenie się Niepokalanemu Sercu.

b Tak, Ja Sama objawiłam Moją wolę w Fatimie, gdy ukazałam się w 1917 roku. Wiele razy prosiłam o to poświęcenie się Moją córkę Łucję, która żyje jeszcze na ziemi, aby wypełnić powierzoną jej przeze Mnie misję. W ciągu ostatnich lat domagałam się tego usil­nie również poprzez przesłanie powierzone Mojemu Kapłań­skiemu Ruchowi. Dziś znowu proszę wszystkich o poświęcenie się Mojemu Niepokalanemu Sercu.

c Przede wszystkim prosiłam o to Papieża Jana Pawła II, Mojego pierwszego umiłowanego syna. Dokonuje on tego w sposób uroczysty z okazji dzisiejszego święta, po napisaniu do Biskupów świata, aby uczynili to samo w łączności z nim.

d Niestety, nie wszyscy Biskupi przyjęli to zaproszenie. Szczególne okoliczności nie pozwoliły jeszcze Ojcu Świętemu poświęcić Mi wyraźnie Rosji, o co wiele razy prosiłam. Jak wam już powie­działam, to poświęcenie Mi zostanie dokonane, gdy krwawe wy­darzenia będą się już wypełniać.

e Błogosławię odważny akt Mego Papieża. Zechciał powierzyć Memu Niepokalanemu Sercu świat i wszystkie narody. Przyjmuję to z miłością i wdzięcznością. Ze względu na ten akt obiecuję przyczynić się do znacznego skrócenia godzin oczyszczenia, a próbę uczynić lżejszą.

f Proszę jednak o to poświęcenie także wszystkich Biskupów, ' wszystkich Kapłanów, wszystkie osoby zakonne i wszystkich wiernych. Jest to godzina, w której Kościół powinien się zgroma­dzić w bezpiecznym schronieniu Mojego Niepokalanego Serca.

g  Dlaczego prosiłam was o poświęcenie?

h Gdy jakaś rzecz zostaje poświęcona, nie używa się jej już do in­nych celów, lecz przeznacza do użytku sakralnego. Tak dzieje się, gdy jakiś przedmiot przeznacza się do kultu Bożego.

i Może tak być również z osobą, kiedy zostaje powołana przez Boga do oddawania Mu doskonałej czci. Prawdziwym aktem waszego poświęcenia się jest chrzest.

j Przez ten sakrament, ustanowiony przez Jezusa, udzielana jest wam łaska, która włącza was w porządek życia wyższego niż natu­ralne, to znaczy - w porządek nadprzyrodzony. Dzięki temu uczestniczycie w Bożej naturze, wchodzicie we wspólnotę miłości z Bogiem, a wasze czyny nabierają nowej wartości. Przewyższa ona ich wartość naturalną, gdyż mają prawdziwą wartość Bożą.

k Po chrzcie jesteście przeznaczeni do doskonałego uwielbiania Przenajświętszej Trójcy i poświęceni, by żyć w miłości Ojca, na­śladować Syna i trwać w pełnym zjednoczeniu z Duchem Świę­tym.

l Cechą charakterystyczną aktu poświęcenia jest jego pełnia. Kiedy poświęcacie się, jesteście oddani całkowicie i na zawsze.

m Prosząc zatem was o poświęcenie się Memu Niepokalanemu Sercu, daję wam do zrozumienia, że powinniście zdać się na Mnie zupełnie, w sposób całkowity i stały, abym mogła rozporządzać wami zgodnie z wolą Bożą.

n Macie powierzyć się całkowicie, oddając Mi wszystko. Nie po­winniście Mi dawać tylko niektórych rzeczy, zachowując jeszcze coś dla siebie. Macie prawdziwie i całkowicie należeć do Mnie.

o Nie powinniście też zdawać się na Mnie tylko od czasu do czasu ani na tak długo, jak wam się podoba, lecz - na zawsze.

p Podkreślając ten ważny aspekt całkowitej i trwałej przynależności do Mnie, waszej Niebieskiej Mamy, proszę o poświęcenie się Mojemu Niepokalanemu Sercu.

q  Jak powinniście żyć tym poświęceniem się?

r Jeśli rozważycie niewypowiedzianą, wspominaną dziś przez Ko­ściół tajemnicę, zrozumiecie, w jaki sposób należy żyć poświęce­niem się, o które was poprosiłam.

s Słowo Ojca z miłości całkowicie zdało się na Mnie. Po Moim «tak» zstąpiło do Mojego dziewiczego łona.

t   Zdało się na Mnie, chociaż jest Bogiem.

u Odwieczne Słowo, druga Osoba Trójcy Przenajświętszej, ukryło się i schroniło po Wcieleniu w małej siedzibie, którą w cudowny sposób przygotował Duch Święty- w Moim dziewiczym łonie.

v Zdało się na Mnie w Swoim człowieczeństwie tak głęboko, jak czyni to każde dziecko w odniesieniu do swojej mamy. Od niej oczekuje wszystkiego: krwi, ciała, oddechu, pokarmu i miłości, aby codziennie wzrastać - najpierw w jej łonie, a potem przez lata, po narodzeniu, zawsze przy swojej matce.

w Jako Matka Wcielenia jestem również Matką Odkupienia, które w nim miało swój przedziwny początek.

x Jestem głęboko zjednoczona z Moim Synem Jezusem i współpra­cuję z Nim w Jego zbawczym dziele. Czynię to w okresie Jego dzieciństwa, młodości i trzydziestu lat Jego ukrytego życia w Na­zarecie, w czasie Jego publicznej działalności, podczas Jego bole­snej Męki i pod Krzyżem, gdzie składam ofiarę i cierpię z Nim. Zbieram również Jego ostatnie słowa miłości i bólu, przez które daje Mnie jako prawdziwą Matkę całej ludzkości.

y Umiłowani synowie wezwani do naśladowania we wszystkim Jezusa, ponieważ jesteście Jego sługami, naśladujcie Go także w Jego całkowitym oddaniu się Niebieskiej Mamie. Oto dlaczego proszę was, byście Mi się ofiarowali przez wasze poświęcenie się.

z Gdy to uczynicie, będę mogła być dla was Matką, uważną i trosz­czącą się - zgodnie z planem Bożym - o wasz wzrost, abyście wła­ściwie wykorzystali w waszym życiu wielki dar kapłaństwa, do którego zostaliście wezwani. Będę was uczyć każdego dnia coraz lep­szego naśladowania Jezusa, który powinien stać się waszym jedy­nym wzorem i największą miłością. Będziecie Jego prawdziwymi narzędziami, wiernymi współpracownikami Jego Odkupienia.

A Dzisiaj jest to konieczne dla uratowania całej ludzkości, tak chorej i tak oddalonej od Boga i od Kościoła.

B Pan może ją ocalić nadzwyczajną interwencją Swojej miłosiernej Miłości. Wy, Kapłani Chrystusa i Moi umiłowani synowie, zosta­liście wezwani do tego, by stać się narzędziami tryumfu miłosier­nej Miłości Jezusa.

C Dzisiaj jest to nieodzowne dla Mojego Kościoła, który musi być uleczony z ran niewierności i odstępstwa, aby powrócić do odno­wionej świętości i wspaniałości.

D Niebieska Mama chce uzdrowić Kościół przez was, Moi Kapłani. Uczynię to wkrótce, jeśli pozwolicie Mi działać w was i jeśli ule­gle i z prostotą zdacie się na Moje miłosierne macierzyńskie dzia­łanie.

E Dlatego dziś pełnym bólu błaganiem proszę was wszystkich o poświęcenie się Mojemu Niepokalanemu Sercu.

 

POZOSTAWAĆ NA RĘKACH MATKI

 

Do tego, byśmy mogli we wszystkim wypełniać wolę Bożą, konieczne jest zakochanie się w Bogu. Człowiek w Nim zakochany jest „szalony" i w swoich pragnieniach, i w tym, co robi.
Do takiej szalonej miłości Boga chce prowadzić nas nasza duchowa Matka - Maryja. Stąd nasze całkowite oddanie się Jej staje się drogą ku najgłębszej miłości Boga.
Ta, która z woli swojego jedynego Syna jest naszą duchową Matką, kocha nas tak, jak kochała Jezusa jako człowieka.
Wypełniając swoje posłannictwo Matki, Maryja już od momentu Wcie­lenia oddana była całkowicie do dyspozycji Syna. Jej życie było służbą i życiem dla Niego.

Matka i mistrzyni naszego życia

Teraz na mocy testamentu z krzyża Jej nowym posłannictwem jest macierzyństwo duchowe wobec każdego z nas. Odtąd żyje Ona dla nas, troszczy się o nas i pozostaje całkowicie do naszej dyspozycji.
Już od momentu naszego poczęcia Maryja poprzez nasze ziemskie matki, którym wyjednuje potrzebne łaski, jest przy nas i służy nam. Ona jest przy nas o wiele bardziej niż nasze matki ziemskie, których możliwości są ograniczone.
Matka Niebieska jest „do dyspozycji" każdego swojego dziecka cały czas, jest jakby na każde jego zawołanie.
Gdy zaczniesz patrzeć na swoje życie w świetle wiary, dostrzeżesz, że:
to Ona wstawała do ciebie w nocy, karmiła cię, pielęgnowała i czuwała przy tobie w każdej chwili twojego życia;
to Ona troszczyła się o ciebie poprzez lekarza, który cię leczył i poprzez wszystkich, którzy wyświadczyli ci jakiekolwiek dobro;
to za Jej przyczyną spotkałeś na swojej drodze tak wiele ludzkiej do­broci i serca.
Maryja, która jest stale przy tobie i troszczy się o twój wszechstronny rozwój, w sposób szczególny troszczy się o twój rozwój duchowy.
Ona jest Matką i Mistrzynią twojego życia duchowego.
Jej najgłębszym pragnieniem jest wzrastanie w tobie Chrystusa, tak by w twoim sercu nie było już miejsca dla ciebie samego, a tylko dla Niego i Jego woli.
O naszej modlitwie, a tym samym i więzi z Bogiem decyduje otwarcie się na Bożą miłość - postawa zawierzenia, prostoty i pokory ewangelicznego dziecka. Jednak w okresie narastających oschłości i ciemności wiary może pogłębiać się nasza letniość. Wówczas na przekór wszystkiemu, czego będziemy doświadczać, powinniśmy szukać dróg nieustannego ożywiania naszego ducha modlitwy.
Gdy tracimy poczucie obecności Boga, powinniśmy tym usilniej starać sieje przywoływać. Mogą temu służyć np. pewne obrazy Bożej miłości ku nam.

„Niesieni na rękach Maryi"

Jednym z takich obrazów może być dostrzeżenie siebie na rękach Maryi, którą Chrystus oddał nam za Matkę. Słowa: „Niewiasto, oto syn Twój" (J 19,26), oznaczają, że odtąd Maryja będzie kochała wszystkich ludzi tak, jak kochała swojego jedynego Syna jako człowieka. Od tej chwi­li Jej dzieckiem jest nie tylko Jezus, jest nim również wskazany św. Jan i odtąd Jej dziećmi są wszyscy ludzie.
Miłość matki wobec dziecka objawia się m.in. poprzez jej gesty. Takim gestem, wyrażającym szczególną formę miłości, jest wzięcie na ręce. Kiedy matka bierze dziecko na ręce, okazuje mu swoją czułość. Jest to gest przytulenia do serca i jednocześnie gest wywyższenia - uniesienia dziecka do wysokości własnej twarzy. Dziecko podniesione do twarzy matki czuje się bezpieczne i tak wielkie jak ona.
Jeżeli dana nam za Matkę Maryja nosiła swojego jedynego Syna na rękach, to „nosi też i nas".
Skierowane do Niej słowa: „Niewiasto, oto syn Twój" można więc tłumaczyć: Moja Matko, od dziś będziesz opiekowała się wszystkimi ludźmi i wszystkich będziesz „nosiła na rękach jako swoje dzieci, tak jak Mnie nosiłaś". Słowa zaś skierowane do Jana: „Oto Matka twoja", mogą oznaczać: Janie, od dziś masz szczególne prawo do korzystania z przywileju dziecka Maryi - do „pozostawania w ramionach mojej i twojej Matki".

Gdy patrzysz na wizerunek Matki Bożej, możesz za każdym razem przypominać sobie, że tak jak Jezus jest na Jej rękach, tak również - bez żadnej przesady - i ty.
Przyjęcie tej prawdy wymaga szaleństwa wiary i postawy ewangelicz­nego dziecka. Człowiek, który nie ma w sobie postawy duchowego dzie­cięctwa, nie uzna jej i nie przyjmie.
Gdy jednak, zdobywając się choćby na odrobinę szaleństwa wiary, przyjmiesz tę tajemnicę Bożej miłości, zaczniesz czerpać z niej pociechę i radość, pozwalającą ci przeżywać z dziecięcą wiarą nawet najtrudniejsze chwile twojego życia.

„Pozostawanie na rękach Maryi" ważnym elementem życia duchowego
To, że Maryja „nosi cię na rękach", jest czymś obiektywnym, niezależnym od twojej wiary. Słowa Chrystusa: „Oto syn Twój", oznaczają przecież obiektywną prawdę o macierzyństwie Matki Bożej wobec wszystkich ludzi, bez względu na to, czy ktoś tę prawdę uznaje, czy nie. Tak więc niezależnie, czy wierzysz w to, czy nie, czy pamiętasz o tym, czy nie, jesteś „na rękach Maryi".
Uznanie tej prawdy może stać się punktem wyjścia dla twojego otwar­cia się na Boga i Jego miłosierdzie.
Może stać się istotnym elementem twojego życia duchowego.

Świadomość, że jesteś „na rękach Matki Bożej", pozwoli ci trwać w obecności Boga z niezachwianą wiarą w Jego miłość. Wiara ta nie musi wiązać się z przeżyciami emocjonalnymi. Na pewnych etapach życia we­wnętrznego możesz niczego nie odczuwać, a mimo to będzie ona stanowiła szczególnie ważny element twojego życia wewnętrznego.
Jeżeli zaś tej prawdy nie przyjmiesz albo szybko o niej zapomnisz, to sam będziesz skazywał się na niepotrzebne udręki wynikające z twojej postawy człowieka duchowo starego. Człowiek duchowo stary chce sam rozwiązywać swoje życiowe problemy, a zanurzając się przy tym w wielo­rakim złu tego świata, grzeszy i wystawia się na dalsze pokusy szatana. W konsekwencji sam skazuje się na cierpienie. Gdyby w jego postawie była mądrość ewangelicznego dziecka, nie musiałby cierpieć z własnej winy.
Mądrość dziecka wyraża się m.in. w uznaniu, że cała jego „wielkość" bierze się stąd, iż to mama unosi je wysoko na rękach. Dziecko, które zapomniałoby o tym i zaczęło uważać, że jest tak wielkie jak mama, przy­właszczając sobie to wyniesienie, bardzo szybko mogłoby spaść z rąk matki, co mogłoby okazać się tragiczne w skutkach.

Przywilej „pozostawania na rękach Maryi"

Matka Boża, otaczając nas szczególną miłością, też „wynosi nas wy­soko", czyni to jednak tak, że my często nie zdajemy sobie sprawy z tego, komu nasze wyniesienie zawdzięczamy.
Gdy jednak z woli Boga Maryja wybiera kogoś na swoje szczególne narzędzie, wówczas bardzo wyraźnie pokazuje mu jego maleńkość i to, że to Ona „unosi go na swoich rękach". Jeżeli więc uświadamiasz sobie ma­cierzyńską rolę Maryi w swoim życiu, to jest to szczególna łaska.
Dlaczego ją otrzymujesz? - pozostanie to tajemnicą Bożych wyborów. Czymś oczywistym jest jednak, że łaska zobowiązuje. Nie otrzymuje się talentów, by zakopać je w ziemi, ale żeby zgodnie z wolą Bożą posłużyć się nimi do naszego uświęcenia. Dlatego proś Maryję, by świadomość, że je­steś „noszony przez Nią na rękach", przenikała całe twoje życie.

„Pozostawanie na rękach Maryi" w kontekście codzienności

Oczywiście, świadomość ta będzie różnicowała się w zależności od etapów w życiu duchowym - na jednych może być umacniana odczuciami emocjonalnymi, a na innych będzie wypływała już z samej tylko wiary.
Tą wielką tajemnicą Bożej miłości winna być w sposób szczególny przeniknięta twoja modlitwa.
Przeświadczenie, że z woli Boga jesteś „na rękach Maryi", winno to­warzyszyć twojemu uczestnictwu we Mszy św. i twoim spowiedziom. W tym duchu możesz prowadzić rozmyślanie, możesz modlić się modlitwą celnika czy jakąkolwiek inną formą modlitwy; również kiedy modlisz się za innych, proś o ich otwarcie na tę niepojętą Bożą łaskę. 
Przeświadczenie to powinno towarzyszyć też wszystkim twoim co­dziennym czynnościom. Pamiętaj, że niezależnie, czym się zajmujesz, czy czymś bardzo poważnym, czy sprawami błahymi, „pozostajesz na Jej rę­kach". „Na Jej rękach" pracujesz, jesz obiad, pijesz herbatę, „na Jej rę­kach" zasypiasz i śpisz.
Staraj się każdy dzień rozpoczynać od aktu wiary w to, że Bóg w swo­jej niezgłębionej miłości ku tobie chce, by Maryja nosiła cię tak, jak nosiła Jego jedynego Syna.


„Pozostawanie na rękach Maryi" w kontekście grzechu

Maryja nie wypuszcza cię ze swoich rąk również wtedy, gdy grze­szysz. Inaczej grzech mógłby stać się dla ciebie katastrofą nieodwracalną. Wiara w „pozostawanie na Jej rękach" sprawia, że łatwiej ci powstać i wrócić do życia w łasce, że jeden twój grzech nie pociąga za sobą lawiny następnych.
Ręce Matki Bożej są tym szczególnym miejscem, w którym po każdym grzechu możesz odrodzić się.
„Na Jej rękach" łatwiej poznasz swoją słabość i to, że sam nie jesteś zdolny do naśladowania Chrystusa.
Oczywiście, musisz pamiętać, że kiedy grzeszysz, Maryja bardzo boleśnie przeżywa spowodowaną twoim grzechem udrękę Chrystusa. Gdy po­niewierasz własną godność i znieważasz Boga, który tak nieskończenie cię umiłował, kiedy gardzisz Jego miłością, dla Niej musi to być czymś niewypowiedzianie bolesnym. Jednak mimo wielkiego cierpienia Ona nie wypuszcza cię ze swoich rąk. Gdyby pozostawiła cię wtedy samemu sobie, zgi­nąłbyś.
Może często będzie ci trudno w to uwierzyć, ponieważ nie będziesz odczuwał Jej obecności. Ale taki brak odczucia i ciemności wiary Bóg może dopuszczać - by twoja wiara wzrastała.
Maryja, często nie będzie dawała ci odczuć swojej obecności, bo przecież Jej działanie jest działaniem samego Boga a Jej dłonie symbolizują miłosierne ręce Ojca, w których jako Jego dzieci przebywamy i jesteśmy podtrzymywani w istnieniu. 
Maryja wobec krzyżowanego Syna
Gdy Jezus na oczach Maryi niósł krzyż, Ona nie próbowała nieść go razem z Nim w sensie dosłownym, ponieważ wiedziała, że wola Boża jest inna.
A czyż nie chciała Mu wtedy pomóc?

Czy wtedy nie kochała Go?
- Wiedziała jednak, że najlepiej pomaga Mu, pełniąc wolę Bożą. Ponie­waż Bóg chciał, by Matka jego Syna wspierała Go w dźwiganiu krzyża du­chowo, a nie fizycznie, Ona w pełni te Bożą wolę uszanowała.

Gdy krzyżowano Jezusa, Ona nie zasłaniała Jego przybijanych dłoni swoimi ani nie starała się wyciągać wbitych w Jego dłonie i nogi gwoździ, choć takie zachowanie mogłoby być zupełnie zrozumiałe. Matka przecież o wiele bardziej wolałaby cierpieć sarna, niż patrzeć na cierpienia dziecka. I kiedy umierał na krzyżu, nie próbowała robić niczego, co mogłoby Mu przynieść ulgę w Jego cierpieniach fizycznych. Wiedziała, że Bóg Ojciec godzi się na tę straszliwą udrękę i samotność Syna, dlatego i Ona towarzy­szyła Mu w sposób bardzo dyskretny.
Maryja nie pomagała Chrystusowi w sposób widoczny tak jak Cyrenejczyk, ponieważ wolą Bożą było, by udzielił Mu pomocy ktoś do tego przymuszony.
Z woli Bożej pozostawała w pewnym oddaleniu, choć to właśnie Ona towarzyszyła Mu najgłębiej we wszystkim, przez co przechodził; choć gdy przybijano Chrystusa do krzyża, Ona duchowo razem z Nim była krzyżowana.

Maryja wobec naszego krzyżowania

Tak Maryja prawdopodobnie będzie zachowywała się również wobec ciebie.
Kiedy dźwigasz krzyż swoich oczyszczeń i tego wszystkiego, co Bóg dopuszcza, byś nawrócił się i zmienił, gdy stary człowiek w tobie przybijany jest do krzyża, Ona jest przy tobie i pomaga ci, choć ty nie zawsze jesteś w stanie odczuć to czy zobaczyć. Maryja postępuje tak dlatego, że szanuje tajemnicę Bożej woli wobec ciebie.
Ty też musisz w jakimś stopniu zaznać tego, czego zaznał Jezus, który przeszedł przez gorycz samotności i opuszczenia przez swoich umiłowanych uczniów.
Kiedy niesiesz krzyż, Ona „niesie cię na swoich rękach" razem z two­im krzyżem, niezależnie czy to odczuwasz, czy nie.

Bóg, aby umożliwić ci wzrastanie w wierze, nie będzie objawiał ci wszystkiego do końca, również tego, że „jesteś noszony na rękach" przez Maryję, w czym wyraża się Jego niepojęta miłość wobec ciebie.
Nie dziw się więc, że Matka Boża „nosi cię na rękach" w sposób tak dyskretny, że nie daje ci odczuć swojej obecności nawet wówczas, gdy to zdaje się osłabiać cię w twojej walce z niewiernością i grzechem.
Uwierz, że również gdy przyjdzie ci umierać, będziesz umierał „na Jej rękach". Ona sama przeprowadzi cię przez granicę życia i śmierci.

Gdy w chwili śmierci dostrzeżesz w sobie przepaść zła, nie przerażaj się, bo wierząc, że „pozostajesz w rękach" Matki Bożej, będziesz pozostawał w rękach Bożego miłosierdzia. Wtedy bardziej niż kiedykolwiek będziesz w nim cały zanurzony.

Maryja, tak jak trzymała w swoich rękach zdjęte z krzyża ciało Chry­stusa, tak będzie trzymała i ciebie. Śmierć jest czymś, co nas przeraża, jest momentem zapewne ostatecznych i największych ciemności, ale jeżeli bę­dzie w tobie postawa dziecięctwa i wiara, że Bóg kocha cię pomimo twojej nicości, to ten ostatni moment twojego życia nie będzie cię przerażał.
Choćbyś w czasie tych największych ciemności - które będą dla ciebie szczególną Bożą łaską - wołał podobnie jak Chrystus: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił" (Mt 27,46), nie zapominaj, że jesteś „w Jej ramionach".

Zawsze, gdy cierpisz, Ona cierpi razem z tobą, ale znając o wiele bar­dziej niż ty sens cierpienia, oczekuje, że i ty uwierzysz, iż wszystko, co cię spotyka, jest daną ci przez Boga łaską. Cierpienie może uwolnić cię od twoich różnorodnych przywiązań, może też zburzyć twoją nieprawdziwą wizję świata i Boga, a tym samym przybliżyć cię do Niego.
Maryja jest formą, w której jesteśmy duchowo kształtowani. Proces ten dokonuje się stopniowo i trwa całe życie, aż po dopełnienie się w mo­mencie śmierci. Gdy w chwili śmierci nie będziesz jeszcze w pełni duchowo ukształtowany, to proces ten będzie musiał dokonywać się dalej w czy­śćcu. Bóg jednak chce, byś uświęcił się, to znaczy został w pełni ukształto­wany w formie, jaką jest Maryja, już tu na ziemi.
Jeśli będziesz jednoczył się z wolą Bożą do końca, będziesz krzyżowany. A gdy dane ci będzie dojść do tak wielkiego stopnia zjednoczenia z Jezusem w Jego męce, że będziesz umierał w wielkim cierpieniu, w sa­motności i opuszczeniu, Maryja będzie z tobą, tak jak była ze swoim jedy­nym Synem.

Będąc synem, masz prawo do takiej relacji z Maryją, jaka istniała po­między Nią a Jezusem w Jego ludzkiej naturze. Jesteś synem przybranym, ale na mocy testamentu z krzyża masz wszystkie przywileje prawdziwego Syna.
Poznając miłość Maryi, poznasz, jak bar­dzo kocha cię Bóg, bo to On przez Nią oka­zuje ci swoją miłość.
Maryja jest Tą, która pośredniczy w przekazywaniu nam miłości Boga.

Odkrywając tę niepojętą miłość, będziesz chciał na nią odpowiedzieć i wtedy możesz dojść do pełnego zjednoczenia z Chrystusem.
Byłaby to największa łaska, jaką tu na ziemi możesz być obdarzony.

źródło tekstu: Ruch Rodzin Nazaretańskich

 

29 sierpnia 2018 środa

MĘCZEŃSTWO ŚW. JANA CHRZCICIELA  - WSPOMNIENIE OBOWIĄZKOWEPIERWSZE CZYTANIE  (Jr 1,17-19)Mów wszystko, co ci rozkażę Czytanie z Księgi proroka Jeremiasza. Pan skierował do mnie następujące słowa: „Przepasz swoje biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym ci czasem nie napełnił lękiem przed nimi. A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną ze stali i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą, mówi Pan, by cię ochraniać”. Oto słowo Boże. PSALM RESPONSORYJNY  (Ps 71, 1-6.15ab i 17)Refren: Usta me głoszą Twoją sprawiedliwość.  W Tobie, Panie, ucieczka moja, * niech wstydu nie zaznam na wieki.  Wyzwól mnie i ratuj w Twej sprawiedliwości, * nakłoń ku mnie swe ucho i ześlij ocalenie.  Bądź dla mnie skałą schronienia * i zamkiem warownym, aby mnie ocalić,  bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą. * Boże mój, wyrwij mnie z rąk niegodziwca.  Bo Ty, mój Boże, jesteś moją nadzieją, * Panie, Tobie ufam od młodości.  Ty byłeś moją podporą od dnia narodzin, + od łona matki moim opiekunem, * Ciebie zawsze wysławiałem.  Moje usta będą głosiły Twoją sprawiedliwość * i przez cały dzień Twoją pomoc.  Boże, Ty mnie uczyłeś od mojej młodości * i do tej chwili głoszę Twoje cuda. ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ  (Mt 5,10)Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości,  albowiem oni będą nazwani Synami Bożymi.  Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja. EWANGELIA  (Mk 6,17-29)Ścięcie Jana Chrzciciela Słowa Ewangelii według świętego Marka. Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: „Nie wolno ci mieć żony twego brata”. A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał. Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: „Proś mnie, o co chcesz, a dam ci”. Nawet jej przysiągł: „Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa”. Ona wyszła i zapytała swą matkę: „O co mam prosić?” Ta odpowiedziała: „O głowę Jana Chrzciciela”. Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: „Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela”. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce. Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie. Oto słowo Pańskie.

KOMENTARZ

Przepaska na oczy

Gdyby nie złożona w porywie namiętności publiczna obietnica, być może król Herod nie zdecydowałby się zamordować Jana Chrzciciela. Choć kazał go uwięzić, to jednak szanował jako człowieka sprawiedliwego i świętego. Wpadł jednak w pułapkę, którą sam na siebie zastawił. Tak działa pokusa. Dlatego jednym z fundamentów życia chrześcijańskiego jest unikanie okazji do grzechu. Święty Alfons Liguori mawiał, że Szatan drwi sobie z wszelkich postanowień i przyrzeczeń człowieka, jeśli ten nie porzuci okazji do grzechu. Okazja działa bowiem jak przepaska na oczy – zasłania wszelkie dobre postanowienia i obietnice.

Boże, racz wyniszczyć we mnie wszystkie źródła grzechu. Chroń przed tym, co do zła prowadzi. Strzeż przed pułapkami Złego.

 

 

1.   Módlmy się za papieża Franciszka o odważne serce dla niego, by wypominał z miłością i stanowczością grzech zwłaszcza tym, którzy posiadają dużą władzę

2.   Módlmy się za Kościół w naszej ojczyźnie, by nigdy nie zabrakło odważnych głosicieli Ewangelii duchownych i świeckich, którzy nie będą bali się narazić ludziom dalekim od Boga

3.   Módlmy się za współczesnych męczenników z krajów gdzie muzułmanie w szatański sposób atakują wyznawców Jezusa, aby nie zabrakło im miłości w sercu, a ich świadectwo, by rodziło kolejne pokolenia kochających Jezusa

4.   Módlmy się za małżeństwa po rozwodach, by opierając się na łasce Bożej umieli w najbardziej możliwy sposób naprawiać złe skutki rozwodów

5.   Módlmy się za dzieci i młodzież, by słuchali tylko tych, którzy uczą ich prawdziwej miłości opartej na wartości krzyża Chrystusa

6.   Módlmy się za zmarłych, aby krew Zbawiciela była dla nich napojem oczyszczającym

7.   Módlmy się za pielgrzymów modlących się w Medjugorie, w ty również za nas, aby czas bliskości z Maryją zaowocował przyjęciem Ducha Świętego tak jak stało się to w przypadku św. Elżbiety – matki Jana Chrzciciela


l. MODLITWA ZAWIERZENIA

Słowo zawierzenie" kryje w sobie szczególną treść. Ukazuje ją Jan PawełII w encyklice Redemptoris Mater, kiedy mówi o przekazanym nam z Krzyża testa­mencie Chrystusa. Przeanalizowanie jej może dopomóc w głębszym zrozumieniu i właściwym przyjęciu ofiarowanego nam przez umierającego Odkupiciela daru zawierzenia nas Maryi. Przedstawiane refleksje mówią, ku czemu przyjęcie tego daru prowadzi i ukazują we­wnętrzną postawę, jaka powinna temu towarzyszyć.

 

Zawierzenie jako wejście w komuniężycia z Maryją

W swoim testamencie z Krzyża Chry­stus powierza Maryję Janowi, Jana natomiast zawierza Maryi (zob. RM 45).

Powierzając swoją Matkę uczniowi, zo­bowiązuje go do otoczenia Jej synowską troską i zapewnienia koniecznej opieki. Za­wierzając zaś Jana Maryi, wprowadza go w stanowiący istotę macierzyństwa jedy­ny i niepowtarzalny związek osób" (RM 45). W myśl rozważań Ojca Świętego słowo zawierzenie" określa szczególną osobową relację, jaka pojawia się w wy­niku odpowiedzi na mi­łość - relację prowadzącą do ko­munii życia.

Wypowiedziane z Krzyża słowa: Oto Matka twoja" () 19,27), kieruje Chrystus do każdego z nas. Na Golgocie, w tym naj­ważniejszym momencie w dziejach ludz­kości, dokonało się zawierzenie nas Maryi. Słowa Chrystusowego testamentu, pisze Jan PawełII, ustanawiają niejako miejsce Maryi w życiu uczniów Chrystusowych. Mówią one (...) o nowym macierzyństwie Matki Odkupiciela. Jest to macierzyństwo duchowe, które zrodziło się w głębi tajem­nicy paschalnej Odkupiciela świata.

(...) U stóp Krzyża ma początek to szczególne zawierzenie człowieka Bogaro-dzicy, które w ciągu dziejów Kościoła na różne sposoby bywało podejmowane i wyrażane" (RM 45).

Św. Jan w odpowiedzi na ten niezwy­kły dar Chrystusa wprowadza Maryję w swoje własne życie: bierze Jądo siebie".

W tekście greckim - wyjaśnia Ojciec Święty - wyrażenie «wziąć do siebie» ma szersze znaczenie niż przyjęcie Maryi przez ucznia tylko w sensie mieszkania i gościnności w jego domu; określa raczej jakąś wspólnotężycia, która ustala się po­między tymi dwiema osobami na mocy słów konającego Chrystusa" (RM 45, przyp. 130).

Słowa testamentu Chrystusa zobowią­zują do odpowiedzi każdego Jego ucznia - do odpowiedzi na wzór św. Jana. A odpowiedzieć za przykładem św. Jana na Chrystusowe zawierzenie nas Maryi

to wprowadzić Ją w nasze życie, to wprowadzić Jaw sposób szcze- gólny w nasze życie we­wnętrzne;

to wprowadzić ją do naszego serca, podobnie jak przyjmując Eucharystię wpro­wadzamy Chrystusa, który przemienia na­sze ciało w żywe tabernakulum;

to wejść w tak głęboką międzyosobową relację z Matką Jezusa, która może stawać się swoistą jednościążycia - komu­nią osób.

Przyjęcie daru zawierzenia zapoczątko­wuje zatem zupełnie nowy etap w naszym życiu. Konieczna jest jednak do tego włściwa wewnętrzna postawa.

Zawierzenie Maryi ucznia grzesznego i bezradnego

Kiedy św. Jan stał pod Krzyżem, był zapewne wewnętrznie zmiażdżony nie tyl­ko dokonującym się na jego oczach dra­matem męki i śmierci Chrystusa, ale w jakimś stopniu również widokiem własnej duchowej nędzy. On, uczeń szczególnie przez Chrystusa umiłowany, spoczywający w czasie Ostatniej Wieczerzy na jego pier­si, w chwilę później, w Ogrodzie oliw- nym, gdzie Jezus przeżywa udrękę agonii, nie odpowiada na jego gorące i ponawia­ne wezwania do czuwania i modlitwy. W momencie zaś największego zagrożenia razem z innymi Apostołami ucieka, pozo­stawiając Mistrza w rękach prześladowców. Wprawdzie po pewnym czasie wraca i wraz z Piotrem idzie za Nim, ale z da­leka" (J 18,15; Mt 26,58). Nie stanął on przy Mistrzu podczas procesu. Również w czasie drogi krzyżowej to nie on pomaga Jezusowi dźwigać krzyż ani żaden z Apo­stołów, których Jezus powołał w sposób szczególny do pójścia za Nim drogą krzy­ża i od których móg

MODLITWA ZAWIERZENIA JAKO MODLITWA CZTERECH  PRZEPAŚCI

Mówiąc o modlitwie zawierzenia w for­mie obrazowej, można nazwać ją np. modlitwą czterech przepaści; pierwszy zaś jej element przepaścią grzeszności i bez­radności.

Tak jak św. Jan zawierzony został Maryi, kiedy uświadomił sobie własną sła­bość i kiedy uznając swoją grzeszność, ufnie stanął w obliczu Ukrzyżowanego, tak i nas Chrystus, jak można przypuszczać, zawierza swojej Matce, kiedy, naśladując postawę Jego umiłowanego ucznia, z ufno­ścią odkrywamy przed Nim naszą grze­szność.

Przepaść grzeszności i bezradności

Elementem fundamentalnym modlitwy zawierzenia jest, coraz pełniejsze pozna­wanie i uznawanie prawdy o naszej grzesz­ności, którąśw. Paweł wyraża w stwier­dzeniu: A ja jestem cielesny, zaprzedany w niewolę grzechu" (Rz 7,14). Uznanie bowiem własnej grzeszności i doświadcze­nie bezradności w walce ze skłonną do zła cielesnością, jeżeli jest powiązane z ufnością w Boże miłosierdzie, czynią w nas miejsce dla pochylającego się nad nami Boga - przepaść grze­szności przyzywa dal­sze przepaści.

Gdy stając przed Bogiem, będziesz ufnie oskarżał się ze swoich grzechów, Jezus, tak jak stało się to w przypadku św. Jana, grzesznego i bezradnego, jak można przypuszczać, zawierzy cię Maryi. U początku zawierzenia leży przepaść grzeszności, ponieważ człowiek grzeszny i w swojej grzeszności bezradny potrze­buje Maryi. Jezus chce, by to właśnie grze­sznik tworzył wspólnotężycia z Jego Matką, która pragnie pochylać się ku naj­głębszej ludzkiej nędzy.

Jeżeli Pan Bóg nie oszczędza ci widze­nia coraz to nowych sfer twojej duchowej nędzy, to - choć jest to dla ciebie trud­nym doświadczeniem niewoli grzechu" -stajesz przed szansą wybrania drogi mo­dlitwy zawierzenia.

Jakże często widzimy, że choć chce­my kierować się wolą Bożą, wciąż ulega­my własnej woli czy np. względom ludz­kim; choć chcielibyśmy być wyrozumiali i troskliwi w stosunku do innych, nadal pozostajemy egocentrykami; choć chcemy być radośni i ufni, często smucimy się i ulegamy pokusie beznadziejności; choć chcemy przylgnąć do Boga, w gruncie rzeczy, ulegając własnej słabości, ulegamy niewoli ciała. Również nasza modlitwa jest zwykle pełna rozproszeń. Nawet w czasie Mszy św., adoracji czy rozmyślania zaczy­namy myśleć o problemach rodzinnych, o kimś bardzo nam bliskim, o interesujących nas wydarzeniach politycznych bądź sa­mochodach, komputerach itd. A przecież taka modlitwa to cudzołożenie" z bożka­mi, czym w sposób szczególny ranimy Boga.

Kiedy doświadczając owładnięcia du­chem tego świata, zaczniesz tracić dobre mniemanie o sobie, poznasz, jak bardzo potrzebujesz pochylenia się nad tobą da­nej ci za Matkę Maryi.

Jeżeli zechcesz w tej sytuacji modlić się modlitwą zawierzenia, będziesz musiał podjąć najpierw trud trwania przed Bo­giem w prawdzie. Mogą ci w tym dopo­móc m.in. rozważania ukazujące przepaść naszej grzeszności poprzez pewne obrazy, jak np.: obraz coraz pełniej odsłanianego nam grobu pobielanego; obraz morza martwego, w którym giną strumienie udzielanych nam łask; skalnego masywu na­szej stale wypiętrzającej się pychy; zakochanego w sobie          narcyza;

żebraka cuchnącego" grzechem czy obraz duchowego trądu.'

Bóg, który chce, byśmy żyli w praw­dzie, odsłaniając przed nami przepaść na­szej grzeszności, czyni to jedynie w tym celu, byśmy w odpowiedzi tym pełniej Mu zaufali. Gdyby nie spodziewał się tym większej ufności, nie odsłoniłby przed nami przepaści naszej nędzy - by nie doprowadzić nas do grzechu Judasza. Jed­nakże odkrywana przez nas przepaść grze­szności wraz z pojawiającą się wówczas gorycząświadomości naszej duchowej nędzy i zniewolenia grzechem mogą przez zbytnie           skoncentrowanie

się na sobie prowadzić do smut­ku, rezygnacji czy wręcz rozpaczy.

-   Dlaczego   pomimo   podejmowanych wysiłków pogłębiania życia wewnętrznego ciągle smucimy się, widząc nasze zło? Dla­czego  poznawanie  naszej  nędzy tak bar­dzo  nas  przytłacza? 

Przepaść ufności

Z głębokości wołam do Ciebie, Pa­nie" (Ps 130,1)- Podejmując modlitwę za­wierzenia, staraj się z głębin swojej nico­ści ufnie wołać do Boga. Samo bowiem uznanie własnej nędzy nie otwiera jeszcze na przepaść Jego miłosierdzia. Dopiero te dwie ludzkie przepaści przyzywają Go.

Aby modlitwa zawierzenia zaczęła przenikać twoje życie, musi być w tobie coś z postawy owcy b e z r a d -n e j czy ewangelicznego dziecka, coś z postawy celni­ka Zacheusza, który pomimo świadomości, że był wielkim grzesznikiem, pragnął przynajmniej zobaczyć Jezusa, coś z postawy ufającemu ojcu            syna

marnotrawnego, ufnej Sa­marytanki, bezgranicznie ufającej kobiety kananejskiej, coś z postawy ewangelicznego żebraka czy człowieka z nadzieją oczekującego na oczyszczenie we Mszy ś w.2

A wówczas, kiedy rozum i zmysły będą podpowiadać ci, że Bóg, widząc twoje grzechy, opuścił cię, twoja wola, umac­niana wzrastającą w twoim sercu ufnością, zaprzeczy temu. Może być przecież tak, że w chwilach, gdy Bóg będzie szczegól­nie blisko ciebie, ty będziesz czuł się zupełnie opuszczony. On bowiem chce, byś starał się wierzyć wbrew sugestiom własnych odczuć, a nawet wbrew suge­stiom rozumu - chce twojego wznoszenia się ku szaleństwu u f n o ś -c i.

Oczywiście, jest to proces długotrwały i ściśle uzależniony od otwarcia na łaskę. Jeśli spostrzeżesz, że jest w tobie opór przed takim szalonym zaufaniem, proś Maryję, by Ona dopomagała ci jak naj­częściej wyznawać Bogu: Boże, ja chcę Ci zaufać. Wówczas, kiedy zdobędziesz się na tego typu postawę, będzie ona wyra­żała twoją przepaść ufności.

W modlitwie zawierzenia chodzi o 'bezgraniczną ufność w to, że w sytuacji uznawanej naszej duchowej nędzy Mary­ja, pochylając się ku nam grzesznikom, będzie tworzyła z nami komuniężycia.

Ja, który poznałem swoją grzeszność, z dziecięcą ufnością zawierzam się Jej, nie prosząc o jakieś doczesne dobra dla sie­bie; ja usuwam się, chcę zniknąć - a b y to Ona mogła we mnie królować, a przez Nią Bóg.

Modlitwa zawierzenia, która rodzi się, gdy doświadczając głębi nicości, wołasz do Boga, bo czujesz się bezradny, bo wi­dzisz, że bez Jego szczególnej interwencji nie dźwigniesz się ze swojego zła, będzie wyrażała się wtedy twoją ufnością w to, że w tej sytuacji On za pośrednictwem Maryi sam w t obie i za cie­bie3 żyje, że On sam przezwycięża twój grzech, że w tobie i za ciebie modli się, pracuje. Wszystko to może zaistnieć, jeżeli twoja ufność będzie stawała się pewnością wiary.

Przez osobową komunię z Matką Bożą już nie my żyjemy, ale Ona w nas, a przez Nią Chry­stus. O takiej osobowej komunii daje świadectwo św. Paweł, kiedy mówi: Te­raz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus" (Ga 2,20).

3 Powtarzające się odtąd w tekście sformuło­wanie za mnie" może wymagać pewnego komen­tarza. Egzystencja chrześcijańska - wyjaśnia przypis Biblii Poznańskiej (1975) do Ga 2,20 - prowadzi do „śmierci dla siebie. Dzięki temu faktowi [może zaistnieć] wspaniała jedność Chrystusa i Jego wy­znawcy, tak że powiedzieć on może: już nie ja żyję, lecz Chrystus we mnie żyje. Tu jest funda­ment jedności z Bogiem, wspólnoty życia z Nim i chrześcijańskiej mistyki". Jeżeli umieram dla siebie i wchodzę w komuniężycia z Chrystusem, mogę - unikając jakiegokolwiek związku z kwietyzmem -pragnąć podporządkowania swoich aktów woli Jego aktom, by stawać się narzędziem i móc z ufnością prosić: Ty zrób to za mnie. Wówczas wolno nam wierzyć,

3o sierpnia 2018 czwartek

CZWARTEK XXI TYGODNIA ZWYKŁEGO, ROK II

PIERWSZE CZYTANIE  (1 Kor 1,1-9)

Pozdrowienie Koryntian i dziękczynienie

Początek Pierwszego listu świętego Pawła Apostoła do Koryntian.

Paweł, z woli Bożej powołany na apostoła Jezusa Chrystusa, i Sostenes, brat, do Kościoła Bożego w Koryncie, do tych, którzy zostali uświęceni wespół ze wszystkimi, którzy na każdym miejscu wzywają imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa, ich i naszego Pana. Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego i od Pana Jezusa Chrystusa.
Bogu mojemu dziękuję wciąż za was, za łaskę daną wam w Chrystusie Jezusie. W Nim to bowiem zostaliście wzbogaceni we wszystko: we wszelkie słowo i wszelkie poznanie, bo świadectwo Chrystusowe utrwaliło się w was, tak iż nie brakuje wam żadnego daru łaski, oczekując objawienia się Pana naszego Jezusa Chrystusa. On też będzie umacniał was aż do końca, abyście byli bez zarzutu w dzień Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wierny jest Bóg, który powołał nas do wspólnoty z Synem swoim Jezusem Chrystusem, Panem naszym.

Oto słowo Boże.


PSALM RESPONSORYJNY  (Ps 145,2-3.4-5.6-7)

Refren: Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu. 

Każdego dnia będę Ciebie błogosławił 
*
i na wieki wysławiał Twoje imię. 
Wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały, 
*
a wielkość Jego niezgłębiona. 

Pokolenie pokoleniu głosi Twoje dzieła 
*
i zwiastuje Twoje potężne czyny. 
Głoszą wspaniałą chwałę Twego majestatu 
*
i rozpowiadają Twoje cuda. 

Mówią o potędze Twoich dzieł straszliwych 
*
i głoszą Twoją wielkość. 
Przekazują pamięć o Twej wielkiej dobroci 
*
i cieszą się Twą sprawiedliwością.


ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ  (Mt 24,42a.44)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Czuwajcie i bądźcie gotowi, 
bo w chwili, której się nie domyślacie, 
Syn Człowieczy przyjdzie. 

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.


EWANGELIA  (Mt 24,42-51)

Wezwanie do czujności

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby się włamać do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.
Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby na czas rozdawał jej żywność? Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. Zaprawdę powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem.
Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: «Mój pan się ociąga», i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Każe go ćwiartować i z obłudnikami wyznaczy mu miejsce. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”.

Oto słowo Pańskie.

KOMENTARZ

Przyjście Pana

Pan na pewno przyjdzie. Nie wiemy jednak, kiedy to nastąpi. Dlatego powinniśmy być zawsze gotowi na spotkanie z Nim. W tych trzech prostych stwierdzeniach moglibyśmy streścić przesłanie przypowieści o czujnym gospodarzu. Pierwsze pokolenia chrześcijan żywiły głębokie przekonanie, że objawienie się Chrystusa w chwale i triumf Kościoła są blisko, a sąd Boży nastąpi już wkrótce. Podobne nastroje wzmagały się w ludziach w szczególnych momentach dziejowych, na przełomach wieków i tysiącleci, będąc wyśmienitą pożywką dla rozmaitych sekt. Niewiele miały one wspólnego z autentycznym przesłaniem Ewangelii, w której Kościół – zgodnie ze słowami Chrystusa – widzi przede wszystkim zachętę do osobistego i wspólnotowego nawrócenia.

Przyjdź, Panie Jezu, wołam razem z całym Kościołem. Wierzę, że Twoje przyjście w Bożej chwale będzie objawieniem się potęgi miłości.


1.  Módlmy się za papieża Franciszka, by był pasterzem czujnym i zawsze przestrzegał przed złem grzechu każdego kto zechce go słuchać

2.  Módlmy się za biskupa Slavko, naszego biskupa Tadeusza, by byli wiernymi apostołami Jezusa Chrystusa

3.  Módlmy się za chorych, aby zrozumieli jak wielkie dobro rodzi się wtedy gdy ofiarują swe cierpienie Ojcu w niebie jako wynagrodzenie za grzechy współczesnego świata

4.  Módlmy się za umierających, by bbyli przygotowani przez drobrą spowiedź, Namszczenie horych, Komunię i serce pełne miłości na spotkanie ze Zbawicielem

5.  Modlmy się za tych, którzy w dostatkach pokładają ufność, aby zrozumieli swój błąd i zaczęli grodzić skarby u Pana Boga w postaci modlitw, dobrych czynów i serca wdzięcznego względem Boga

6.  Módlmy się za zmarłych, aby przyjmowali owoce śmierci iż zmartwychwstania Zbawiciela

 

7.  Módlmy się za ns pielgrzymujących do Matki Bożej, by jej polecnie „zróbcie wszystko co Syn wam powie” było natchnieniem do podejmowania czynów podobających się Jezusowi

Przepaść wdzięczności

W modlitwie zawierzenia przepaść grzeszności i ufności winny prowadzić do przepaści wdzięczności, wyrażającej naj­wyższy stopień naszego zaufania Bogu - naszą pewność wiary. Jeżeli będziesz żył ze świadomością, że przez ciebie doko­nuje się wielkie zło, to będziesz chciał wierzyć nie tylko w to, że Maryja, której oddałeś się, to zło naprawi, ale i w to, że Ona już je naprawia. A jeżeli twoja ufność stanie się pewnością wiaty, to zrodzi  się w tobie również wielka wdzięczność.

W sytuacji doświadczania bezmiaru własnej grzeszności możesz wtedy ograni­czać swoją modlitwę zawierzenia do sa­mego tylko słowa: dziękuję".

Podejmując modlitwę zawierzenia, sta­raj się dziękować Maryi za to, że to Ona w tobie żyje Ewangelią, że to Ona pełni w tobie Jego wolę. Wówczas nie musisz już rnówić: Maryjo, módl się za mnie, Ty sama oczekuj we mnie na Eucharystię, Ty żyj we mnie, ale możesz powiedzieć: dziękuję Ci, Maryjo, że we mnie i za mnie modlisz się, że we mnie i za mnie pa­trzysz z miłością na swojego Syna ukryte­go w Najświętszym Sakramencie, że we mnie i za mnie oczekujesz na Eucharystię i uczestniczysz w niej, że we mnie i za mnie żyjesz.

Bóg będzie pozostawał w relacji z nami za zasłoną wiary zarówno w czasie modlitwy, jak i w naszej codzienności. Modlitwa zawierzenia powinna zatem przenikać nie tylko te sfery naszego życia, które tradycyjnie uchodzą za sfery ducho­we, ale także inne, nawet sytuacje najbardziej zwyczajne. Również w tych zwykłych sytuacjach sta­raj się mówić: Maryjo, dziękuję Ci, że we mnie i za mnie pracujesz, że we mnie i za mnie zajmujesz się moim dzieckiem, słuchasz tych, z którymi rozmawiam, że we mnie i za mnie modlisz się za nich, uśmiechasz się do nich itd. Tym słowem: dziękuję" będziesz mógł wyrazić Maryi przepaść swojej ufnej wdzię­czności. Możesz dziękować Matce Bożej za to, że za ciebie gotuje obiad, pierze, sprząta, czesze się czy myje. Te zwykłe, prozaiczne czynności, tak na po­zór mało znaczące z punktu widzenia życia wewnętrznego, jeżeli wykonywane są jako forma pełnienia woli Bożej (bo prze­cież Bóg, stwarzając nas ludźmi, dał nam ciało, które wymaga pewnej troski i oso­bistej higieny), też stają się wówczas bez­cennymi aktami miłości Boga. Nie ma ta­kich, dziedzin naszego życia - z wyjąt­kiem grzechu - które dzięki modlitwie za­wierzenia nie mogłyby stawać się aktami miłości.

W miarę jak w ramach tej modlitwy zaczniemy ufać, że w miejsce powodo­wanego przez nas zła za przyczyną Maryi dokonuje   się   dobro,   zniknie   z   naszego życia przygnębienie  i  smutek.

Maryja, która w wyniku naszej modli­twy zawierzenia będzie kochała Boga w nas i za nas, sprawi, że każda nasza czyn­ność będzie ukierunkowana na pełnienie Jego woli - wówczas zaś w naszym życiu zacznie zanikać czynność własna, by w jej miejsce mogła po­jawić się chłonna           bier­ność. Jeżeli to bowiem Matka Boża, a przez Nią Bóg będzie w nas i za nas żył, to w takiej sytuacji będziemy rzeczy­wiście stawali się bierni dla czynności wła­snej, a chłonni na Jego działanie.

Coraz wyraźniejsze dostrzeganie, że nasza czynność własna jest sprzeniewie­rzaniem się Bogu, może sprawić, że za­czniemy odczuwać przed nią lęk, że za­czniemy bać się momentu, w którym prze­staniemy przyzywać Maryi, momentu, w którym zaczniemy działać po swojemu.

Skoro Matka Boża jest dana ci jako Ta, poprzez któr

 

31 sierpnia 2018 piątek

PIĄTEK XXI TYGODNIA ZWYKŁEGO, ROK II


PIERWSZE CZYTANIE  (1 Kor 1,17-25)

Mądrość świata i mądrość Boża

Czytanie z Pierwszego listu świętego Pawła Apostoła do Koryntian.

Bracia:
Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża. Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia.
Napisane jest bowiem: „Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę”. Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata?
Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. Tak więc gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi.

Oto słowo Boże.


PSALM RESPONSORYJNY  (Ps 33,1-2.4-5.10-11)

Refren: Pełna jest ziemia łaskawości Pana. 

Sprawiedliwi, radośnie wołajcie na cześć Pana, 
*
prawym przystoi pieśń chwały. 
Sławcie Pana na cytrze, 
*
grajcie Mu na harfie o dziesięciu strunach. 

Bo słowo Pana jest prawe, 
*
a każde Jego dzieło godne zaufania. 
On miłuje prawo i sprawiedliwość, 
*
ziemia jest pełna Jego łaski. 

Pan udaremnia zamiary narodów, 
*
wniwecz obraca zamysły ludów. 
Zamiary Pana trwają na wieki, 
*
zamysły Jego serca przez pokolenia.


ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ  (Łk 21,36)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie, 
abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym. 

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.


EWANGELIA  (Mt 25,1-13)

Przypowieść o dziesięciu pannach

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść:
„Podobne jest królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie oblubieńca. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły ze sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się oblubieniec opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły.
Lecz o północy rozległo się wołanie: «Oblubieniec idzie, wyjdźcie mu na spotkanie». Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: «Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną». Odpowiedziały roztropne: «Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie».
Gdy one szły kupić, nadszedł oblubieniec. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: «Panie, panie, otwórz nam». Lecz on odpowiedział: «Zaprawdę powiadam wam, nie znam was».
Czuwajcie więc
, bo nie znacie dnia ani godziny”.

Oto słowo Pańskie.


1.    Módlmy się za papieża Franciszka, by jego czuwanie na modlitwie było inspiracją dla wielu i rodziło w nim słowa i postawy, które będą rodziły owoce nawróceń wielu

2.    Módlmy się za naszego biskupa Tadeusza, za biskupa Slavko o odważne trwanie przy Chrystusie, który wzywa do czuwania

3.    Módlmy się za młode małżeństwa, by nie wartości materialne były dla nich najważniejsze, ale by ich skałą – oparciem była wola Boża rozpoznawana na modlitwie

4.    Módlmy się dzieci, które przyjdą na świat, by były oddawane Matce Bożej jako najlepszej Matce, która prowadzi wszystkich do Pana Boga

5.    Módlmy się za zmarłych, by nasze modlitwy pomogły im przyjąć łaskę Bożego miłosierdzia

 

6.    Módlmy się za nas pielgrzymów z Polski Iza pielgrzymów z całego świata, by w takich miejscach jak Medjugorie znajdowali znaki miłości Matki Bożej

 

CODZIENNA PRAKTYKA MODLITWY ZAWIERZENIA l JEJ ZNACZENIE

W codziennej praktyce modlitwa za­wierzenia winna stawać się wewnę­trzną postawą, którą będą wy­rażały nie tylko słowa, ale również we­wnętrzne akty woli czy wymowne w swej treści gesty.

jeżeli dzięki temu będzie ona przeni­kała całe nasze życie, możemy zacząć doświadczać jej niezwykłej skuteczności.

Formy wyrazu modlitwy zawierzenia

Przedstawione wcześniej teoretycznie rozróżnialne cztery elementy modlitwy zawierzenia w swojej istocie stanowią je- den prosty akt ufnego oddania się czło­wieka świadomego swojej grzeszności Maryi. Oddanie to, w Miarę jak będzie stawało się naszążyciową po­stawą, będzie prowadziło do widze­nia w osobowej komunii z Maryją jedynego sen­su całego naszego ż y -c i a, zarówno jego dziedzin religijnych, jak i tych, które wiążą się z naszą pracą zawodową, życiem rodzinnym, uczestnic­twem w życiu społecznym, kulturalnym itd. Modlitwa zawierzenia może zatem i powinna wyrażać się nie tylko w wypo­wiadanych w ciszy naszego serca słowach, ale także poprzez sam wewnętrz­ny akt woli, przez który przy­zywamy w naszej bezradności Maryję, by Ona przez nas i za nas prosiła Boga^ o to, czego świat najbardziej potrzebuje. Przez sam akt woli możemy nawet w chwili śmierci wyrazić swoją wdzięczność za to, że Maryja w nas i za nas przyjmuje krzyż cierpienia, że za nas uznaje prawdę o naszej grzeszności, o naszym zmarnowa­nym życiu, a jednocześnie z ufnością zwraca się do Boga, by On przyjął Ją samą w nas.

 

Ta forma modlitwy może też wyrażać się w naszych gestach. Na przykład wyciągając ku Maryi puste ręce, możemy tym gestem mówić: dzięku­ję Ci, Maryjo, że za mnie wyciągasz ku Bogu puste dłonie, że za mnie mówisz Mu o mojej ufności. Modlitwą zawierze­nia może być np. nasze spojrze­nie na Krzyż - spojrzenie, którym możemy dziękować Maryi, że to .Ona w nas i za nas adoruje Ukrzyżowa­nego i staje przed Nim w prawdzie.

Taką formę modlitwy możemy podej­mować już na początkowych etapach ży­cia wewnętrznego, bowiem również w sy­tuacji, gdy tylko po części poznajemy przepaść naszej grzeszności i gdy propor­cjonalnie do tego zarówno nasza ufność, jak i wdzięczność, a także świadomość kenozy są niewielkie, to i wówczas duże znaczenie ma choćby tylko sam wysiłek naszej woli. Będzie on jak ufne wołanie dziecka, które czując się bezradne, prosi rodziców, by to, czego ono nie potrafi, oni sami za nie zrobili. Taki wysiłek bę­dzie kształtował w nas autentyczną posta­wę duchowego dziecięctwa.

Prowadząca do komunii życia z Mary­ją modlitwa zawierzenia nie musi łączyć się z wyraźnąświadomością, że przez Maryję sam Bóg w nas i za nas działa. Ważne jest samo podejmowanie wysiłków, by ukształtować w sobie potrzebną do ta­kiej modlitwy postawę. Wysiłki te mogą jednak dokonywać się nieraz tylko w sfe­rze duchowej, bez rejestrowalnych dla nas odczuć czy doznań. Mogą nawet wyda­wać się nam bezowocne i jakby bez sen­su. Jeżeli jednak będziemy starali się anga­żować w taką modlitwę całą naszą wolę, to niezależnie od naszych subiektywnych odczuć jej owocność - która może oka­zać się widoczna jedynie dla kierownika duchowego - pojawi się.

Taka modlitwa nie musi wywoływać przeżyć emocjonalnych, które i tak zwyk­le szybko mijają - może zatem towarzy­szyć jej wewnętrzna oschłość. Modląc się tą formą modlitwy, możemy też nie mieć jasnej świadomości, że z powodu istnieją­cego w nas zła jesteśmy zawadą w roz­woju podejmowanych przez Kościół dzieł czy wręcz ich burzycielami. Nie musi to poruszać naszej wyobraźni i uczuć. Waż- ne, byś

Kiedy zaniedbujesz tę szczególną formę modlitwy

Gdy jakaś inicjatywa podjęta przez nas w imię Boże, z myślą o pełnieniu Jego woli nie udaje się nam, często pytamy: dlaczego?

- Przyczyną może być to, że podjęte zadanie chcieliśmy wykonać sami, że nie było w naszej postawie modlitwy zawierze­nia, która pozwoliłaby żyć i działać w nas Matce Bożej. Jeżeli nie sprawdzamy się np. w dziedzinie zadań wychowawczych, czy to wobec własnych dzieci, czy wobec osób, za które w jakimś innym sensie jesteśmy odpowiedzialni, to przyczyna może tkwić w tym, że zadania te podej­mujemy sami, bez odwoływania się do Maryi i bez umożliwiania Jej działania przez nas -że chcemy wy­pełniać je na drodze czynności własnej.

Jeżeli np. w trakcie przygotowania do wygłoszenia wykładu czy poprowadzenia rekolekcji nie ma w nas postawy modli­twy zawierzenia, to w dużej mierze jakby z góry minimalizujemy ich duchowe owo­ce, ograniczając naszą posługę do przeka­zania przede wszystkim treści intelektual­nych. Oczywiście, wtedy też pewne łaski Pan Bóg z naszą posługą może związać, ale nie tyle, ile mógłby ich udzielić, gdy­by narzędzie było bardziej otwarte; gdy­byśmy pozwolili Maryi dany wykład czy rekolekcje zarówno przygotować, jak i wygłosić.

Narzędzie powinno przez cały czas modlić się modlitwą zawierzenia, aby to Matka Boża mogła przybyć do słuchają­cych i żeby to Ona mogła przez nie mówić.

Jeżeli Matka Boża ukazuje komuś war­tość modlitwy zawierzenia to dlatego,  że chce pozwolić temu narzędziu współ­uczestniczyć w budowaniu i umacnianiu mistycznego Ciała Chrystusa. Z tym jed­nak wiąże się wielka odpo­wiedzialność. Na Sądzie Osta­tecznym może okazać się, że to z powo­du naszych grzechów zaniedbania tej mo­dlitwy nie dokonało się jakieś wielkie za­mierzone przez Boga dzieło. W tym przy­padku grzech zaniedbania może być o wiele większy niż inne grzechy popełnio­ne.

W konsekwencji naszych grzechów za­niedbania w zakresie modlitwy zawierze­nia może rodzić się zło trudne do osza­cowania. Być może, gdybyśmy modlili się tą formą modlitwy, inaczej wyglądałoby nasze życie rodzinne i nasza praca zawo­dowa. Może ktoś z naszych bliskich mógł­by uniknąć jakiejś tragedii. Taka modlitwa mogłaby powodować gruntowną przemia­nężycia zarówno naszych najbliższych, jak i przemianęśrodowiska, w którym żyjemy. Może w wyniku zaistniałych dzięki naszej komunii życia z Maryją aktów czy­stej miłości świat mógłby być uchroniony od wielu katastrof czy konfliktów zbrój- nych;   może  mogłoby  być   rozwiązanych wiele  problemów w łonie Kościoła.

W sytuacji, gdy zostałeś zawierzony Maryi, ale w swojej codzienności nie mo­dlisz się modlitwą zawierzenia, stajesz się jak bogacz, który doświadczając szczegól­nej ingerencji Boga w swoim życiu, wszy­stko zatrzymuje dla siebie. A przecież Maryja chce przez ciebie i za ciebie wypraszać Kościołowi i światu potrzebne •łaski, równieżłaski szczególne. Przez za­niedbywanie modlitwy zawierzenia może­my stawać się odpowiedzialnymi za sze­rzące się wokół nas zło. Możemy stawać się narzędziem niszczącym Kościół - mistyczne Ciało Chrystusa, podobnie jak w przypadku zatrucia krwi albo np. zani­ku jej czerwonych ciałek całe ciało czło­wieka narażone jest na zatrucie czy obu­marcie. Choć w odniesieniu do Ciała mistycznego taki duchowy rak krwi" nie jest-chorobąśmiertelną, ponieważ Ciało to jest niezniszczalne, tym niemniej może on to Ciało w sposób szczególny wyniszczać. Stąd w chwili śmierci może przyjdzie nam być rozliczonymi z tego dobra, które w konsekwencji braku naszego współdzia­łania z łaską

1 września 2018 sobota

SOBOTA XXI TYGODNIA ZWYKŁEGO, ROK II

PIERWSZE CZYTANIE  (1 Kor 1,26-31)

Chrystus stal się dla nas mądrością

Czytanie z Pierwszego listu świętego Pawła Apostoła do Koryntian.

Przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu. Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to, co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga.
Przez Niego bowiem jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem, aby jak napisano, „w Panu się chlubił ten, kto się chlubi”.

Oto słowo Boże.


PSALM RESPONSORYJNY  (Ps 33,12-13.18-19.20-21)

Refren: Szczęśliwy naród wybrany przez Pana. 

Błogosławiony lud, którego Pan jest Bogiem, 
*
naród, który On wybrał na dziedzictwo dla siebie. 
Pan spogląda z nieba, 
*
widzi wszystkich ludzi. 

Oczy Pana zwrócone na bogobojnych, 
*
na tych, którzy czekają na Jego łaskę. 
Aby ocalił ich życie od śmierci 
*
i żywił ich w czasie głodu.

Dusza nasza oczekuje Pana, 
*
On jest naszą pomocą i tarczą. 
Raduje się w Nim nasze serce, 
*
ufamy Jego świętemu imieniu.


ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ  (Por. Ef 1,17-18)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Niech Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa 
przeniknie nasze serca swoim światłem, 
abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania. 

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.


EWANGELIA  (Mt 25,14-30)

Przypowieść o talentach

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść:
„Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana.
Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął się rozliczać z nimi.
Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: «Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem». Rzekł mu pan: «Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana».
Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, i powiedział: «Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem». Rzekł mu pan: «Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię; wejdź do radości twego pana».
Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: «Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność».
Odrzekł mu Pan jego: «Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz w ciemności : tam będzie płacz i zgrzytanie zębów»”.

 

1.   Módlmy się za Kościół święty, by wszystkim pokazywał radość służenia Panu Boga na drodze powołania

2.   Módlmy się za papieża Franciszka, biskupa Slavko, biskupa Tadeusza o łaskę rozwagi, mądrości w służbie ludziom

3.   Módlmy się za ludzi obdarzonych wielkimi talentami, by służyli nimi ludziom pamiętając, że Pan Bóg sprawiedliwie osądzi ich życie

4.   Módlmy się za ubogich tego świata, by zrozumieli, że serce oddane Bogu jest największym bogactwem

5.   Módlmy się za poszukujących drogi życia, by zrozumieli że służba Bogu jest największym zaszczytem

6.   Módlmy się w intencji zmarłych, by Pan Bóg okazał im swe miłosierdzie ze względu na bolesną mękę Chrystusa

Módlmy się za nas, abyśmy owoce pielgrzymki przekazali wszystkim z którymi będziemy się spotykac na co dzień

IV. SYMBOLICZNE OBRAZY W MODLITWIE ZAWIERZENIA

Modlitwę zawierzenia, której poszcze­gólne elementy ukazane zostały poprzez symbolikę przepaści, mogą nam też przy­bliżać takie symboliczne obrazy, jak obraz ewangelicznego żebraka czy zaginionej owcy.

Modlitwa zawierzenia jako postawa ewangelicznego żebraka

Jeżeli przez modlitwę zawierzenia bę­dziemy coraz wyraźniej poznawali naszą duchową nędzę, będzie kształtowało to w nas postawę ewangelicznego żebraka - człowieka ubogiego w duchu, świadomego, że w obliczu Boga pozostaje zawsze z pustymi dłońmi, że poza własną grzesznością, poza tym, co brudne i cuchnące, sam z siebie nie ma Mu nic do zaofiarowania.

W miarę pojawiania się w twoim ży­ciu postawy ewangelicznego żebraka, za­czniesz przyjmować każdy przejaw Bożej miłości z wdzięcznością, bo ewangeliczny żebrak wie, że wszystko otrzymuje za dar-rno-z Bożego miłosier­dzia. Taki człowiek patrzy już na sie­bie bez złudzeń, dlatego Bóg może go tym hojniej obdarowywać; może udzielać mu nieustannie duchowej jałmużny", z której ewangeliczny żebrak żyje; z której żyje łaską chwili.

Postawę ewangelicznego żebraka ce­chuje głębokie poczucie wła­snej grzeszności - świa­domość, że w swojej moralnej i ducho­wej słabości jest on w każdej chwili zdol­ny do popełnienia każdego grzechu, jeże­li Bóg w swoim miłosierdziu go od tego nie zachowa.

Do takiego poczucia dochodzą na róż­nych drogach życia wewnętrznego święci, mimo że mogą oni już w ogóle nie upa­dać. Święci zdają sobie jednak sprawę, że dzieje się tak w wyniku szczególnej inter- wencji  Boga - że jest to cud Jego miło­sierdzia.

Taka postawa sprawia, że jesteśmy ma­łymi i pokornymi w objęciach Boga, uzna-ącymi   swą  słabość   i   ufającymi   do  zu­chwalstwa Jego  dobroci  ojcowskiej".4

Stwarza ona wewnętrzną dyspozycję do autentycznej modlitwy zawierzenia, w której ewangeliczny żebrak przyzywa żarliwie Boga, ponieważ doświadczając swojej nędzy, wie, że sam nie potrafi żyć życiem Chrystusa, Jego pragnieniami i Jego wolą. Ubogi w duchu żebrak wie, że w jego życiu odpowiedź na wezwanie do świętości możliwa jest jedynie wówczas, gdy to sam Bóg w nim i za niego będzie l ą realizował. Staje on przed Bogiem ze zdartą już z twarzy maską. Staje taki, ja­kim jest - cuchnący" grzechem.

Komunia życia z Maryją, prowadząca do życia w prawdzie, sprawi, że pozna­my, iż wszelkie dobro, jakie w naszym życiu zaistniało, jest dziełem Boga. l choć nasze współdziałanie jest ważne, to jed­nak w zestawieniu z działaniem Boga jest jak okruch wobec nieskończoności. To po­zwoli nam dostrzegać siebie jako tych naj­mniejszych, jako sługi nieużyteczne.

Świadectwem takiej postawy są wypo­wiedzi i życie św. Jana od Krzyża. Święty ten w swoich niezwykle bolesnych doświadczeniach na krótko przed śmiercią nie szukał już pociechy w niczym poza trwaniem przed Bogiem ze świadomością Ciasnej grzeszności i ufnością, że Bóg zbawi go nie z uwagi na jego zasługi, ale mocą zbawczej Ofiary Chry­stusa. Kiedy jeden z jego współbra­ci, chcąc go pocieszyć, zaczął mówić o dziełach, jakich dokonał on i trudach, ja­kie poniósł dla przeprowadzenia reformy zakonu karmelitów, ten przerwał mu, bła­gając: O nie, niech ojciec nie mówi o tym! Niech ojciec o tym nie mówi. Niech ojciec mówi mi o moich grzechach!" 5

Ta jakże wymowna prośba Świętego świadczy, że widział on już bardzo jasno, iż jedynie grzechy są bez wątpienia jego dziełem".

Do innego z braci, który też pociesza­jąc go zaczął odwoływać się do jego zasług, św. Jan powie stanowczo: Niech brat tak nie mówi. Zapewniam, że wszys­tkie moje uczynki są

Modlitwa zawierzenia jako modlitwa zaginionej owcy

Głębię przepaści Bożego miłosierdzia, okazywanego w sposób szczególny wiel­kim grzesznikom - tym, którzy najbardziej •śnią ogarniającą ich Bożą miłość - do-ze obrazuje ewangeliczna przypowieść : zaginionej owcy: Zbliżali się do Niego .. śzyscy celnicy i grzesznicy, aby Co słu-:nać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni .-. Piśmie: «Ten przyjmuje grzeszników i ada z nimi». Opowiedział im wtedy na­stępującą przypowieść: «Któż z was, gdy ~,a sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na ojstyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znaj-^zie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością -a ramiona i wraca do domu; sprasza :<rzyjaciół i sąsiadów i mówi im: 'Cieszcie -'•ęze mną, bo znalazłem owcę, która mi rginęła'»" (Lk 15,1-6).

Przypowieść ta mówi o stadzie dzie-.-. ięćdziesięciu dziewięciu owiec posłusz--vch pasterzowi. Są to owce wierne, zży­te z pasterzem i tworzące z nim jakby edność. Jego postać, głos, gesty są dla :/. iec pełne treści. Tam, gdzie idzie pa-r.erz, tam idzie stado. Te wierne pasterzo-.-, i owce symbolizują ludzi poddających ; ę we wszystkim działaniu Chrystusa i : .-.orzących jakby integralną jedność z Nim - osobową komunię.

Patrząc na nasze życie, z pewnością bez trudu dostrzeżemy brak takiej jedno­ści z Chrystusem, może poza chwilami, kiedy zachodzi ona jako wyraz szczegól­nego Bożego miłosierdzia nad nami. jakże często, zanurzając się w czynnoś­ci własnej - we własnym dzia­łaniu i we własnych myślach, może na­wet dobrych, ale nie odpowiadających temu, czego w danej chwili oczekuje od nas Pasterz, odchodzimy od stada. Jeżeli ktoś odpowiada na Boże wezwanie tylko w pewnym stopniu, to choćby z pozoru uchodził za lepszego od innych, w oczach Boga będzie wielkim grzesznikiem, bo taki człowiek może marnować o wiele więcej łask niż inni. Każdy, kto nie współpracuje z udzielaną mu łaską, jest jak owca zbun­towana i w konsekwencji odchodząca od stada. A wówczas, nawet jeżeli podążamy w tym samym kierunku co stado, ale włas­nymi ścieżkami, to też stajemy się owcą zagubioną, bo nie jesteśmy zespoleni z Pa­sterzem i nie tworzymy z Nim integralnej jedności. Odchodząc od Pasterza, zbacza­my z tej jedynej drogi, którą On sam nam wyznacza.

Owca zaginiona, zanim stanie się za-; nioną, najpierw jest zbuntowana. A for-~ą buntu, przejawiającego zwykle naszą :.chę, może być już samo pójście wła­sną drogą, co zdarza się nam tak często

-  co m.in. dzieje się zawsze, gdy oddając s'ę  czynności  własnej,   nie  podejmujemy ~odlitwy zawierzenia, do której wcześniej r ostaliśmy wezwani. W konsekwencji sta-eny się wówczas owcami  zagubionymi.

A co Chrystus, Dobry Pasterz, robi z owcą, która zbuntowała się i w swojej pysze wybrała inną - własną drogę?

- Koncentruje na niej swoją szczególną .a agę; pozostawia całą resztę owiec i oaimując się tylko nią, okazuje jej szcze­gólną czułość. Ona staje się przedmiotem ego największej miłości.

Za każdym razem, kiedy odchodzimy od stada, kiedy jesteśmy niewierni Bogu, r. a jemy się przedmiotem Jego największej -jfości. Owcę zbuntowaną i w konsekwencji zagubioną ~ a s t e r z bierze na r a -

-  i o n a.     Znalazłszy ją,  nie  prowadzi, i jak ma to miejsce w przypadku stada, -- e bierze ją na ręce. Gdyby bowiem taka najgorsza  z  owiec  była  prowadzona,  to ulegając swojej słabej woli, znów, jak można przypuszczać, wybrałaby własną drogę. Jeżeli Pasterz nie zespoli jej z sobą przez wzięcie na ramiona, to ona nie będzie chciała wrócić. Taka owca symbo­lizuje tych, którzy dzięki szczególnemu Bożemu światłu widzą, że nie ma w nich nawet dobrej woli, że to sam Bóg musi mieć za nich dobrą wolę.

Zagubiona owca oddaje duchowy stan .człowieka, który z głębin poznawanej nędzy wo