Droga Krzyżowa – to nabożeństwo nawiązujące do przejścia Pana Jezusa od miejsca skazania na śmierć (pretorium Piłata) na miejsce ukrzyżowania (wzgórze Golgoty). Droga Krzyżowa rozważana jest w 14 symbolicznych stacjach. Pismo Święte nie zawiera dokładnej trasy Drogi Krzyżowej, ale 9 spośród 14 stacji ma swą podstawę w ewangelicznych opisach męki Pańskiej.

W naszej Parafii Droga Krzyżowa o godz. 17.00. Prosimy, by po tym nabożeństwie uczestniczyć również we Mszy Świętej. Za udział w Drodze Krzyżowej możemy uzyskać odpust zupełny pod zwykłymi warunkami.

Rozważanie Drogi Krzyżowej, które zamieszczamy poniżej, to zapis objawień Pana Jezusa siostrze Józefie Menendez. Siostra pisała je - na polecenia Jezusa Chrystusa – bezpośrednio w trakcie tych objawień, dlatego są one jasne i zrozumiałe dla wszystkich.

stacja 1STACJA I – JEZUS SKAZANY NA ŚMIERĆ

„Cierniem ukoronowanego i w płaszcz purpurowy przywdzianego przywodzą Mnie żołnierze do Piłata, dręcząc Mnie na każdym kroku swymi krzykami, obelgami i szyderstwami…. Piłat, nie znajdując we Mnie żadnej zbrodni, zasługującej na karę, zaczął Mnie znowu badać, pytając dlaczego mu nie odpowiadam, choć wiem, że on ma wszelką władzę nade Mną.

 

Wtedy, przerywając milczenie, odrzekłem: „Nie miałbyś żadnej władzy, gdyby ci jej nie dano z góry, ale trzeba, aby wypełniły się Pisma!”. I zamilkłem na nowo, zawierzając się Ojcu Przedwiecznemu….

 

Piłat zaniepokojony ostrzeżeniem swojej żony, dręczony wyrzutami sumienia i obawą, że zbuntowany lud powstanie przeciw niemu, jeśli odmówi skazania Mnie na śmierć, ukazał Mnie tłumowi w tym godnym pożałowania stanie, do którego Mnie doprowadzano i zaproponował zwrócić Mi wolność i skazać zamiast Mnie Barabasza, znanego złodzieja. Ale tłum zawołał jednogłośnie z wściekłością: Niech umrze! Chcemy Jego śmierci, a uwolnienia Barabasza! O dusze umiłowane, patrzcie jak zrównano Mnie że złodziejem…, a raczej, jak postawiono Mnie niżej od najgorszego ze zbrodniarzy…. Słuchajcie wrzasków wściekłości, które podnoszą przeciw Mnie, żądając mojej śmierci. Zamiast uniknąć tej zniewagi, przyjąłem ją z miłości dla dusz i dla was…

 

Chciałem wam pokazać, że ta miłość prowadziła Mnie nie tylko na śmierć, ale skłoniła do przyjęcia wzgardy, hańby i nienawiści ze strony tych właśnie, za których miałem wylać tak obficie swą Krew. Potraktowano Mnie jako wichrzyciela, człowieka pozbawionego rozumu, szaleńca… Przyjąłem to wszystko z największą słodyczą i najgłębszą pokorą. Nie myślcie jednak, że nie czułem wtedy odrazy i bólu… Przeciwnie, chciałem, aby moja ludzka natura świadczyła tego wszystkiego, co wy odczuwać będziecie, aby mój przykład wzmocnił was we wszystkich sytuacjach życia. Dlatego też, kiedy wybiła dla Mnie ta bolesna godzina, od której tak łatwo przecież mogłem się być wyzwolić, nie tylko tego nie uczyniłem, ale przyjąłem ją miłośnie, aby spełnić wolę Ojca…, wynagrodzić Jego Chwałę…, odpokutować za grzechy świata i zyskać zbawienie dla wielu dusz.”

 

stacja 2

STACJA II – JEZUS BIERZE KRZYŻ NA RAMIONA

 

„Podczas gdy wieczna zguba Judasza pogrążyła moje Serce w przepaści smutku, kaci, nieczuli na mój ból, złożyli na moich umęczonych ramionach twardy i ciężki krzyż, na którym miała się dopełnić tajemnica Odkupienia świata. Aniołowie w niebie! Spojrzyjcie na tego Boga, przed którym pochylacie się w ustawicznym uwielbieniu… patrzcie jak Stworzyciel całej cudownej natury wstępuje na Kalwarię, obarczony świętym i błogosławionym drzewem krzyża, na którym odda swe ostatnie tchnienie!

 

Wy zaś, dusze, które chcecie Mnie wiernie naśladować, przypatrzcie się, jak ciało moje, wyczerpane tylu katuszami, posuwa się resztkami sił, krwią i potem zlane. Cierpi ono, a nikt nie współczuje jego boleści ! Prowadzi mnie tłum…. Żołnierze otaczają Mnie jak wilki, żądne pożarcia swej zdobyczy, i nikt nie ma litości nade Mną !

 

Idźmy do tych biednych dusz, które Mnie prześladują dlatego, że Mnie nie znają. Chcę im powiedzieć, kim Ja jestem, a kim są one: Jestem waszym Bogiem i waszym Ojcem, Waszym Stwórcą i Waszym Zbawicielem. Stworzeniami moimi jesteście, synami moimi, a także wykupionymi przeze Mnie, ponieważ za cenę mego życia i mojej Krwi wykupiłem was z niewoli i z tyranii grzechu. Macie duszę wielką, nieśmiertelną, stworzoną do szczęścia bez końca; wolę zdolną do dobrego, serce, które odczuwa potrzebę kochania i które chce być kochane… Jeśli w ziemskich i przemijających dobrach szukać będziecie zaspokojenia swoich pragnień, zostaniecie zawsze głodni i nigdy nie znajdziecie pokarmu, który by was nasycił. Żyć będziecie bez przerwy w walce z samym sobą, smutni, niespokojni, zmieszani…”

stacja 3STACJA III – JEZUS PO RAZ PIERWSZY UPADA POD KRZYŻEM

„Wyczerpanie Moje jest tak wielkie, a krzyż tak ciężki, że osłabiony upadam w połowie drogi… Patrzcie teraz na tych ludzi, pozbawionych wszelkich uczuć ludzkich, jak brutalnie Mnie podnoszą; jeden ciągnie Mnie za ramię, drugi za ubranie, przylepione do ran…., ten Mnie ściska za gardło …., tamten chwyta za włosy …, inni kopią i okładają razami pięści…, krzyż spada na Mnie, przygniatając Mnie swym ciężarem. Kamienie przydrożne ranią Mi twarz …. Piasek i pył z krwią zmieszany zasłania Mi oczy, przylega do oblicza: Stałem się istotą najbardziej wzgardzoną na świecie!

 

Mój pierwszy upadek otrzyma siłę dla nawrócenia się grzeszników zatwardziałych złem.

 

Wy wszyscy, co pogrążeni jesteście w złościach i co przez jakiś czas żyliście, błąkając się jak tułacze, z powodu zbrodni… Jeśli popełnione winy zatwardziły wam i zaślepiły serca…., jeśli dla dogodzenia swoim namiętnościom, popadliście w najbardziej gorszące grzechy…, ach, kiedy dusza wasza zda sobie sprawę ze swego stanu i kiedy bodźce lub wspólnicy waszych upadków opuszczą was, nie dajcie się ogarnąć rozpaczy ! Dopóki w człowieku zostaje choć jedno tchnienie życia, jeszcze uciekać się może do Miłosierdzia i błagać o przebaczenie.

 

Jeśli jesteś młody, a już złe prowadzenie się zdegradowało cię w oczach świata, nie lękaj się…! I chociaż świat słusznie uważa cię za zbrodniarza, gardzi tobą i opuszcza cię …, to przecież Bóg twój nie zgodzi na to, aby twoja dusza stała się łupem piekła…! Przeciwnie, pragnie On gorąco, abyś zbliżył się do niego, bo chce ci przebaczyć. Jeśli nie śmiesz do Niego mówić, to skieruj w Jego stronę wzrok swój i westchnienia swego serca, a wkrótce ujrzysz jak jego Dobra i Ojcowska ręka zaprowadzi cię do źródła przebaczenia i życia.

 

Jeśli większą część swego życia dobrowolnie spędziłeś w bezbożności lub obojętności i, znalazłszy się nagle na progu wieczności, usiłuje cię zaślepić rozpacz …, o, nie daj się oszukać, bo jest jeszcze czas na przebaczenie…! Choćby ci tylko sekunda życia pozostała, w tej sekundzie możesz jeszcze pozyskać życie wieczne! Jeśli twe życie, dłuższe lub krótsze, upłynęło w nieświadomości i błędzie …, jeśli byłeś przyczyną wielkiego zła dla ludzi, społeczeństwa, a nawet religii i jeśli przez jakiś zbieg okoliczności poznałeś nareszcie, że się mylisz…, nie daj się pogrążyć ciężarowi swych win i zła, którego byłeś narzędziem.

 

Dusza twoja, najgłębszym żalem przejęta, niech rzuci się w przepaść ufności i przybiegnie do Tego, który zawsze na ciebie czeka, aby ci wszystkie błędy życia twego przebaczyć.”

 

stacja 4STACJA IV – PAN JEZUS SPOTYKA SWOJĄ MATKĘ

„Idźcie jeszcze za Mną – zachęca i mówi Jezus o kilka kroków dalej spotkacie moją Najświętszą Matkę. Z sercem przenikniętym boleścią idzie naprzeciwko Mnie z dwóch powodów: najpierw, aby na widok swego Boga nabrać siły do cierpienia …, potem, aby przez swą heroiczną postawę dodać swemu Synowi odwagi do dokończenia dzieła Odkupienia.

 

Pomyślcie o męczeństwie tych dwóch serc: Moja Matka miłuje przecież swego Syna nade wszystko …, i nie tylko nie może Mu służyć, ale przeciwnie wie, jak bardzo Jej obecność powiększa moje cierpienia. Ja znowu na świecie najwięcej miłuję Matkę moją ! I nie tylko, że nie mogę Jej pocieszyć, ale żałosny stan, w którym Mnie widzi, sprawia Jej ból, podobny do mojego, ponieważ śmierć, którą Ja cierpię w moim ciele, Matka moja nosi w swoim Sercu.

 

Ach, Jej oczy nie mogą oderwać się ode Mnie, a moje, zaprószone i zakrwawione, zatrzymują się na Niej ! Nie pada ani jedno słowo, ale ile mówią sobie nasze Serca przy tym bolesnym spotkaniu ! Wszystkie katusze mojej męki znała z objawienia Bożego. Kilku moich uczniów, chociaż z dala, z obawy przed Żydami, usiłowało się też dowiedzieć o tym, co się działo, aby Jej to donieść… Skoro tylko dowiedziała się, że wyrok śmierci został wydany, wyszła na moje spotkanie i nie opuściła Mnie już aż do chwili złożenia mnie w grobie.

 

Matka Boża tak powiedziała do siostry Józefy: „Od dzieciństwa miałem poznanie spraw Bożych i świadomość nadziei pokładanych w przyjściu Mesjasza. Dlatego, kiedy anioł zwiastował Mi Tajemnice Wcielenia i kiedy stwierdziłem, że jestem wybrana na Matkę Zbawiciela ludzi, serce moje, chociaż bardzo poddane woli Bożej, pogrążyło się w bólu. Wiedziałem bowiem, ile to małe, Boskie Dziecię miało cierpieć, a proroctwo starego Symeona potwierdziło tylko moje Matczyne niepokoje. Możesz sobie wyobrazić, jakie były moje uczucia, kiedy patrzyłem na piękność mego Syna, na Jego twarz, Jego ręce i nogi i całą Jego postać, wiedząc, jakim katuszom będzie On musiał podlegać. Gdy całowałem Jego ręce, zdawało Mi się, że moje wargi SA już wilgotne od krwi, którą miała kiedyś wytrysnąć z zadanych Mu ran. Całując Jego nogi, w duchu widziałem je przybite do krzyża. Gdy gładziłem Jego prześliczne włosy, uprzytomniłam sobie, jak pokryje je krew i opasze cierniowa korona. Kiedy zaś w Nazarecie stawiał pierwsze kroki i wyciągnąwszy rączki, biegł na moje spotkanie, nie mogłam powstrzymać łez na myśl o tych rękach rozpiętych na krzyżu, na którym miał umrzeć”.

 

stacja5STACJA V – SZYMON Z CYRENY POMAGA DŹWIGAĆ KRZYŻ JEZUSOWI

„W drodze na kalwarię idzie za Mną Szymon, który pomaga Mi dźwigać krzyż.

 

Po pierwsze, ten człowiek, choć ma dobrą wolę, jest jednak najemnikiem, ponieważ towarzyszy Mi i dzieli ze Mną ciężar krzyża, aby zarobić umówioną kwotę. Skoro więc czuje zmęczenie, zsuwa brzemię na moje barki, dlatego upadam jeszcze dwa razy wśród drogi.

 

Po drugie, ten człowiek jest wynajęty, aby pomóc Mi dźwigać część krzyża, a nie cały krzyż.

 

Szymon jest wynajęty, to znaczy, że spodziewa się pewnych korzyści za pracę, do której go zmuszono. Podobnie jest z wielu duszami, które idą za mną. Niewątpliwie zgadzają się one, aby Mi pomóc w niesieniu krzyża, ale troszczą się o pociechę i odpoczynek…

 

Chcą one iść za Mną i w tym celu weszły na drogę życia doskonałego, ale przy tym nie porzucają własnych interesów, które stawiają na pierwszym planie. Skoro więc ciężar mego krzyża staje się dla nich zbyt dotkliwy, wtedy tracą równowagę i zrzucają z siebie krzyż.

 

Dbają one o to, by cierpieć jak najmniej, mierzą wielkość swego zaparcia się, unikają różnych upokorzeń, zmęczenia , pewnych prac. Nieraz z żalem myślą o tym, czego wyrzekły się i dlatego starają się zabezpieczyć sobie przynajmniej pewne przyjemności….

 

Jednym słowem są to dusze tak interesowne i egoistyczne, że idąc za Mną więcej ze względu na siebie niż na Mnie, przyjmują tylko to, czego już uniknąć nie mogą, albo to, co je ściśle obowiązuje…. Te dusze pomagają jedynie część mego Krzyża i to w ten sposób, że zaledwie zdobyć będą mogły zasługi konieczne dla swego zbawienia. Ujrzą jednak w wieczności, jak daleko w tyle pozostały na drodze.”

 

stacja6STACJA VI – JEZUS SPOTYKA WERONIKĘ

„… Czy wiesz, jak wielką pociechą dla duszy cierpiącej jest mieć kogoś, kto z nią współczuje?

 

Ty, która znasz czułość mego Serca, możesz zmierzyć głębię mej boleści, doznawanej wśród zniewag od moich wrogów i wśród opuszczenia przez moich uczniów. Jeśli jesteście słabe i lękacie się, że ustąpicie przed względem ludzkim, przyjdzie Mnie prosić o siłę, aby się zwyciężyć … Nie opierajcie się na sobie, ale uciekajcie się do Mnie z ufnością, a Ja was podtrzymam. Żyjąc wśród świata, w otoczeniu niebezpieczeństw i okazji do grzechu, nie wystawiajcie się same na niebezpieczeństwa. Czyż Piotr byłby upadł, gdyby był opierał się mężnie i nie pofolgował próżnej ciekawości…? Kiedy żołnierze prowadzili Mnie do więzienia, ujrzałem wśród służby Piotra i utkwiłem w nim swe spojrzenie. A on popatrzył na Mnie i gorzko zapłakał nad swym grzechem… W ten sam sposób spoglądam na duszę, która zawiniła. A ona? Czy ona patrzy na Mnie…? Czy te dwa spojrzenia krzyżują się zawsze ze sobą…? Niestety…! Ileż razy na próżno szukam oczami jej wzroku…. Dusza ta nie widzi Mnie, jest zaślepiona! Nalegam na nią łagodnie, a ona nie słyszy Mnie…. Wzywam ją po imieniu, ona zaś nie odpowiada Mi…. Staram się obudzić ją przez jakąś przykrość, a ona śpi dalej… Dusze umiłowane, jeśli nie będziecie spoglądać wcale w niebo, to będziecie żyły na ziemi jako bezrozumne istoty. Skierujcie umysł ku waszemu celowi…., ku ojczyźnie, która na was czeka. Szukajcie swego Boga , a spotkacie zawsze oczy Jego utkwione w was…, a w Jego spojrzeniu znajdziecie pokój i życie!

 

Kiedy dusze nie mają możności, tak jakby nieraz pragnęły, aby pozostawać przez długie godziny w mojej obecności, ponieważ muszą wypoczywać, czy też zajmować się pracą, która je absorbuje, wtedy nic nie przeszkadza w zawarciu ze Mną umowy, prawdziwego pomysłu miłości, gdzie miłość więcej zaznacza się, niż to nieraz zdolny jest uczynić zapał w swobodnie i spokojnie odbywanych ćwiczeniach pobożności. A więc, idź na spoczynek, tak jak ci każe obowiązek, ale przedtem poleć władzom twej duszy, aby w ciągu snu zmysłów, nie przestawały lgnąć do jedynego przedmiotu twej miłości. Wystarczy jedna chwila, aby Mi powiedzieć „Panie idę spać, albo: idę do pracy, ale dusza moja zostaje z Tobą. Tylko zajęcia jej ustaną tej nocy, albo też zajmie się ona pracą, ale wszystkie władze moje zostaną pod Twym wpływem i serce moje zachowa dla Ciebie uczucia nieprzerwanej i najserdeczniej miłości”.

 

stacja7STACJA VII – JEZUS UPADA PO RAZ DRUGI

„Drugi Mój upadek zachęci dusze słabe, opanowane przez smutek i niepokój, do podniesienia się i postępowania z nowym zapałem drogą cnoty….

 

Dusza która żyła najpierw zachowując wiernie moje prawo, ale powoli ostygła i przyjęła wygodny dla siebie sposób życia zapominając kim jest, wzgardzając swymi aspiracjami do dobrego. Bóg wymagał od niej więcej wysiłku, ale ona, zaślepiona przez swe złe nawyki, popadła w lody oziębłości, który jest stanem gorszym od grzechu, ponieważ ogłuszone i uśpione sumienie nie czuje już wyrzutów sumienia i nie słyszy głosu Bożego.

 

Zdarzy się, że jakiś silny wstrząs obudzi ją nagle i zobaczy pustkę oraz bezużyteczność swego życia dla wieczności…. Straciła niezliczone łaski…., a szatan, który nie chce wypuścić z ręki swej zdobyczy, korzysta z jej trwogi, doprowadza ją do stanu zniechęcenia, smutku i przygnębienia i powoli pogrąża w stan trwogi i rozpaczy !

 

Dusze umiłowane, nie słuchajcie tego okrutnego nieprzyjaciela ! Jak najprędzej rzućcie się do moich stóp i przejęte głębokim bólem, błagajcie o miłosierdzie i nie lękajcie się !

 

Chciałbym, aby zrozumiały, że będąc nawet w stanie grzechu, nie powinny oddalać się ode Mnie. Niech nie myślą, że nie ma już lekarstwa i że nigdy nie będą miłowane tak, jak dawniej. Przyjdźcie do Mnie wszystkie i nie lękajcie się, bo was kocham…

 

Oczyszczę was w mojej Krwi i staniecie się bielsze nad śnieg. Grzechy wasze utoną w wodzie, którą ja Sam was obmyję i nic nie zdoła z mego Serca wydrzeć miłości, jaka mam dla was. Ja wam przebaczam. Na nowo zacznijcie życie gorliwe, a odnajdziecie swe stracone zasługi i łaska moja was nie zawiedzie.

 

Jestem bowiem Bogiem Miłosierdzia, zawsze gotowy przyjąć ich do mego Serca…”

 

stacja8STACJA VIII – JEZUS SPOTYKA PŁACZĄCE NIEWIASTY

„Niewiasty wiedzione miłością dla Tego, który za nie cierpiał, postanawiają iść za mną drogą krzyża. Poświęcają się więc życiu doskonałemu i oddają się na moją służbę nie tylko, aby nieść część mego krzyża, ale żeby wziąć go w całości. Jedynym ich celem jest przynieść Mi ulgę i pociechę. Ofiarują się na wszystko, czego od nich zażąda moja wola i pragną jedynie spełniać moje upodobania. Nie myślą ani o zmęczeniu, ani o nagrodzie, ani o cierpieniu, które może z tego wyniknąć. Ich jedynym pragnieniem jest dowieść Mi swej miłości i pocieszyć moje Serce. Czy mój krzyż staje przed nimi pod postacią choroby, czy kryje się w zajęciach, nie odpowiadających ich upodobaniom, czy uzdolnieniom…., czy też przybiera formę zapomnienia lub pewnego sprzeciwu ze strony otoczenia, one go poznają i przyjmują z całym poddaniem, do jakiego ich wola jest zdolna. Nieraz pod wpływem wielkiej miłości do Mojego Serca i z pobudki czystej gorliwości względem dusz uczyniły to, co uważały za najlepsze w tej lub innej okoliczności. Tymczasem spotykają je za to różne przykrości i upokorzenia. Wtedy dusze te, natchnione jedynie miłością, odkrywają mój krzyż w tym niepowodzeniu, uwielbiają go, obejmują i ofiarowują wszelkie wynikłe stąd upokorzenia na moją większą chwałę. Tak, właśnie te dusze niosą prawdziwie cały ciężar mego krzyża, bez żadnego interesu, czy zysku, powodowane jedynie miłością. One to sprawiają ulgę i przynoszą chwałę memu Sercu. Bądźcie pewni, że wasze zaparcie się i cierpienia nie są daremne, ani bezużyteczne, mimo że nie wydają albo nie zdają nawet niezdolne do wydania owocu.

 

Przyjdzie przecież dzień, kiedy ich żniwo będzie obfite.

 

Dusza prawdziwie miłująca nie mierzy swych czynów i cierpienia swego nie waży. Nie szczędzi ona zmęczenia, ani pracy, nie oczekuje nagrody, ale ubiega się o to, co uważa za chwalebniejsze dla Boga. A ponieważ postępuje lojalnie, więc bez względu na wynik jej wysiłków, nie stara się ani uniewinniać, ani zapewniać o swych intencjach.

 

Ponieważ zaś działa z miłości, jej wysiłki i trudy przynoszą zawsze chwałę Bogu.

 

Dlatego dusza taka nie gorączkuje się i nie wpada w niepokój… Co więcej, nie traci pokoju, jeśli w jakiejś okoliczności napotyka na sprzeciw, prześladowanie lub upokorzenie: jedyną pobudką jej poczynań była miłość. Miłość też pozostaje jej celem !

 

Oto są dusze, które nie oczekują zapłaty i które szukają jedynie mojej pociechy, spoczynku i mojej chwały. Wzięły one mój krzyż i cały jego ciężar niosą na swych barkach.”

 

stacja9STACJA IX – JEZUS UPADA PO RAZ TRZECI

„Oto zbliżam się na Kalwarię. Tłum zaczyna szaleć, a Ja z trudnością tylko posuwam się naprzód …. I wkrótce wyczerpany zmęczeniem, upadam po raz trzeci.

 

Trzeci upadek pomoże duszom wzbudzić żal w godzinę śmierci. Moim jedynym pragnieniem jest objawić duszom MIŁOŚĆ, MIŁOSIERDZIE I PRZEBACZENIE MOJEGO SERCA….

 

Tak, kocham wszystkie dusze, ale szczególne upodobania mam dla tych, które są słabsze i biedniejsze…! Chcę pokazać duszom, że nawet wtedy, gdy ciążą na nich największe grzechy, nie odmawiam im nigdy mojej łaski i nie oddzielam ich od tych, które miłuję w sposób szczególny. Moje Serce strzeże ich i tak jednym jak i drugim, zależnie od ich stanu, udzielam niezbędnej pomocy. Chcę, aby zrozumiały, że będąc nawet w stanie grzechu, nie powinny oddalać się ode Mnie. Niech nie myślą, że nie ma już lekarstwa i nigdy nie będą miłowane tak, jak dawniej … Nie, biedne dusze, nie takie są uczucia Boga, który ma wylać za was Krew. Przyjdźcie do Mnie wszystkie i nie lękajcie się, bo was kocham… Oczyszczę was w mojej Krwi i staniecie się bielsze nad śnieg. Grzechy wasze utoną w wodzie, którą Ja Sam was obmyję i nic nie zdoła z mego Serca wydrzeć miłości, jaką mam dla was.

 

 

Stacja I

Pan Jezus na śmierć skazany

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste,

i błogosławimy Tobie,

Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat

odkupić raczył.

 

Z więzienia wiedli Go siepacze środkiem sze­regu żołdaków, zebranych przed domem, jak biedne zwierzę ofiarne, popędzając Go biciem i szyderstwami. Tak strasznie zmieniony przez skatowanie, oplugawienie i znużenie, stanął Jezus przed Radą, mając na Sobie tylko tę zniszczoną tunikę, a oni, patrząc ze wstrętem na Jego zeszpeconą postać, jeszcze bardziej utrwalali się w złości. Bo litość zamarła już w ich zatwardziałych sercach. „Ukrzyżuj Go! Ukrzyżuj Go!" -wołali.

Faryzeusze i kapłani wrzeszczeli i rzucali się jak szaleni, więc wreszcie uległ niestały Piłat, wypuścił zbrodniarza Barabasza, a Jezusa ska­zał na biczowanie.

Odzianego płaszczem purpurowym, w ko­ronie cierniowej na głowie, z berłem trzcino­wym w związanych rękach, poprowadzono Jezusa z powrotem na taras pałacu Piłata. Piłat, wskazując na Jezusa, rzekł: „Patrzcie! Oto człowiek!". Wszędzie widać było roz­ognione twarze, dyszące wściekłością, wkoło rozlegały się okrzyki: „Na krzyż z Nim! Precz z Nim!". Wtedy Piłat zawołał jeszcze raz głośno do Żydów: „Patrzcie, oto wasz król!" „Precz z Nim! Ukrzyżuj Go!" - rozległy się okrzyki. - „Czy mam ukrzyżować waszego króla? - zapytał znowu Piłat. A na to zawołali arcykapłani: „Nie mamy innego króla, tylko cesarza!1'. Zamilkł na to Piłat i wydał Go na ukrzyżowanie.

Daj nam, Panie płomiennego ducha, abyś­my pełnili wierną służbę Tobie. Daj nam cier­pliwość w ucisku i wytrwałość w modlitwie. Naucz nas błogosławić tym, którzy nas prze­śladują.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja II

Pan Jezus bierze krzyż na ramiona swoje

K/aniamy Ci się, Panie Jezu Chryste,

i błogosławimy Tobie,

Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat

odkupić raczył.

Ujrzawszy przed sobą na ziemi krzyż, Jezus upadł na kolana, objął go rękoma i ucałował trzykroć, przy czym odmówił po cichu wzrusza­jącą modlitwę do Ojca niebieskiego, w której dziękował Mu, że już zaczyna się odkupienie ludzi. Jezus ściskał krzyż, wieczny ołtarz swej zadośćczyniącej krwawej ofiary. Wkrótce jed­nak szarpnęli Nim siepacze, by się wyprosto­wał, i musiał biedny, osłabiony, brać na sie­bie ciężką belkę; dźwignął ją na prawe ramię, przytrzymując prawą ręką, przy czym siepacze niewiele Mu pomagali, znęcając się jeszcze nad Nim. Widziałam za to, że Jezusowi pomaga­li aniołowie, dla innych niewidzialni, bo sam o własnych siłach nie dałby sobie rady. Pochy­lony pod ciężarem, modlił się. Siepacze pode­rwali Jezusa z ziemi; teraz całym już ciężarem cisnął Go krzyż, który i my obowiązani jesteś­my nosić za Nim, według Jego świętych słów, wiecznie prawdziwych. Tak rozpoczął się ten haniebny na ziemi, a błogosławiony i chwaleb­ny w Niebie, pochód triumfalny Króla królów. Z tym drzewem krzyża na barkach przy­pominał mi Jezus Izaaka, niosącego na górę drewno na całopalną ofiarę z siebie samego.

Ty, który zostałeś wydany za nasze grzechy i wskrzeszony z martwych dla naszego uspra­wiedliwienia, naucz nas brać nasze krzyże na swoje ramiona.

Któryś za nas cierpią/ rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja III

Pierwszy upadek Pana Jezusa

K/aniamy Ci się, Panie Jezu Chryste,

i błogosławimy Tobie,

Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat

odkupić raczył.

Szedł Pan nasz i Zbawiciel, pochylony i chwie­jący się pod ciężarem krzyża, zmordowany, poraniony biczami, potłuczony. Od wczoraj­szej Ostatniej Wieczerzy nie jadł nic, nie pił ani nie spał, przez cały czas bezlitośnie Go kato­wano; Jego siły wyczerpały się utratą krwi, ra­nami, pragnieniem, nieskończonym udręcze­niem ducha i ciągłą trwogą; więc też zaledwie mógł się utrzymać na drżących, chwiejnych, poranionych nogach. Ręce miał nabrzmia­łe i poranione od gwałtownego krępowania.

Oblicze pokryte było sińcami i ranami, bro­da i włosy rozczochrane, pozlepiane zaschłą krwią. Ciężar krzyża i krępujące więzy wci­skały Mu ciężką, wełnianą suknię w poranio­ne ciało, a wełna przylepiała Mu się do rozkrwawionych na nowo ran. Wśród szyderstwa i złości wrogów Jezus szedł cichy, wynędznia­ły nad wyraz, udręczony a kochający; Jego usta szeptały słowa modlitwy, we wzroku czy­tało się nieme błaganie, cierpienie bezmierne, a zarazem przebaczenie.

Słabł Jezus bardzo i nie miał już siły iść dalej; a że siepacze szarpali Nim niemiłosier­nie, potknął się o wystający kamień i jak długi upadł na ziemię, a krzyż przygniótł Go swym ciężarem. Siepacze zaczęli kląć, kopać Go i po­pychać, powstała wrzawa i cały pochód się zatrzymał. Na próżno wyciągał Jezus rękę, by kto Mu pomógł powstać. - „Ach! Wnet przemi­nie wszystko!" - rzekł i zaczął się znów modlić.

Pomóż nam, Panie, upokorzyć się pod moc­ną ręką Boga, aby nas wywyższył w stosownej chwili. Naucz nas, jak wszystkie troski nasze przerzucić na Tego, któremu zależy na nas.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja IV

Pan Jezus spotyka swą Matkę

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste,

i bfogos/amimy Tobie,

Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat

odkupić raczy/.

Przechodząc, wzniósł Jezus nieco głowę, po­ranioną strasznymi cierniami, i spojrzał na Matkę Swą boleściwą, wzrokiem pełnym tę­sknej powagi i litości. Boleść niezmierna i mi­łość ozwały się na ten widok z podwójną siłą w sercu Najświętszej Panny. Zniknęli Jej z oczu kaci, zniknęli żołnierze, widziała tylko Swe­go ukochanego, znędzniałego, skatowanego Syna; wypadła z bramy na ulicę, przedarła się między siepaczy i upadła na kolana przy Je­zusie, obejmując Go ramionami. Usłyszałam dwa bolesne wykrzykniki, nie wiem, czy wy­powiedziane słowami, czy pomyślane w du­chu: „Mój Synu!" „Matko Moja!".

Wielu żołnierzy poczuło iskierkę litości w swym sercu, ale bezlitośni siepacze szydzili tylko i łajali, a jeden z nich zawołał: „Niewia­sto! Czego tu chcesz? Trzeba było Go lepiej wy­chowywać, a nie dostałby się w nasze ręce". Zmuszono Najświętszą Pannę do odejścia, ale żaden z siepaczy nie ośmielił się znieważyć Jej czynnie. Prowadzona przez Jana i niewiasty, wróciła Maryja do bramy i tu, prawie martwa z boleści, upadła na kolana, zwrócona tyłem do smutnego orszaku, by nie widzieć więcej, co się tam dzieje.

Naucz nas, Panie, nie oddawać złem za zło ani złorzeczeniem za złorzeczenie! Naucz nas bło­gosławić tym, którzy nas prześladuj ą.:-,

Któryś za nas cierpią/ rany, > Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja V

Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste,

j b/ogos/aujimy Tobie,

Żeś przez Krzyż i Męke swoją świat

odkupić raczy/,

Posuwając się dalej ulicą, dotarł pochód do sklepionej bramy w starych murach miejskich. Przed bramą wypadło Jezusowi mijać wielki kamień, lecz zabrakło Mu znowu sił. Zachwiał się i upadł na kamień, nie mogąc już nawet powstać; krzyż zwalił się obok Pana na zie­mię. Właśnie przechodzili tędy gromadkami do świątyni ludzie. Widząc Jezusa tak umę­czonego, zawołali z oznakami litości: „Boże! ten biedak już kona!". Faryzeusze zlękli się trochę, widząc, że naprawdę Jezus nie może już powstać, więc rzekli do żołnierzy: „Nie do­prowadzimy Go żywego. Musicie poszukać kogoś, żeby Mu pomógł nieść krzyż". Wła­śnie nadszedł środkową ulicą Szymon z Cyreny z trzema synami; pod pachą niósł wiązkę chrustu. Żołnierze pochwycili go i przyprowa­dzili, by pomógł nieść krzyż Galilejczykowi. Szymon bronił się i wymawiał wszelkimi spo­sobami, ale zmuszono go do tego przemocą. Jezus zapłakał i spojrzał na niego wzrokiem pełnym miłosierdzia, przystąpił więc Szymon do pomocy Chrystusowi. Podniósłszy Jezusa, siepacze włożyli drzewce krzyża na Niego i na Szymona, tak że jedno ramię poprzeczne zwi­sało Jezusowi na piersi, a drugie Szymonowi na plecy. W ten sposób, idąc za Jezusem, miał Szymon do dźwigania połowę ciężaru i Jezu­sowi było wiele lżej.

Daj nam, Panie, wytrwałą miłość ku bliźnim, miłość prawdziwą, która zakrywa wiele grze-chów. Otwórz nasze oczy na potrzeby braci, abyśmy zawsze widzieli w nich Ciebie.

Któryś za nas cierpią/ rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja VI

Święta Weronika ociera twarz Pana Jezusa

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste,

i błogosławimy Tobie,

Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat

odkupić raczył.

Niedaleko od bramy, przy której Jezus nie­dawno upadł, stał po lewej stronie ulicy pięk­ny dorn. Gdy orszak mijał ten dom, wybiegła z niego wysoka kobieta, prowadząca dziew­czynkę za rękę. Była to żona jednego z człon­ków Wielkiej Rady, której dzisiejszy uczynek miłosierny miał zjednać imię Weroniki od słów „vera icon" (prawdziwy wizerunek).

Weronika przygotowała w domu wybor­ne wino, zaprawione korzeniami, z tą myślą, że pokrzepi nim Pana podczas okropnej Drogi Krzyżowej. W bolesnym oczekiwaniu nie mo­gła się doczekać tej chwili, więc już przedtem wybiegła raz z domu i starała się dostać do Jezusa. Chodziła koło orszaku w zasłonie na twarzy, nie mogła jednak znaleźć sposobno­ści, by dostać się przez ciżbę pachołków aż do Jezusa, wróciła więc do domu i tu oczeki­wała Pana.

Widząc, że orszak się zbliża, wybiegła na ulicę z chustą przewieszoną przez ramię; obok niej szła owa dziewczynka, może dziewięcio­letnia, niosąca pod okryciem dzbanuszek z wi­nem. Pachołkowie, idący na przedzie, chcieli ją odpędzić, ale na próżno. Miłość ku Jezusowi i litość wezbrały w sercu Weroniki, zapomniała o wszystkim i gwałtem zaczęła się przeciskać przez motłoch, żołnierzy i siepaczy, a za nią biegła dziewczynka, trzymając się jej sukni. Docisnąwszy się do Jezusa, upadła przed Nim na kolana, podniosła chustę, rozpostartą do połowy i rzekła błagalnie: „Pozwól mi otrzeć oblicze Pana mego". Zamiast odpowiedzi ujął Jezus chustę lewą ręką, przycisnął ją dłonią do krwawego oblicza, przesunął nią po twarzy ku prawej ręce i zwinąwszy chustę obiema ręka­mi, oddał ją z podzięką Weronice; ta ucało­wała ją, wsunęła pod płaszcz i wstała z ziemi.

Pomóż nam, Panie, zobaczyć, że w każdym człowieku cierpiącym jesteś Ty, cierpiący. Po­móż nam zobaczyć Ciebie w każdym ubogim, w którym to Ty znosisz swoje umęczenie.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja VII

Pan Jezus upada pod krzyżem po raz drugi

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste,

i błogosławimy Tobie,

Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat

odkupić raczył.

Tuż przed bramą, na nierównej, wyjeżdżonej drodze była wielka kałuża błota. Okrutni sie­pacze, im bliżej byli bramy, tym gwałtowniej ciągnęli Jezusa naprzód. Przed bramą ścisk stał się większy; Szymon z Cyreny chciał bo­kiem obejść kałużę, przesunął przez to krzyż, a Jezus, osłabiony, straciwszy równowagę, upadł w błotnistą kałużę tak silnie, że Szymon zaledwie mógł krzyż utrzymać. Żałosnym, zła­manym, ale wyraźnym głosem zawołał Jezus: „Biada ci, biada Jerozolimo! Ukochałem cię jak kokosz, gromadząca pisklęta pod swymi skrzydłami, a ty wypędzasz Mnie tak okrut­nie poza swe bramy!". I smutek wielki ogar­nął serce Jezusa. Lecz zaraz ozwały się łajania i krzyki faryzeuszów: „Jeszcze nie dosyć temu wichrzycielowi, jeszcze wygłasza jakieś bun­townicze mowy" itp. Na nowo zaczęli Go bić i potrącać, i nie podnieśli, ale prawie wywlekli Go z kałuży. Szymon Cyrenejczyk nie mógł już znieść tego okrucieństwa siepaczy i zawo­łał gniewnie: „Jeśli nie zaniechacie nikczem­nego postępowania, to rzucę krzyż i nie będę go niósł, choćbyście mnie nawet zabić mieli!".

Nie pozwól, Panie, aby zaślepiła nas pycha. Nie pozwól, abyśmy zwodzili samych siebie. Naucz nas badać własne postępowanie, abyś­my powód do chluby znajdowali tylko w To­bie, a nie w naszych czynach.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja VIII

Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste,

i błogosławimy Tobie,

Żeś przez Krzyż i Mękę-swoją świat

odkupić raczył.

Niewiasty, widząc Jezusa tak strasznie wy­nędzniałego i osłabionego, zaczęły zawodzić i lamentować, i krajowym zwyczajem, okazu­jąc Mu litość, podawały Mu swe chusty, by otarł sobie pot. Wówczas Jezus zwrócił się do nich z powagą i rzekł: „Córki jerozolim­skie" - co mogło także znaczyć: wy, miesz­kańcy miast - córek Jerozolimy - „nie płaczcie nade Mną, lecz nad sobą i nad waszymi dzieć­mi! Oto nadejdzie czas, kiedy mówić będą: Błogosławione niepłodne i żywoty, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły! Wtedy wo­łać będą: Góry, spadnijcie na nas, pagórki, przykryjcie nas! Jeśli bowiem tak się postępu­je z zielonym drzewem, to cóż dopiero uczyni się z suchym".

Prosimy Cię, Panie, o życie według Ducha. Niech nie dążymy do tego, czego chce ciało, ale do tego, czego chce Duch. Ożyw w nas to, co jest w nas suche, niech nasza pustynia zakwitnie.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja IX

Trzeci upadek Pana Jezusa

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste,

i błogosławimy Tobie,

Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat

odkupić raczył.

Po chwili odpoczynku ruszył pochód dalej uciążliwą, dziką drogą między murami miej­skimi i Kalwarią, w kierunku północnym. Sie­pacze, nie zważając na nic, gnali Jezusa pod górę, ciągnęli za powrozy, bili i popychali. W jednym miejscu zwraca się drożyna węży­kowato, przybierając znowu kierunek połu­dniowy. Tu upadł Jezus znowu pod ciężarem krzyża, lecz siepacze z większym niż dotych­czas okrucieństwem zmusili Go biciem do po­wstania i pędzili bez wytchnienia aż na górę, na miejsce stracenia. Gdy Jezus upadł pod ciężarem krzyża, Szymona odpędzono. Sie­pacze, szarpiąc za powrozy, podnieśli Jezusa. Nędzny, poraniony, zakrwawiony, blady, stał Jezus jak jakieś widmo straszliwe.

W chwilach cierpienia pozwól nam, Panie, złą­czyć nasz ból z Twoją męką. Gdy upadamy i pozbawieni jesteśmy chwały Bożej, Ty nas podtrzymuj nieustannie.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja X Pan Jezus z szat obnażony

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste,

i b/ogos/auiimy Tobie,

Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat

odkupić raczył.

Przyprowadzonego Jezusa chwycili oprawcy między;siebie i zaczęli niemiłosiernie odzierać z Niego^ suknie. Zerwali płaszcz, okrywający Go, zdjęli pas, na którym ciągnęli Go na sznu­rach i Jego własny, i ściągnęli zeń przez gło­wę wierzchnią suknię białą, wełnianą, z roz­cięciem na piersiach, ściągniętym rzemykami. Zdjęli Mu także długą, wąską chustę z szyi, wreszcie wzięli się do brunatnej, nieszytej suk­ni, którą utkała Jezusowi Najświętsza Matka Jego. Zawadzała im jednak przy tym korona cierniowa, więc zdarli ją Jezusowi z głowy, roz­dzierając na nowo rany i ściągnęli Mu suknię przez pokrwawioną, poranioną głowę, klnąc przy tym i szydząc.

I oto stał drżący Syn Człowieczy, pokry­ty krwią, guzami, sińcami, pręgami, ranami zaschłymi i otwartymi. Miał na Sobie tylko przepaskę wkoło bioder.

Naucz nas, Panie, przyjmować każde cierpie­nie i niesprawiedliwości, jakie przychodzą na nas. Naucz nas miłości do najbardziej opusz­czonych i poranionych, abyśmy w nich mogli kochać Ciebie.

Któryś za nas cierpią/ rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja XI Pan Jezus przybity do krzyża

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste,

i b/ogos/aujimy Tobie,

Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat

odkupić raczył.

Przyprowadzony do krzyża, usiadł Jezus sam na nim; oprawcy pchnęli Go gwałtownie w tył, by się położył, porwali jego ręce, przykrępowali je sznurami i przybili je do krzyża. Słodki, czysty, urywany jęk wydarł się z piersi Pana. Najświętsza Panna jęczała cicho; Magdalena odchodziła prawie od zmysłów z boleści. Obie ręce, naciągnięte tak strasznie, wyprężyły się teraz prosto. Między ramionami krzyża a rę­kami Jezusa powstała wolna przestrzeń. Naj­świętsza Panna odczuwała wraz z Jezusem straszną tę mękę; zbladła przeraźliwie, cichy jęk wydzierał się z Jej ust. Przybicie nóg było dla Jezusa największą męką, właśnie z powo­du strasznego naprężenia ciała. Naliczyłam trzydzieści sześć uderzeń młotem, przerywa­nych słodkim, czystym, a donośnym jękiem cierpiącego Odkupiciela.

Wśród jęków bolesnych modlił się Jezus ustawicznie i powtarzał pojedyncze ustępy z psalmów i proroków, które, przepowiedzia­ne w Starym Zakonie, spełniały się obecnie na Nim. Widziałam, jak podczas tych strasz­nych mąk pojawiali sią nad Jezusem płaczący aniołowie.

Stanął Święty Krzyż w środku ziemi, jak drugie drzewo życia w raju, a z czterech roz­dartych ran Jezusa spływały na ziemię cztery święte strugi, by zmyć rzuconą na nią klątwę t użyźnić ją Jezusowi, nowemu Adamowi, jako nowy raj. Niejedno zatwardziałe serce skru­szyło się, wspomniawszy teraz słowa Jana Chrzciciela: „Oto Baranek Boży wziął na Sie­bie grzechy świata".

Naucz nas, Panie, składać wszystko w ręce Boga Ojca: całe nasze życie, ze wszystkimi jego radościami i bólem, całą naszą tęskno­tę za miłością, która tylko w Tobie znajdzie ukojenie.

Któryś za nas cierpią) rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja XII Pan Jezus umiera na krzyżu

Kłaniamy d się, Panie Jezu Chryste,

i błogosławimy Tobie,

Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat

odkupić raczył.

Około trzeciej godziny zawołał Jezus silnym głosem: „Eloi, Eloi, lema sabachthani!" - co znaczy: „Boże Mój, Boże Mój! Czemuś Mnie opuścił?" - Tak więc jawnymi słowami dał Je­zus świadectwo Swego opuszczenia i przez to dał prawo wszystkim uciśnionym, uznającym Boga za Ojca, by w ucisku swym z ufnością dziecięcą udawali się do Niego ze skargą.

Jezus, wycieńczony strasznie, ledwie wła­dając wyschniętym językiem, rzekł z krzyża: „Pragnę!". Jan, stojący pod krzyżem, ocierał chustą nogi Pana. Magdalena, złamana bole­ścią, oparła się o tył krzyża. Najświętsza Panna stała między krzyżem Jezusa i dobrego łotra, podtrzymywana przez Marię Kleofasową i Salome, i spoglądała z boleścią na Swego kona­jącego Syna. Wtem rzekł Zbawiciel: „Wypeł­niło się!". A podniósłszy głowę, zawołał zaraz głośno: „Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha Mego!". Krzyk ten słodki, a donośny, przenik­nął niebo i ziemię; a Jezus, wypowiedziawszy te słowa, opuścił głowę na piersi i skonał.

Umarłeś za nas, Panie, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami, bezsilni i jakby umarli z powo­du grzechów. Wypełnij nas swoją miłością, bez której nie powstaniemy sami, bez której krzyż stałby się ciężarem nie do uniesienia. Wypełnij nas miłością, która zwycięża śmierć.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja XIII

Pan Jezus zdjęty z krzyża

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste,

i błogosławimy Tobie,

Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat

odkupić raczył.

Wraz ze śmiercią Jezusa spłynęła łaska Boża i setnik wyznał: „Oto umarł Sprawiedliwy! Za­prawdę, jest to Syn Boży!". Wielu żołnierzy, wzruszonych słowami setnika, poszło za jego przykładem.

Obu łotrom na krzyżu połamano golenie, leczy gdy ujrzano, że Jezus już umarł, nie ła­mano Mu goleni, lecz jeden z żołnierzy przebił Mu włócznią bok. Gdy następnie włócznię na­gle wyciągnął, buchnął z szerokiej rany pra­wego boku obfity strumień krwi i wody, oblewając zbawieniem i łaską jego podniesione do góry oblicze.

Nikodem i Józef zdjęli z krzyża ciało Pana. Robili wszystko ostrożnie, jak gdyby obawiali się sprawić Panu najmniejszą boleść. Wobec Najświętszego Ciała przejmowała wszystkich taka sama miłość i cześć, jaką czuli wzglę­dem Najświętszego ze świętych za Jego życia. Zdjąwszy ciało, okryli je starannie od kolan aż do pasa, i owinięte w chustę złożyli w ręce Matki Bolejącej, która, przejęta boleścią bez­mierną, z tęsknotą wyciągnęła po nie ręce. Najświętsza głowa Jezusa spoczywała na podniesionym nieco prawym kolanie Maryi, ciało leżało wyciągnięte na chuście. Boleść Serca Najświętszej Matki równą była Jej nie­zmiernej miłości. Oto trzymała w ramionach ciało Swego ukochanego Syna, któremu podczas całej Jego długiej męki nie mo­gła wyświadczyć żadnej przysługi; widziała strasznie sponiewierane to Najświętsze Ciało, miała tuż przed oczyma wszystkie okropne rany, całując zakrwawione, poranione policzki. Magdalena usiadła podobnie u nóg Jezusa i całowała je.

Ty, który jesteś obrazem Boga niewidzialne­go, przez którego wszystko zostało stworzone, w którym zamieszkała cała Pełnia - pojednaj nas ze Sobą, pojednaj nas z Ojcem.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Stacja XIV

Pan Jezus złożony do grobu

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste,

i błogosławimy Tobie,

Żeś przez Krzyż i Mękę swoją świat

odkupić raczył.

Zaraz potem pojawił się u Piłata członek Naj­wyższej Rady, Józef z Arymatei. Wiedział on już o śmierci Jezusa i uzgodnił z Nikodemem; że pochowają ciało Zbawiciela w grobowcu skalnym w ogrodzie Jozafata, leżącym nie bardzo daleko od Kalwarii. Józef znalazł Pi­łata strwożonego bardzo i zmieszanego; bez najmniejszego strachu, otwarcie, poprosił go, by pozwolił mu zdjąć z krzyża ciało Je­zusa, Króla żydowskiego, bo chce złożyć Go w swym własnym grobie. Piłat jeszcze bar-dziej przeraził się i zmieszał, widząc że znako­mity ten maż prosi go tak natarczywie o po­zwolenie oddania ostatniej czci ciału Jezusa, Tego samego, którego on wydał na haniebną śmierć krzyżową.

Ciało Jezusa uwolniono od cierni, obmyto, obłożono wonnymi ziołami i owinięto w płót­na. Maryja, objąwszy z płaczem najdroższe ciało Swego Syna, pochyliła oblicze ku Świę­tej Jego twarzy. Józef i Nikodem stali chwi­lę w pobliżu, szanując tę boleść niezmierną Matki Bożej; wreszcie Jan zbliżył się do Naj­świętszej Panny z nieśmiałą prośbą, by oddala już ciało Jezusa, bo szabat się zbliża i trzeba kończyć przygotowania. Jeszcze raz uścisnęła Maryja serdecznie drogie zwłoki i czułymi sło­wami pożegnała je. Mężczyźni wzięli Najświęt­sze Ciało z łona Matki i złożyli je w grobie, w ogrodzie Jozafata.

Dobry Jezu, bądź zawsze w mojej duszy, w moim sercu i przed moimi oczyma. Bądź zawsze moim początkiem, moim centrum i moim celem. Niech stanę się dla Ciebie miej­scem odpoczynku.

Któryś za nos cierpią/ rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

 

Droga Krzyżowa wg wizji Anny Katarzyny Emmerich

Droga krzyżowa 
wg widzeń Sługi Bożej siostry Anny Katarzyny Emmerich
(fragmenty – Słowa Jezusa do niej skierowane)

Stacja I. Pan Jezus na śmierć skazany

Wydałem się w ręce ludzi, którzy postąpili ze Mną wedle swej woli. Uczyniłem to z miłości. Teraz wydaję się w Eucharystii i znowu ludzie postępują ze Mną jak chcą. Czynię to z miłości, aż do końca, aż do końca czasów. Macie swobodny wybór chcieć lub nie chcieć Mnie.
A Ja trwam w postawie „stojącej”, to znaczy, że liczę się z tym, że zostanę przepędzony. Czekam na waszą decyzję. Serce Moje niespokojne czeka, pragnąc waszego wyboru. Nieraz ludzie nie chcą nawet żebym czekał. Mówią Mi: - Nigdy do mnie nie wejdziesz... jak gdybym był złoczyńcą. Skazany na śmierć, na taką śmierć! Wiesz co to jest? Będziecie sądzeni z miłości. Jak bardzo potrzeba Mi pocieszenia... Pocieszaj Mnie. Zapomnę o niewdzięcznych. Macie nade Mną władzę, która zadziwiłaby was, gdybyście ją znali. Jakże wy nie znacie potęgi Waszego Boga.

Stacja II. Pan Jezus bierze Krzyż na Swe ramiona

Twoje grzechy – biorę je na Siebie.
Z jaką radością wewnętrzną uścisnąłem Mój Krzyż, gdy Mi Go przyniesiono. Czy ty wiesz, co to znaczyło dla Mnie? Jestem Tym, który miłuje najwięcej. Dostrzegaj Mnie w bliźnich. Ćwicz się w tym, by zwracać się do bliźniego, jak ktoś mało znaczący. Czy umieszczasz Mnie w twoim pochodzie jako Światło Przewodnie? Tak wielu używa wszystkich swoich sił, aby się ode Mnie uwolnić, wynajdują preteksty, aby dobrodziejstwa, które im zsyłam, przypisać przypadkowi. Swój Krzyż na każdy dzień podejmuj podobnie jak Ja przyjąłem Swój – z wielką miłością.
Dojdź powoli do tego, by cierpienie pokochać – właśnie cierpienie zbliża do Mnie. Każdy chrześcijanin w stanie łaski jest drugim Chrystusem. Postępujcie ze Mną, jak z kimś najbliższym, który nie tylko wybacza winy – które mu się powierza, lecz który jeszcze bierze je na Siebie, aby dla nich uzyskać przebaczenie Ojca. Moja potęga zbawcza jest nieskończona.

Stacja III. Pierwszy upadek Pana Jezusa

Liczone są możliwości postępu – nawet przez upadki. Wołaj mocno, gdy upadniesz. Wierz w Moją miłość. Przyzywaj Mnie. Czyż nie chwyciłem Piotra, gdy tonął w falach? Gdyby wiedziano, jak bardzo pragnę, by przychodzono do Mnie z prostotą i odrobiną serdeczności. Na ziemi potrzebuję wszystkich Moich dusz. Potrzebowałem twego przyjścia na świat jako nowego serca do kochania Mnie.
O wy, którzy jesteście Moimi bardziej wrażliwymi przyjaciółmi, przychodźcie zaspokoić Mój głód posiadania was.

Stacja IV. Pan Jezus spotyka Matkę Swoją

Moja Matka pozostawiła wszędzie, gdzie była, wymowny ślad świętości. Miłość nie dopuszcza rozłąki. Szukam ofiar, które by chciały przyłączyć się do Mojej. Czy miłujesz Mnie? Czy miłujesz Mnie więcej niż inni?
Nabierzcie odwagi, by cierpieć. Są dusze, które nie mogą już żyć bez cierpienia.
Jakkolwiek kocham was niezmiernie, z jakąż osobliwą miłością spoglądam na te dzieci, które cierpią... Spojrzenie Moje jest czulsze i tkliwsze od spojrzenia Matki. Czy to nie Ja stworzyłem serce Matki?

Stacja V. Pomoc Cyrenejczyka

Wasza miłość, jak Ja jej szukam w waszych dziełach. Pomyśl o tym, by dojść do pokochania upokorzeń. Wymagam tak mało, tak łatwo można Mnie zaspokoić. Łącz twoje czyny z Moimi. Gdy będziesz jedno ze Mną, siła twoja będzie nadludzka. Pokaż swoim życiem, że na ziemi się nie wypoczywa. Wspólnie przeszliśmy lata. We dwoje dokonamy pięknych rzeczy. To przez ciebie zwracam się do tej lub innej duszy, aby ją pokrzepić, albo ją zachęcić, aby się zbliżyła. Widzisz, nic nie zapali się bez zetknięcia. Zbliż się do Mnie. Złącz się ze Mną, by stać się jednym. Proś za tych, którzy się boją. Dusza zapala się od duszy, jak świeca od świecy. Żyj odtąd myślą, że twój najdroższy Przyjaciel jest stale przy tobie, a wpływ twój będzie dziesięciokrotnie pomnożony. Gdy widzę was cierpiących dla Mnie, zbieram każde z waszych cierpień z wielką miłością.

Stacja VI. Pomoc Weroniki

Przyłącz się do Moich owieczek. Zbliż się do Mnie. Złącz się ze Mną. Nie zapalisz ognia bez dotknięcia. Jak miła Mi jest wasza skwapliwość z jaką do Mnie przychodzicie. Zostanie ona szczególnie wynagrodzona.
Zabiegaj gorliwie o swe oczyszczenie w Sakramencie Pokuty. Zbieraj Krew płynącą po cierniach i obmywaj Nią świat. Z tego co wkładam w twoje ręce – dawaj innym. Dziękujcie Stwórcy. Kochajcie Go za Jego delikatność. Jesteście z Rodziny Bożej.

Stacja VII. Drugi upadek Jezusa

Gdy jesteście zjednoczeni z Moimi cierpieniami, wasze wynagrodzenie podoba się Bogu. I dlatego, gdy Mi na to pozwalacie, łączę życie wasze z życiem Moim. Pomagaj Mi, aby wszyscy weszli do Nieba i proś tych, którzy już weszli, aby wam pomagali. Mów do nich ze słodyczą, z czułością. Jeden szorstki odruch mógłby ich oddalić jeszcze więcej. Bądź surowa dla siebie, a łagodna dla innych. Chciej służyć, przypomnij sobie, że umywałem stopy, że niosłem ulgę, że uzdrawiałem.
Kiedy będzie dość świętych, oblicze świata ulegnie zmianie. Przypomnij sobie – wystarczyłoby kilku tylko, by ocalić Sodomę. Pozwalam ci służyć Mi i kochać Mnie. Służyć Bogu... Gdybyś myślała o tym szczęściu... Ach, gdyby jeden jedyny dzień mógł być jeszcze przyznany potępionemu... Wyobraź sobie, jaki by on zrobił z niego użytek...
Będę cię słuchał z tak wielką radością – tak uważnie, gdybyś wiedziała, powiedz im, aby do Mnie przyszli, by się oddali Miłości tacy, jacy są.
Przede wszystkim patrzę zawsze na waszą intencję, a dla czynów jestem pobłażliwy, jeśli się coś nie uda.
Powiedz im, aby przyszli!

Stacja VIII. Niewiasty Jerozolimskie

Miłość przyzywa miłość. Odpowiedz Mi. Pragnę ciebie. A ciebie co onieśmiela? Twoje powtarzające się zaniedbania? Twoje niedociągnięcia? Twoja myśl roztargniona? Upokarzaj się z twoich błędów... To wasze błędy czynią was nieszczęśliwymi. Uznajcie wasze przewinienia. Zejdźcie myślami do dna waszej nędzy.
Proś Ducha Świętego, by kierował twoim duchem. Czy ty wiesz, co to jest miłość Boga – Człowieka, który wzywa miłości, a Który w odpowiedzi słyszy tylko śmiech i urągania? Jakże mało znają Mnie ludzie. Dla niektórych jestem nieznajomym, dla innych obcym, surowym nauczycielem.
Nieliczni są ci, którzy przychodzą do Mnie jak do umiłowanej rodziny. Chcę, aby się Mnie więcej nie bano, aby wiedzieli, że Moje Serce pełne miłości zawsze oczekuje, aby rozmawiano ze Mną jak z umiłowanym bratem.
Będę przychodził do ciebie, aby słuchać jak mówisz do Mnie. Lubię słuchać twej mowy, nie ze względu na jej treść, lecz po prostu dlatego, że do Mnie mówisz. Szukam u was zwrócenia się sercem do Serca. Ja wzywam, ty przynajmniej daj odpowiedź.
 
Stacja IX. Trzeci upadek Jezusa

Drapieżca porywa Mi wiele owieczek. Kto Mi pomoże, jeżeli wy, ze Mną duchowo złączeni, nie przyłączycie się? Jakże dokonam tego, jeżeli zamykacie przede Mną drzwi?
Tak rzadko kierujecie spojrzenia choćby ukradkiem w życie przyszłe, w waszą jutrzejszą siedzibę.
Wołaj Mnie, znam dobrze twoje wołanie. Pomóż Mi ratować grzeszników. Jestem tak bardzo wdzięczny tym, którzy usiłują Mi przyprowadzić dusze grzeszników. Ja każdą z nich wołam po imieniu. Wymień Mi dusze, które chciałbyś do Mnie przyprowadzić... Ze względu na ciebie, będę je uporczywie wołał. Ja ich naprawię... przemienię. Doznają radości jakiej nie znają. Jedynie Ja ją daję.

Stacja X. Odarcie z szat

Szedłem Drogą Kalwaryjską i mimo tylu trudów doszedłem. Nie pojmujesz tego dziecko, co to znaczy samotność, opuszczenie przez tyle dusz i jak bardzo potrzebuję wszelkich rodzajów i przejawów waszej miłości i czułości. Czy serce twoje może być zamknięte na widok Moich otwartych Ran? Czy nie wierzysz, że dzieje się coś w niebie i na ziemi, gdy Mnie skrwawionego ofiarujesz z sobą Ojcu? Na cóż służyłyby Moje boleści? A ty jak korzystasz z dobroci Ojca? Każda modlitwa ma swój odzew, którego ty nie słyszysz. Proś... Proś... W każdej minucie możesz ocalić tysiące dusz. Pomyśl. Proś. Kochaj. Proś usilnie. Przyjdź Królestwo Twoje. Nadejście godziny królowania Ojca może być przyspieszone, jeżeli Jego dzieci będą błagać o to usilnie. Jedno „Chwała Ojcu” – może sprowadzić z oddali nawrócenie duszy, zmienić postawę człowieka, od którego wiele zależy, uspokoić lud, wspomóc papieża, rozszerzyć akcję misjonarzy, ożywić Boga we wnętrzu duszy, oddać Bogu konającego – poniesionego przez miłosierdzie Boże. Bądź Moją łaską dla każdego – abyś w obliczu Moich męczenników mogła powiedzieć: - I ja tam byłam – choćby tylko pragnieniem.

Stacja XI. Ukrzyżowanie Pana Jezusa

Pojmujesz, że w życiu każdego człowieka przychodzi chwila, która domaga się od niego najwyższego męstwa? Ileż to razy ukrzyżowała Mnie wasza wolność. Nie mogę już szukać grzeszników, ponieważ stopy Moje są przybite. Nie mogę już przyciskać rąk do Mojej piersi, ponieważ są przybite w pozycji rozciągniętej. Ale Serce Moje jest otwarte, niech grzesznicy tam wejdą i zamieszkają. Gdy Mój Krzyż wpuszczano do przygotowanego dołu, odgłos tego wstrząsu usłyszano w otchłani, gdzie tyle dusz czekało na przyjście Zbawiciela. One zadrżały z radości i nadziei. To Ja wynagradzam, a ty złóż na ołtarzu wszystkie swoje błędy i szeptem z czułością wyznaj Ojcu swoją skruchę.

Stacja XII. Śmierć Pana Jezusa na Krzyżu

Biedna duszo, zaczynasz w ten sposób popadać w sen. Wkrótce wrócę, ale ty śpiąc już Mnie nie usłyszysz. Czy będziesz miała siłę się kiedyś obudzić? Czy nie należy się raczej obawiać, że długo pozbawiona pożywienia osłabniesz i nie wyjdziesz już więcej z letargu?
Dusze Moje umiłowane, wiedzcie, że wielu spośród was śmierć zaskoczy wśród głębokiego snu. Gdzie i jak się obudzicie?

Stacja XIII. Pan Jezus z Krzyża zdjęty i na łonie Swojej Najświętszej Matki złożony

Spamiętaj to: - każdy dochodzi do cierpienia, które jest ostatnie. Oddałem wszystko. Czy zauważyliście, że nawet mieszkanie, w którym wypełniłem najdroższy Swój ślub – Eucharystię – użyczono Mi na słowa – Mistrz je potrzebuje? Oddałem wszystko, aż do tuniki utkanej przez Moją Matkę. Pamiętaj o Moim ubóstwie. Bądź ukrzyżowana ze Mną. To znaczy przeciwstawiaj się swojej naturze, swoim pragnieniom, swojej miłości własnej, w posłuszeństwie Ojcu. Przypomnij sobie, że ukrzyżowanie poprzedza zmartwychwstanie, to znaczy wielkie radości.
Życie na ziemi krótko trwa, a potem ujrzycie Moje Oblicze, Moje ukochane dusze. Tak samo, jak wyzwoliłem i uratowałem dusze z otchłani, tak samo przyjdę uroczyście wyzwolić was i uratować.
Na Krzyżu otwarłem niebo dla wszystkich, ale każdy ma wolny wybór. To wy, Moi bracia, macie dopełnić zbawienia ludzi, prosząc Mnie o to, cierpiąc za nich. Nie pozbawiajcie Mnie swoich cierpień, one pomagają grzesznikom. W tobie Ja modlę się do Ojca. Spoglądaj często w niebo, to ci pomoże pragnąć go. Czy nie wyjdę ci naprzeciw większą część drogi? Dobry łotr zrozumiał miłość i wtedy wydał okrzyk żalu... Wkrótce potem spoczywał na Moim łonie. Marta, Maria i Łazarz, Mną się zajmowali. Czy nie sądzisz, że musiałem ich dobrze przyjąć w Moim Pałacu Niebieskim? Światło Moje wzejdzie nad tobą dnia ostatniego. Jak wielki będzie twój zaszczyt... Poznasz dobrodziejstwa Zbawiciela. Będziesz otoczona Moim miłosierdziem. Już od tej chwili wyśpiewuj swą wdzięczność. Myśl częściej o niebie. Jakże was tam wszystkich oczekuję... Tak pięknie przygotowałem uroczystości... Twoje miejsce czeka. Zrozum Mą niecierpliwość, by przyjąć współbiesiadników... by cieszyć się ich zrozumieniem i zaszczytem. Bardzo drogo zapłaciłem za wasze szczęście.
W tej ostatniej chwili potrzebna ci będzie Moja Matka. Jakże nie byłaby blisko tych, co całe życie odmawiają Różaniec święty – prosząc Ją, by się modliła w godzinie śmierci.

Stacja XIV. Pan Jezus do Grobu złożony

Jakże drogo zdobyłem chleb dla Moich dzieci, ale jestem szczęśliwy, że mogę Go wam ofiarować. Czy staracie się podnieść swój głód Eucharystii? Czy nie żyjecie tak – jak gdybyście mieli na zawsze pozostać na ziemi? Przyzwyczajajcie się do tego, że was szczodrze obdarowuję. Jestem Hostią. Ty jesteś monstrancją, a łaski Moje przenikające przez ciebie są jej promieniami złotymi.
Hostia raz otrzymana jest na wieczność dana. To właśnie jest Skarb Wybranych. Wasza postawa – nieco pogardliwa w stosunku do Moich Sakramentów. Daj świadectwo twojej miłości i wdzięczności za tyle otrzymanych Hostii. Gdy kapłan zamyka drzwi tabernakulum, proś Mnie, abym zamknął ciebie w Moim Sercu. Nie miej innej woli tylko Moją, to jest wola Mego Ojca. Będziesz za to wynagrodzona w Dniu Ostatecznym. Tak pragnąłem waszej radości, że aż zstąpiłem na ziemię, aby poznać cierpienie. To nie kraj Mnie przyciągnął, lecz pokorna dusza. Dusze, które nieustannie prowadzą rozmowę wewnętrzną ze Mną, tego nie wiecie, ile rozkoszy zgotowaliście swojemu Zbawcy.
Nie pojmujesz tego, Moje dziecko, co to znaczy w samotności, opuszczeniu przez tylu, odczuwać, że w czyimś sercu jest się drogim przyjacielem... tym najmilszym... jedynym... oczekiwanym.
Dziwna to rzecz – żeby stworzenie mogło pocieszyć swojego Boga. Ja pocieszę was, gdy zasypiać będziecie, odchodząc do wieczności.